Smugi za zamkniętymi oczami
#1
Od chyba zawsze doświadczałem ciekawej rzeczy. Możliwe że każdy tak ma. Chcę wiedzieć od czego to i czy każdy tak ma :P

Mianowicie. Generalnie gdy patrzę w ciemność (nie muszę mieć zamkniętych oczu) to czasami tworzy się na widoku mało widoczna smuga światła, a raczej trochę jaśniejszej ciemni.
To co jest charakterystyczne i jest tak za każdym razem, ta smuga światła przebywa jakąś krótką drogą i znika, po czym pojawia się w startowym punkcie i podejmuję tą samą drogę. Po prostu się zapętla.
Najczęściej te smugi powstają na krawędziach obszaru widzenia. Nie są zależne od myślenia.
Kiedy spojrzę na jaśniejszy obszar to smugę dalej widać, tylko na ciemnym obszarze. Gdy popatrzę tam i ówdzie to smuga lekko się zmienia, zazwyczaj traci na widoczności.

Co to jest ? :D
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
no mam tak, pewnie każdy tak ma, nie zastawiało mnie to zjawisko, za to czasem ekstremalnie irytowało jak próbowałem zasnąć. Im bardziej jestem zmęczony, tym wyraźniejszy kontrast. To pewnie daleka proforma hipnagogu, da się zaobserwować ewolucję tego podczas zasypiania - kłębi się, potem koncentruje w jednym miejscu, czasem sprawia wrażenie skomplikowanego kształtu. Na dodatek myślę, że oryginalne położenie i kierunek tej smugi zależy od ostatnio widzianego obiektu, jak np u mnie - krawędzi piętrowego łóżka.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Ciekawe :) Dzięki za wyjaśnienie. Nigdy mnie to nie irytowało ale wczoraj pomyślałem że fajnie będzie wiedzieć co to jest :P U mnie to raczej po czasie znika niż przybiera na kontraście, chyba.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1