Senne Raporty
#11
25.05.16
Sen #01
Byłem gdzieś w parku w nocy i wpadłem z kolegami na pomysł, aby urządzić sobie grupowe jaranie maryśki. Jaraliśmy ją takimi drewnianymi kijkami. Po skończonej zabawie postanowiliśmy pojechać do marketu. Miałem wtedy uczucie dezorientacji i lekkości. Kiedy wchodziliśmy do sklepu powstał pewien problem, mianowicie w plecaku miałem jeszcze trochę innych narkotyków, co spowodowało uruchomienie się alarmu tuż przy drzwiach i wszyscy w długą, a za nami policja. Ja biegłem w stronę parku, reszta uciekała w inne kierunki. Po długiej gonitwie dopadli mnie i zawieźli na komisariat gdzie była reszta moich kumpli. Ja byłem przesłuchany na końcu, choć sama czynność przesłuchiwania była jakby pominięta przez mój umysł i od razu przeskoczyłem na pouczenie od policjanta. Po tej akcji były dalsze nieprzyjemności, bo po powrocie do szkoły miałem niezłą zjebkę od dyrektorki i na deser naganę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
02.06.16


Byłem u babci i spontanicznie uświadomiłem się, jeszcze TR na utwierdzenie i viola. Na początek spróbowałem strzelać z palców laserami i udało się strzelałem takimi niebieskimi iskrami w dywan, po czym odbiły się od niego i znikły. Następnie chciałem zniszczyć u babci ścianę, ale obraz mi znikł widziałem tylko czerń przed oczami. Uspokoiłem się i obraz wrócił tylko byłem gdzieś w nieznanym mieście, ponownie zrobiłem TR'a i poleciałem w kierunku bardzo wysokich szarych budynków ze stromymi dachami. Wleciałem przez szybę do jakiegoś sklepu, nie było tam nic ciekawego ot parę krzeseł i stół. Zniszczyłem tam ścianę dla skrótu i wyleciałem na autostradę gdzie jeździły same ciężarówki. Bez większego namysłu zniszczyłem most łączący tę autostradę i ok 6 ciężarówek spadło do rzeki, dalej nie pamiętam.

03.06.16

Znajdowałem się na balkonie i rozmawiałem o czymś z ciocią i mamą. Ciocia chciała już iść do domu, ale powiedziałem jej aby została dłużej bo zobaczyłem na niebie zbliżającą się burzę. Po pewnym czasie gdy się zbliżyła zauważyłem coś dziwnego, mianowicie chmura burzowa była pod balkonem po mimo, że znajdowałem się na pierwszym piętrze. Wtedy z chmury wyłonił się statek obcych podobny do tego z "Dzień Niepodległości" i uderza w balkon, który cały runie. Na szczęście zdążyłem z tatą uciec, a mama gdzieś zniknęła. Uciekliśmy do piwnicy, coś czułem że to nie koniec niebezpieczeństwa. Nastała cisza aż nagle do piwnicy dostał się taki wąż z "Wojna Światów", który przechwytywał obraz do statku obcych. Po krótkim czasie znalazł nas i wtedy okazało się, że mam zdolność cofania się w czasie o kilka minut, niestety drugiego podejścia też nie przetrwaliśmy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1