Mapa Snu Onejromanty
#41
Jedziemy z kolegą na północ do zakładu tworzyw sztucznych ja prowadzę. Jedziemy przez miasto, którego nie rozpoznaję. Nie rozpoznaję żadnego budynku. Mówię o tym Marcinowi, ale on zapewnia mnie, że jedziemy we właściwym kierunku i już dojeżdżamy. Zatrzymujemy się przed niewielkim budynkiem za ogrodzeniem i Marcin zapewnia, że to tutaj. Mam poważne wątpliwości. Budynek wydaje się za mały i przypomina stary garaż dla ciężarówek w pgrach a nie poważny zakład jednak też wydaje mi się, że to tu. Przed budynkiem jest podjazd wyłożony betonowymi płytami, całość jest ogrodzona, przed ogrodzeniem stoją ciężarówki. Wiem, że nie wolno tam wchodzić, ale podjeżdżam rowerem pod budynek aby dowiedzieć się czy to tutaj. Wchodzę do budynku, w środku tez jest obskurnie, przypomina to raczej warsztat samochodowy a nie fabrykę tworzyw sztucznych. Spotykam kierownika w brudnym zniszczonym drelichu w okularach. Kierownik mówi coś mętnie, że pracuje tu całe życie, że ma poparzone palce i żali się, ale jakoś bez emocji. Boję się, że zapyta co tu robię i wezwie ochronę, ale chcę się dowiedzieć czy trafiłem do właściwego zakładu. Dochodzę do wniosku, że to jednak tutaj. Teraz musze się jakoś wydostać. Idę na prawo na ścianie frontowej widzę otwór najwyraźniej do zrzucania węgla bo jest tam dużo pyłu węglowego i tamtędy bezpiecznie się wydostaję – już po strachu.
 
Jadę z siostrą Dzipem na północ w podobnej scenerii. Podróż zaczyna się jakby od miasta do którego dotarłem we wcześniejszym śnie – siostra prowadzi. Widzę asfaltową drogę prowadzącą na północ prosto w góry, siostra jednak skręca w równoległa drogę. Nie przejmuję się bo droga biegnie we właściwym kierunku i sądzę, że łączy się z właściwą drogą. Jedziemy coraz bardziej w góry a nasza droga staje się coraz bardziej zaniedbana przechodząc stopniowo w polną dróżkę. Chwilami droga jest tak stroma, że kiedy wjeżdżamy na nią czuję strach, jednak za każdym razem się udaje – zastanawiam się czy jakby co to damy rady wrócić tą drogą i na samą myśl czuję strach, wolał bym nią nie wracać. W końcu droga doje prowadza nas do niewielkiego zaniedbanego murowanego domku wiejskiego połączonego z zabudowaniem gospodarczym tworząc kształt litery „L”. Wchodzę do środka i przeżywam wstrząs – w środku domek jest ekskluzywny, cieplutki, bardzo przyjemny, wspaniały. Zastanawiam się jak w czymś tak obskurnym z zewnątrz może być tak elegancko, nowocześnie i przytulnie wewnątrz. Zastanawiając się nad tym i snując jakieś niejasne plany, że tak powinienem zrobić u siebie w domu budzę się.
 
Jestem na południowym wschodzie w mieszkaniu znajomego. Jest tam też jego brat, rozmawiamy, ale bardziej zajmuje mnie atmosfera mieszkania jest spokojna, jest tam dużo światła i ogólnie jest bardzo miło. Po pewnym czasie przenoszę się do sąsiedniego mieszkania. W tym nowym mieszkaniu jest jeszcze przyjemniej o ile w tamtym było takie miłe księżycowe światło tutaj jest bardziej ciepłe jakby słoneczne. Tutaj okazuje się, że  mieszkają jakieś miłe dziewczyny. Przyjmują mnie bardzo ciepło, czuję się w ich towarzystwie zrelaksowany i zadowolony choć ich nie znam rozmawiamy swobodnie na luźne tematy.
 
Miałem jeszcze jakieś sny, ale pamiętam tylko strzepy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Onejromanty Onejronauta 148 12,038 18-03-2019, 17:21
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1