Moje Senne Opowieści
#41
27.09.2020r.

Pora spania: chciałbym wiedzieć...
Pora wstania: niby po dziesiątej...

Fajne sny, lecz niestety ich nie zapisałem!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#42
28.09.2020r.

Pora spania: 00:21

6:19/  Wielka Stopa: Oko za oko, plon za plon.

Wracałem razem z tatą z jakiegoś miejsca. Tato wjechał gdzieś w pola i, żeby z nich wyjechać musiał pokonać trochę drogi. Było ciemno. Zaczął zawracać auto i… wjechał na posiane już pola z rosnącymi na nich jakimiś bulwami. Uznałem to za haniebny czyn. Wyjechał na główną drogę i jadąc dalej jakoś zahaczył o posiadłość właściciela coś w niej psując (drzwi). Powiedziałem mu, że na miejscu tego kogoś bym go zabił. Tato miał nadzieję, że nie dostanie „pentagramu na drogę”, a ja powiedziałem, żeby „oby nie dostał”.

Jechaliśmy i z domu wyskoczył gość ze strzelbą. Zaczął strzelać w nas i ruszył za nami w pogoń. Strzał, strzał i nasze auto zamieniło się w taki wóz z dawnych czasów (jak z westernów). Chyba oberwaliśmy, ranni cudem wyskoczyliśmy z wozu i pobiegliśmy w trawę. Wszystko byłoby nie, aż tak źle gdyby goniący nas nie zamienili się w… wielkie człekokształtne małpie wielkie stopy koloru czarnego. Nie mieliśmy żadnej broni, więc unikaliśmy ciosów. Biorąc z ziemi patyki (ostre, małe, duże, różne!) staraliśmy się coś zrobić tym kreaturom. Brałem na przykład dużą lagę (?) i próbowałem machać tym ciężkim czymś, aby innym razem wziąć do rąk dwa, małe patyki i być jakby ninją (karate mistrzem…). W końcu jeden (syn) uciekł, lub po coś poszedł. Jego ojciec wyciągnął kuszę i zaczął strzelać. W ostatniej chwili udało mi się złapać strzałę między dwie, drewniane pałki centymetr od mojej głowy. Zobaczyłem ostre patyki po (mojej) prawej stronie od tego czegoś z czym walczyliśmy. Jedyna szansa. Wbiegłem na skarpę, żeby jakoś je dostać i rzuciłem się na niego. Wbiłem mu jeden w brzuch tworząc ranę kłutą. Chciałem dopić go rzucając w jego brzuch drugim patykiem - włócznią - lecz nie trafiłem. Humor kreatury zaczął się zmieniać. Trzymając się za brzuch i gestykulując postanowiła wytłumaczyć nam, że jest głodna i to przez to rzuciła się w wir walki. Nie uszanowaliśmy jej rosnących plonów, tylko je przejechaliśmy. Zbliżała się, więc zaczęliśmy się z tatą powoli cofać, wciąż będąc nieufnymi wobec niej.

7:44/  Prawie nagi i zastrzelony

Byłem gdzieś, spałem na prowizorycznym łóżku. Rano zebrałem się nagi, okryty kołdrą i jak w jakimś pojeździe (kołdrowym) ruszyłem przez miasto jadąc z górki ulicami. W pewnym momencie na chodniku stanąłem, odrzuciłem kołdrę i zacząłem wyciągać ubrania z plecaka. Była niedziela i jakby sylwester. Ludzie stali przy kościołach i się modlili. Ja uznałem, że mogę się cieszyć. Przez drogę jechało dwóch mężczyzn ze strzelbami motocyklem dla dwóch osób. Skryłem się w rogu budynku, ale oni nie widząc mnie skręcili na ścianę. Wówczas mnie zobaczyli, lecz nie uciekałem. Mężczyzna strzelił do mnie z pistoletu. Stałem jakby z zamkniętymi oczami. Uczułem tylko ciepło. Brak strachu. Energię wewnątrz mnie. Przypominał mi się wątek z forum dotyczący „życia po śmierci we śnie”.

W następnym śnie stanąłem gdzieś na przeciwko strzelającego mężczyzny (w zupełnie innym miejscu, jakby przez przypadek). Wyciągnął pistolet i ruszając ramionami („no sorry nic na to nie poradzę”) strzelił do mnie. Stałem w spokoju. Uczułem ugodzenie ciepłem i mnie jako energię odlatującą gdzieś w górę poza ciało.

8:38/  Foki, foczki i deskorolka

Wchodziłem na jakąś drogę przy wodzie. Było to miejsce turystyczne. Zaczęło mi się trochę kręcić w głowie przez bliskie przebywanie przy głębi. Uważam, żeby nie wpaść. Idę z tatą. Widzimy coś jakby fokarnię. Dwie kobiety wskoczyły w ubraniach do wody i później w tej wodzie pojawiły się foki. Trzymam tatę za rękaw, żeby do nich nie wpadł. Musieliśmy przejść nad jakąś belą i wtedy nastąpiła zamiana deskorolek. Idziemy dalej, aż dochodzimy do miejsca, w którym postanawiam pojeździć na desce. Okazuje się, że jest jakaś długa i wąska - nie moja. Mówię o tym tacie, ale on uważa, że gdzie tam, wszystko w porządku. Wracam więc na sam początek. Po drodze widzę chłopaka z deskorolką. Spotkałem przy początku trzy ładne, starsze panie, które były artystkami. Jedna zapytała się mnie czy palę weed, a ja odpowiedziałem, że możemy pójść (aranżacja spotkania). Śmieją się, jest przyjemnie. Jedna z nich (blondynka) pokazuje mi plagiat jakiejś mojej znanej pracy art. Zrobiło je jakieś dziecko i dzieło to było zupełnie niepodobne. Zawierało tylko najistotniejsze, charakterystyczne elementy. Powiedziałem chłopakowi, że fajnie mu to wyszło, lecz żeby następnym razem je wykończył i pokolorował. On zapytał się mnie, że „po co?”. Rozmawiam dalej z paniami i myślę sobie, że to super okazja, aby zyskać sławę (czy coś). Pokazuję im inne swoje prace. Umawiam się z nimi. Fajne panie! Z blondynką ponoć poznałem się gdzieś wcześniej. Może była w jakimś śnie przed tym.

9:55/  Kochanka i gameboy

Jechałem gdzieś autem z tatą. Następnie byłem w jakimś miejscu, a później w aucie z ładną, bogatą dziewczyną. Była chroniona przez dwóch strażników, ale jakoś mnie nie wypatrzyli. Kochaliśmy się. Po pewnym czasie okazało się, że przyjechał jej tato, który zdawał się być jakby amerykańskim prezydentem. Uciekamy. Musimy coś wymyślić, znaleźć jakieś wytłumaczenie. Gdy się ukrywaliśmy odnaleźli nas ochroniarze. Chyba byli po naszej stronie. Myśleliśmy o planie. Chcieliśmy powiedzieć, że byłem z nią niby na spacerze. Pojawili się moi znajomi i wracamy z miasta (miejsca ukrycia). Okazało się, że dziewczyna ta ma gameboya (advance sp) i gry na niego dopiero co odpakowane z folii. Czułem podziw. Pokazywała różne gry. Zapytała też czy do siebie pasujemy, bo uważa, że jestem super. Powiedziałem (lub pomyślałem), że można to sprawdzić, bliżej się poznać.

11:18/  Magiczny świat wikingów

Sen związany z jakimiś walkami. Byłem potwornie wysoki. Pokój z sześcioma łóżkami, jakaś dziewczyna, team. Fabuła snu przeistoczyła się w:

Wychodzę z jakiegoś państwa (granicą) i przechodzę do drugiego. Tu już nikt mi nic nie zrobi za to co dzierżę w dłoniach. Wchodzę do kościoła udając jednego z grajków. Znajduję się w sali tronowej i siadam do drewnianego stołu na prawo od wejścia. We śnie jestem młodą dziewczyną. W oddali widzę króla. Jest to świat wikingów. Mam w swoich rękach jakieś skrypty magiczne. Czuję, że to skóra, nie pergamin. Na sali ktoś mnie dostrzega. Nie byłem zaproszony. Podchodzi do mnie straż, a ja proszę króla o możliwość zostania. Nie pozwolił mi. Tak czy inaczej czułem się jak w siódmym niebie. Świat wikingów! Marzenie. Przy stole, przy którym siedziałem zostawiłem jakieś współczesne rzeczy typu jagermeister, mirinda w pomarańczowej puszce i cukier. Zostaję wyprowadzony i zaprowadzony do jakiegoś pokoju. Myślałem, że będzie to więzienie, lecz warunki były zbyt dobre. Znajduje się tam dziewczyna, która coś zaczyna mi tłumaczyć. Podchodzę do schodów, którymi wszedłem do pomieszczenia i wejście zamykam w jakiś dziwny, skomplikowany sposób. Schodami po drugiej stronie tego średniowiecznego pomieszczenia przychodzi jakiś chłopak (młody wojownik-chłop?). Siadają przy stole biorąc moje manuskrypty do rąk. Na stolę widzę narysowaną na kartce twarz (ponoć przeze mnie). Była bardzo interesująca. W związku ze skryptami mówili o tym, że jako ludzkość od początku istnienia posiadamy coś co zatraciliśmy. Cała sceneria i wydarzenia były fantastyczne! Kobieta przy stole ubrana była w typowy (dziewkowy?) strój średniowieczny. Skrypty zawierały wiedzę satanistyczną, rytuały, proroctwa. W świecie wikingów było mi bardzo dobrze. Patrząc na zawartość zwojów widziałem wiele fantastycznych wzorów magicznych.

Pamiętam też część innego snu. Byłem w pokoju w jakimś rytualnym kręgu. Do pokoju wszedł dziadzio. Pamiętam świece i wzór na podłodze przypominający trochę znak nazistów, lecz końcówki znaku były ustawione pod skosem i znajdowały się na nich złożone wzory.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#43
29.09.2020r.

Pora spania: 00:30


11:07/  Była córka, córki nie ma

Jechałem z tatą i siostrą w jakieś miejsce. Siostra poszła na górkę do lasku i zniknęła. Pamiętam małpy schodzące z tej skarpy do mnie. Ktoś mi powiedział, że jeśli nie będę się ruszać to nic mi nie zrobią. Stałem więc i oddychałem. Zamknąłem oczy i pamiętam, że małpy przy mnie skakały, ale jakby nie mogły mnie dotknąć. Czułem ich obecność, czułem je, jakby widziałem, ale nie widząc (?). Następnie pamiętam stanie z tatą na asfaltowej drodze. W oddali było widać krajobraz natury. Chciałem sprawić, by się rozpogodziło, grzmiało. Nie udawało mi się i zastanawiałem się co robię nie tak. Było to trochę frustrujące. Następnie jak nie znaleźliśmy mojej siostry tato powiedział, że trudno, fajna to była dziewczyna i pojechaliśmy dalej (:D). Dojechaliśmy do jakiegoś miejsca (turystycznego) i koło głębokiej wody musieliśmy dojść do miejsca, z którego można by było przeskoczyć na drugą stronę. Udało się nam i jakaś kobieta powiedziała do nas, żebyśmy z nią poszli sprawdzić coś (brzmiącego jak znaleziony trup mojej siostry), a ja byłem tym przejęty. Okazało się jednak, że chodziło o darmowe koce, kołdry i pokój, w którym z tatą moglibyśmy się zatrzymać. Było w nim trochę osób i zauważyłem tatę pakującego koce do wielkiej torby swojej żony. Osoba, która ją trzymała była właśnie nią. Następnie poszedłem z tego pomieszczenia gdzieś na tyły przez drzwi i postanowiłem pohulać. Po wszystkim postanowiłem pohulać, lecz tym razem na zewnątrz budynku. Niestety zejście było dość żmudne (pochłaniające czas) i sen w końcu się rozmył.

-

Miłość przezwycięży śmierć”

W urywkach z innego snu wróciłem na „pagórek mojej siostry”, który okazał się wyglądać troszkę inaczej, niż przedtem. Doskoczyłem z niego do jakiejś kobiety przygwożdżając ją do ziemi (:D). Przypominałem wtedy sobie o tym, że we śnie można zabijać… i wydało mi się to czymś obrzydliwym i okropnym. Z tego też powodu postanowiłem kochać się z kobietą zamiast odbierać jej życie. Happy end…

-

Czas ważniejszy od pieniędzy

Byłem z tatą na zakupach w lidlu. Wyszliśmy ze sklepu bez płacenia, bo tato powiedział, że brak nam czasu. Poszliśmy do auta przez ruchliwą drogę i wrzuciliśmy do niego zakupy. Gdzieś pojechaliśmy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#44
(29-09-2020, 19:28 )Harrenvolk napisał(a):  Przypominałem wtedy sobie o tym, że we śnie można zabijać… i wydało mi się to czymś obrzydliwym i okropnym. Z tego też powodu postanowiłem kochać się z kobietą zamiast odbierać jej życie.

A to ciekawe  :>
Od kiedy wstałem, nie śpię już! 
Zalewa mnie ocean mórz!
LD 12
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#45
30.09.2020r.

8:52/  Zbawienne urządzenie

Miałem sen o Elonie Musku, który testował na sobie urządzenie Neuralink. Postulował, że może ono dać nam wszystkim szczęście. Była to jakaś konferencja. Myślałem o tym co mówi i doszedłem do wniosku, że my jako ludzie możemy być szczęśliwi, ale wtedy gdy od technologii odejdziemy.

Jedzenie, albo śmierć

Śniły mi się malutkie dinozaury w jakimś nieznanym mi miejscu. Możliwe, że gdzieś były duże, bardziej niebezpieczne. Byłem tam z tatą, byli też inni ludzie. Niedaleko nas była stroma przepaść. Karmiłem małe, chodzące dinozaury naleśnikami, aby nie zrobiły mi krzywdy.

Studia

Jazda pociągiem? Studia? Skaczę z dużej wysokości, a jeśli trafię do basenu to wtedy się na nie dostanę. Udaje mi się i w ręku trzymam potwierdzenie. Dostałem się na studia pielęgniarskie. Jestem raczej niezadowolony. Wolałbym jakieś artystyczne.

9:10/  Sen

Jakiś mężczyzna wydający się być poważną osobą-„mafiozą”. Chyba zabrałem mu dziewczynę. Widzę go z oddali. Tłum ludzi, przyjeżdża straż. Grozi, że podpali budynek, że wybuchnie? - sytuacja niebezpieczna. W końcu jedna z policjantek go postrzela i chyba się okazuje, że wcale nie był groźny. Żeby nie było, że źle postąpiła chwyta od tyłu kogoś z bronią w rękach, obraca go, chwyta broń i strzela do tłumu (pewnie chce zwalić winę na mężczyznę). Mój tato i dziadzio byli blisko. Uciekają, biegną. Łapię dziadzia i z tyłu widzę czerwoną plamę. W oddali widzę tatę. Biegnie i się trzyma. Nic mu nie jest. Dziadzio umiera. Wsiadamy do auta i jedziemy do szpitala. Mówi, że przez swój wiek operacja nic nie da, że kilka dni i po wszystkim, że umrze. Mówi, żebym poszedł po szachy i je przyniósł. Płaczę, bardzo to przeżywam.

11:30/  Zagadka

Śniła mi się dziewczynka. To Zofia Amudsen! (ta ze Świata Zofii). Próbuje coś rozstrzygnąć (jak śledczy-filozof). Jest tam też gadający niedźwiedź. Może to być człowiek.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#46
1.10.2020r.

Pora spania: 01:12

6:20/  Matura

Szedłem na maturę. Wokół mnie były osoby z mojej klasy. Byliśmy ubrani w garnitury. Pamiętam, że przed salą (i wchodząc do niej) zapinałem guziki do koszuli i niespecjalnie mi się to udawało. Weszliśmy do klasy i usiedliśmy. W ławkach siedziały dziewczyny nie piszące matury. Zaczęto grać Mazurek Dąbrowskiego. Wszyscy wstawali to i ja też. Dziewczyny również, choć chyba początkowo myślały, że nie muszą. 

9:10/   Walka z psem

Bawiłem się z siostrą w pokoju (w mieszkaniu w bloku). Gryzła różne zabawki i może ja też. Wyszliśmy z pokoju na zewnątrz jakby z garażu. Znalazłem się przed swoim starym miejscem zamieszkania. Usłyszałem szczekanie psa i pomyślałem, że jest to pies będący normalnie na łańcuchu przy domu. Moja siostra jednak się przestraszyła. Schowała się „we mnie”, a w oddali zobaczyłem biegnącego na nas psa. Złapałem siostrę i zacząłem się oddalać. Chciałem dać ją na murek, żeby się schowała i walczyć w jej obronie z psem. Nie chciała mnie puścić, dlatego też obejmując ją lewym ramienioręczem, prawą ręką postanowiłem walczyć z psem. Rzuciłem się w wir walki. Może miałem coś do obrony.

Sok malinowy

Jestem w domu w największym pokoju. Drzwi na balkon są otwarte i widzę przez nie, że nie ma balustrady! Wystają tylko na kilka centymetrów od dołu. To trochę straszne, bo przecież można wypaść. Dziadzio ma zawieźć tacie maliny na sok. Jedzie, a taty nie ma w domu i jakiś sąsiad miał je odebrać. Nie wiedział, że przywiezie je tato mojego taty (przywitał się i stąd się dowiedział). Obraża mojego dziadzia. Następnie pamiętam schodzenie gdzieś po schodach (może do piwnicy), tatę i jakiegoś mężczyznę.

11:15/  Pamiętaj, żeby słuchać się Tygryska

Jestem w jakimś miejscu. Śledzę kogoś „złego”. Podążam za Tygryskiem - on wyznacza mi drogę. Postanawiam zrobić po swojemu. Czekam za długo i zostaję wykryty! Zaczynam uciekać i zbiegać w dół. Jestem w galerii handlowej. Ześlizguję się na kafelki głową w dół, bo wiem, że mogę przeniknąć i… wywalam się na podłogę. Wstaję, chwieję się. Widzą mnie dwie sprzedawczynie ze sklepu odzieżowego. Myślą, że jestem menelem (że spałem w galerii i, że obudziłem się na podłodze). Uciekam zanim wezwą policję! Pojawiają się dwaj gliniarze. Gonią mnie. Uciekam, bo nie mam dowodu, a jestem w Chinach i może czekać mnie marny los! Uciekam nawet nie wiem gdzie - ślepy zaułek, wszedłem nie tam gdzie trzeba. Wracam i otwieram gliniarzom drzwi. Nie zauważyli, że ja to ja, więc weszli do pomieszczenia. Zamknąłem ich i zacząłem uciekać przez czyjeś biura. Poważnych mężczyzn przepraszałem (żeby nie myśleli o wezwaniu policji). Mówiłem im, że idę tylko do takiego pana. Wszedłem do czyjegoś biura. Siedział w nim mężczyzna. Zacząłem go bajerować i mówić, że jestem znany i przyszedłem do jego biura, aby wykonać challenge wyskoczenia przez okno (żeby uciec). Był sceptycznie do tego nastawiony mówiąc, że skok z czterech metrów może być rażący w skutkach. Patrząc przez okno widziałem, że zaraz pod nim jest murek, więc przekonałem mężczyznę, żeby się nie obawiał. Zgodził się, ale tylko wówczas jeśli będzie mógł nagrywać dźwięk. Zgodziłem się na to.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#47
2.10.2020r.

Pora spania: 00:30

7:20/  Harry Potter Sprawiedliwości

Byłem Harrym Potterem i byłem jakby w szkole magii (ale nie Hogwart). Odbywał się konkurs, na którym każdy mógł się jakoś wykazać. Była tam jednakże dziewczyna, która wszystkich „podwalała”. Przedstawiała podłożone przez siebie dowody, że ktoś oszukuje i sędzia taką osobę dyskwalifikował. Nagrabiła sobie i wiele osób zaczęło ją nienawidzić. Postanowiliśmy ją dorwać i zniszczyć. Dziewczyna uciekała, a my goniliśmy ją po klasie. W pewnym momencie złapaliśmy jakąś blondynkę, lecz okazało się, że to nie była ona. Gdzieś zniknęła, a pytanie gdzie by mogła?… Były tam osoby, które były po jej stronie i zakryły ją swoimi nogami pod stołem! Śmiali się, ale ja ją wypatrzyłem. Wszedłem pod stół i niczym atakujący drapieżnik porwałem ją za nogę i wyciągnąłem! Następnie jakby lekcja. Przy tablicy widzę profesora. Mówię żartobliwym, ironicznym tonem, że przepraszam bardzo, że koleżankę wyciągnąłem spod stołu, ale chciałem pomóc (no, bo kto normalny siedzi pod stołem??). Leci jakaś piosenka, ciekawa melodia! Zapisałem ją po obudzeniu się, lecz teraz nie umiem jej (rytmu) odtworzyć (szkoda).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#48
3.10.2020r.

Pora spania: 23:45

6:30

Jestem w miejscu gdzie są moi znajomi. Jeden niespodziewanie uderza drugiego. Ten upada przywalając przy tym głową o beton. Chwilę później wstaje i zaczyna walczyć, choć raczej nie ma szans. Staram się załagodzić sytuację i przez to mogę oberwać. Przeskok. Karczma, koleżanka, ludzie. Jestem chyba nagi? Albo mam nieświeże rzeczy. Ludzie się ode mnie odsuwają. Przebieram się, a następnie piję z tą dziewczyną.

-

Idę, lato. Przejrzysty, świadomy sen. Jakoś tak zaczynam myśleć o tym, że jeśli rzucą się na mnie psy to odpuszczę i nie zareaguję. Idąc postanowiłem latać wolą. Bardzo fajny sposób. Lecąc sen zaczął się rozmywać.

-

Idę z piwem (w kubku jak na festiwalu?). Widzę pracujących, starszych ludzi. Jest im ciężko. Podchodzę do nich (jakby rusztowanie budynku). Kobieta mówi mi o tym, że brak im przerwy. Odchodzę spod rusztowania i widzę, że mężczyzna z góry zrzucił młotek, który pewnie miał spaść mi na głowę. Wygłaszam mowę. Czuję się jak mówca. Mówię o tym, że wcale nie muszą tak pracować, itp. Następnie silny chłop chyba mnie atakował? Następnie zobaczyłem dziewczynę idącą z jakimś chłopakiem. Była połączeniem dwóch dziewczyn, które kojarzę, a jedną kraszuję.

9:10

Dom jednopiętrowy, jakby przy zboczu. Dziadzio i jakaś kobieta. Chyba „moja mama”. W domu była ziemia. Zbiłem okno? Przez to chyba konieczna była przebudowa. Pamiętam jakiś filmik. Okup, który muszę zapłacić, możliwe, że w związku z tym co jest na filmiku.

9:25/  Kamienne figurki

Jestem z siostrą. Wchodzimy do domu strachów i zastanawiam się czy to rzeczywiście dobre dla niej, no bo przecież jest jeszcze mała. Idziemy i na lewo widzę kobietę przy jakiejś atrakcji. Przechodzimy w głąb. Sen staje się bardzo przejrzysty. Otwieram drzwi do pokoju i widzę w nim figurki przestawiające jakby sukkuby (kobiece piersi), ale z atrybutem męskim ukrytym pod kamiennym okryciem. Figurki całe były z kamienia. Widzę je po lewej i prawej stronie. To naprawdę bardzo ciekawe, a szczególnie ich realistyczne, zamierzone kształty. Pojawił się tato i dziwił się, bo nie wiedział, że istnieją jakby męskie odpowiedniki sukkubów. Nazwałem je inkubami. Wracamy, patrzę na tyły. Zwracam uwagę na każdy detal, każdy wykonany przez kogoś ruch. Wszędzie widzę zagrożenie. Widzę wszystko jako indywidualizm. Koło wyjścia widzę książeczki z motywami satanistycznymi, oraz pierścienie. Miałem chyba tylko na pierścień, więc go wybrałem. Był to jakby czarny kamień po bokach posiadający zaczepy na bok palca. Zakładam go, a wychodząc widzę mężczyznę o czarnych włosach i czarnym ubiorze. Patrzy na mnie i komentuje mnie (że zmieniłem się na plus). Nazywa mnie nazwiskiem mojego taty („domyślnie” mam nazwisko po mamie). Idziemy dalej i nagle jestem w grupie satanistów (może bardziej śmierciożerców-satanistów). Atakujemy jakąś przeciwną grupę ludzi. Raczej nie mają z nami szans. Wówczas tamci nas przytulają i nagle nasze „złe” emocje opadają i stajemy się „dobrzy”. Na boku rozmawiam z dwoma chłopakami i pokazuję im pierścień. Chyba jest spoko.

-

Jadę autem asfaltową drogą pomiędzy dwoma jeziorami. Staram się jechać odpowiednio. Zakręt jakoś udaje mi się pokonać. Widok zmienia się z pierwszej na trzecią osobę i kieruję autem jak w grze. Przy końcu drogi (rondo) przywalam w barierkę i robię autem fikołka. Z zepsutym przodem postanawiam jechać dalej. Przeskok. Jestem w mieście, w autobusie? Chyba był wypadek. Ktoś postanawia uratować innych dzięki własnej sile. Wysiadamy. Wszędzie były wypadki. Coś się zmieniło w rzeczywistości (i to przez nie ludzie zachowywali się dziwnie).

-

Jestem w salonie. Jest babcia, tato i jego żona. Chyba piję piwo. Tato rzuca ciągle jakieś zgryźliwe komentarze. Irytuje mnie to. Jestem potwornie zły. Mówi żartobliwym tonem, że to może przez brak telefonu? Tracę panowanie nad sobą i wszystko mu mówię, to jaki jest, itp. On mi odpowiada coś bardzo sensownego. Dopiero po jego słowach zaczynam rozumieć jego życie (w przełożeniu na jawę).

4.10.2020r.

Pora spania: 01:05

10:10

Sny o nacechowaniu erotycznym. Zbiór przeżyć z dnia poprzedniego.

11:35

Jadę autem ze znajomymi. Chyba jest zimno, a ja mam na sobie bardzo ciepłe rzeczy. Odwożą mnie do domu. Jadę bez pasów, a przejeżdżamy koło policji. Raczej nie zauważyli, bo nie mieli jak. Komentuję coś fikcyjnego-sennego co ma się niby wydarzyć za tydzień. W pewnym momencie robi mi się tak gorąco, że muszę wysiąść z auta i sciągnąć z siebie okrycie.

-

Śniło mi się, że zalogowałem się do facebooka i pisałem z kolegą. Przypomniałem sobie o tym, że teraz będę musiał od nowa czekać 30 dni na usunięcie. Żałowałem swojej decyzji.

-

Zapisałem coś świetnego, ścianę tekstu na jakiś temat i okazało się, że było to fałszywe przebudzenie. Żałowałem, choć pamiętałem co napisałem. Nie miałem sił na to, żeby powtarzać to od nowa, więc odpuściłem. W gruncie rzeczy zapomniałem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#49
5.10.2020r.

Pora spania: 00:00

Robiąc TR z nosem nie mogłem oddychać, ale też jakby trochę mogłem przez jedną dziurkę i sam już nie wiedziałem czy to sen, czy też nie.

5:50/  Auto za 800

Czekałem na kolegę i byłem wkurzony, bo minęło już tyle czasu! Przeskok. Jadę z nim w aucie. W trakcie jazdy coś się zaczęło dziać i w pewnym momencie buchnęła czarna para i okazało się, że zatarł się silnik. Zjechaliśmy w drogę na prawo. Naprawa będzie kosztować 800 złotych! Całkiem nieopłacalna, bo on to auto miał chyba za tyle samo. Wysiedliśmy z auta i znajdowaliśmy się przy jakichś facetach. Chyba miała być zaraz jakaś ustawka, a my po prostu trafiliśmy w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie. Następnie pamiętam jak jakiś kolega mówił mi o tym, że zerwałem z dziewczyną i, że ona już się nie trzyma z jakąś taką inną. Zacząłem o tym myśleć i doszedłem do wniosku, że przecież wcale się z nią nie trzymała. Przeskok. Piszę z byłą.

Prawdziwa nieprawdziwa miłość

Śniło mi się, że poznałem fantastyczną, słodką, nieśmiałą dziewczynę. Wyglądem i zachowaniem była podoba do takiej nieśmiałej dziewczyny, która podkochiwała się w Naruto. We śnie nazywała się „Dominika Kulej”. Chodziliśmy na spacery, rozmawialiśmy, było nam ze sobą bardzo dobrze. Mam wrażenie, że ta znajomość trwała trochę czasu we śnie. Było mi idealnie i dlatego też zastanawiałem się czy jest to sen, ale brakowało w nim irracjonalności, a ja byłem po prostu wreszcie w pełni szczęśliwy. Poczułem „to coś”, byłem spełniony. Budzę się i wszystko traci sens. Szkoda mi tego, że to był tylko sen, ale jednocześnie mam wrażenie, że jej cząstka na zawsze pozostanie ze mną.

Głębia

Idę asfaltową drogą między osiedlami. W pewnym momencie patrzę przed siebie i widzę ogromne jezioro. Odwróciłem się od niego i zobaczyłem, że droga pode mną zalana jest wodą. To po prostu Solina jakoś wylała! Upadam i zaczynam się jakby ślizgać w stronę głębokiej, porywistej części nurtu. Zaczyna mnie ogarniać irracjonalny strach. Wstaję, „otrzepuję” się i postanawiam pójść właśnie w stronę tego nieznanego, niebezpiecznego. Sen staje się bardzo przejrzysty. Słyszę huk sowy i w tym samym momencie czuję silne wibracje w prawej ręce. W oddali widzę idącą nauczycielkę geografii z gimnazjum. Budzę się.

Pobudka 

Budzę się w swoim pokoju. Jest bardzo ciemno. Podnosząc głowę patrzę się w ciemny kąt pokoju, choć wiem, że nic tam nie ma. Patrzę na telefon - jest 10:50. Niemożliwe, żeby było tak ciemno o tej godzinie. Myślę jednak, że może to być bardzo pochmurny dzień. Zaczyna się rozjaśniać.

Irytator

Sen, w którym jestem na lekcji matematyki. Siedzę z przyjacielem i nie mam tego podręcznika, który potrzeba tylko inny. Pani chodzi po klasie i sprawdza czy każdy ma przynajmniej jeden na ławkę. Podchodzi do mnie i widzi, że ja nie mam, ale mówię, że X ma, czyli jeden na ławkę jest. On jakoś mnie wkopuje, że ma dla siebie, a ja nie mam. Wkurza mnie to, że nie stoi po mojej stronie.

8:15/  Impreza  

Miałem rozbudowany sen w rozbudowanym śnie. Mówiłem o tym innym i tylko ja zdałem sobie z tego sprawę. Inni dali się nabrać (chyba, że to też „nie jest” sen). Pamiętam koleżankę siedzącą na krześle. Wątek erotyczny. Przeskok. Znowu impreza. Jest przyjemnie. Przeskok - „spanie”. O ósmej rano budzą nas rodzice. Wychodzi przypał straszny! Sprzątamy po imprezie, a ja jestem bardzo zmęczony, więc postanawiam pójść dalej spać. Następnie obudził mnie budzik o 10:30. Było mi głupio, że będąc u gości poszedłem tak spać. Wstaję i ubieram się. Przychodzi czyjaś mama, w dodatku naprawdę fajna. Jest wyrozumiała.

CZEKOLADOWY CHLEB

Jestem w restauracji? Jem prostokątny chleb czekoladowy. Jest przepyszny.

8:32/  Niczym zawodówka

Jestem w szkole na lekcji. Siedzę z jakąś dziewczyną. Na prawej ręce mam czyjąś opaskę. Dziewczyna pokazuje mi swoją zapalniczkę zippo i robi jakiś trik. Też chcę jej pokazać, więc biorę zippo. Chwilę później nauczycielka przychodzi i każe mi wstać. Zwlekam i „po kryjomu” (wcale to nie było po kryjomu :D) chowam zapalniczkę do kieszeni. Nauczycielka każe mi pokazać prawą rękę i widzi opaskę. Ma mnie! Bierze ją. Miała ponoć bardzo fajny materiał. Przede mną widzę kolegę oblewającego pepsi z puszki innego kolegę. Wydaje mi się to dziwne, ale tamten się śmieje i uważa to za coś „dobrego”. Następnie przeskok. Kolega od pepsi bije tego drugiego do nieprzytomności. Atmosfera trochę jak w jakiejś zawodówce. Kolega został bardzo pobity, ledwo żywy. Biorę go pod ramię i prowadzę. Mówię do nauczyciela, żeby coś z tym zrobił, jakoś pomógł. Początkowo się angażuje, ale później chyba chce, żeby „chłopaki” dalej się biły i rozstrzygnęły to między sobą. Komentuję to, mówię do niego poprzez „Pan”, a jego to najwidoczniej bawi. Pytam się go bez szacunku, że co może powinienem mówić przez „Ty”? i odchodzę. On za mną woła. Nauczycielskie ego zostało obrażone.

9:00/  Znawca piwa… i kobiet

Jestem na czyjejś osiemnastce odbywającej się w szkole. Wszyscy są elegancko ubrani. Zaczynają lać wódkę. Stwierdzam, że przecież nie piję wódki, a tym bardziej teraz, kiedy wypiłem już trochę wina. Mam katar, więc idę do dziewczyn przy innym stoliku po chusteczkę. Grzecznie proszę-pytam (choć to nie były ich chusteczki) i tym samym nawiązuję „miły” kontakt. Dziewczyna coś do mnie mówi (chyba miło-żartobliwego), ale nie usłyszałem co to było. Uśmiechnąłem się więc i wróciłem do stolika. Siedzę koło kolegi, a on komentuje jedną z dziewczyn obok nas. To „taka jedna co to chyba nie wiedziała czego chciała, a ja sam nie mogłem jej zrozumieć, więc nic z tego nie wyszło”. Przyznaję mu rację, że jest fajna, jak anioł. Przechodzę na drugą stronę stołu. Inni piją kolejkę wódki. Ja siedzę obok kogoś i degustuję razem z nim i innymi „Piwo Tatarskie”. Kolega, który w poprzednim śnie został pobity siedzi obok.

Jakiś sen gdzieś wcześniej

Kąpię się w lodowatej wodzie. Początkowo jest ciężko, ale po chwili organizm się dostosowuje i jest naprawdę fantastycznie.

10:15/  Rodzinny spisek

Jestem w domu. Jest mój kuzyn. Dziadzio knuje chyba coś z takimi „patusami” przeciwko mnie. Jestem na balkonie i trzymam się tak, żeby dziadzio mnie nie wyrzucił. Później pokazują mi moje zeszyty ze snami, które miały pójść do wyrzucenia (?), ale jednak ktoś je dostał w swoje ręce.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#50
(05-10-2020, 13:36 )Harrenvolk napisał(a): Kąpię się w lodowatej wodzie. Początkowo jest ciężko, ale po chwili organizm się dostosowuje i jest naprawdę fantastycznie.

cool
d r e a m l e s s
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Opowieści z nocnych przygód Szamana. sz4m4n 44 6,217 01-08-2019, 21:28
Ostatni post: incestus
  Moje senne podróże Podróżniczka 8 5,515 04-02-2015, 13:00
Ostatni post: SpecialEffect

Skocz do:

UA-88656808-1