29-03-2018, 09:06
Mam prośbę czy pomógłby mi ktoś zinterpretować sen.
Jechałem traktorem przez ulicę, coś się stało, że zatrzymałem się za skrzyżowaniem na pewnej ulicy w moim mieście, coś chyba było popsute. Było sporo dresiarstwa/kiboli, spore grupy, widać, że najgorsza patologia w grupach po kilka osób, niektórzy z bejsbolami, sporo w nich było w kominiarkach. Żeby ich ominąć poszedłem nad rzekę (bo tam gdzie chciałem iść zagradzali mi drogę). Siedziała tam inna ekipa z zagranicy nad rzeką. Przeciwnikami był chyba jakiś klub z Polski, a ta ekipa przyjezdnych to coś na „V”. Problem był taki, że będąc w ekipie przyjezdnych było nas z kilka razy mniej. Tamci praktycznie będąc na wzniesieniach nas otoczyli i czułem się jakby chcieli nas zabić. W końcu ruszyliśmy w głąb, bo było ich za dużo, a nad rzeką liczyliśmy,że ukryjemy się w zabudowaniach. Było tam więcej budynków niż zwykle i nie przypominało to zwykłego miasteczka, które jest niewielkie. Kolega z tamtej ekipy, z którym się zapoznałem, (jakiś spoko gościu), próbował uciekać ale chyba go dorwali, gdy próbował przebiegać ulicę. Spuścili psy, coś jak amstaff/pitbull. Jakiegoś psa uderzyłem i skopałem, gdy chciał mnie dorwać. Potem poszedłem i znalazłem jakiś niezły, zabezpieczony magazyn. Była tam też dziewczyna, która siedziała w środku. Stałem na zewnątrz na czatach między jakimiś pakunkami. Siedzieliśmy tak pół dnia. W końcu chyba się to wszystko skończyło. Był wieczór. Znerwicowani weszliśmy do samochodu. Dziewczyna miała problem z odpaleniem samochodu, ale w końcu wyjeżdżaliśmy. Następną sceną było to jak wróciłem do domu i opowiadałem co się stało. Pokazywałem na komórce wiadomości z mediów, dotyczące tego co zaszło. Przeprosiłem też, że zostawiłem traktor, ale chyba dało się go odzyskać jak ojciec samochodem jechał to go widział i odprowadził, ale nie jestem pewien.
Ogólnie to podobał mi się sen, bo coś się w nim działo i było sporo adrenaliny. Trochę żałowałem, że się obudziłem, bo od razu przypomniałem sobie o moich codziennych problemach (szukam pracy) i nudnym życiu. We śnie trochę inaczej to wszystko odczuwałem, czysta adrenalina.
Jechałem traktorem przez ulicę, coś się stało, że zatrzymałem się za skrzyżowaniem na pewnej ulicy w moim mieście, coś chyba było popsute. Było sporo dresiarstwa/kiboli, spore grupy, widać, że najgorsza patologia w grupach po kilka osób, niektórzy z bejsbolami, sporo w nich było w kominiarkach. Żeby ich ominąć poszedłem nad rzekę (bo tam gdzie chciałem iść zagradzali mi drogę). Siedziała tam inna ekipa z zagranicy nad rzeką. Przeciwnikami był chyba jakiś klub z Polski, a ta ekipa przyjezdnych to coś na „V”. Problem był taki, że będąc w ekipie przyjezdnych było nas z kilka razy mniej. Tamci praktycznie będąc na wzniesieniach nas otoczyli i czułem się jakby chcieli nas zabić. W końcu ruszyliśmy w głąb, bo było ich za dużo, a nad rzeką liczyliśmy,że ukryjemy się w zabudowaniach. Było tam więcej budynków niż zwykle i nie przypominało to zwykłego miasteczka, które jest niewielkie. Kolega z tamtej ekipy, z którym się zapoznałem, (jakiś spoko gościu), próbował uciekać ale chyba go dorwali, gdy próbował przebiegać ulicę. Spuścili psy, coś jak amstaff/pitbull. Jakiegoś psa uderzyłem i skopałem, gdy chciał mnie dorwać. Potem poszedłem i znalazłem jakiś niezły, zabezpieczony magazyn. Była tam też dziewczyna, która siedziała w środku. Stałem na zewnątrz na czatach między jakimiś pakunkami. Siedzieliśmy tak pół dnia. W końcu chyba się to wszystko skończyło. Był wieczór. Znerwicowani weszliśmy do samochodu. Dziewczyna miała problem z odpaleniem samochodu, ale w końcu wyjeżdżaliśmy. Następną sceną było to jak wróciłem do domu i opowiadałem co się stało. Pokazywałem na komórce wiadomości z mediów, dotyczące tego co zaszło. Przeprosiłem też, że zostawiłem traktor, ale chyba dało się go odzyskać jak ojciec samochodem jechał to go widział i odprowadził, ale nie jestem pewien.
Ogólnie to podobał mi się sen, bo coś się w nim działo i było sporo adrenaliny. Trochę żałowałem, że się obudziłem, bo od razu przypomniałem sobie o moich codziennych problemach (szukam pracy) i nudnym życiu. We śnie trochę inaczej to wszystko odczuwałem, czysta adrenalina.






Jest tu źródło zagrożenia, które się zbliża a którego próbujesz uniknąć ; kłopoty z których próbujesz się wydostać. Większość czasu jesteś zmuszony uciekać, ale są sytuacje, w których udaje ci się zadziałać. Sen zakończony pomyślnie, unik się powiódł, ale zostały przykre konsekwencje.