Rosyjska Szkoła Świadomegno Śnienia
#21
(17-07-2018, 23:04 )incestus napisał(a): miałem na myśli świadomość w rozumieniu medycznym, czyli przytomność ( sensorium ) - na co dzień i w snach świadomych mamy świadomość jasną ( czyli nasza uwaga jest sprawna a czynności psychiczne scalone w sensowne  motywacje ) a w uszkodzeniach mózgu, w upojeniach czy w zwykłym śnie mamy świadomość w różnym stopniu zaburzoną, nie pozwalającą na spójne myślenie i działanie.

Czyli chodzi o spójne myślenie i działanie naszego umysłu? Jeśli tak to rozumiem tyle, że ja nie bardzo widzę różnicę w spójności myślenia i działania między snem a jawą, tyle że myślimy i działamy na innych danych. Tej spójności w myśleniu i działaniu brak w płytkich snach i doświadczeniach z pogranicza snu bo tam umysł jest bardziej bierny i bezwładny, zależy to też od naszego stanu emocjonalnego bo przy silnych emocjach z tą spójnością cienko ;)

Przykład opisany dziś stary sen jasna świadomość, uwaga, spójne działanie stosowne do konwencji snu i przynajmniej tak jest u mnie w większości snów. Natomiast opisane doświadczenia przy drzemce to już coś zupełnie innego. Powiedziałbym, że im sen płytszy tym bardziej podatny na sugestie i zmienny a im głębszy tym bardziej spójny a więc świadomość jest mocniejsza działamy i myślimy spójnie w konwencji snu. LD natomiast w tym ujęciu powoduje zaburzenie świadomości, pewnego rodzaju shizofrenię bo z jednej strony jest konwencja snu z drugiej nasza koncepcja, ze to sen i że istnieje ina rzeczywistość co prowadzi do dziwnych zachowań w kontekście sennej rzeczywistości :) 

Myślę, że lepiej się w to zbytnio nie zagłębiać bo może prowadzić to do zamieszania ;) Trzymajmy się kartografii snu bo to jest coś konkretnego. Wydaje mi się, ze centrum mapy jest nasz dom gdzie mieszkamy, ale jako punkt odniesienia a nie jako coś co się często pojawia w naszych snach. Co do symboliki danego miejsca to trzeba mieć trochę snów zebranych by je przeanalizować i określić tę symbolikę. Np. mój drewniany domek gdzie bywają duchy nie zastanawiałem się jaką ma symbolikę, choć znaczenie wielu snów jakie tam się działy było dość jasne w kontekście sytuacji życiowej w jakiej się pojawiały choć nie wszystkich, ale samo znaczenie tego miejsca nie jest dla mnie jasne i nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Mogę poszukać snów związanych z tym miejscem w kompie i gdzieś tu umieścić i można by próbować znaleźć symbolikę bo to, ze ja jej teraz nie widzę nie znaczy, ze dla kogoś innego nie będzie oczywista - czasem samemu najtrudniej zobaczyć :D  Co ty na to?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
(17-07-2018, 23:44 )Onejronauta napisał(a): Wydaje mi się, ze centrum mapy jest nasz dom gdzie mieszkamy, ale jako punkt odniesienia a nie jako coś co się często pojawia w naszych snach. Co do symboliki danego miejsca to trzeba mieć trochę snów zebranych by je przeanalizować i określić tę symbolikę. Np. mój drewniany domek gdzie bywają duchy nie zastanawiałem się jaką ma symbolikę, choć znaczenie wielu snów jakie tam się działy było dość jasne w kontekście sytuacji życiowej w jakiej się pojawiały choć nie wszystkich, ale samo znaczenie tego miejsca nie jest dla mnie jasne i nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Mogę poszukać snów związanych z tym miejscem w kompie i gdzieś tu umieścić i można by próbować znaleźć symbolikę bo to, ze ja jej teraz nie widzę nie znaczy, ze dla kogoś innego nie będzie oczywista - czasem samemu najtrudniej zobaczyć :D  Co ty na to?
Jeśli czytałeś/wiesz (zakładam, że tak) cokolwiek o kartografii snu to zapewne wiesz, że w centrum mapy znajduje się miejsce określane jako: "dom/punkt wyjścia/strefa dzieciństwa itp." Symbolikę miejsca określa się względem reszty mapy. Ja cały czas pracuje nad mapą na razie mam 2 części które ze sobą się nie łączą, ale widać w nich pewne punkty wspólne. Jak się uda to jutro wrzucę pierwszą część tego poradnika, nad drugą pracuje (Ona dobrze pokazuje jak określać i jak łączyć dane części mapy) ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
(18-07-2018, 00:24 )Freskum napisał(a): Jeśli czytałeś/wiesz (zakładam, że tak) cokolwiek o kartografii snu to zapewne wiesz, że w centrum mapy znajduje się miejsce określane jako: "dom/punkt wyjścia/strefa dzieciństwa itp."
=================
Jedyne co czytałem to, że są te mapy i można je robić :D


Ja cały czas pracuje nad mapą na razie mam 2 części które ze sobą się nie łączą, ale widać w nich pewne punkty wspólne.
===================
Super!   Trzymam kciuki - jak zrobisz mapę będzie wzór :-)


Jak się uda to jutro wrzucę pierwszą część tego poradnika, nad drugą pracuje (Ona dobrze pokazuje jak określać i jak łączyć dane części mapy) ;)
===============
Nie mogę się doczekać :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Zgadzam się :)

A co do świadomości w LD, to bardzo słusznie zauważyłeś, że myślenie jest rozdwojone, kojarzące się ze schizofrenią. Dokładnie tak jest, nawet przy jasnej świadomości w LD można obserwować rzadki objaw psychopatologiczny, który występuje wyłącznie w schizofrenii - ambiwalencję prawdziwą. Polega na tym, że w jednym momencie dwa nie zgadzające się sobą przekonania są dla nas prawdziwe i nie jesteśmy świadomi tej sprzeczności ( np jednocześnie wierzymy, że jesteśmy we śnie i nic nam się nie dzieje oraz jednocześnie myślimy, że to rzeczywistość i jakaś akcja będzie miała poważne konsekwencje )

W snach głębokich tak jak piszesz - myślenie jest spójne z konwencją snu. Można jednak zauważyć, że świadomość jest zaburzona na podstawie tego jak konwencja snu miota naszym myśleniem i jak jest zmienna. Objawia się to częstymi absurdalnymi zmianami fabuły, tak jakby sen zapominał o czym miał być ( np idziesz drogą do domu rozmawiając z ojcem, ale za chwilę okazuje się, że rozmawiasz jednak z koleżanką i wsiadacie do łódki )

Sorry za offtop, musiałem dokończyć myśl :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
(18-07-2018, 13:07 )incestus napisał(a): nawet przy jasnej świadomości w LD można obserwować rzadki objaw psychopatologiczny, który występuje wyłącznie w schizofrenii - ambiwalencję prawdziwą. Polega na tym, że w jednym momencie dwa nie zgadzające się sobą przekonania są dla nas prawdziwe i nie jesteśmy świadomi tej sprzeczności ( np jednocześnie wierzymy, że jesteśmy we śnie i nic nam się nie dzieje oraz jednocześnie myślimy, że to rzeczywistość i jakaś akcja będzie miała poważne konsekwencje )

Jest to bez wątpienia efekt silnie zakorzenionych nawyków ze świata materialnego, których nie da się pokonać samym nabyciem świadomości we śnie. Być może dałoby się tę ambiwalencję zlikwidować, lecz dla potrzeb snu należy założyć, że np. senne ciało jest prawdziwe, żeby móc w ogóle go użyć, przeżyć jakąś przygodę. W przeciwnym razie nic się nie da zrobić - wszystko bowiem jest iluzją, jakiekolwiek senne działanie, przemieszczanie się, czy choćby postrzeganie czegokolwiek. Śniący rozpływa się wówczas w niebycie lub zwyczajnie budzi się w fizycznym świecie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Offtop jest dozwolony, dopóki trzyma się w granicach rozsądku i twórczo rozwija lub daje sugestie, które pozwalają zbudować całkiem sensowną i/lub ciekawą teorię. Im więcej paliwa dla wyobraźni tym lepiej.

//////////////

Historia oryginalnych DreamHakerów jest na tyle już znana, że znajdują się tacy, którzy lubią się podawać za oryginalnych członków i podają fałszywe informacje na ich temat, bądź próbują tym samym coś osiągnąć. Trzeba się nieźle napracować, by oddzielić ziarno od plew i nie trafić w złe miejsca.

Jedną z takich grup jest grupa, która nazwała się DreamKillers, podająca się za ukraińską gałąź DreamHackerów. Ich baza znajduje się w Odessie. Za niewielką sumę pieniędzy oferowali zabicie każdego na ziemi, śmierć wyglądała absolutnie na naturalną. Niestety, po czasie zniknęli ze sceny i nigdy o nich więcej nie słyszano. Kto wie, może to co mówili było prawdą, a konflikt na wschodzie Ukrainy jest tylko przykrywką dla rosyjskich słuźb, aby tę grupę przygarnąć/zniszczyć. Możliwe, że federalni nie byli w stanie poradzić sobie poza rzeczywistością, więc musieli przeprowadzić fizyczną ofensywę.

//2 - Kartografia snów

Skoro wiemy czym mniej więcej mogą być już sny, możemy zabrać się za pracę z nimi. Albowiem bez pracy nie ma kołaczy, bez niej nie osiągniemy porządanych przez nas rezultatów. U nas przyjęło się, że takim podstawowym narzędziem jest Dziennik snów, po prostu zapisujemy to co nam się przyśni i czekamy aż pamięć się polepszy.

Niektórzy myślą, że polepszenie pamięci jest tutaj podstawowym celem. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, posiadanie i skrupulatne uzupełnianie dziennika poprawia pamięć, lecz jego fundamentalną zasadą działania jest to, że pozwala nam bardziej zestroić się ze snem. Nasza obecnosć we śnie poprawia się o wiele bardziej, przez co jesteśmy w stanie zarejestrować we śnie to co się dzieje, a co lepsze, poprawia nam się jakość tego, co zapamiętujemy oraz poprawia się świadomosć bazowa. Czuejmy się czymś więcej niż biernymi obserwatorami, sny już nie przypominają filmu, stajemy się aktywnymi uczestnikami. Im dłużej pracujemy z własnymi snami, tym coraz bardziej będziemy to odczuwać i dojdziemy do takiego momentu, w którym sny będą dla nas alternatywną rzeczywistością (pod względem jakości, kontroli własnej osoby i możliwości myślenia).

Rosjanie poszli o krok dalej niż dziennik. Dlaczego mamy się ograniczać się tylko do tego, co przeżywamy we śnie. Dlaczego nie opisywać wszystkiego o naszych snach. Począwszy od postaci, aż do całego sennego uniwersum.

Siergiej Izrigi wymyślił program, który jest stosowany do dziś. Osoba która pragnie pracować ze swoimi snami, nie tylko powinna zapisywać swoje senne przeżycia, ale również prowadzić kartografię snów, tj. rozrysować na mapie lokacje, budynki, postacie, anomalie które napotyka we śnie i rozmieścić je odpowiednio tak jak je zapamiętywała. Okazało się, że po zebraniu całkiem sporej ilości map wśród studentów, Siergiej wraz z grupą zauważyli, że pewne części map się powtarzają, a niektóre wręcz nakładają na siebie i uzupełniają, lecz nie będziemy się dalej w to zagłębiać i przejdziemy do meritum.

Kartografia snów jest nie tyle zamiennikiem, co rozszerzeniem dziennika snów. Osoba która pragnie pracować ze swoimi snami, powinna sobie przygotować sporo czasu i kartek. Podstawą tutaj jest tworzenie map na podstawie przeżyć z naszych snów. Rozrysowywujemy na kartkach lokacje, jakie wyśniliśmy, uzupełniamy jak największą ilością szczegółów. Zaznaczamy, gdzie stoi jaki budynek, jakie drzewo, pomnik. Po prostu naszym celem jest narysowanie jak najlepszej mapy, jaką jesteśmy w stanie. Zwróćmy jednak uwagę, żę sny są dynamiczne i zmienne, więc możemy napotkać różne zmiany, więc lepiej za bardzo nie skupiać się na detalach.

Jeżeli nie jesteśmy pewni, co leży wokół naszej wyśnionej lokacji, możemy wrócić do niej we śnie i zobaczyć, co leży poza nią. Wtedy, to co napotkaliśmy, możemy nanieść na naszą mapę. Po dłuższym czasie będziemy mieli sporo map, które mogą się łączyć, bądź być niezależne od siebie i tworzyć osobne światy.

I tu się rozpoczyna kolejny etap zabawy. Każda powstała mapa jest dla nas odwzrowaniem naszych sennych baniek. Mając przed sobą te mapy, możemy zacząć bawić się w edytowanie naszych wyśnionych lokacji. Możemy łączyć ze sobą elementy z różnych map, nanosić własne pomysły, tworzyć przejścia/portale pomiędzy lokacjami. Jeżeli bańka należy do nas - zmiana przejdzie pomyślnie. Jeżeli nie - albo nie mamy wystarczającej kontroli nad bańką, albo po prostu nie należy (całkowicie) do nas. Możemy również podzielić się własną mapą z innymi ludźmi, poszukiwać razem z nimi wspólnych elementów, bądź tworzyć pomiędzy nimi portale, umożliwiajac tym samym inwazję na cudzę sny. Możliwości jest wiele, to co możemy osiągnąć dzięki katografii zależy od tego, ile mamy pomysłów, chęci i potencjału. Możemy tworzyć również swoje senne bańki od niczego, tworząc swój własny, wymarzony świat.

Dzięki kartografii nasze sny przestaną być aż tak bardzo zmienne. Lokacje powinny się utrwalać i odpowiadać tym z naszych map. Nasza pamięć snów i obecność w snach powinna się polepszać. Do map starajmy się dołączać nasze wpisy z dziennika, opisując własne sny starajmy się dopasowywać, do której bańki należały.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
(18-07-2018, 18:10 )Nalewa napisał(a): (...)odstawowym narzędziem jest Dziennik snów, po prostu zapisujemy to co nam się przyśni i czekamy aż pamięć się polepszy.

Niektórzy myślą, że polepszenie pamięci jest tutaj podstawowym celem. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, posiadanie i skrupulatne uzupełnianie dziennika poprawia pamięć, lecz jego fundamentalną zasadą działania jest to, że pozwala nam bardziej zestroić się ze snem. Nasza obecnosć we śnie poprawia się o wiele bardziej, przez co jesteśmy w stanie zarejestrować we śnie to co się dzieje, a co lepsze, poprawia nam się jakość tego, co zapamiętujemy oraz poprawia się świadomosć bazowa. (...)

Rosjanie poszli o krok dalej niż dziennik. Dlaczego mamy się ograniczać się tylko do tego, co przeżywamy we śnie. Dlaczego nie opisywać wszystkiego o naszych snach. Począwszy od postaci, aż do całego sennego uniwersum.
Genialne stwierdzenie strzał w 10 !!!!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
(18-07-2018, 18:10 )Nalewa napisał(a): (...)Jeżeli bańka należy do nas - zmiana przejdzie pomyślnie. Jeżeli nie - albo nie mamy wystarczającej kontroli nad bańką, albo po prostu nie należy (całkowicie) do nas.
Bardzo istotna uwaga, która wiele wyjaśnia pozwalając zrozumieć niektóre doświadczenia - muszę to przemyśleć, ale już wiem na czym stoję.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Post deydkowany Onejronaucie; byłeś jednym z niewielu osób w Polsce potrafiących świadomie śnić. Miejmy nadzieję że NightStalkerzy wypuszczą Cię całego, o ile jeszcze żyjesz.

///////////

Mimo iż podstawą do osiągnięcia świadomych snów w Rosji są mapy snów, to jednak istnieje droga na skróty, niestety tylko 10% populacji jest w stanie ją podążyć. Tak, ten sposób jest dedykowany dla małej ilości osób z potencjałem. Sposób ten jest znany wszystkim oneironautom, jest to nic innego jak WILD.

//3 - Bezpośrednie wejście w sen

Hakerzy Snów lubią to jednak nazywać bocznym hakowaniem do świata snów. Podstawą jest udawanie, że świadomosć odłączyła się już od ciała fizycznego i może swobodnie uciec do jednek z baniek.

Osoba, która chce bez utraty świadomości opuścić swoje ciało, musi całkowicie zasymulować proces zasypiania. Najpierw, należy się położyć w jak najbardziej komfortowej pozycji, bez skrzyżowanych kończyn, bez biżuterii. Musimy czuć się najbardziej komfortowo jak możemy. Gdy już znajdziemy swoją idealną pozę do snu, zaczynamy się relaksować. Spuszczamy napięcie z naszych mięśni do absolutnego minimum. I tak trwamy i czekamy.

Najważniejszą sprawą podczas tego wszystkiego jest to, że NIE MOŻEMY się poruszyć odkąd zaczęliśmy się relaksować. Nie wykonujemy ani najmniejszego ruchu, spowoduje to bezsenność, bądź też momentalną utratę świadomości (w zależności od tego na jakim etapie zasypiania to zrobimy).

Jeżeli chodzi o nasze myśli - powinniśmy kłaść się do łóżka z czystym umysłem. Możemy również podczas relaksowania ciała oczyszczać umysł, aby nie mieć losowych myśli, które odbiorą nam świadomość.

W międzyczasie nasze ciało zacznie nas sprawdzać, czy świadomość "zagasła". Zacznie wysyłać do ciała sygnały typu "przewróć się na drugi bok", "podrap sie po brzuchu" bądź "zmień ułożenie nóg". Jak zostało napisane poprzednio: Nie możemy się poruszyć pomimo tych sygnałów. Z czasem sygnały mogą przybrać na siłę i zmienić formę. Możemy słyszeć jak coś spada z szafki, czuć jak mucha chodzi nam po nodze. Jednak należy to całkowicie zignorować, innymi słowy udawać, że śpimy. Prawdopodobnie jakbyśmy spali naprawdę, nie czulibyśmy tego, jakby było to prawdziwe.

Teraz w zależności od tego jak nasze ciało zasypia, będziemy przechodzić przez różne etapy snu. Mniej więcej wygląda to tak: Początkowo nasze ciało ogarnia paraliż senny, nie będziemy w stanie wykonać ani jednego ruchu, nie ważne jak bardzo będziemy się starać, jednak nie wszyscy tego doświadczają. Następnie nasze ciało odłącza się od świadomości, przestajemy dostawać sygnały z fizycznego świata i trafiamy do błogiej pustki, gdzie nic nie ma. Nie czujemy nic. Wtedy to rozpoczyna się faza hipnagogiczna, w której to
dostrajamy się do sennej rzeczywistości. Dostajemy losowe bodźce, które to kreują się w przedmioty, scenerie aż wreszcie następuje komplente dostrojenie i możemy cieszyć się, że udało nam się dostać na drugą stronę.

Tak jak wspomniałem na początku, tym skrótem do LD jest w stanie pójść tylko 10% populacji, a przynajmniej statystycznie tylu HakeromŚnienia udawało się przejść do świata snów przy pomocy tej techniki. Oczywiście są oni świadomi tego, zę są pewne ułatwienia. Im więcej osoba chcąca bezpośrednio wejść w sen spała przed  próbą, tym łątwiej będzie jej przejść. Tak, chodzi o WBTB, tylko że bez nadmiernego rozbudzania.

Technika ta opanowana przez niektórych Hakerów Śnienia stała się ważniejszym narzędziem od map, co umożliwiło o wiele więcej, niż sama kartografia, ale o tym wkrótce...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Dzięki @ [b]Nalewa :-)[/b]
 
Widać, że ktoś kto to pisał wie o czym pisze opisując tę metodę „bezpośredniego” wejścia w sen – piszę bezpośredniego w cudzysłowie bo to czy rzeczywiście możemy wejść bezpośrednio w sen jest sprawą dyskusyjną, aczkolwiek istniej wiele tego typu metod. Symulowanie procesu zasypiania jest Jeną z nich i jest to bardzo silna choć rzeczywiście trudna metoda wymagająca samozaparcia i umiejętności relaksacji. Rzeczywiście stosując tę metodę „NIE MOŻEMY się poruszyć odkąd zaczęliśmy się relaksować.” I to pod żadnym pozorem. Miałem kumpla, który stosował tę metodę i niejednokrotnie do rana czekał na sen :-) Kiedy jednak udawało mu się doczekać to sny były niesamowite :-) Ja również stosowałem tę metodę i zasada była prosta: ruszę się po zabawie, ale jak się nie ruszę to mam szansę na superhiper ld :-)
 
Prostsza i łatwiejsza do stosowania jest metoda Keltzera polegająca na nurkowaniu w wyjątkowo wyraziste hiponagogi i wypadaniu w bardzo wyrazistym ld. Tu problemem jest, że nie zawsze człek doczeka takich wyrazistych ld :-) Jak chodzę po górach to zazwyczaj jak wieczorem się kładę mam wyjątkowo wyraziste hipnagogi i wówczas to łatwe, ale nie zawsze tak jest :-)
 
Kluczowe jest też stwierdzenie „nie mieć losowych myśli, które odbiorą nam świadomość” bo jeśli pojawią się myśli to po zabawie.
 
W archiwum „oneiro” można znaleźć posty opisujące metodę poruszania sennym ciałem, jako metodę bezpośredniego wejścia w ld nie stosowałem tego jako metody, ale próbując przekonałem się, że dzięki temu szybko można stracić kontakt z fizycznym ciałem na długo przed zaśnięciem – polecam poeksperymentować – ciekawe to.
 
„Następnie nasze ciało odłącza się od świadomości, przestajemy dostawać sygnały z fizycznego świata i trafiamy do błogiej pustki, gdzie nic nie ma. Nie czujemy nic. Wtedy to rozpoczyna się faza hipnagogiczna,(…)”
Ogólnie to tak właśnie jest, jednak z tą fazą hipnagogiczną bywa różnie, u mnie często obrazy pojawiają się od razu i stopniowo nabierają wyrazistości, albo nie pojawiają się wcale, poza tym moje doświadczenie jak i to co pisze Monrou wyraźnie mówi, że trzeba najpierw przejść fazę hipnagogiczną aby znaleźć się w czystej przestrzeni skąd wchodzi się „bezpośrednio” w ld czy jak twierdzi Monrou w Kobe.
 
Teraz o WBTB w kontekście tych konkretnych metod – otóż nie ma ono tu zastosowania bo te metody trzeba robić wieczorem, kiedy ciało jest zmęczone aby wejść w głęboki sen. Natomiast jeśli się wyśpimy i przebudzimy to potem sen będzie płytki i będą to zupełnie inne doświadczenia. Ogólnie to temat bardzo ciekawy, szczególnie dla tych którzy lubią eksperymenty bo jak ktoś woli gotowe recepty to tu daleko nie zajedzie :-)
 
Np. kwestią dyskusyjną jest czy to co doświadczamy tymi metodami to ld czy Kobe bo zdaniem Monrou to oobe, natomiast Adam Bytof lansował tezę, że to rodzaj ld – jednak ludzie którzy doświadczali wielokrotnie obydwu stanów twierdzą, że są to dwa zupełnie odmienne, nieporównywalne doświadczenia. Osobiście nie mogę się wypowiadać bo klasycznego oobe jako takiego nigdy nie praktykowałem.

To bardzo ciekawe kwestie do dyskusji o ile ktoś ma otwarty umysł a nie gotowe recepty :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1