Moje Senne Opowieści
#31
15 września 2020r.

Pora spania: 00:34

ok. 8:30

Sen, którego nie chciałem zapisywać w pełni. Tylko słowa kluczowe.

9:39

Znajdowałem się na rogu jakiegoś budynku. Szukałem partnerki na wieczór (?). Dołączyła się do mnie jedna dziewczyna. Pamiętam, że byliśmy w moim pokoju i jakby wiedziałem, że śpię. Usłyszałem, że rodzina już wróciła i sprawdziłem czy to nie są przypadkiem odgłosy spowodowane przez sen i… doszedłem do świadomego wniosku, że nie, że jest to rzeczywistość. Obudziłem się więc i zaczęliśmy się szybko ubierać i zbierać w pośpiechu. Ona odpaliła papierosa, a ja kazałem jej go zgasić, bo przecież jesteśmy w domu. Rzuciła go na podłogę w moim pokoju co mnie wkurzyło. Upomniałem ją i schowałem zgaszonego papierosa do kieszeni dżinsowej kurtki, którą na sobie miałem. Podczas zbierania się wszedł może do pokoju kuzyn, zajrzał też tato. Wyszliśmy z pokoju. Rodzina już jest! Moja partnerka skurczyła się w międzyczasie i zrobiła się dziecięca i było mi wstyd, że nie zauważyłem tego wcześniej. Tato na mnie dziwnie patrzył i miałem wrażenie, że wyszedłem na całkiem niemoralnego. Co jak co, ale wcześniej taka nie była. Zaczynam się zastanawiać. Wchodzę do pokoju gdzie tato je zupę i zaczyna powoli ogarniać mnie śmiech. Tak się dałem zrobić? Czyżby to rzeczywiście wciąż był sen? Mówię tacie o zrobieniu TR’a. Zaciskam palce na nosie. Początkowo nic się nie dzieje (jakbym normalnie nie mógł oddychać), lecz po chwili nos jakby mi eksplodował. Cały sen się zmienił w ciemność „do przerobienia” (czyli do zmienienia w sen). Śmieję się, że tak się dałem nabrać iluzji.

-

Inny sen był bardzo, ale to bardzo świadomy i to przez bardzo, bardzo długi czas! Pamiętam, że zastanawiałem się wtedy jak bardzo i doszedłem do wniosku, że mógłbym w nim posadzić sporo, może nawet kilkadziesiąt drzew. Niemniej jednak pamiętam raczej tylko małe jego cząstki, urywki, ale Wiem, że pamiętałem w nim dużo rzeczy i przez głowę przeszło mi wiele myśli.

Chodziłem wieczorem i postanowiłem, że przejdę przez drogę, skrót przy sklepie spożywczym. Było ciemno i zastanawiałem się czy brama przy jego końcu nie będzie zamknięta. Odbyła się tam jakaś akcja. Całości snu sobie nie przypominam, ale wiem, że było niesamowicie.

Pamiętam jeden moment, w którym postanowiłem wyjść ze snu, zmienić go. Zamknąłem więc oczy i pomyślałem, że będę mógł przechodzić przez przedmioty. Początkowo obijałem się o ściany jak w rzeczywistości, ale w końcu wszedłem w nie jak w masło :  ).

W innej części snu, gdy może (coś, lub ktoś) chciało mnie dopaść postanowiłem zanurzyć się w sofę i pamiętam jak w niej byłem doświadczając jej gęstości.

Zastanawiałem się jak to możliwe, że sen tyle trwa i doszedłem do wniosku, że może to dlatego, że nastawiłem się, by spać krócej, niż zwykle.

Naprawdę niesamowite to było wszystko, a sen trwał i trwał, nie chciał się rozmyć.

We śnie mówiłem sobie, że przecież tyle już zrobiłem, a dalej trwa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
(15-09-2020, 12:22 )Harrenvolk napisał(a): We śnie mówiłem sobie, że przecież tyle już zrobiłem, a dalej trwa.

Też miałem kiedys tak długiego LD'ka :)
Ogólnie odniosłem wrażenie że siedziałem w nim co najmniej 20 godzin i już się zastanawiałem, czy w ogóle będę w stanie z niego obudzić.
Od kiedy wstałem, nie śpię już! 
Zalewa mnie ocean mórz!
LD 12
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
16.09.2020r.

Pora spania: 23:43

5:19

Wczesna pobudka, ale pamiętam, że miałem sny i to całkiem rozbudowane.

17.09.2020r.

Pora spania: 23:51

9:49

Śniła mi się dziewczyna, która kiedyś bardzo mi się podobała (aktualnie chyba jesteśmy na siebie obrażeni). Stałem niedaleko niej. Czekała, aż się do niej odezwę, zgrywała niedostępną. Już miałem to zrobić, gdy koło mnie przeszła dziewczyna i powiedziała, żebym ją pocałował. Zrobiłem to, lecz ona chyba nie była zadowolona. Pocałowałem ją jeszcze kilka razy i było już dobrze. Chyba poszła. Dziewczyna, która na mnie czekała pewnie się obraziła i poszła do domu. Postanowiłem ją dogonić i ominąłem ją jakoś skrótem, wyprzedziłem i pomachałem jej. Ona mi odmachała, lecz weszła do swojego mieszkania i zamknęła za sobą drzwi. Było mi głupio.

Sen niejako otworzył mi oczy na pewne sprawy.

18.09.2020r.

Pora spania: 02:20

Przed 08:55

Pamiętam scenę z tym jak ze skaleczonej ręki leje mi się krew strumieniem. Szedłem jakąś drogą, a krew lała się na chodnik. Ludzie pewnie zwracali na to uwagę. Może za to przepraszałem. Doszedłem do jakiegoś miejsca, ktoś zaczął mi pomagać, zbierać mnie do karetki. Może była to lekarka.

Zwracałem uwagę na rany na prawej ręce. Na całej długości w raczej rzadkich odstępach miałem powbijane w rękę gwoździe. Odsłaniając prawy rękaw koszulki zobaczyłem gwoździe wbite jakby od wewnątrz (wystawała ostra część gwoździa). Patrząc na rany widziałem dziury prowadzące do wnętrza ramienia, ręki. Podczas pomocy mi - zemdlałem, osunąłem się bez sił na ziemię. Idąc i krwawiąc czułem się trochę ponad, jakby lekką dumę. Gdy już zabierano mnie do karetki zaczął ogarniać mnie spokój, że zaraz będę mógł się w spokoju położyć i zapewne porozmawiać z lekarką.

Pamiętam też, że przechodząc gdzieś zahaczyłem o jakieś zejście, czyjś dom, mieszkanie. Byłem chyba razem z kuzynem. Zeszliśmy po schodach na sam dół i zobaczyliśmy zamknięte przejście otwierane szyfrem. Za drzwiami, które były tajemnym kamiennym przejściem słychać było potworne odgłosy krzywdy i męki. Później jakoś walczyliśmy z tym kimś zza drzwi, a oprawca w gruncie rzeczy sam doprowadził do swojej śmierci. Oprócz tego coś jeszcze.

19.09.2020r.

Pora spania: po 01:00

12:00

Pamiętam sen, w którym budowałem graficznie piramidę podobną do tych znajdujących się w Ameryce Południowej. Budowałem i budowałem, może na czas. Wiem, że pomagałem koledze, który utracił jakieś narzędzie do edycji dokumentu, a ja mu je przywróciłem skrótem ctrl + Z. Oprócz tego coś innego, rozbudowanego.

Inne (wcześniej)

Byłem ze znajomymi w jakby jakiejś grupie, która konkurowała z inną grupą. Pewnego razu szliśmy w kilka osób i zostaliśmy napadnięci przez trzech dresów. Ja walczyłem, a moi znajomi uciekli. Na szczęście pomógł mi taki kolega z gimnazjum, który nadbiegł na czas za co później mu dziękowałem. Później powiedziałem koledze, który uciekł, że zostawił mnie samego i to było niefajne z jego strony. 

W dalszej części snu byliśmy w naszej licznej osadzie i musieliśmy jakoś przeżyć. Osoby z innej osady na nas nacierały i okradały nas. Jednych pamiętam, że złapałem i zamknąłem w jakimś miejscu. Zacząłem budzić ludzi i wołać wszystkich, aż okazało się, że tamci uciekli. Ruszyliśmy w pogoń - ja wziąłem metalową, zardzewiałą, wyważoną rurkę - i za nimi pobiegliśmy. Byłem blisko, ale nam uciekli i gdybyśmy pobiegli dalej mogliśmy wpaść w pułapkę.

Gdzieś później okazało się, że zabiłem kogoś z przeciwnej wioski i miałem potworne wyrzuty sumienia prowadzące do bezsensu życia. Czułem, że od teraz nic nie będzie takie samo. Zdałem sobie sprawę, że co to w ogóle za podział na wioski? Czemu w ogóle nasza miałaby być lepsza od tej drugiej?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
20.09.2020r. 

Pora spania: 03:50

11:30

Prank na babci

Spałem. Leżałem na swoim łóżku. Dziadzio wziął talerz z plasterkami szynki i chyba też talerz z pokrojonym chlebem. Zostawił je. Pamiętam jak bawiłem się plasterkami szynki. Następnie wziąłem kromki chleba z drugiego talerza, schowałem je szybko pod kołdrę i położyłem się. Nadchodziła babcia i zauważyła talerz. Mówiła, że nie ma na nim chleba i, żeby dziadzio przyszedł to zobaczyć (ale nie szedł). Gdy babcia odeszła rzuciłem szybko kromki na talerz i jak babcia wróciła mówiła, że przecież przed chwilą ich nie było. Pamiętam jak udawałem, że śpię tak, że faktycznie spałem i byłem tego świadomy, że tak świetnie udaję. Uznałem się za niezłego prankstera. Później jakoś babcia zostawiła otwarte drzwi do mojego pokoju. Wyszedłem więc jej tym powiedzieć. Brzmiało to mniej więcej tak: „Wow nie zamknęłaś do mnie drzwi i zostawiłaś mój zegarek na podłodze w przedpokoju” (jak szedłem do babci to zobaczyłem leżący zegarek na podłodze). Babcia potwierdziła to jakby nigdy nic.

Wychowankowie i-sen’u

Pamiętam forum i-sen. Wszyscy byli sobie bliscy. Przyjaźnie i pomoc. Rozmawiałem z jakąś dziewczyną z forum. Był też może nauczyciel odpowiadający za całą naszą zgraję. Byliśmy takimi jakby wychowankami. Jak w szkole.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
21.09.2020r.

Pora spania: 23:56

7:10

Kocia (i) miłość

Bawiłem się z kotkiem na podłodze. Było to mega fantastyczne przeżycie. Przyśniła mi się także Ona. We śnie na nowo rozmawialiśmy. Czyż mogłoby mnie spotkać coś lepszego? Pamiętam jej piękną twarz i ciało. Cytując: „Chyba jednak ją kocham, choć tyle czasu się tego wypierałem”. Była w moim domu z koleżanką. Tęskniłem za nią i chciałem jej o wszystkim powiedzieć. Wróć do mnie! Sny takie zbawieniem są mimo iluzji, którą mnie raczą. 

(No comment.)


8:34 

Galaktyczne przygody, które wyleciały mi z głowy.

-

Piłem z moim znajomym i byłem jakoś słabo ogarnięty. Moja chemiczka z gimnazjum coś mi tłumaczyła. Chodziło o wzór OH8. Na palcach ręki policzyłem z nią, że h jest ósmą literą (w sumie interesujące). Wyszedłem stamtąd. Pamiętam innego kolegę, który pił wodę z małej butelki i jakoś ją wylał.

9:48

Świadomy sen z wyższej półki. Śniło mi się, że podróżowałem ze znajomymi pociągiem do Plymouth (Anglia). We śnie czułem ogromną pewność siebie. Stwierdziłem, że chcę mieszkać w Anglii i pewnie poszukam tam pracy (załatwię ją sobie rozmową). Zacząłem więc rozmowę z jakimś mężczyzną. Był to mężczyzna starszy, z wąsem o jakby satanistycznej naturze. Obiecywał mi, że wzrosnę. Pamiętam, że odzywała się we mnie żądza mocy. Byli ze mną moi znajomi. Zwracałem uwagę na szczegóły. Wszedłem do pokoju i popatrzyłem na biurko. Znajdowały się na nim tak fantastyczne prace artystyczne, że nie mogłem się temu nadziwić. Próbowałem zapamiętać choć kilka, ale były tak potwornie szczegółowe! Tak technicznie doskonałe! 

Sen się nie rozmywał, a ja z niego świadomie czerpałem. Gdy zapytałem mężczyzny czy rzeczywiście ten sen mnie rozwinie odpowiedział, że tak i nie wychodziło na to, że to czcze gadanie. Mieliśmy zejść z pokoju jakby drabiną po ścianie bloku. Mężczyzna możliwe, że chciał mnie zepchnąć, ale nie dałem mu się. Pytał mnie o coś schodząc. Pytał czy należy się zatracić, iść na całość, by coś poznać. Powiedziałem, że nie, bo każdy posiada inny stopień zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. Dałem przykład satanisty. Tego, że jeśli szatan jest na poziomie 0 na skali to satanista nie powinien dążyć na siłę ponad siebie (do poziomu 0), żeby zwariować, a jedynie do momentu, który zrozumieć jest w stanie (nie wiem czemu akurat przykład satanistyczny; ogólnie chodziło mi o to, że jeśli coś jest ponad nas to powinniśmy zaakceptować naszą niemoc i dążyć do zrozumienia tego co w danej chwili zrozumieć jest nam dane).

Znaleźliśmy się pod, przy schodach i szliśmy do jakiegoś konkretnego celu. Na dole schodów bawiły się dzieci. Chyba właśnie znajomi, którzy ze mną byli. Następnie znalazłem się w swoim pokoju. Leżałem na brzuchu i malowałem. Obraz był niesamowity, fantastyczny. Nie jestem w stanie opisać tych szczegółów, tej głębi. Coś nie z tego świata! Nie wiem, czy widziałem kiedyś coś równie pięknego. Do pokoju weszła babcia i zaczęła mówić, że powinienem spróbować innej metody malowania, tak jak ona mówi. Nazwałem ją osobą samolubną, bo nie słucha innych, a jedynie słyszy.

Od mężczyzny biła jakby mocna aura autentyczności, pomimo tego, że to wytwór senny. Czułem, że odpowie na moje pytania. W jakiś sposób to czułem.
Sen zanikł. Obudziłem się i świadomie się nie poruszałem. Chwilę później ogarnął mnie kolejny sen (może ten sam).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
22.09.2020r.

Pora spania: 23:20

8:11

Jechałem pod górkę rowerem i zobaczyłem piękną dziewczynę zjeżdżającą z górki w asfaltową uliczkę, na której nigdy nie byłem. Miała ciężki plecak, więc zastanawiałem się czy sobie poradzi. Powiedziała, że będzie skręcać. Zawróciłem za nią, lecz tam gdzie skręciła wjechał za nią jakiś chłopak. Szkoda. Później jak tam pojechałem okazało się, że ona sobie z chłopakiem poradziła. Zapunktowałem. Zebrałem 350zł z drogi - mogło nam się przydać. Wówczas odbywała się jakaś szersza akcja, a ja porozumiewałem się z nią wzrokowo. Pamiętam, że później byliśmy blisko siebie. Pamiętam jej piękną twarz, palcami smagałem ją po udzie. Zauroczyłem się! Mówiłem jej o tym. Było miło, przyjemnie.

-

W innym śnie dzwoniłem do znajomego taty, aby pomógł mi znaleźć jakąś pracę. Najbliższa rozpoczynała się już na drugi dzień o szóstej rano. Pomyślałem, że to za wcześnie, bo była już dość późna godzina. Okazało się jakoś, że nie poszedłem spać i była już ta szósta godzina, więc stwierdziłem, że mogę pójść do pracy. Byłem chyba jednak zmęczony i odpuściłem. W dalszej części snu rozmawiałem z przyjaciółką o jej pracy i o tym czy mogę raz z nią pójść popracować. Pracowała jako sprzątaczka (w rzeczywistości pracuje w kawiarni). Poszedłem z nią na noc sprzątać mieszkania. Nie wiem czy byłem zadowolony. 

Ogólnie sny te były pełne absurdów, ale tak przyjemnych!

10:25

Śniła mi się moja koleżanka artystka. Byliśmy z klasą w kościele (?). Siedzieliśmy. Po mojej lewej mój przyjaciel, po prawej ona. Pamiętam, że dotknąłem jej ręki i czekałem na jej reakcję. Po chwili ona dotknęła mojej co było dość miłym uczuciem. Pamiętam, że byłem zdziwiony. Następnie odwzajemniłem to. Byliśmy blisko siebie, trzymaliśmy się za ręce. Było romantycznie. Pamiętam, że mój przyjaciel na to patrzył, a ja czułem się trochę jak „fuckboy”.

-

Czarodzieje? Moja siostra? Schodziliśmy w dół jakiegoś zbocza w jakimś celu. Padał śnieg. Cel nie został do końca osiągnięty. Śnieżyca była za duża i musieliśmy zawrócić. Udało nam się ledwo co. Wziąłem siostrę na barana (oplotła moją szyję, nie miała sił pewnie). Zacząłem iść pod górę. Chcieliśmy dojść do portalu, który bezpiecznie by nas gdzieś przeniósł. Portal zniknął. Wychodzimy na ulicę miasta. Inni ludzie też nie zdążyli dojść do portalu. To było zapewne jakieś zadanie. Ponoć jakaś nauczycielka weszła do niego pierwsza i tym samym zniknął. Chyba prowadziła lekcję, na którą nikt nie przyszedł (więc się obraziła). Okazało się, że nikt nie musiał, bo każdy miał zadanie do wykonania i byłoby to niemożliwe. Szliśmy więc asfaltową drogą i burza śnieżna zaczęła zanikać. Byli z nami moi znajomi. Weszliśmy do jakiegoś miejsca. Bar, usiedliśmy. Przy stoliku nieopodal nas siedziała jakaś dziewczyna. Ja wraz ze znajomymi próbowaliśmy czarów przy naszym stoliku, a ją dziwiło to co robimy. Może myślałem o tym, żeby do niej zagadać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
23.09.2020r.

Pora spania: 00:30

Przed 9:30


Lekcje w szkole. Miałem przygotować jedzenie dla kolegów. Zrobiłem to, ale były to chyba pełne talerze z zupą i nie miałem jak ich komfortowo zanieść. Byłem na lekcji polskiego. Opierałem się na ławce (aka leżałem) i czekałem tylko na głos nauczyciela. Wyczytał moje imię i nazwisko. Powiedziałem ,że nie umiem, lecz później jednak postanowiłem spróbować. Tak czy inaczej dostałem jedynkę. Po mnie odpowiadał mój kolega. Rozgadany, ale nie mówił nic specjalnego. Dostał szóstkę, a ja w akcie protestu podniosłem ręce. Niesprawiedliwe! 

-

Inny sen. Szkoła. Jestem w jakiejś sali i śpieszę się na ostatnią lekcję matematyki, która jednak ma się odbyć. Sala numer 2. Jestem na czyjeś lekcji i próbuję wyjść oknem, żeby było najszybciej. Nauczyciel zgania mnie za to, a ja go przepraszam. Mówię, że to nie na żarty, że nie miałem złych intencji. Gdy już mam wyjść z klasy uświadamiam się. Każę rozebrać się jednej z dziewczyn. Można by powiedzieć, że buzują we mnie emocje (ekscytacja), lecz staram się zachować spokój. Dziewczyna rozbiera się tak jak jej rozkazała nauczycielka, a mój sen zaczyna tracić wyrazistość. W końcu zanika, a ja jestem w ciemni.

Pamiętam, że działo się tak kilka razy na przestrzeni kilku snów. Czerń, obudzenie się, lecz nie otwieranie oczu i zasypianie ponownie.

-

Byłem na lekcji i przyszedł nauczyciel zawodowych przedmiotów. Potrzebował kogoś do pomocy i o dziwo wybrał mnie. Czułem się wyróżniony i zadowolony. Poszliśmy do piwnicy. Chyba trzeba było posprzątać. Pamiętam bardzo dziwną maszynę, która ustawiona była na jednym boku (pionowy klocek) i można ją było przekręcić dzięki czemu zaczął z niej buchać ogień, lub coś podobnego. Niestety po ponownym obróceniu ogień nie przestawał zionąć, więc zacząłem wołać nauczyciela. On jednak nie przychodził z pokoju obok. Pamiętam chodzenie po ciemnej piwnicy pełnej pajęczyn. Raczej nie czułem strachu.

9:30

Byłem na lekcji w-f. Wyszliśmy może na jakieś boisko postrzelać. Była pierwsza tura strzelania do bramki. Cierpliwie czekałem na swoją kolej. Jacyś koledzy mnie wyprzedzili w kolejce, ale nie przeszkadzało mi to. Następnie osoby za mną stanęły przede mną. Postanowiłem stanąć przed nimi, bo mi się to należało, a później wszyscy byli przeciwko mnie. Mówili, że oszukuję, że już drugą turę robię, a ja powiedziałem, że nawet nie strzelałem pierwszej. Wkurzyłem się i ich olałem. Odszedłem daleko od nich, a w planach może miałem pójść do lasu, żeby odpocząć w ciszy i spokoju., Lekcja w-f się skończyła, więc zaczęliśmy wracać do szkoły. Była chyba 15:45. Pamiętam, że włączyłem nowo założony instagram i w proponowanych miałem zdjęcie ładnej dziewczyny (może wyzywające). Pomyślałem, że w sumie fajna jest, lecz na innym zdjęciu dostrzegłem mężczyznę (z nią), więc dałem sobie spokój.

9:55

Był sylwester, a ja piłem gdzieś z tatą. Późna godzina, więc postanowiliśmy wracać. Jechaliśmy autobusem. Tato powiedział, że pewnie będzie gdzieś policja no i rzeczywiście była. Wysiedliśmy i zaczęliśmy gdzieś iść. Przebiegł koło mnie pies gryząc mnie przy tym w nogę. Pamiętam ból. Chwilę później za nim przebiegł mały piesek. Wyszliśmy na jakąś uliczkę i zobaczyliśmy kierowcę, który wjechał na chodnik, a przy okazji w ogrodzenie. Było ślisko - to dlatego. Pokazuję to wchodząc na lód i wywalając się na nim.

Pomagamy mężczyźnie. Wyciągamy telewizor zamoczony w kałuży. Robimy prowizoryczny stół, na którym może zjeść. Zastanawiam się czy telewizor ten będzie działać skoro moczy się w wodzie. Przyszła żona tego mężczyzny i powiedziała, żeby zabrać gdzieś telewizor (może do domu).

-

Dużo snów związanych ze szkołą co naprawdę bardzo mnie ciekawi. Edukację mam już za sobą. Skąd taki nagły nawrót? 

Widzę, że zapisywanie snów jest bardzo pomocne na drodze rozwoju osobistego. Można zauważyć wiele rzeczy i wrodzonych zachowań, których na co dzień nie jesteśmy świadomi. Choćby na przykład nasze najskrytsze pragienia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
24.09.2020r.

Pora spania: 23:26

Noc/  Zagrożenie życia

Byłem gdzieś za granicą. Siedziałem z kolegą w jego nowym aucie (volkswagen transporter). Pokazywał mi jak się parkuje, a w pewnym momencie po zahamowaniu przed murkiem wypadłem głową naprzód przez szybę i przez to auto straciło równowagę, przewróciło się i zaczęło palić (:D). Chyba ogólnie to była moja wina. Płomienie buchały coraz mocniej, lecz postanowiłem jeszcze z auta wyciągnąć swój plecak z wszystkimi potrzebnymi mi rzeczami. Udało mi się. Plecak lekko się palił, lecz ugasiłem płomienie i wyciągnąłem telefon. Był lekko przypalony, ale wiedziałem, że będę mógł to naprawić niedużym kosztem. Byłem może w Anglii i potrzebowałem rzeczy z plecaka (np. paszportu).

7:00/  Prawdziwa żałoba

Szliśmy do kina razem z przyjacielem i innymi ludźmi. Po drodze widziałem może ładne dziewczyny. Przyjaciel był jakby w żałobie, bo jego mama umarła. Jak się okazało wszyscy ludzie wokół znali prawdę, którą się ze mną podzielili. Tak naprawdę… mama mojego przyjaciela z kimś się puściła i chyba jego tato wolał już mu powiedzieć, że umarła :D.

8:00/  Wiedźmin, sarna i żelazko

Postanowiłem z powierzchni dostać się do podwodnego świata. To była rzeczywistość, ale jakby z elementami wiedźmina. Chciałem pokazać tacie ukryty świat trytonów. Płynąłem więc na sam dół i ujrzałem wielkie, piękne, podwodne miasta. Gdzieś w dole pamiętam scenkę z moją małą siostrą. Włączyła żelazko do kontaktu! Było całe nagrzane… o krok od tragedii. Powiedziałem tacie co o tym myślę, a młodej zabrałem żelazko, którym chciała się bawić. W drodze na powierzchnię musiałem jakby odbić się od ziemi (rozpędzić i polecieć jak samolot). Goniła mnie sarna. Pamiętam, że jak się odwróciłem to zobaczyłem jej szczęki. Była blisko mnie, ale udało mi się w ostatniej chwili wzbić w powietrze. Poleciałem na powierzchnię. Gdzieś w dole tato grał „jam session” na gitarze.

8:40/  Horror z życia rodem

Śniło mi się, że grałem w grę horror i jednocześnie jakby w niej byłem. Coś fantastycznego! Pamiętam emocje irracjonalnego strachu, którego dawno już nie doświadczałem. Musiałem uciekać przed potworną kreaturą. Było to coś o skórze bez włosów i zapewne zniekształconej twarzy. Byłem w jakimś domu, w którym pomieszczenia łączyły się z wielkim holem. Początkowo w grze walczyłem z inną osobą, ale później przyszedł potwór i oboje musieliśmy uciekać (i przetrwać). Schowałem się w jednej z łazienek, lecz nie mogłem kucnąć i kreatura mnie zobaczyła. Musiałem uciekać! Przez hol pobiegłem do innej, niedużej łazienki. Nie było w niej specjalnych miejsc na schowanie się, więc stanąłem schylony za umywalką. Gdybym został zauważony to byłby to na pewno koniec. To coś już wchodziło do łazienki, uchyliło drzwi i… odpuściło. Udało mi się!

9:40/  Spotkanie po latach

Jedziemy autem z tatą, kuzynem i pierwszą żoną taty. Ja śmieję się z tyłu z kuzynem. Była żona prowadzi auto. Jest skupiona i zdaje się być osobą inteligentną, która wie co robi. Jej postać we śnie coś zwiastuje i ja dobrze o tym wiem. Tato potulnie siedzi na miejscu pasażera (zawsze było na odwrót). Była żona komentuje czyny mojego taty i jego nastawienie do życia. Chodzi o jakieś pieniądze, na które czeka jego obecna żona, ale on jej ich nie daje. 

Jedziemy długą drogą. Po drodze spoglądam w głębię lasu. Trochę dalej na przystanku widzę dwie dziewczyny. Zachowuję spokój i przybierając dziarską pozycję ciała na nie patrzę. One patrzyły się z zainteresowaniem na mnie. Czułem się ponad. Przeskok.

Na drugi dzień wstaję już w swoim pokoju. Wszędzie leżą porozwalane klocki. Może zapisuję sny. Gdy wstaję po pokoju zaczyna latać coś dziwnego czemu najbliżej było do ćmy, ale ćmą to nie było. Otwieram drzwi, żeby wyleciało i widzę byłą żonę mojego taty. Jest jakby u siebie w domu. Czuję, że to fajnie, że może mnie zobaczyć po tylu latach już nie tak strachliwego jak kiedyś. Ogólnie miała „styluwke” dość hipisowską co bardzo mi się podobało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
25.09.2020r.

Pora spania: 01:31

Przed 11:50/  Szatańska istota

Pamiętam sen, w którym Coś przejmowało umysły ludzi. Grałem w jakąś grę w rzeczywistości i to coś tam było. Ukryte jako ktoś mi znany, lecz po nakierowaniu na nie aparatem z włączonym specjalnym trybem pojawiała się tego prawdziwa natura. Wymysł szatański. Było potworne, plugawe i nieludzkie. Wiem, że miałem kilka snów związanych z tym czymś. Najpewniej zapisałbym je w postaci trzech części. W pierwszym z nich było raczej nieszkodliwe, lecz w drugim, lub trzecim w pełni pochłonęło moją koleżankę. Nie było już jej w niej. Było tylko to coś, mówiące czasem jak automat, robot.

11:50/  Obrońca

Patrząc przez okno zobaczyłem trzy dziewczyny siedzące na ławce. Wcześniej ujrzałem przez nie grupkę ludzi. Do pokoju wszedł kuzyn i powiedział, że wychodzimy. Nie wiem czy chciałem, ale zebrałem się i wyszliśmy. Zszedłem klatką zupełnie inną, niż ta w rzeczywistości i czekałem na dole na kuzyna. Patrząc przez szkło znajdujące się na drzwiach zobaczyłem mężczyznę zabierającego konia zakonnicom. Wyszedłem na przeciw niego i wtedy okazało się, że koń był autem (albo był wcześniej na koniu i zabrał auto). Postanowiłem mu się postawić i walczyć. Jechał na mnie, lecz nie ugiąłem się. Przejechał koło mnie i objechał osiedle. Pobiegłem do zakonnic, lecz one się nie przejmowały tym wydarzeniem. Mówiły, że wezwanie policji sprawi, że mężczyzna będzie się na nich mścił. Później pamiętam moim znajomych grających w piłkę. Następnie pamiętam walkę z tym mężczyzną. Byłem w domu i ktoś zadzwonił do drzwi. To był on. Wyszedłem i wyprowadziłem niewidzialne na pierwszy rzut oka ciosy, złapałem go za głowę i niczym przepowiednia powiedziałem mu o jego problemach. Zaniemówił.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
26.09.2020r.

Pora spania: 00:05

7:40/  Żołnierzem być

Różne sny z motywami żołnierskimi. Pamiętam scenę, w której będąc w obozie większość zebrała się by oglądać zabijanie jednego z tych żołnierzy, który był niedobry dla innych. Ustawili się w kółko, gdy ten szedł się myć. Przyglądali się z ciekawością. Byłem zdegustowany. Stałem odwrócony do nich plecami myśląc o tym, że każdy z nich zasługuje na śmierć. W oddali widziałem koleżankę z chłopakiem. Byli raczej przeciwni tak jak ja przez co inna grupka zapewne żołnierzy nie dawała im spokoju. Poszedłem w ich stronę. Bezmózgie twory pluły na nich i ich krzywdziły. Podszedłem jakby nigdy nic. Rzuciłem się w wir walki. Nie było istotne czy umiem się bić czy nie. Czy coś mi się stanie czy nie. Broniłem innych.

Wcześniej sen żołnierski - byłem na służbie, w jednostce.

-

W innym śnie jechałem z dziadziem jego autem drogą gdzieś w bieszczadach i przy wodzie. Dziadzio jechał bardzo szybko co nie było zbyt przyjemne. Wokół ludzie zakładali parkingi, miejsca zarobku co było dobre dla rozwoju miasta.

-

Poszedłem gdzieś z tatą. Pamiętam tor przeszkód aka plac zabaw. Trzeba było chodzić nad ziemią, a raczej po linach tak by ziemi nie dotknąć. Tor zaczynał się dużo wcześniej i duży odcinek można było po prostu ominąć. Skakałem z tatą, wspinałem się. Miłe przeżycie.

9:20/  Pracowity chłopak

Znajdowałem się u rodziny jakiejś jakby cygańskiej, ale może nie. Byli bogaci, a ja miałem u nich pracować. Wykonywałem czynności na sprawdzenie mojego potencjału i nie byłem w pełni pewny siebie. Dostałem za zadanie wyrzucić jakieś trzy rośliny, a zadanie to zlecił mi syn kobiety, która mnie zatrudniła. Szukałem więc tych roślin kuchennych (jakby jadalnych), aż znalazłem się w pokoju. Była tam córka mojej szefowej i zaczęła mnie całować, a ja odwzajemniłem pocałunek. Jej mama wyjrzała z łazienki i zobaczyła to, ale zupełnie zignorowała. Następnie przerzuciliśmy się na łóżko. Było miło. Czułem, że to ten czas, aby zrobić jakiś krok naprzód we śnie, bo nigdy mi się takie rzeczy w pełni nie udawały (albo sen robił się absurdalny, albo się rozmywał). Dziewczyna była naprawdę ładna i sen, w niektórych momentach robił się dość absurdalny jak zwykle, ale tym razem było też i sporo normalnych momentów (absurd regulowałem umysłem). Później okazało się, że mogę zostać z tą rodziną. 

Pracowałem w jakimś miejscu (może przed tym co opisałem wyżej?). Podeszły do mnie córki właścicielki i chciały picie i jedzenie. Dałem im knopersy, sprawdziłem czy jest piwo - nie było - i zabrałem się za robienie tostów. Następnie miałem coś innego do roboty. Za mną była dalsza część interesu: jakiś bar.

11:05/  Mama

Znajdowałem się w pokoju. We śnie robiłem to na co tylko miałem ochotę. Mam poczucie, że sen był nawet długi. Była w nim matka z wcześniejszego snu. Graliśmy w gry planszowe i w ogóle ; )). Mało absurdu i dużo większy postęp jak we śnie poprzednim.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Opowieści z nocnych przygód Szamana. sz4m4n 44 5,719 01-08-2019, 21:28
Ostatni post: incestus
  Moje senne podróże Podróżniczka 8 5,373 04-02-2015, 13:00
Ostatni post: SpecialEffect

Skocz do:

UA-88656808-1