Senne melanże
#1
Siemka, po trzech latach przerwy od świadomych snów, zaczynam wszystko od nowa :(
Dzień 1 (28.01.2021r.)
zasnąłem: 23.00
pobudka: 7.00

"Przejażdżka konno na obiad" (ostatni sen)
...gadałem z tatą że fajnie byłoby mieć własnego konia w piwnicy. (pierwszy znak snu, nie ma to jak stodoła w bloku mieszkalnym) Ni stąd ni zowąd koń sam się pojawił. Wyszliśmy z tatą z domu i pojechaliśmy na przejażdżkę do Lasu Bielańskiego. Tata siedział z przodu, ja z tyłu. Wjechaliśmy do lasu i zaczęliśmy powoli zjeżdżać z górki. W połowie górki zamieniliśmy się z tatą miejscami. W tym momencie tata powiedział coś w stylu "trzymaj się mocno i dobrze prowadź konia". W tym momencie koń zaczął zasuwać po lesie jak samochód (drugi znak snu). W moment zjechaliśmy z górki i jechaliśmy z pełną prędkością po leśnych ścieżkach. Towarzyszyły temu gałęzie krzaków po bokach ścieżki, które w kółko obcierały się o moje ciało. (Ta ekstremalnie szybka jazda skojarzyła mi się z tym autobusem w Harrym Potterze). Wyjechaliśmy na ulicę Podleśną. Raptem sens snu zmienił się zupełnie. Nie było już konia. Szliśmy z tatą zjeść obiad w jakimś barze albo restauracji. W moim "snowym wczoraj" byliśmy na burgera w Pobyku (bar z doskonałymi burgerami). Tego dnia szukaliśmy jakiegoś miejsca po drodze. Doszliśmy do końca ulicy i skręciliśmy w ulicę Gwiaździstą. Napotkaliśmy jakiś dziwny sklep (trzeci znak snu, zdeformowane otoczenie, w rzeczywistości nie ma w tym konkretnym miejscu żadnego sklepu. co więcej sklep nie był w budynku niczym otwarty basen). Tata kupił mi tam batona w stylu prince polo i poszliśmy dalej. Weszliśmy do jakiegoś sklepu z ubraniami (czwarty znak snu, kolejna deformacja otoczenia). Na jego końcu było lustro obok którego chwilę dłużej stałem jedząc batona. Raptem w sklepie pojawiła się Ciocia Ala (taka sąsiadka) i zaczęła mówić mojemu tacie żebym nie kruszył tak batonem po podłodze w sklepie. Później nie wiem co się stało bo się przebudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Cześć, coś tam zostało starej formy, dzisiaj udało mi się zapamiętać trzy sny (to znaczy chyba, bo równie dobrze mogą być to trzy wycinki z jednego snu, ale miejmy nadzieję, że zapamiętałem trzy sny). Napiszę w skrócie bo sny nie były jakieś szczególne.


Dzień 2 (29.01.2021r.)
"Sandacz z torów tramwajowych" (Ostatni sen)
Byłem z tatą na rybach. Wędkowałem w długim rowie wodnym, na którego miejscu w rzeczywistości są tory tramwajowe (pierwszy znak snu). Po chwili złapałem dużego sandacza, który był jakoś dziwnie zdeformowany (drugi znak snu). 

"Inwazja meneli" (Przedostatni sen)
Wracałem skądś razem z mamą. Co chwila mijaliśmy bijących się meneli. W pewnym momencie jeden z nich zaczął zbliżać się do mojej mamy. Zagrodziłem mu drogę, a ten już wyprowadzał cios i wtedy stało się coś dziwnego. Kiedy jego pięść była 5 cm od mojej głowy obraz się rozmazał, i na chwilę tak jakby zemdlałem. Potem pamiętam tylko, że otworzyłem oczy, a było to cały czas we śnie i była już zupełnie inna sytuacja w zupełnie innym miejscu.

"Oleńka na treningu" (trzeci sen)
Byłem na treningu lekkoatletyki. W połowie byłem sobą w połowie Andrzejem Kmicicem (ciekawie co nie).
Nagle na hali pojawiła się Oleńka. Poczułem u siebie jakąś ekscytację. Zaraz też chciałem przepraszać ją za jakieś wybryki. Nagle Oleńka zmieniał się w moją koleżankę (ten mój mindfuck był piękny hehe).

na dzisiaj to tyle, co do ostatniego snu, to chyba za dużo tego "potopu" na polskim :). Zostawcie w odpowiedzi swoje spostrzeżenia jeżeli jakieś macie, chętnie posłucham rad od mądrzejszych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Piękne sny.
e-motion sickness
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
ty miewasz lepsze ;) czytałem twój dziennik, ja zazwyczaj śnię o takim szajsie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Cześć, w weekend było słabo z czasem, dlatego uzupełniam dzisiaj z opóźnieniem. Jeżeli chodzi o pamięć snów to szału nie było przez ostatnie trzy dni, ale myślę, że to z powodu stresu i niespokojnego snu. Dobra do rzeczy:

30.01.2021r.
"Loty na miotle" (ostatni sen)
Byłem Harrym Potterem. Wszyscy wokół mnie zaczęli raptem grać w quidicza. Znajdowaliśmy się chyba w dużej sali w Hogwarcie. Wsiadłem na swoją miotłę i krzyknąłem "Do boju Gryfindor". Wtem siedem mioteł znalazło się obok mnie. Ruszyliśmy więc. Wylatując z sali rozbiłem szybę i poleciałem wysoko do góry. Spotkałem zawodników z innych drużyn, ale co najważniejsze zobaczyłem złoty znicz. Rzuciłem się więc w pogoń za nim. Robiłem niezwykłe rzeczy na miotle (pierwszy znak snu). Latałem do góry nogami, pędziłem z niezwykłą prędkością i byłem coraz bliżej znicza. Ten nagle wylądował na ziemi. Kiedy ja też wylądowałem na ziemi otoczenie wkoło mnie zaczęło się zmieniać. (drugi znak snu). Nagle znalazłem się na jakimś stadionie. Byłem tam na treningu. Wykonywałem skoki w dal. Po skończonym treningu w trakcie gdy się przebierałem, rozmawiałem z kolegami. Pytałem ich o życiówki. Tata jak zwykle mnie pośpieszał. Gdy już mieliśmy wracać z treningu okazało się, że brak nam jednego miejsca w samochodzie. Ustaliłem z tatą, że ja wrócę taxi. Wziąłem więc Ubera i pojechaliśmy. Przez chwilę miałem zaburzenia pamięci i wydawało mi się, że wracam z innego miejsca (trzeci znak snu). Potem wydarzyło się coś jeszcze dziwniejszego! Gdy spojrzałem na mapy google okazało się że jestem jakieś 30 km za warszawą. Co więcej kierowca był obcokrajowcem i nie znał dobrze warszawy. W trakcie powrotu wydarzyła się jeszcze jedna dziwna rzecz! Przez ulicę tak jakby przepływał strumień a my jak gdyby nigdy nic przejechaliśmy przez niego autem (czwarty znak snu, deformacja otoczenia i dziwne zdarzenie). Gdy dojechaliśmy do mojego domu kierowca powiedział że należy się 79 zł. Po drodze do domu napotkałem jeszcze sąsiadkę, która spytała mnie skąd wracam. Moja odpowiedź była totalnie bezsensowna i niezgodna z tym co wcześniej robiłem. Powiedziałem, że wracam z kręgli...(wybudzenie).

31.01.2021r.
"Święty Papa" (Ostatni sen)
Podejmowałem u siebie w domu Jana Pawła 2 (xd, za dużo memów). Nie pamiętam za dużo wydarzeń z tego snu, tyle że papież chodził w kółko na spotkania z jakimiś osobami. Zapamiętałem natomiast część cech jego charakteru jakie miał w moim śnie. Był tam bardzo skromną osobą, a na dodatek był dobrotliwy.

"Wycieczka na miasto" (przedostatni sen)
Byłem z bratem ciotecznym na mieście, musiało być późno bo wszędzie było ciemno. Łaziliśmy po różnych sklepach. W jednym z nich zatrzymaliśmy się na dłużej, była to chyba żabka. Brat kupił sobie coś do jedzenia. Byliśmy przy kasie kiedy do sklepu wszedł jakiś mężczyzna i albo powiedział coś niemiłego do brata, albo go uderzył. Potem wyszedł ze sklepu. Ja się dość mocno wkurzyłem więc wyszedłem za nim, żeby dać mu wpierdziel. Biegłem za nim i coś krzyczałem. Wtedy on się obrócił, i chciał pewnie się ze mną zmierzyć, ale nagle obok niego pojawili się moi rodzice oraz ciocia i wujek. Wujek złapał tego mężczyznę z z największą łatwością, i spytał mnie i ciocię czy ma mu przypieprzyć. (xd, nie wiem skąd tyle agresji w moich snach, ja by co to w realu tak nie zaczepiam ludzi) Ja ze świeżą złością na tego mężczyznę powiedziałem tak, więc wujek walną go z pięści w twarz (aż ciarki mnie przechodzą bo wujek taki nie jest). Po tym wszystkim dorośli poszli sobie gdzieś a ja z bratem wróciłem do swoich zajęć. 

Sen z dzisiaj opiszę w następnym poście tak dla porządku ;).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
2.02.2021r.
"Ucieczka przed zabójcą" (ostatni sen)
Jakiś mężczyzna przetrzymywał mnie na swojej działce i chciał mnie zabić. Kiedy już szedł po broń zacząłem uciekać. Po drodze napotkałem jakiegoś innego mężczyznę, który chciał mi pomóc. Wsiedliśmy więc do auta i w ten sposób udało mi się oddalić z tego miejsca. Dojechaliśmy do jakiegoś miasta. Poszliśmy tam do kręgielni, w której byli moi koledzy i dużo obcych mi dziewczyn nieprzeciętnej urody. W kręgielni byłem jakiś czas po czym nastąpiło wybudzenie...

Ogólnie sen był dosyć ciekawy, samego zabójcy nie bałem się jakoś bardzo, ponieważ emocje towarzyszące mi przypominały raczej to lekkie podekscytowanie w trakcie oglądania filmu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Siemka, znowu miałem przerwę od wpisów bo z czasem nie było najlepiej, ale od tego tygodnia przynajmniej do maja będę mógł regularnie prowadzić e-dziennik (papierowy ma się dobrze). Lecę z tematem:
 3.02.2021r.
"Wycieczka szkolna" (ostatni sen)
...Jeździłem z kolegami ciągle na jakieś dodatkowe wycieczki w liceum. Mama miała już tego powoli dosyć, bo opuszczałem przez to lekcje. Co więcej następnego dnia miały być walentynki/mikołajki i miałem przygotować prezent dla mojej koleżanki. Nie wiem czemu chciałem wyrzeźbić dla niej różdżkę z drewna w ramach prezentu (ostatnio oglądałem Harego Pottera ho ho ho...dawno). Tego dnia wychowawca powiedział tylko, że jedziemy w jedno miejsce, i że możemy wrócić za 4 godziny ale równie dobrze może się okazać, że wrócimy jutro. Wszystko brzmiało jak jakaś niespodzianka. Byłem bardzo podekscytowany, ale też zmartwiony bo na jutro musiałem załatwić dla koleżanki prezent a jeszcze się do tego nie zabrałem. Mimo to postanowiłem pojechać na wycieczkę. Zadzwoniłem do mamy, żeby spytać czy mogę. Nie zgodziła się ale to zupełnie zignorowałem. Gdy się o tym dowiedziała była bardzo niezadowolona...(wybudzenie).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
4.02.2021r.
"Spotkanie rodzinne i discord" (sen przed WBTB)
Byłem z rodziną na spotkaniu rodzinnym u cioci Agnieszki. W śnie mieszkała ona na samej górze bloku, a w rzeczywistości mieszka w domu. Na klatce schodowej, przy drzwiach leżały buty Olka (mój młodszy kuzyn). Położyłem obok swoje, ale zaraz kazano mi je przełożyć, ponieważ w miejscu gdzie ja je położyłem otwierały się sąsiednie drzwi. Otoczenie było w dziwny sposób zdeformowane. Drzwi na klatce schodowej otwierały się w nietypowy sposób, i otwierane w tym samym momencie po prostu by się zderzyły (jedne nachodziły na drugie)...(przeskok)...przeniosłem się do swojego domu. Najpierw rozmawiałem na Teams z wychowawcą z mojej dawnej szkoły. Następnie gadałem z Maksem (kolega z obozu) przez discorda. Wspominaliśmy wszystkie akcje z obozu. Pod konie snu okazało się, że w międzyczasie byłem na lekcji na teams i miałem włączoną kamerkę, więc było widać jak gadałem na dsc zamiast słuchać...(wybudzenie).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
5.02.2021r.
Miron-ziomek z liceum
"Powrót z Mironem" (ostatni sen)
...Byłem z mamą nad rzeką Liwiec. Pokazywałem jej miejsce, w którym widziałem kiedyś dużo ryb. Siedziałem na powalonym pniu, który wystawał z wody i rozmawiałem z mamą...(przeskok)...Wracałem skądś z Mironem. Jechaliśmy autobusem. Spotkałem w nim ładną dziewczynę z jakimś chłopakiem. Postanowiłem do niej zagadać. Miała ciemne włosy, i piękną twarz. Zacząłem z nią rozmawiać. W międzyczasie wysiedliśmy z autobusu i zaczęliśmy iść w stronę metra. Niestety szybko do niego dotarliśmy. Dziewczyna ze swoim kolegą zeszli na dół. Ja czekałem na Mirona, który robił coś wokół siebie. Nagle metra wyszedł nasz wspólny znajomy z podstawówki. Nie mieliśmy jednak czasu gadać więc tylko zbiliśmy sobie piątkę. Ja zbiegłem na dół na stację za dziewczyną. Na stację wjeżdżał już pociąg a ja szukałem biletu do bramki. W końcu postanowiłem ją po prostu przeskoczyć. Miron biegł za mną. W ostatniej chwili zdążyliśmy wejść do pociągu. Wnętrze pociągu było zdeformowane. Przede wszystkim był on szerszy a ściany pociągu były przeszklone. Kliknąłem jakiś przycisk i w tym momencie w całym pociągu zgasło światło...(wybudzenie).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
6.02.2021r.
"Tajemnice lasu" (ostatni sen)
...Byli u mnie Michał (brat cioteczny) i Max (wspólny przyjaciel mój i Michała). Postanowiłem z nimi pójść do lasu w jakieś tajemnicze miejsce które kiedyś mi się śniło. Po drodze wstąpiliśmy do hali lekkoatletycznej. Odbywały się tam jakieś zawody, chyba z dwuboju. Spotkaliśmy po drodze nauczyciela WF-u z mojej starej szkoły. Zamieniłem z nim parę słów po czym poszliśmy dalej. Wyszliśmy na stadion. Brama główna stadionu była zdeformowana. Po bokach miała takie jakby szpary i dało się tamtędy przejść. Tak też zrobiliśmy, po czym udaliśmy się w stronę lasu...(przeskok)...znaleźliśmy się w środku lasu na pewnej ścieżce. Tam natknęliśmy się na jakieś bagno (deformacja otoczenia). Maks znikąd znalazł się na rowerze. Postanowiliśmy przedrzeć się przez to bagno. Maks wjechał do niego na rowerze, więc szybko się wywrócił. Był cały usyfiony. Chwilę potem napotkaliśmy jakiegoś pana, który zdziwiony spytał co my robimy w lesie o tej porze. Skłamałem, że już wracamy do domu. Ten uwierzył, więc sobie poszedł. My tymczasem zaczęliśmy się przedzierać w stronę tego tajemniczego miejsca w lesie, (chyba było nim urokliwe oczko wodne) do którego zagradzały dostęp gęstwiny krzaków i bagna. Okazało się, że jesteśmy jeszcze bardzo daleko od tego miejsca, więc zawróciliśmy w stronę domu. Nagle tak jakby nas przeniosło na skraj lasu, a potem wyrwało mnie ze snu...(wybudzenie).

"Wędkowanie z Michałem" (ostatnia faza REM ale wcześniej)
...Byłem z Michałem na Gliniankach Szczęśliwickich. Udało mi się zwędkować okonia 25cm. Otoczenie było jakieś zdeformowane. W pewnym miejscu nie było wogóle wody...(przeskok)...byliśmy u Michała i szykowaliśmy się na ryby. Pokazywałem mu moje przynęty. Były w dziwny sposób zdeformowane...(więcej nie pamiętam).

"Wild" (prawdopodobnie środkowy cykl snu)
...Musiałem mieć sen o Ld. Śniło mi się, że udało mi się poprawnie wykonać Wild...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1