Spanie we śnie i duchy?
#1
Witajcie,

Chciałabym, żebyście mi pomogli zrozumieć sen.

We śnie spałam w wygodnym, dużym łóżku w jakimś obcym domu, chociaż czułam, że to łóżko jest moje. Śpię sobie i w pewnym momencie czuję, że ktoś chce mi wejść do łóżka. Poczułam dyskomfort, ale się nie bałam. Budzę się i widzę, że do łóżka próbuje wejść starsza kobieta w takiej długiej, białej, staromodnej piżamie. Czułam, że ją znam (ale jednak czułam pewien dyskomfort). Spytałam się jej czy chcę się położyć w moim łóżku. Kiwnęła głową, że tak. Zrobiłam więc jej miejsce, położyła się. Ja wstałam, przykryłam ją świeżą pościelą ( we śnie wydało mi się to znaczące) i poszłam spać do innego pokoju.

W tym innym pokoju też było wygodne łóżko. Szybko zasnęłam. W pewnym momencie poczułam, że znowu ktoś chce mi wejść do łóżka. Pomyślałam, że to ta sama kobieta i powiedziałam, żeby poszła spać do siebie. Nie czułam strachu, ale dyskomfort i chciałam spać. Jednak ta osoba napierała i na siłę chciała wejść do łóżka. Poczułam też, że ktoś mnie złapał mocno za ręce (unieruchomił mi ręce za głową tak, że czułam, iż nie mogę się ruszyć). Poczułam niepokój. Otworzyłam oczy i widzę dwie kobiety (jedna to ta sama co w poprzednim pokoju, druga w podobnym wieku, też w białej, starodawnej piżamie do kostek). Krzyknęłam ze strachu, nie podobało mi się to.

Kobieta trzymająca ręce za moją głową mówiła, żebym nie bała się poznać prawdy. Ja czułam trochę strach, chyba jeszcze raz krzyknęłam we śnie. Kobieta mocniej docisnęła moje ręce, mocniej trzymała i powtarzała, żebym nie bała się poznać prawdy. Otworzyłam we śnie całkiem oczy. Poczułam, że kobiety się poddały. Zobaczyłam jak... ulatują do góry powtarzając: "Nie bój się poznać prawdę. Zaufaj mu" Pomyślałam, że to duchy i ... obudziłam się.


Teraz już nie sen. Obudziłam się naprawdę po tym jak pomyślałam, że to duchy. Otworzyłam oczy i mój telefon sam się w tym momencie włączył i "wybrał" sobie youtube i konkretną piosenkę...

Przez cały dzień myślałam o tym śnie. Starałam się skojarzyć kobietę, którą we śnie uznałam, że znam. Rzeczywiście ją znam: raz w życiu ją widziałam (może dwa) dawno temu - to mama chłopaka, który bardzo dużo dla mnie znaczył, nadal znaczył, ale bardzo dużo złego się stało i nie mamy kontaktu. We mnie jest bardzo dużo żalu do niego.

Może jeszcze dopiszę, że to ja starałam się nawiązać z tym chłopakiem kontakt, ale bezskutecznie. Poddałam się. Chciałam go zrozumieć, chciałam też, żeby wziął odpowiedzialność za swoje czyny, ale zrozumiałam, że to nie ma sensu...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Kurcze trudno mi tu odnaleźć punkt uchwytu, który naprowadziłby mnie na jakiś konkretny tor interpretacji, czegoś mi brakuje. 
Na pewno nie skupiał bym się na twarzy tej kobiety. Sen najczęściej wykorzystuje zlepki wizusów znanych nam osób, żeby zasymbolizować postacie o pewnych cechach charakteru albo rolach społecznych. Z pewnością kobieta nie oznaczała bezpośrednio matki twojego ex, bo wtedy musiałoby być we śnie nawiązanie do tego motywu. Pomyśl raczej o sposobie w jakim ją traktowałaś, wobec kogo tak się odnosisz na jawie. Czy to była pobłażliwość z Twojej strony, czy współczucie kiedy ustępowałaś jej łóżka, czy traktowałaś ją jako starszą niedołężną sąsiadkę czy babcię, czy bezdomną itp.  
Nie jestem pewny czy dalsza część snu powtarza ten motyw jako kontynuację obranego scenariusza, czy nie wynika to przypadkiem z bieżącego skojarzenia. Możesz się zastanowić, czy w ostatnim czasie miałaś tego typu doświadczenie, że okazałaś komuś życzliwość i tego żałowałaś, bo skutkiem było uporczywe domaganie się dalszych profitów. Możliwe jednak, że nic takiego nie znajdziesz, bo źródłem treści tego snu mógł być realny dyskomfort na prawdziwym łóżku, który kształtował marzenia senne. Argumentem do tego prowadzącym jest to, że najpewniej mówiłaś lub krzyczałaś przez sen, a twój telefon podłapał komendę głosową. Co to była za piosenka ? ;).

Wiedziałaś czy czułaś podczas snu, do kogo odnoszą się kobiety, namawiając cię na zaufanie MU ? Było wrażenie, że chodzi o Boga, Szatana, kogoś żywego ? Sen w tym momencie transformował się w regularny koszmar, więc motyw "jakiejś prawdy" powinien być ci znajomy : może było coś ostatnio czy od dłuższego czasu, czego unikałaś z obawy, że dowiesz się czegoś strasznego o sobie, o kimś, lub miałaś jakieś podejrzenia wobec kogoś, że cię okłamuje, manipuluje a odrzucałaś je, żeby nie myśleć o nim źle ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Witam. Dziękuję za odpowiedź. Ja też póki co nie potrafię znaleźć punktu uchwytu.

Powiem tak, budząc się nie kojarzyłam snu z byłym. Przynajmniej przez te kilka sekund zanim nie usłyszałam piosenki z youtube. Była to piosenka Hej "Sowa", którą on grał bardzo często i dlatego później sen skojarzył mi się z nim. Później skojarzyłam, ze ta kobieta to jego matka... sama nie wiem czy to dobry tor...

Jak powtarzały " nie bój się poznać prawdy" nie kojarzyłam z nim tego we śnie. Tu chyba chodzi o mnie, ale też nie wiem. Nie odebrałam też tego tak, że mam zaufać Bogu, Szatanowi czy komukolwiek innemu. We śnie nawet wydało mi się to dziwne, ale tak - miałam wrażenie, że chodzi o kogoż żywego.  Chociaż, mimo że sen mnie zastanawia i nie mogę go jakoś zinterpretować, to pomimo strachu jaki poczułam we śnie, to w realu teraz mam wrażenie takiego spokoju i oczekiwania... i trochę żałuję, że nie pozwoliłam im we śnie zrobić tego co chciały i krzyczałam...

 A jeżeli chodzi o odczucia do tej kobiety, którą przykryłam we śnie z pościelą. Nie było tam pobłażliwości, współczucia.... raczej coś w stylu "wyśpij się dobrze, a ja idę spać gdzie indziej" Zwróciłam uwagę na jej wiek, ale nie traktowałam jej we śnie jako osoby starej, chorej czy coś w tym stylu. Raczej stwierdziłam fakt, że jest sporo starsza. 

Nie krzyczałam przez sen, ale we śnie. Może to dziwne, ale ja to rozróżniam. Rzadko krzyczę przez sen. Właściwie dwa czy trzy razy w życiu mi się zdarzyło, ale wtedy wiem , że krzyczę przez sen. No i chyba dziwne byłoby gdybym krzyczała "sowa hey", żeby telefon wyłapał ;)


Ogólnie ja mam często szczegółowe sny, ale jakoś potrafię je zazwyczaj z czymś połączyć. Tego nie.... bo może nie chce? Boję się poznać prawdy?

Jestem w takim momencie swojego życia, że niedługo czekają mnie badania i wóz albo przewóz. Po śnie zaczęłam myśleć w tym kierunku (symbolika łóżka - leżeć w łóżku...). Tyle, że ja od prawie od dwóch lat się tym wszystkim stresowałam (rak - to też dziwna w sumie i długa historia, bo wyszło na to, że jestem dzieckiem szczęścia i nawet lekarze się dziwili, a później znowu coś nie tak, ale bez tragedii, że tak powiem).Tyle, że ja nie mam obecnie jakiegoś tam strachu przed wynikiem i to badanie jest dopiero we wrześniu. Dużo bardziej miałam schizę wcześniej (no i dlatego też się zepsuło między nami - ja jestem chyba trochę  zosia samosia, która sobie poradzi sama i jednocześnie byłam niemiła.... chociaż tak szczerze, to nie wiem czy to nie za delikatne słowo....)

Może nie powinnam szukać jakiegoś sensu w tym śnie, ale wydał mi się ważny.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Z ciekawostek: ten Pan, z którym powiązałam sen odezwał się tydzień temu i rzeczywiście powiedział prawdę, niezbyt miłą dla mnie, ale rzeczywiście nie trzeba było się czego bać...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
No to faktycznie ciekawe :). Odezwał się po ilu latach przerwy w kontakcie ? Bez powrotu z twojej strony do poszukiwania z nim kontaktu ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Nie po latach - po prawie roku...  a w sumie nawet się nie zdziwiłam jak zadzwonił - jakoś od razu sen mi się skojarzył i być może dzięki temu byłam spokojniejsza i dałam się wypowiedzieć... chociaż i łzy też były, ale jakoś lepiej teraz :)

Ale za to kolejny pokopany sen dzisiaj. Były dwa ważne: w jednym widziałam same bardzo wysokie osoby i ten był dla mnie jakoś ważniejszy we śnie, ale niestety nie zapamiętałam. 

Drugi natomiast był brutalny.

Byłam z innymi ludźmi w moim rodzinnym mieście. Nagle pojawili się ludzie z jakiegoś niebezpiecznego gangu i chcieli nas zabić. Jeden z nich był dosyć potężnie zbudowanym mężczyzną, miał rude włosy i brodę, jasną koszulkę z krótkim rękawem. Uciekać zaczęli wszyscy.

Ja z grupką osób uciekłam do budynku urzędu, na jego poddasze, które trochę wyglądało jakby tam był teatr. Wszyscy odczuli ulgę i poczuli się bardzo bezpiecznie. Tam były drzwi takie jak furtki do ogrodu (z metalowymi prętami, więc wszystko było przez nie widać). Ja stałam obok tych drzwi i nagle ten rudy mężczyzna z brodą zaczął chwytać za klamkę. Próbowałam złapać za klamkę od naszej strony, ale to było bez sensu. I tak nas widział. Wiedziałam we śnie, że już zabił kilka osób, które nie zdążyły uciec. Puściłam klamkę. Mężczyzna wszedł, a ja zaczęłam go uderzać jakimś prętem (który wyglądał trochę jak harpun). On się śmiał ze mnie, że mu krzywdy nie zrobię. Uderzałam w niego, raniłam go i ... zabiłam.... W pewnym momencie też dałam koleżance jakiś kij bejsbolowy i ta zaczęła go tłuc tak mocno, że aż mnie zdziwiło.

Później dałam wszystkim noże (niektóre z nich zakrwawione były - nie wiem skąd się wzięły). Dałam im te noże ponieważ wiedziałam, że musimy uciekać, gdyż reszta z gangu zacznie go szukać i przyjdą na górę..

Takie coś....
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1