Normana LD
#1
A więc zmagając się z wieloma nieudanymi próbami i kilka razy z chęciami zaprzestania tych praktyk napisałem na tym oto forum. Odpowiedź była tak banalna, że o niej nie myślałem. Mam wyrobiony nawyk TR, nawet kilka, bo staram się zwracać uwagę na dziwne znaczki, różnice w swoim odbiciu i najważniejsze, TR z nosem. LD nie mogłem jednak osiągnąć ze względu na nieregularny cykl snu, gdy po radzie Slavio w miare unormowałem swoje spanie, zdarzyło się coś co uważam za LD. Poszedłem spać około 23, i wstałem po około 4 h. Poczytałem troche forum i po około 15 minutach pożołyłem się znów. Zamknąłem oczy i silnie postanowiłem sobie, że będę miał LD. Następnie nie myślałem o niczym i ku mojemu zdziwieniu, moim oczom zaczęły się ukazywać zniszczone budynki. Można rzec, miasto. Gdy obraz był już bardzo wyraźny, postanowiłem coś zrobić (ja głupi nie zacząłem od nosa). Pomyślałem, niech zaczną płonąć. I wtedy wszystko stanęło w ogniu, pamiętałem żeby się zbytnio nie ekscytować, niestety nagle zacząłem czuć swoje prawdziwe ciało i otwierające się oczy, walczyłem z tym, ale nic nie mogłem zrobić, obraz budynków powoli zastępował obraz ściany, aż w końcu obudziłem się. Jak myślicie, LD ? Jak dla mnie tak, wszystko było bardzo realne, no i sprawa z płomieniem chyba przesądza sprawę... W każdym razie, może być tylko lepiej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Hmm, ciężko powiedzieć. To mógł być już LD (płytki i pierwszy, więc Cię szybko wyrzuciło), albo jeszcze fantazje przedsenne, nad którymi panujesz. Wydaje mi się, że sam musisz sobie na to odpowiedzieć. Jeśli masz przekonanie, że to był LD - to tak właśnie było :) gratuluje
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Ale byłeś od samego początku świadomy? Na 99% nie był to LD, tylko zaawansowany hipnagog. Nie myślałeś o niczym i na nic nie czekałeś (to sposób na WILDa) dlatego szybko pojawiły ci się halucynacje przedsenne.

Gdybyś tylko poczekał nic nie robiąc i nie myśląc, miałbyś duże szanse na LD 4 stopnia -z świadomością totalną. Fajnie by było ale jak to mówią "życie" :mrgreen:
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Może i Hipnagog, ale kontrolę jednak miałem. :D Tak jak mówiłem, może być tylko lepiej, za 2-3 dni spróbuję znów tej techniki.
Od początku byłem świadomy, i ani na chwilę nie odpłynąłem, fakt możliwe, że jakbym poczekał byłoby coś więcej, ale jest też taka możliwość, że bez liczenia i żadnej kotwicy poprostu bym odleciał.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Witam, nie pisałem, gdyż miałem stosunkowo mało czasu. A i właściwie nie było nic ciekawego, godnego opisania na forum. Dzisiejszej nocy miałem bardzo ciekawy przypadek.
Miałem sen, był on dosyć długi, i ku mojemu zdziwieniu zapamiętałem baardzo dużo szczegółów, cała fabuła była też pogmatwana, niczym w hoolywood'dzkim filmie akcji, ale to mało istotne. Następny sen, tej samej nocy rozpoczynał się dokładnie tak samo, szczegół, w szczegół. Zapaliła mi się czerwona lampka... Zaraz, zaraz, przecież ja już to widziałem... To musi być sen ! Jednak, nie jestem w stanie stwiedzić, czy do końca świadomie, czy jak to Slavia opisywał na pierwszym lub drugim poziomie świadomości, postanowiłem spróbować zmienić bieg wydarzeń. Jak mówiłem, pierwszy sen nadawałby się na dobry scenariusz filmu akcji, a zaczynał się tak, że Ja (detektyw Chicago'wskiej policji) i mój najlepszy przyjaciel prowadziliśmy jakieś śledztwo w ogromnym wierzowcu, wpadała grupa złych facetów, po kilku wydarzeniach, których opisywał nie będę, rozdzielali nas i toczyła się zawiła akcja. Na końcu snu okazało się jednak, że to ów partner stoi za tym napadem i wieloma atakami terrorystycznymi, które działy się wtedy w Chicago. Jak się można domyśleć, była bijatyka, strzelanina, aż w końcu czarny charakter przegrał a ja z walącego się wierzowca wskoczyłem na pokład helikoptera. No więc, wracając do wątku drugiego snu, widząc dokładnie ten sam budynek i poprzedzające, strzelaninę wydarzenia, zorientowałem się, że to sen. Postanowiłem zmienić bieg wydarzeń i... Zastrzeliłem drugiego detektywa. Wybiegłem z budynku i tu dziwna sprawa, podbiegł do mnie jakiś inny koleś, nie wiem kim on był, bo w pierwszym śnie go nie było, ale wtedy czułem, jakby to był stary znajomy. Zrobiliśmy zasadzkę na zbirów i wtedy się obudziłem. Sama treść snów może nie jest ważna, ważne jest to, że ten sam sen powtórzył się dwa razy, lecz za drugim byłem w pewnym stopniu świadomy. Zadziwiła mnie też ogromna ilość szczegółów jakie zapamiętałem, nawet takie jak, pojedyńcze źdźbła trawy, poruszające się na wietrze. Nawet teraz mam przed oczyma ten obraz i jestem w stanie powiedzieć w którą stronę które źdźbło się porusza.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1