Sny Darlene
#11
03.04.2022

J zawsze była francą, a teraz, podczas szkolnej wycieczki nabija się z mojej wady wzroku i sposobu w jaki mrużę oczy. Nie stać mnie na ripostę, nie mam siły na sprzeczki.
Chwilę później, siedząc w samolocie/pociągu, obserwuję jak mój sąsiad, Anthony Hopkins, zalewa alkoholem sałatkę owocową. Miesza, potrząsając miseczką. Zaprawiony owocami trunek przelewa do dwóch wąskich szklaneczek. Jedna dla mnie, druga dla niego. Taki zaszczyt!
- Anthony Hopkins, aktor - przedstawia się, unosząc swoją szklaneczkę.
- [Moje imię i nazwisko], ekhm - zastanawiam się, kim właściwie jestem. Wobec wielkiego aktora jestem nikim.
Stukamy się szkłem i pijemy. Mocne toto ale słodkie i smaczne.
Coś mi się nie zgadza. Czyż AH nie jest trzeźwym alkoholikiem?
No właśnie... Jak mogłam nie odczytać tego, jakże oczywistego, sennego znaku?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
11.04.2021

Słoneczny dzień na planie Wikinga, tuż za moim blokiem. Jest Anya Taylor-Joy, jest Alexander Skarsgård, jest cała ekipa, jestem i ja, w nieokreślonym charakterze aktorki, statystki, asystentki... Cała upaprana czymś słodkim, lepkim i bezbarwnym, jakby syropem.
Skarsgård patrzy na mnie przenikliwie tymi swoimi jasnymi oczyma o lekko opadających powiekach. Ujmująco piękny mężczyzna w kwiecie wieku. Poruszamy się z wolna, jakby tanecznym krokiem, patrząc sobie w oczy. Z naprawdę bardzo bliska.
Ale przygoda. Matka mi nie uwierzy. Opuszczając plan, rozemocjonowana dzwonię do Rodzicielki.
Nie uwierzysz - piszczę do telefonu - Poznałam aktora z Sukcesji. Tego Szweda co obszczał swój telefon!!!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
09.06.2022

I. 

Ciepły, słoneczny dzień. Idąc z jedną z głównych ulic mojego miasteczka, omal nie zostaję stratowana przez pulchną dziewczynkę na hulajnodze, niepokojąco podobną do mojej prześladowczyni lat młodzieńczych (przypadkowa zbieżność rysów twarzy, czy...).
Karnie usuwam się z drogi. Mała napiera. Jej agresja i fizjonomia to nie przypadek.
- Kim jesteś? - pytam, głośno lub w myślach.
- Twoim znakiem sennym - odpowiada. Z odpowiedzią przychodzi spokój i satysfakcja. Chciałaś-masz, masz swój  ś w i a d o m y  s e n .

Teraz bez spiny i lęku rozmawiam z mężczyzną po trzydziestce. Niepozorny brodacz w ciemnych ciuchach. Pali papierosa. Jak to tak w moim śnie?
- Jesteś w moim śnie. Nie wolno ci palić!
Wtóruje mi kolega, podobny do wszystkich a niepodobny do nikogo. 
- Nie mogę rzucić. Jestem uzależniony...
- Owszem, możesz... - to ja kreuję rzeczywistość w moim cholernym śnie. Przedstawiam się z imienia i wykładam jak krowie na rowie: JESTEŚ W MOIM ŚNIE. 
Tu pojawia się refleksja, nie pierwsza taka przy świadomym śnieniu. A jeśli to wspólny sen? Typ śni, że idzie ulicą, w piękny słoneczny dzień, z ulubionym papierosem, a jakaś przypadkowa typiara, próbuje pozbawić go przyjemności palenia... 
Ech, nie dogadamy się. Na pewno nie w TYM śnie. 

II. 

Ciepły, słoneczny dzień. Moje podwórko a na nim ja... świadomie śniąca i szczęśliwa.


Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym

śpiewam na melodię ludowej przyśpiewki (WE śnie byłoby nie do taktu). I tak przez cały czas. Roztańczona i rozśpiewana przestępuję próg klatki schodowej, teraz świeżo malowanej, białej i sterylnej. 

Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym...

Schody są niepraktycznie wąskie, ale mi to nie przeszkadza, albowiem...

Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym...

Otwieram pierwsze lepsze drzwi. Za drzwiami łazienka. Skromna, okafelkowana na biało i sterylnie czysta.
Pobawię się z lustrem, skoro...

Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym...

odbicie zmienia się z każdym mrugnięciem. Raz jestem ładna i młoda, raz stara i brzydka. Mam frajdę jak dziecko w gabinecie luster. Potęguje ją wiedza, iż...

Jestem w śnie świadomym
Jestem w śnie świadomym...

śpiewam tak, aż mi się znudzi i otworzę oczy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Sympatyczny sen.
jaja LaBerge
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
25.08.2022

Mój serdeczny kolega Eddie Vedder chce pożyczyć kasę. Jest bardzo miły, a ja choć jestem w stanie pożyczyć mu 50 złotych na wieczne nieoddanie, nie potrafię przeliczyć tej kwoty na dolary, co by powiedzieć mu, że nie naje się za te pieniądze.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
26.08.2022

I.

Prowadzimy z koleżanką prześmiewczego peja o tematyce społeczno-historycznej, o bardzo długiej nazwie, która - podkreślona, osobiście przeze mnie, taśmą samoprzylepną na wydrukowanej liście uczestników - ma nam zapewnić zwycięstwo w konkursie na najzabawniejszy fanpejdż w swojej kategorii. Za gablotką stoją nagrody, kiczowate acz urokliwe, kolorowe zakładki/proporczyki z nazwami zdobywców kolejnych miejsc. W półmroku nie widzę naszej. Czas na ogłoszenie wyników. Pewna wygranej zbiegam do sali, w której odbywa się uroczyste wręczanie nagród. Miejsce trzecie, drugie... Wygramy w cuglach - myślę. Nie wygrałyśmy! Kiczowaty acz urokliwy artefakt wraz z pięciocyfrową nagrodą pieniężną poszły... nieważne. Jakoś to przełknę. Siedzę teraz z kilkoma koleżankami w plenerze, przy stoliku, w centrum malowniczego miasteczka. Stare a zadbane kamieniczki, uliczki brukowane kocimi łbami. Siedzimy tak i gadamy wśród ostrzałów z karabinów, huku spadających bomb. Widzę czołgi, cywili uciekających w popłochu przed łapankami. Wciąż względnie spokojna chcę wtopić się w grupę uzbrojonych mężczyzn. Jedna z koleżanek, nie przebierając w słowach, prędko odwodzi mnie od tego pomysłu, argumentując: tu jest bezpieczniej niż wśród chłopaków. Ma rację. Druga proponuje podążać za strzałką (bardziej wyobrażoną niż widoczną) zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tak dotrzemy do przyszłości. Do naszych czasów. Bo oto cofnęłyśmy się do lat 40. XX wieku. Podążając za strzałką (bardziej wyobrażoną niż widoczną) docieramy do pomieszczenia ze starą wanną wypełnioną wodą na wysokość pół łydki. Zdejmujemy ubrania, wchodzimy do wanny. Woda jest przyjemnie ciepła, nie za gorąca. Siadamy twarzami do środka. Jedna z dziewczyn oznajmia, niemal rozkazuje: jeśli przyjdą Niemcy, na 3/4 nabieramy powietrze i nurkujemy. Będziemy tak trwać plecami do góry, udając martwe aż sobie pójdą. Sorry, ale beze mnie - wyłączam się. Wolę dostać kulkę w łeb, niż męczyć się w tym bezdechu nie wiadomo ile. Zresztą... wystarczy otworzyć oczy by w trymiga przenieść się do czasów właściwych. Świat w odcieniach sepii nabierze właściwych barw. Tak też robię. Gdybym chociaż była ładna - wizualizuję sobie alternatywne zakończenie naszej przygody. Piękna urodą przedwojennych dziewczyn, o których pisano wiersze i śpiewano piosenki, mogłabym wyjść z tej wanny i kompletnie ubrana na modłę ówczesnej uczennicy, z burzą blond loków pod zawadiacko przechylonym berecikiem, bajerowałabym niemieckiego oficera, umożliwiając koleżankom dalszą ucieczkę. Panie Hans, jestem umówiona z chłopcem - kłamałabym jak z nut, siedząc na ławeczce obok jakiegoś esesmana - miałam pożyczyć mu ksiażki. W tornistrze istotnie miałabym książki. Polsko i niemieckojęzyczne.

II.

Nie myl prawdy z rzeczywistością - jedyne zdanie jakie zapamiętałam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1