Sny Patrycji
#11
POTWÓR
22.02.2020r.
Godzina pobudki: 8.35

Znalazłam się w jakiejś chacie, z kilkoma innymi osobami, jedna z nich zapytała się mnie dlaczego jeszcze nie wyszłam z domu, skoro zaraz zacznie padać. Wybrałam się wiec na spacer, żeby poszukać wiadra i zbiorników z wodą. Nagle zaczęło padać a ja byłam załamana, że nie mam w co zebrać wody. Pobiegłam pod jakąś starą wiatę z nadzieją, że tam mogę coś znaleźć i zaczęłam przeglądać znajdujące się tam rzeczy. W pewnym momencie zauważyłam staruszka, który przypatrywał mi się ze zdziwieniem, podszedł do mnie i powiedział, że niedawno widział dziwne stworzenie w okolicy, a ja je przypominam. Stwierdziłam, że to tylko przewidzenia starca i odeszlam. W końcu znalazłam dwa duże wiadra, jedno napelnione już wodą, na której unosił się biały osad. Przeczekalam deszcz i wyruszyłam do domu. W środku znajdowała się jakaś kobieta. Pokazałam jej moje zdobycze, a ta powiedziała, że skażonej wody nie można pić. Krzyczała, a potem mowila coś o tym, że mam pilnować swoje zwierzaki, bo znowu niszczą nam dom. Weszłam do mojego pokoju. Wyglądał jak stara altanka. Od dołu drewniane deski, od góry niedawno wstawione szyby. Moją uwagę przykuła dziura zrobiona przez jakieś zwierzę. Była na tyle duża, że mogłam przez nią przejść. Wtedy spojrzałam na swoje ręce, były cale poszarpane, a w niektórych miejscach widziałam kawałki drewna, tego samego co w moim pokoju. Wtedy przypomniałam sobie słowa tego starca. To ja byłam tym czymś i nagle zaczęłam się przemieniać. Stopy zaczęły mi się powiększać, a całe moje ciało obrastalo szarym futrem. Pobiegłam do kuchni, aby pokazac innym, co udało mi się stało. Ci jednak uznali mnie za niebezpieczeństwo i zadzwonili po jakieś tajne służby. Po chwili do domu wbiegli ludzie w kombinezonach ochronnych, ustawili mnie przy ścianie, wtedy do domu wbiegł jakiś chłopak i krzyczał że mają tego nie robić, jednak w tamtym momencie jeden z nich oddał strzał i sen się zakończył.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
WŁAMANIE
23.02.2020r.
Godzina pobudki: około 6

Siedziałam w dużym pudle. Było ciemno i czułam się jakbym jechała w samochodzie. Po krótkiej chwili moim pudłem ktoś rzucił i poczułam twardą ziemię. Skorzystałam że scyzoryka i rozcielam karton. Znalazłam się na dużej farmie, słońce wschodziło na horyzoncie. Obok mnie było drugie pudło, z którego po chwili wyszedł jakiś chłopak. Wyglądał na około 10 lat. Zapytał się mnie co ma teraz robić. Byłam zdziwiona i zapytałam to co my tu robimy. On odpowiedział mi tylko tyle, że został zaprogramowany aby mnie słuchać, a wszystkie cele misji powinnam znać. Postanowiłam że wejdziemy do tego domu i zrobimy mały rekonesans. Drzwi były otwarte, a w środku nie było nikogo. Weszłam do kuchni, wszędzie było czysto, a z piekarnika wydobywał się zapach jakiegoś ciasta. Zostawiłam tego robota na dole, a sama poszłam na górę. Wydawało mi się, że korytarz ciągnął się w nieskończoność. Wtedy usłyszałam wrzask na dole. Mała dziewczynka wolała swojego tatę mówiąc że w środku są złodzieje. Wyjrzalam zza ściany i zobaczylam jak do domu ktoś wchodzi. Po chwili ktoś inny złapał mnie od tylu i zrzucił ze schodów.

SAMOLOT
23.02.2020r.
Godzina pobudki: 8.20

Lecialam samolotem, w pewnym momencie zauważyłam jak kilka osób skrycie mnie obserwuje. Po chwili jedną z nich przechodząc obok mnie przewróciła się, i powiedziała, że za pół godziny mam przejść na tym samolotu. Nie mogłam nigdzie znaleźć zegarka, więc zdałam się na przeczucie. Gdy usiadłam na tyle podszedł do mnie ten sam mężczyzna który przewrócił się obok mnie. Usiadł Po mojej prawej. Po chwili dołączył do nas inny mężczyzna i usiadł po mojej lewej. Mówili coś o tym, że jestem w niebezpieczenstwie i muszą mnie zabrać do mojego prawdziwego domu. Potem już nic nie mówili, siedzieli sztywno w fotelach i patrzyli przed siebie. Po dłuższym czasie kazali mi wstać i zejść małymi schodkami. Było to specjalne pomieszczenie do skoków ze  spadochronem. Jeden z mężczyzn założył mi plecak ze spadochronem i kazał mi skoczyć. Spadałam w dół, widząc pod sobą ocean. Myślałam, że to mój koniec. Wtedy pode mną znalazł się inny samolot, do którego wpadłam prosto na wygodny fotel. Przede mną siedział mężczyzna i przypatrywał mi się z radością. Po chwili wniesiono jakiś napój i wszyscy zaczęli się cieszyć. Wzięłam Jeden kieliszek, wypiłam wszystko co w nim było i usiadłam z powrotem. Ten mężczyzna mówił coś o tym że najgorsze jeszcze przed nami lecz wszystko wskazuje na to że udało się im mnie uratować. Podszedł do mnie i powiedział, że przed nami jeszcze długa drogą i musi mnie uśpić. Że stolika obok wziął strzykawkę i wbił mi w nogę. Obraz samolotu zaczął zanikac zamieniając się w mój pokój.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
DZIURA W PODŁODZE
25.02.2020r.
Godzina pobudki: 7.20

Siedziałam w swoim domu. Czekałam na kogoś, lecz nie wiedziałam na kogo. Wtedy okno w sąsiednim pokoju rozbiło się i wjechał jakiś facet na dziecięcym rowerku. Kazał mi wychodzic i mówił że mój rower stoi na zewnątrz. Wyszłam i ujrzałam mały niebieski rowerek z doczepionymi bocznymi kółkami. Wsiadłam na niego i pojechałam za tym kimś. W chwili gdy przejeżdżałam przez bramę, przeteleportowałam się do jakiegoś miasta. Stałam Na prostej drodze, która nie miała ani początku ani końca. Przede mną rozciągałam się łąka, a za mną zaczynało się miasto. Najpierw małe jednorodzinne domy, dalej większe bloki, a na końcu olbrzymie wieżowce. Postanowiłam przejść się wzdłuż tej drogi z nadzieją że w końcu gdzieś dojdę. Moja uwagę zwrócił niewielki opuszczony dom. Wyglądał jakby od stu lat nikogo w nim nie było. Weszłam do środka i ujrzałam ogromną dziurę. W pomieszczeniu, w którym byłam nie znajdowało się nic oprócz tej wielkiej dziury. Postanowiłam ostrożnie zejść po krawędzi. Lecz jak na złość w pewnym momencie kawałek ziemi obsunął się I poleciałam w dół. Nie spadalam zbyt długo, gdyż po chwili znalazłam się w schronie. Ujrzałam napis nad drzwiami wejsciowymi: W razie ataku kosmitów zapraszam do siebie. Bez większego namysłu otworzyłam drzwi i weszłam do swego rodzaju maszyny. Z każdej strony wiły się różne rodzaje kabli, a na podłodze leżały różne urządzenia. Ujrzałam staruszka siedzącego w jeszcze starszym fotelu. Ten spojrzał na mnie i zdziwił się jakby zobaczył ducha. Zapytał się mnie jakim cudem udało mi się przeżyć i zawołał jakiegoś swojego pomocnika. Powiedział że ma mnie wziąć na badania. Potem poczułam uderzenie w głowę i upadlam na podłogę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
STARSZA PANI
27.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.03

Stałam pośrodku pokoju. Naprzeciwko mnie stało dwóch mężczyzn. Jeden zaczął chodzić dookoła mnie i zapisywał coś w zeszycie. Drugi stał i patrzył się na mnie. Nagle otworzyły się drzwi i do pokoju weszła starsza kobieta, na oko miała 80 lat. Spojrzała na mnie, po czym szeroko się uśmiechnęła. Kazała wyjść tym mężczyznom i zostałyśmy same. Podeszła do mnie i kazała iść za nią. Podeszłyśmy na drugi koniec pokoju. Na ścianie wisiał obraz, był to krajobraz górski. Kobieta ściągła obraz że ściany, a moim oczom ukazał się wlot do zjezdzalni. Kazała mi wskakać i jechać. Chwilę Stałam w miejscu, aż w końcu postanowiłam zjechać. Moja podróż nie trwała zbyt długo. Wyleciałam z rury i upadlam na miękki materac. Po chwili podszedl do mnie około 11 letni chłopak. Zdziwił się i zapytał mnie dlaczego jestem dziewczyna. Prowadził mnie po wielu korytarzach, po których chodziło sami chłopcy w podobnym wieku. Nie dość że byłam najstarsza to jeszcze jako jedyna dziewczyna. W końcu podeszliśmy do jakiejś maszyny. Kiedy podeszłam na ekranie pojawiały się różne litery, zaczęły pojawiać się coraz szybciej i szybciej aż w końcu wszystko zniknęło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
CZERWONY PRZYCISK
28.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.30

Ktoś kazał wejść mi do pokoju. Stało tam kilku starców i po chwili jeden z nich kazał mi nacisnąć przycisk, kiedy będę gotowa. Po chwili wzięłam zamach i uderzyłam w czerwony przycisk. Świat zaczął wirowac, a on powiedział że niedługo wszystko się zmieni a ja ich uratuje. Znalazłam się w klasie która zaczęła się przechylac. Po chwili poleciałam z krzesłem i ławką na ścianę. Ułożyłam ławkę tak, aby kolejne spadające osoby nie walnęły we mnie. Po chwili spadła na mnie jakaś osoba. Uderzyła we mnie i sceneria się zmieniła. Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Nie było nic ciekawego aż w końcu ujrzałam jakiś fajny film. Lecz gdy przejechałam na ten kanał okazało się, że film dopiero co się skończył. Potem znalazłam się w wieży. Nie było schodów a musiałam iść po wąskiej kładce przy ścianie. Nie było to łatwe a dookoła panowała ciemność. Gdy doszłam na górę zobaczylam sznur od dzwona. Uwiesilam się na nim i spadłam na dół. Wyszłam na zewnątrz i podjechał po mnie samochód terenowy w którym siedziała jakieś dwie osoby. Przejezdzalismy obok domów i wielkiego jeziora. Potem jechaliśmy przez las. W pewnym momencie nasz samochód zmienił się w tira z naczepą. Zjechaliśmy do zatoczki a ja z jedną z osób wyszłyśmy. Mówiła ona że niepotrzebnie wydała 15 tyś na przyczepę  dla dziecka. Weszłyśmy do naczepy. W srodku byla niebieska. Na podlodze byly zagłębienia. W rogu siedzialo dzidcko i bawilo sie w piasku. Wyszłyśmy na zewnątrz, a ta osoba gdzieś zniknęła, ujrzałam zamykające się drzwi i tir ruszył. Musiałam szybko biec i wymijać ciężarówki które zaczęły jechać prosto na mnie. Jednak tir zniknął mi z oczu. Po chwili szłam po polnej ścieżce. Obok mnie szedł jeden z tych starców. Nagle zaczął robić duże kroki i szybko się poruszał. Zaczęłam go naśladować i po chwili osiągnęłam równe tempo. Dotarliśmy na jakieś pole z którego wyrastały małe zielone łodyżki. Zapytałam się co to jest a starzec odpowiedział że trzcina cukrowa. Z góry wyglądało to jak piękne dzieło sztuki. Powstawały różne krajobrazy i portrety. Przeniosłam sie na teren tartaku. Podzieliłam las na trzy części. Ja wzięłam środkową a pozostałe rozdzieliłam pomiędzy osoby z mojej klasy. Po dwie osoby na sektor, pozostałe miały obsługiwać maszyny. Gdy odwróciłam się ujrzałam że las zniknął i została łąka. Pobiegłam tam, lecz nie zostało już żadne drzewo. Znalazłam się powrotem w sali lekcyjnej, która była teraz przechylona w drugą stronę. Leżałam na ziemi obok mnie  klęczał jakiś facet w kominiarce i podawał mi jakieś zastrzyki. Były 3 jeden na uspokojenie drugi na opanowanie a trzeci to chyba znieczulenie, tak przynajmniej mówił. Rozejrzałam się po klasie i zobaczylam jak wszyscy patrzą się na mnie. Świat wokół mnie zaczął zwalniać. Poczułam jak robię sie lekka i cała złość gdzieś ze mnie wyparowała, przez okno wpadło światło słoneczne, które mimo iż było ostre, to mnie nie raziło. Otoczenie znowu się zmieniło i znalazłam się w tym pokoju co na początku. Leżałam na ławce, a pielęgniarka podawała mi zastrzyki. Obok stał jeden z tych starców stanął obok mnie i powiedział zdumiony: Jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś osiągnął taki wynik. Witaj w drużynie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
29.02.2020r.
PIES

Znalazłam się na łące, było ciepło i wyglądało jakby było lato. Stałam a przed sobą ujrzałam małego psa. Stał i patrzył się na mnie. Po chwili zrobił krok, potem drugi i zaczął na mnie biec. W chwili gdy był blisko podskoczylam i znalazłam się w lesie. Pies ledwie wyhamował przed drzewem. Zwrócił i ponownie na mnie ruszył. Skoczyłam i znalazłam się na plaży. Sytuacja powtarzała się kilkukrotnie. Potem znalazłam się nad jeziorem, na dachu budynku, wysokiej górze, aż w końcu stanęłam po środku wielkiego miasta, a moje podróże się skończyły. Skakałam unikając psa, jednak w pewnym momencie opadłam z sił, wiedziałam, że nie dam dalej rady. I wtedy nastąpił zwrot akcji. Kiedy pies szykował się do ataku stał na ulicy. Spojrzałam  W górę i zobaczylam jak światło na skrzyżowaniu zmienia się z czerwonego na zielone. Pies tego nie zauważył, a samochody ruszyły. Zobaczylam jak pies zostaje przjechany przez jednego z nich, po czym zniknął.

1.03.2020r.
DOMEK NA DRZEWIE 

Stałam na drewniane kładce, ktoś stał za mną i mówił, że mam się pospieszyć. Ruszyłam przed siebie i ujrzałam ogromny domek, a raczej dom na drzewie. Problem był w tym, że zamiast jak normalny dom stać poziomo, tan stał pionowo. Weszłam do środka i razem z kilkoma innymi osobami stanęliśmy na bocznej ścianie. Usłyszeliśmy huk z pistoletu. Wszyscy ruszyli, skakali po meblach, trzymali się obrazów przy ścianach i próbowali wejść jak najwyżej. Kompletnie nie zwracałam już na nich uwagi. Rozłożyłam ręce i zaczęłam się wspinać po ścianie niczym spider-man. Inni patrzyli na mnie z podziwem i także próbowali, lecz od razu spadali na dół. Dotarłam na tak a na sam szczyt, jednak nie wiedziałam co dalej. Postanowiłam poczekać aż ktoś do mnie dołączy, po chwili nadszedł jakiś chłopak. Wyciągnął młot z obrazu i uderzył w ścianę, w której pojawił się idealnie kwadratowy otwór. Wyszłam razem z nim na sam czubek. W mojej ręce pojawił się miecz i zaczęłam z nim walczyć. Po chwili poczułam lekkie kłucie, coś jakby drzazga w moim sercu. Śpojrzałam i ujrzałam wokół siebie plamę krwi. Ból nagle ustał, wstałam i podeszłam do cieszącego się zwycięstwem chłopaka. Wzięłam zamach i wbiłam mu miecz w ciało. Chłopak upadł na kolana po czym spadł w dół, ja upadłam i leżałam patrząc w niebo. Dookoła słyszałam oklaski i wiwaty.

2.03.2020r.
,,POZIOMY,, ŚWIATA

Stałam na najwyższym piętrze wieżowca. Ściany były całkowicie przeszklone, a ja stałam sama patrząc w dal. Za oknem znajdowały ,,poziomy,, całego świata. Podróżowałam jak windą. Na pierwszym poziomie były lasy, cały poziom w lasach, wszędzie płynęły rzeki i latały ptaki. Brakowało jednak zwierząt na ziemi i przede wszystkim ludzi. Na drugim poziomie było morze, a raczej ocean. Po środku pływały mała łódka, n której siedział stary człowiek. Łowił ryby a na jego ramieniu siedział orzeł, którego karmił. Na trzecim poziomie było opuszczone miasto. Ruiny i ogień panoszyły się wszędzie. Przestraszeni ludzie biegali i nie wiedzieli co mają zrobić. Na czwartym poziomie było widać jedynie niebo. Ogromne ilości samolotów latały między sobą. Co chwilę jakiś spadał albo wybuchał w powietrzu. Na piątym piętrze były góry. Zbliżenie Na dwóch ludzi zdobywających szczyt. Góry byli szczęśliwi i stali wtuleni w siebie. Na szóstym poziomie nie było nic. Nie mogłam stwierdzić co widzę, po prostu pustka, nie było nic, nie wiem nawet jak to opisać. Niektórzy powiedzą że to była czerń, lecz nie byłam w stanie tego określić. Jakby Połączenie czarnego z bielą i nutką niebieskiego z domieszką nieznanego koloru. Gdy miałam ruszać na kolejny poziom moją winda się zatrzęsła i zobaczyłam jak jedne z samolotów z czwartego piętra leci prosto na mnie, i wylatują z niego dwie rakiety, po chwili we mnie uderzając.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Plus za pustkę

i szczytowanie
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
03.03.2020r.
POCIĄG
Stałam na peronie. Wokół mnie chodziło kilka osób. Nagle usłyszałam pisk, jakby ktoś nadepnął na jedną z tych niszczących zabawek. Po chwili na peron wjechał pociąg. Czekałam aż otworzą się pancerne drzwi. W środku stało kilka osób ubranych w wojskowe kombinezony. Przywitałam się I weszłam do środka. Pociąg ruszył, z szafki wyjęłam swój strój i udałam się do toalety aby się przebrać. Gdy się ubralam stanęłam obok pozostałych i czekałam aż dojedziemy na miejsce. Przed nami stanął generał i mówił coś o zbliżającej się wielkiej wygranej, gdy skończył odszedł a my staliśmy wpatrzeni w zamknięte drzwi. W końcu pociąg zaczął hamować, drzwi się otworzyły a ja wraz z ogromną ilością żołnierzy wyszłam z wagonu. Wszyscy zaczęli biec w stronę wzgórz, wylądowaliśmy na plaży a pociąg zniknął. Zaczęłam biec z innymi widziałam jak wybuchają bomby i strzelają do nas. Potem usłyszałam czyhsc głos, który mnie wołał. Mówił że mam wrócić na plażę inaczej zgine. Jednak ja dalej biegłam w stronę wzgórz, biegłam dopóki przede mną zatrzymał się czarny samochód. Jakiś gościu złapał mnie za mundur i wsadził do samochodu, po czym wyjął broń i do mnie strzelił.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
6.03.2020r.
ŚWIATŁO ZZA KRZAKÓW

Stałam na korytarzu, była noc a księżyc wszystko oświetlał. Zauważyłam przez okno jak ktoś za krzakami świeci latarką w moją stronę. Ruszyłam w stronę balkonu. Po chwili stałam na balkonie i zauważyłam rękę machającą do mnie zza krzaków. Skoczyłam i opadłam na ziemię, wstałam i podeszłam do krzaka, za którym stała Nadia. Powiedziała, że się spóźniłam i musimy się spieszyć. Pobiegłam za nią prosto do schodków wydrążonych w glebie. Zaczęłyśmy schodzić, po pewnym czasie korytarz zaczął iść w górę zamiast dół. Wyszłyśmy na zewnątrz i okazało się że jesteśmy w parku wodnym, usiadłyśmy na leżakach. Przed nami stanął mężczyzna cały ubrany na czarno, miał także czarne okulary. Zaczęliśmy rozmawiać. Mówił coś, że test przebiegł pomyślnie i dziękuje mi za udział. Mówił coś, że nie widział jeszcze osoby z takim wynikiem i chciałby abym do nich dołączyła. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Po chwili powiedziałam tak i podałam mu rękę. Coś mnie ukuło i zobaczylam małe urządzenie wżynające się w moją rękę. Facet powiedział jeszcze, że przyjdą po mnie, gdy będę im potrzebna, potem wszystko znikło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
8.03.2020r.
BURZA

Znajdowałam się na ogromnym betonowym placu. Z każdej strony uderzały błyskawice, które z każdą chwilą zmieniały kolor. Każdą z nich utrzymywała się kilka sekund. Z początku były fioletowe od góry i białe od spodu, potem świeciły jaskrawym światłem a fiolet zamienił się w kolor zielony. Z czasem większe błyskawica zaczęły łączyć się że sobą tworząc barwne przedstawienie na tle chmur. Utworzyły zarys samolotu, który uderzył w inny a potem rozpadł się na kawałki i runął na ziemię. Podobnych spektakli było kilka. Kiedy ostatnie dobiegło końca zauważyłam, że za mną po ziemi skrada się mała błyskawica. Podpełzła do mnie i owinęła się wokół moich nóg. Po chwili z góry spadła większa i złapała moje ręce. Zaczęły unosić mnie w górę, aż wyniosły ponad chmury. Stałam na  ,,wzgórzu,, zrobionym z chmur. Trochę dalej znajdowało się podobne wzgórze na którym stał jakiś chłopak. Wydawał mi się znajomy, jednak nie mogłam go rozpoznać. Wyciągnął rękę w moją stronę a ja zrobiłam to samo. W ułamku sekundy między nami powstał most zrobiony z chmur. Zaczęliśmy biec do siebie, aż w końcu idealnie po środku spotkaliśmy się a tan złapał mnie i zrzucił z mostu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1