Sennik Susła
#1
W ramach wprowadzenia, pomyślałam, że pokażę Wam przez co przeszłam (jak to dramatycznie zabrzmiało, haha!).

Styczeń 2016
Zbyt duża kontrola w LD


Zanim jeszcze usłyszałam o terminie "lucid dream", czy "świadome śnienie", miałam kilka takich snów. W sumie, całkiem sporo, w niewielkich odstępach czasu. Na początku to było świetne, jak wyzwolenie w sennej krainie. A potem przyszła nuda i pozbyłam się tego (nuda w LD to nie paradoks, zaraz do tego dojdę). Nieco później usłyszałam o LD, a mój dobry znajomy okazał się oneironautą, który za cel postawił sobie wciągnięcie mnie w "zabawę".

Spróbowałam znowu i... nuda. I zmęczenie po przebudzeniu, jakbym przebiegła maraton.

Nie mam problemów z osiągnięciem stanu świadomości we śnie. Jeśli wieczorem postanowię sobie "dziś chcę świadomie śnić", mam jakieś 80 proc. szans na to, że będę. Problem pojawia się w samym śnie. Jeśli powiem sobie głośno: "To jest sen" - ląduję na pustej matrycy. Muszę świadomie generować wszystko. Od otoczenia, przez ludzi i zwierzęta, po interakcje. To tak, jakbym pisała opowiadanie. Tylko, że pisać mogę na jawie. We śnie najfajniejsze zawsze było to, że zaskakiwał.

Wykombinowałam, że zamiast mówić, mogę szeptać: "To jest sen", tak, żeby (to zabrzmi zabawnie) sen mnie nie usłyszał. Raz mi się udało, ale czułam granicę, którą niemal przekroczyłam. Szepnęłam do siebie: "To sen", i sen zaczął mi się rozpływać. Zamachałam rękami, wrzeszcząc "Nie, nie, to nie jest sen!". Wszystko się uspokoiło, ja byłam świadoma, a sen generował się automatycznie (sukces!). Jednak ta sztuka udała mi się tylko raz, bo innymi razami, po prostu, nie udało mi się zablefować dostatecznie szybko/mocno.

Przyznaję, że od kolejnych prób powstrzymuje mnie to koszmarne zmęczenie, które towarzyszy mi po przebudzeniu z takiego snu z pełną kontrolą. Widziałam, że zmęczenie po LD u Was znajduje się na liście mitów. No cóż, widać jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nie pierwszym, nie ostatnim, zapewne.

(tutaj dostałam kilka porad od osób z tamtego forum)

Luty 2016
Mój pierwszy raz z przewodnikiem


Spróbowałam. Chwilę mi zajęło, żeby się do tej próby przekonać, bo po wcześniejszych, o których pisałam, budziłam się wycieńczona. Wczoraj wieczorem stwierdziłam, że skoro dzisiaj nie czeka mnie poranne wstawanie, ani dużo roboty, to mogę sobie pozwolić na ryzyko bycia wykończoną.

I rzeczywiście, gdzieś w środku snu podszedł do mnie mężczyzna. Była to postać z moich opowiadań. Będę go nazywać Gawronem, bo pewnie jeszcze nie raz się pojawi. Tutaj chciałabym podkreślić, że Gawron, ponieważ bardzo szczegółowo wymyśliłam mu charakter i tok myślenia, może sprawiać wrażenie niezwykle ogarniętego, jak na postać ze snu. Po drodze pojawi jeszcze jedna sylwetka z moich opowiadań, nieco mniej ogarnięta, którą będę tu nazywać Motylem. Tak, tak, wymyśliłam sobie małe ZOO. :>

- Słuchaj, skoro chciałaś spróbować świadomego snu, to może czas zmienić fabułę? - zapytał Gawron.
Od tego momentu wszystko zapamiętywałam.
- Wiesz co, ta fabuła jest całkiem niezła. Taki film akcji, klasy B, co prawda, ale daje radę - zawahałam się.
- Daj spokój, przecież wiem, na co masz ochotę - prychnął.

Fabuła się zmieniła, ale prowadziłam ją niepewnie. Nie miałam wcześniejszego planu rozgrywki, a na bieżąco przygniotła mnie ilość możliwości. Przywoływałam nowe miejsca i postaci, nie mogąc się zdecydować, co będzie najlepsze. Trochę mnie to frustrowało. W końcu Gawron zaproponował wnętrze wąskiej, zagraconej kuchni. Całkiem przytulnej, jakby wyjętej ze studenckiego mieszkania. Przy blacie pojawił się inny chłopak, podszedł do mnie.
- No i co teraz zamierzasz, będziesz tak zmieniać kanały, jak w telewizorze, do końca nocy? - spojrzał na mnie poważnie. To był Motyl.
Westchnęłam ciężko i opadłam na jedno z krzeseł przy prostokątnym stole. Obok mnie siedziało kilka osób, z którymi wdałam się w rozmowę. Oprócz Motyla, który ze względu na swój charakter, już dawno odleciał (hehe) i nie dało się z nim rozmawiać, chociaż też był obecny przy stole. Jeden z moich rozmówców, chudy chłopak o wydatnym nosie i w beżowych dredach, wydawał się bardziej ogarnięty i spokojny, niż reszta. Wygląd się nie zgadzał, ale...
- Gawron, to ty - rzuciłam.
- No tak.
- Masz jakiś pomysł?
- Czas się kończy - wzruszył ramionami. - Następnym razem musisz coś zaplanować, nie będę za ciebie wymyślał.
Obudziłam się.

Mało interesująca ta dzisiejsza fabuła, ale powiedzmy sobie szczerze, nie spodziewałam się, że po swoim niepewnym "no może dzisiaj spróbuję" przed snem, coś rzeczywiście się uda. Jednakże, być może tego bardzo nie widać, ale odniosłam tu dwa sukcesy:
- obudziłam się wypoczęta (jedynie dodatkowe poczucie "obciążenia" w kończynach upewniło mnie, że to na pewno było LD - zawsze tak miałam po świadomych snach),
- mogłam projektować świat, jednocześnie zachowując minimalny stopień samo-tworzenia (będę chciała go zwiększyć, chociaż podejrzewam, że jeśli wytyczę jakąś ogólną linię fabuły, świat snu/moja podświadomość/jaktotamchcecienazwać będzie miał ułatwioną robotę z wypełnianiem luk i zaskakiwaniem mnie).

Myślę też, że trik z podchodzącą do mnie postacią ze snu, która mnie "budzi", był całkiem udany. W żaden sposób nie załamał struktury snu, a do tego nie kosztował mnie w ogóle wysiłku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
No faktycznie, problem wynika z nadmiernej kontroli. Główna przyczyna tkwi w tym, że wygrawerowałaś sobie w umyśle, że sen dzieje się wyłącznie kiedy ciebie nie ma. Musisz afirmować się odwrotnie, tym bardziej, że jesteś podatna na autosugestie. Coś w stylu " sen płynie sam kiedy jestem świadoma ".
To dość nietypowy kłopot, bo nawet jak czasem się tak każdemu z nas stanie ( pustka po WILD, ciemność, monotematyczny krajobraz ), to nie jest to notoryczne, bo sen nie jest w stanie się zatrzymać na dłużej, ostatecznie dąży do utraty stabilnośći nawet jak ta stabilność to brak czegokolwiek.
Porady z psajko są cenne, można próbować obniżyć sobie świadomość podczas snu, żeby nie mieć poczucia kontroli. Sposobem na takie delikatne " podchmielenie się " są właśnie przewodnicy senni. Stwórz sobie kogoś, kogo nie będziesz traktowała jak swój wytwór, taka projekcja z każdym słowem otumani cię. Zamiast stwarzać - odnajdź, zamiast wydawać polecenia - daj się pokierować napotkanej istocie, niezależnie od związku z twoim problemem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
O tak, jestem podatna, ale to dlatego, że je trenowałam, żeby nauczyć się używać. No i, jak widać, oberwałam rykoszetem. :D Dziękuję za porady.

Co do przewodnika, na pewno zauważyłeś, że w tym pierwszym udanym śnie Gawron poniekąd pełnił taką rolę, ale nie do końca się do niej nadawał. Myślę, że Motyl lepiej się sprawdzi. Spróbuję i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Pomyślałam, że podzielę się swoim pierwszym świadomym snem, który wyszedł mi... przypadkiem.

Sen w którym zmartwychwstałam

Na początku sen był jak najbardziej zwyczajny. Byłam w supermarkecie, coś kupowałam. W pewnym momencie do środka wbiegło kilku młodych mężczyzn, którzy zaczęli krzyczeć coś o napadzie. Ktoś rzucił komendę: "Na ziemię!". Większość rzuciła zakupy i położyła się na podłodze - ja nie. Grupka się rozdzieliła, każdy z chłopaków trzymał jakąś broń. Ten, który przechodził obok mnie, kiedy zobaczył, że nie leżę, wpadł w szał. Twarz przybrała mu kolor jego flanelowej, krwistoczerwonej koszuli. Przystawił mi glocka do czoła. Wrzeszczał, że jakim prawem go nie szanuję. W jakimś idiotycznym przypływie dumy odszczeknęłam mu, że najwyraźniej nie zasługuje. Pociągnął za spust.

Wszystko zwolniło tempo, poczułam, jak upadam na kafelki w alejce z mrożonkami. I... koniec. Ciemność. Nagle jednak zdałam sobie sprawę, że w tej ciemności stoję i jak najbardziej istnieję. Byłam tak oburzona rozwojem wydarzeń i poczuciem niesprawiedliwości, że... obudziłam się we śnie. "To idiotyzm, ten sen nie może się tak skończyć", stwierdziłam.

Wróciłam do momentu, w którym stoję naprzeciwko chłopaka z glockiem. Zamiast się odzywać, podnoszę ręce do góry i powoli kładę się na ziemi. Kiedy gość odchodzi, zadowolony, wyciągam telefon i dzwonię po policję. Najwyraźniej nie jestem w polskim supermarkecie, bo policja zjawia się dość szybko i sprawnie zgarnia młodych terrorystów. :>
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
(23-06-2016, 21:46 )System napisał(a): Przystawił mi glocka do czoła.
Wiesz co to glock - pozdro, ekstra babka jesteś :D ;)

Czy taki świadomy sen to nie wiem... Może jakaś tam świadomość była, ale nie na tyle, żeby wpaść na pomysł, żeby np. uzmysłowić sobie, że terroryści tak naprawdę nie istnieją i po prostu wylecieć przez dach jak super sayian. Nie mniej jednak gratki, a winą za brak pełnej kontroli na pewno są mrożonki, mówię Ci, gdybyś upadła w alejce z nabiałem na pewno by się inaczej to potoczyło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
@High Contrast Haha, bo widzisz, szkopuł był w tym, że ja nie chciałam cheatować, tylko mu POKAZAĆ. XD Tak, sennej projekcji. Bo mnie wkurzyła. Serio.

To na pewno przez mrożonki!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sennik chorego debila Kapusta 17 4,738 05-06-2016, 17:43
Ostatni post: Kapusta
  Denosis - Sennik+ Notatnik Denosis 50 26,235 30-10-2010, 18:11
Ostatni post: wampia

Skocz do:

UA-88656808-1