26-09-2023, 13:56
Witam.
Od jakiegoś czasu dość regularnie pojawiają się u mnie sny, w których występują, jeśli można tak je nazwać „dziwne postaci”, wręcz przerażające.
Wszystko zaczęło się od snu, w którym leżałam w łóżku w pokoju rodziców wraz z nimi i próbowałam zasnąć przy zapalonej lampce. Nagle z zewnątrz dało się usłyszeć śpiew dziecka, który stawał się coraz bardziej głośny. Czułam jak szybko i niespokojnie bije mi serce z przerażenia. W tym samym momencie spod okna dobiegał śmiech, wiedziałam, że to przerażające dziecko stoi pod oknem. Próbowałam udawać, że śpię. Byłam pewna, że pojawi się wkrótce obok mnie i nie myliłam się. Wydawało mi się, że wszystko ucichło, otworzyłam oczy i zobaczyłam ją. Była to kobieta w białej sukni, czarnych włosach, ogromnym uśmiechu i wyłupiastymi oczami. Pochylała się nade mną uśmiechając się i przekręcając głowę na boki jakby mi się przyglądała. Byłam przerażona i zamknęłam oczy bojąc się tego, co może mi zrobić. W tym momencie się obudziłam, rozglądałam się przerażona po pokoju nie wiedząc gdzie jestem, ale dość szybko się uspokoiłam.
Akcja kolejnego snu rozgrywała się w moim pokoju. Obudziłam się we śnie w środku nocy, w moim pokoju było znacznie ciemniej niż zawsze. Nie wiem dlaczego, ale wstałam wtedy z łóżka i w tamtym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak, obok mojego biurka stała jakaś czarna postać, przerażona chciałam zacząć uciekać, ale postać przyciągnęła mnie do siebie jakąś niewidzialną siłą, próbowałam się wyrwać, ale nie miałam żadnej kontroli nad swoim ciałem. Postać przyciągała mnie do siebie z każdą chwilą coraz bliżej. Spanikowana mimo wszystko spojrzałam na to, co jest przede mną. Mimo, że nie wiadomo jak dokładnie wygląda diabeł, byłam przekonana, że to on. Uśmiechnął się do mnie takim samym ogromnym uśmiechem jak kobieta w poprzednim śnie z tym wyjątkiem, że miał on zęby tak ostro zakończone, że przypominały wystrugane kołki. Jego oczy były jak nicość, nie potrafię tego opisać słowami. Mimo, że postać była czarna, to można było dostrzec jej oczy, które nie miały żadnych jasnych kolorów. Postać zachęcała mnie skinieniem dłoni i powiedziała bym podeszła, a wtedy zobaczę co się stanie. W tamtym momencie dotknęła mnie szponami w klatkę piersiową. Poczułam ogromny ból, wtedy też się obudziłam i towarzyszył mi on jeszcze przez jakiś czas. Byłam tak przerażona i spanikowana, że czułam lęk i bałam się pójść spać przez cały tydzień.
Ostatnim sen rozgrywał się w jakimś domku, w którym nocowałam razem z tatą. Leżałam w łóżku i słysząc jakieś odgłosy obudziłam się. Po raz kolejny zobaczyłam kobietę ubraną w białą sukienkę, o czarnych włosach. Tym razem miała zdeformowaną twarz, była wysoka i nie miała oczu. Byłam przerażona, czułam, że chce zabić mnie i tatę, więc odruchowo złożyłam jej propozycję. Powiedziałam jej by zamiast mnie i taty wzięła mężczyznę, który jest przed domem, a przyjechał z nami do tego domku. Kobieta uśmiechnęła się i skinęła głową odchodząc. Przerażona zamknęłam oczy by jak najszybciej zasnąć. Rano zauważyłam cień na podłodze. Wstałam i spostrzegłam, że do okna przywiązana jest oderwana głowa mężczyzny, który był przed domem. Wraz z tatą wyjechaliśmy z tego domku i postanowiliśmy nie wracać tam już na noc. Wtedy się obudziłam, rozglądałam się gdzie jestem przez chwilę zaniepokojona, ale później czułam spokój i poszłam spać dalej.
Nie wiem co o tym sądzić i w jaki sposób to wszystko zinterpretować, może te sny to jakiś zbieg okoliczności?
Od jakiegoś czasu dość regularnie pojawiają się u mnie sny, w których występują, jeśli można tak je nazwać „dziwne postaci”, wręcz przerażające.
Wszystko zaczęło się od snu, w którym leżałam w łóżku w pokoju rodziców wraz z nimi i próbowałam zasnąć przy zapalonej lampce. Nagle z zewnątrz dało się usłyszeć śpiew dziecka, który stawał się coraz bardziej głośny. Czułam jak szybko i niespokojnie bije mi serce z przerażenia. W tym samym momencie spod okna dobiegał śmiech, wiedziałam, że to przerażające dziecko stoi pod oknem. Próbowałam udawać, że śpię. Byłam pewna, że pojawi się wkrótce obok mnie i nie myliłam się. Wydawało mi się, że wszystko ucichło, otworzyłam oczy i zobaczyłam ją. Była to kobieta w białej sukni, czarnych włosach, ogromnym uśmiechu i wyłupiastymi oczami. Pochylała się nade mną uśmiechając się i przekręcając głowę na boki jakby mi się przyglądała. Byłam przerażona i zamknęłam oczy bojąc się tego, co może mi zrobić. W tym momencie się obudziłam, rozglądałam się przerażona po pokoju nie wiedząc gdzie jestem, ale dość szybko się uspokoiłam.
Akcja kolejnego snu rozgrywała się w moim pokoju. Obudziłam się we śnie w środku nocy, w moim pokoju było znacznie ciemniej niż zawsze. Nie wiem dlaczego, ale wstałam wtedy z łóżka i w tamtym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak, obok mojego biurka stała jakaś czarna postać, przerażona chciałam zacząć uciekać, ale postać przyciągnęła mnie do siebie jakąś niewidzialną siłą, próbowałam się wyrwać, ale nie miałam żadnej kontroli nad swoim ciałem. Postać przyciągała mnie do siebie z każdą chwilą coraz bliżej. Spanikowana mimo wszystko spojrzałam na to, co jest przede mną. Mimo, że nie wiadomo jak dokładnie wygląda diabeł, byłam przekonana, że to on. Uśmiechnął się do mnie takim samym ogromnym uśmiechem jak kobieta w poprzednim śnie z tym wyjątkiem, że miał on zęby tak ostro zakończone, że przypominały wystrugane kołki. Jego oczy były jak nicość, nie potrafię tego opisać słowami. Mimo, że postać była czarna, to można było dostrzec jej oczy, które nie miały żadnych jasnych kolorów. Postać zachęcała mnie skinieniem dłoni i powiedziała bym podeszła, a wtedy zobaczę co się stanie. W tamtym momencie dotknęła mnie szponami w klatkę piersiową. Poczułam ogromny ból, wtedy też się obudziłam i towarzyszył mi on jeszcze przez jakiś czas. Byłam tak przerażona i spanikowana, że czułam lęk i bałam się pójść spać przez cały tydzień.
Ostatnim sen rozgrywał się w jakimś domku, w którym nocowałam razem z tatą. Leżałam w łóżku i słysząc jakieś odgłosy obudziłam się. Po raz kolejny zobaczyłam kobietę ubraną w białą sukienkę, o czarnych włosach. Tym razem miała zdeformowaną twarz, była wysoka i nie miała oczu. Byłam przerażona, czułam, że chce zabić mnie i tatę, więc odruchowo złożyłam jej propozycję. Powiedziałam jej by zamiast mnie i taty wzięła mężczyznę, który jest przed domem, a przyjechał z nami do tego domku. Kobieta uśmiechnęła się i skinęła głową odchodząc. Przerażona zamknęłam oczy by jak najszybciej zasnąć. Rano zauważyłam cień na podłodze. Wstałam i spostrzegłam, że do okna przywiązana jest oderwana głowa mężczyzny, który był przed domem. Wraz z tatą wyjechaliśmy z tego domku i postanowiliśmy nie wracać tam już na noc. Wtedy się obudziłam, rozglądałam się gdzie jestem przez chwilę zaniepokojona, ale później czułam spokój i poszłam spać dalej.
Nie wiem co o tym sądzić i w jaki sposób to wszystko zinterpretować, może te sny to jakiś zbieg okoliczności?





