Witam, zachęcono mnie do prowadzenia dziennika tutaj tak więc jestem.
-------------------------------------------------------
11.00 - zaśnięcie
05.00 - około - jak zwykle przebudzenie..
07.00 - jak zwykle pobudka....
Od narożnej, bliższej ulicy części sadu wkradłem się by …..(kraść czereśnie/wiśnie?)… Nie wiem czy już miałem zamiar czy tak to wyszło, ale poszedłem kawałek dalej (przed sadem) do szewca. Szewc był tani a i tak licytowałem usługę zrobienia butów. Buty po jakimś czasie się rozpadły zupełnie - nie szycia a skóra. Poszedłem z reklamacją do sadownika. Tym razem szedłem od przeciwnej strony natrafiając na całkiem ogromne "kopce" czereśni ze słomą (całe te kopce były prawie czarne więc owoce dobrze z nimi kontrastowały). Szedłem pomiędzy nimi były one wielkości około 1,5 h ale szerokie na jakieś 5 m. W połowie drogi wyszedł mi naprzeciw sadownik. Zapytał z jakiego kompostu brałem czereśnie na buty z tego z czerwonymi czy ciemnymi - pierwsze kopce były z ciemnymi a tylko ze 3 ostatnie były z mieszanymi choć jasnych czerwonawo żółtych było znacznie mniej niż połowa. Szliśmy dalej aż skończyły się kopce. Doszliśmy do rogu z którego kradłem. Widziałem tam małe krzaczki, niskich i nierozwiniętych, świeżych drzewek. Były to samosiejki, które wyrosły z rzuconych pestek.
U szewca. Chyba składałem reklamacje i był tam Norbert K. O czymś rozmawialiśmy.
Jeśli często masz takie pobudki w środku nocy to spróbuj rozwinąć je do WBTB. Zwyczajnie wydłuż czas czuwania, możesz dorzucić jakąś technikę typu afirmacja, MILD. http://i-sen.pl/Temat-Esencja-technik--946 < - O WBTB.
11.00 - zaśnięcie
03.30 - przebudzenie
07.00 - jak zwykle pobudka....
Udałem się na teren obwodnicy. Szedłem (ale krótki odcinek) tak, że wykopy miałem po prawej. Już zbrojenia zasypali piachem. Przeszedłem na drugą stronę. Możliwe, że pytałem o termin zakończenia prac. Po tej drugiej stronie w dalszej odległości był las iglasty. Pracowników było mniej niż 10.
Sen ledwo przypomniany w drodze do pracy. Noc masakra co chwilę "kontrola" czy śpię, czy wypoczywam. Nie wiem czy wchodziłem w półsen czy faktycznie się przebudzałem. Zona też zbytni nie spała.
------------------------------------------
FL Dzięki, na bank kiedyś spróbuje. Na razie jednak sądzę, że muszę popracować nad pamięcią snów. Będzie to dla mnie wyzwanie bo mam obsesję na punkcie wypoczynku i po przebudzeniu chcę jak najszybciej zasnąć.
Co do przebudzeń to tak, mam je od poniedziałku do piątku. Nadgorliwa dozorczyni już około 5 sprząta liście..... a żonie zależy by spać przy uchylonym oknie więc ją słyszę. Powoli zrobił się z tego rytm i nawet jak babka miała przerwę w sprzątaniu to budziłem się z powodu pęcherza.
10.30 - zaśnięcie
12.00 - przebudzenie
07.00 - jak zwykle pobudka....
Na chwilę obecną kojarzy mi się tylko ręka, jakby rozważanie o wadze TRów z ręką.
-------------------
Nocka poszatkowana jak sałatka, przez jakąś imprezę na mieście i przechodzących przed blokiem młodych.
11.30 - zaśnięcie
05.00 - przebudzenie
07.00 - jak zwykle pobudka....
W jakiejś hali odbywały się rozmowy moje i właściciela fabryki. Sprzedawałem mu barwniki do betonu. Maszynę miał względnie z małą. Pamiętam przede wszystkim względnie duży zasyp betonu. Klient chciał po 5kg próbek. Omawialiśmy opad betonu w stożku. On nazywał go trójkątem, a ja zdałem sobie sprawę, że nie każdy producent musi znać nomenklaturę.
Wracam z jakiejś altanki (jej barwy ciemne jakby brązem bejcowane, zadaszona z "drewnianą podłogą"). Po drodze na trawniku spotykam kogoś i mówię "też tak …......(coś z wodą.......). Kurkuma to niezły barwnik".
Idę dalej trawnikiem ogrodowym przy jakimś 2 poziomowym budynku. Ktoś idący z naprzeciwka mówi, że trąba już przeszła i pokazuje mi mgiełkę wody (w kierunku mojej trasy). Okazuje się, że trąba przybiera na sile i nawet można poczuć jak lekko unosi ciało gdy się przez nią skacze (skakałem od kierunku mojego celu w kierunku miejsce z którego przyszedłem).
-----------------------
Mecz. Odbywał się wieczorem. Było ciemno. graliśmy prostopadle do "patrzenia". jednak boisko było raczej drogą z . Prawa bramka była po skręcie w lewo idąc od lewej. Nie było nas 22 ale sporo. Mecz graliśmy my i Niemcy. Grałem nieźle i robiłem tym raczej wrażenie. Biegłem na lewo, bawiłem się piłka i operowałem "szanując zachowanie się piłki" .Był to drugi skład Niemiec. Biegłem chyba w drugiej połowie w przeciwną stronę "boiska" (po zakręcie w lewo). Po lewej miałem Niemca byłem przed nim. Piłką operowałem na prawo - nawet czubkiem. 2-0. Szybko biegiem na drugą bramkę. Zastawiłem drogę goniącemu mnie przeciwnikowi - ciałem. Żartowałem z chwytaniem za koszulkę - raczej wielokrotnie go łapałem ale nie wpływając na jego bieg (biegłem za nim) chciałem chyba wkurzyć i zdekoncentrować. Kiedy to się nie spodobała lub zostało zauważone zacząłem machać łapkami jak dziecko i naśmiewając się przy okazji z zaistniałej sytuacji.
-------------------------------
Udaliśmy się rodziną do parku na którego środku stała chatka z drewna. Był to dam strachów. Kolejka do wejścia była spora. Wychodziła nawet do pomieszczenia gdzie kupowało się bilet. Ludzie stali na chodach przy przejściu do tego kolejnego pomieszczenia. Kiedy byliśmy już w pierwszej (bliższej ) sali stałem przy ścianie łączącej sale bliższą wejścia z tą gdzie kupowało się bilety (pierwsza w kolejności czekania do wejścia). Ściana było szklana, a ja siekiera udawałem że ja chce zniszczyć. Rysy. W sali strachów były wypchane zwierzęta, które miały symulować atak.
-------------------------------------
Czekamy na dworze z grupą na oceny ze sprawdzianu. Dość długo. W końcu przez telefon wykładowca podaje kilka ocen. Ja dostałem "średnia 4". Ania stała obok mnie i też słuchała.
---------------------------------------
Byłem przed budynkiem jednokondygnacyjnym. Przed nim betonowy plac. Lekko zaniedbany. Możliwe odpryski betonu. Do budynku były trzy wejścia ze schodami. Drzwi były drewniane starego PRLowskiego typu (pionowe listwy). Wszedłem. Zauważyłem że byli tam nowi mieszkańcy. Zaraz przy futrynie po lewej była półka, na której leżały jakieś klucze, zeszyty, dokumenty - tego typu rzeczy. Miałem w ręce klucze, gdy ukradkiem czegoś szukałem. Potrzebny był mi papier toaletowy, bo coś pobrudziłem (chyba dżinsowe spodnie). Oszustwie rzeczy niezgrabnie oglądałem
Spotyka się z nią przed wejściem do Oratorium. Było po lewej. ręka na szyję wymalowana nawet ładna szliśmy do środka.. Rozmowa o tych praktykach. Powiedzialas ze poprzednich nie. Ksiądz wywalił bo mieliśmy razem. Wracaniem czerwony samochód okrzyk. Koło jedzie. Ukrywam się w zielony . Pająk.
-----------------------
Byłem w kuchni z mamą. Możliwe, że jeszcze ktoś się pałętał. Stół stał na środku. Był kwadratowy bez problemu mieściły się krzesła na jego bokach. Była nawet przestrzeń po prawej i lewej i można by mieć z boku ze 2 w sumie. Stół był bez obrusu koloru jasnego. Siedziałem przy laptopie. "Na przeciwko mnie" było okno. Kto wie czy za mną też go nie było bo kuchnia była dość. Jasna. Pełno detali w niej było. Nie wiem jakich, pewnie wyposażenie, i na pewno jakieś typowe ozdoby kuchenne. Zadzwonił tel. Ktoś go odebrał i poszedł do półpomieszczenia po lewej ode mnie. Rozmawiał, wrócił i zapytał czy ja mam jakieś długi w PKP. Okazało się, że dzwoniła Mania i miała ok 410 000. Zalogowałem się do konta PKP i okazało się że mam zaległość 1200 lub 1700 zł. Jednak już kiedyś to sprawdzałem i dzwoniłem żeby to wyjaśnić. Był to nieaktywny jakby nie połączony ze mną login z wygenerowaną suma przez PKP z niczego.
---------------------------
Pisałem sprawdzian z anglika u babki od wychowania. Chyba długo czekała a wszyscy już skończyli. Miałem napisane na kartce w kratkę z połowę. Babka chyba musiała kończyć lub raczej ja z uprzejmości powiedziałem, ze dokończę przy okazji bo nie chce jej zabierać czasu. Później czekałem na nią na dworze. Było ciemno. Od prawej do lewej jechał motor. Była zima a droga była trochę zasypana śniegiem i podmarznięta. Latały dookoła mnie komary. Ludzie zaczynali wchodzić (pojedynczy) i ja wszedłem w poblizu kobiety (dziewczyny) w gęstych lokowatych włosach. Przed wejściem do sali była szafa w której szukałem jakiejkolwiek kartki bo zgubiłem pierwszą część sprawdzianu. Znalazłem kartę wąską bo wszystkie inne zeszyty były zapisane do ostatniej strony - głównie obliczenia. Dwaj młodsi uczniowie mówili mi czyje one są. Wszedłem do sali usiadłem daleko od drzwi , po prawej prawie pod tablicą.
Była koleżanka babki. Wyciągnąłem z kieszeni wewnętrznej kurtki 2 chrupki, nahałasowałem i za to przeprosiłem. Po zakończeniu pisania babka pokazała cycki koleżanki i pytała czy coś takiego znam. Babka miała wygrawerowane "na wylot" cycki w kształty łezek imitujące np listki stokrotki a pod nimi stanik. Stanik normalnie "pracował" pod skórą. Powiedziałem, że już kiedyś o tym rozmawialiśmy ale zapomniałem popytać jak to sie mogło stać.
-----------------------------------
Park, zwyczajny zielony przycięty trawnik. Jego kształt stanowiły ulice i chodniki, równoległe do niej. Jego kształt prostokątny ewentualnie kwadratowy. Każę czekać Faniemu w okolicy ulicy i biegnę w kierunku otoczonego płotem, z elementami stalowymi budynku. Kwadratowy, jednokondygnacyjny budynek, ze skośnym dachem z dachówkami w odcieniach brązowawej gleby. Schowałem się za rogiem a on nadal czekał, zawołałem go bo już się rozglądał gdzie jestem. Biegł w moim kierunku.
--------------------------