Sny hypatii
#1
Jestem osobą, która raczej ma problem z zapamiętywaniem snów. A zawsze odczuwałam pragnienie zapamiętywania ich. Czasem rano miewam jakieś przebłyski ale jak tylko wychodzę z łóżka to od razu zapominam o czym śniłam. Zapamiętuję tylko te sny, które wywierają na mnie ogromne wrażnie. Postanowiłam w końcu trochę nad tym popracować. Pomyślałam, że dobrze będzie też podzielić się tymi najważniejszymi snami.

Dziś opiszę swój pierwszy ważny sen.... sprzed 28lat. Byłam wtedy dzieckiem i pamiętem ten sen z prawie wszystkimi szczegółami. Często sobie o nim przypominam.


Nocą przyszła do mnie moja nieżyjąca już prababcia /mama mojego dziadka/. 
Prababcia była bardzo spokojna i emanowała radością. Porozumiewałyśmy się bez słów.
Podała mi rękę i zabrała mnie w podróż. Wzniosłyśmy się w górę. Pamiętam, że pomyślałam wtedy jakie to piękne uczucie - latac. Byłam zachwycona widokiem pól i lasów z góry.
W pewnym momencie w środku lasu zauważyłam światełka. Obniżyłyśmy lot i okazało się, że jest to mała wioska, w której wszystkie domki wyglądały tak samo. Były to piękne gliniane domki do których wchodziło się po 4 lub 5 schodkach. Dodam, że domki były okrągłe i miały dach ze strzechy.
Prababcia ze spokojem wskazała mi dłonią na drzwi. Zrozumiałam, że mam wejść do jednego z domków. 
No i weszłam. Po otwarciu drzwi poczułam wielki spokój. Zauważyłam, że światło pochodziło ze świec.
W domku była tylko jedna izba. Po prawej stronie izby zauważułam wiejskie łóżko z ogromną pierzyną a pod tą pierzyną coś się ruszało. Zaś na brzegu łóżka siedzieli nieżyjący już pradziadkowie / rodzice mojej babci, żony wspomnialego wyżej dziadka/. Nigdy nie zapomnę radości w ich oczach i ich uśmiechu. Wiem, że chciałam zapytać o co chodzi ale prababcia przyłożyła palec do ust, dając mi znać, że mam nie pytać. Wskazała ręką na tą wielką pierzynę i kazała mi ją odkryć. Kiedy ją odkryłam zobaczyłam mojego dziadka /żyjącego/. Pamiętam, że byłam w ogromnym szoku ale usłyszałm tylko myśl.... spokojnie, wszystko jest dobrze z dziadkiem, on jest szczęścliwy...
Na tym zakończył się mój sen.


Może zapomniałabym o tym śnie ale rano zadzwoniła do nas babcia z informacją, że dziadek zmarł. 
Przyznam, że ku mojemu zaskoczeniu spokojnie przyjełam tą wiadomość.
Dla mnie ten sen okazał się pożegnaniem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1