LD czy sen o LD?
#1
Witam, mam problem z określeniem wspomnianej w temacie kwestii. Kilkukrotnie już miałem podobne sny, w większości udawało mi się łatwo rozstrzygnąć, ale ten jest wyjątkowo niejednoznaczny.

Śnił mi się normalny sen, tematyka Harrego Pottera, ale postacie niezwiązane, miejsca też raczej nie. Jakiś wyjazd w teren, nowe miejsca - słowem - zwykły sen. Potem się obudziłem, albo tylko spłycił mi się sen. Ciężko mi to dokładnie określić, zdarza mi się ostatnio nad ranem dość często takie spłycenie i staram się to wykorzystać do LD. Mam świadomość że leżę w łóżku, czasem się budzę a czasem jeszcze widzę sen i tylko „czuję” łóżko… Teraz chyba się obudziłem a potem wróciłem do snu.

Motyw Pottera pozostał, ale czas i miejsce się zmieniło. Sen był wyraźniejszy (ale to jeszcze nic nie znaczy, przy takich porannych drzemkach mam z reguły wyraźniejsze sny, do tego stopnia że tych typowo nocnych już niemal nie pamiętam). Miejsce było w stylu sceny z atakiem na p.Wesleya. Jakbym ja nim był. Wszedł jakiś potwór, od którego czuło się złem i strachem, instynktownie czułem chęć żeby uciekać, nawet nie walczyć. Ale wtedy stwierdziłem że to mój sen i wcale tak nie będzie. Strach zniknął. Stwierdziłem że wcale tego stwora i tej sceny nie chcę - walnąłem go 2 razy, odepchnąłem na bok i wyszedłem. Szedłem korytarzami, na bieżąco myśląc że to sen, że to MÓJ sen, że teraz skręcę w prawo w kolejny korytarz, a dalej po lewej będzie wyjście i tak ma być. I tak było. Chciałem żeby na zewnątrz czekała na mnie pewna osoba, w konkretnym stroju. I czekała. Tylko że kiedy podszedłem bliżej, okazało się że to jest inna osoba, tylko ubrana tak samo.

Wtedy poczułem żal i złość, że mi nie wyszło. Zaatakowałem tą osobę. Dalej akcja toczyła się że walczyliśmy, rozmawialiśmy, gdzieś szliśmy, coś było nie tak w pomieszczeniu, poszliśmy dalej do innego… w skrócie – ma wrażenie że szedłem po wytyczonej ścieżce. A wybory, których dokonywałem – wcale nie były świadome, tylko wyreżyserowane. Ale to wrażenie jest po przebudzeniu, w trakcie snu oczywiście wydawało mi się że to ja decyduję.

Nie sądzę żebym świadomie tak to rozplanował. Ale pewności nawet tu nie mam – bo ten motyw bardzo często mi się powtarza i w snach i w LD. Chodzi o taką chęć odosobnienia, znalezienia spokojnego i ustronnego miejsca. Czasami już biegałem w takim poszukiwaniu przez większą część LD… Tylko nie wiem czy to moja świadoma myśl, czy podświadomości.

I teraz pytanie – zwykle miałem LD, gdzie ten czas świadomości był bardzo krótki i od razu potem się budziłem (zwykle na skutek za silnych emocji). Albo miałem cały sen o śnie LD. A tu mam wrażenie że na początku byłem nieświadomy, potem się uświadomiłem, byłem świadomy przez chwilę (mniej więcej do wyjścia z budynku, wydaje mi się że ta złość i żal już nie była „moja”. A potem nie tyle co utraciłem świadomość, co przeszła ona w sen o LD. Dobrze myślę? A może nie straciłem świadomości tylko kontrolę, ewentualnie po prostu od początku jej nie miałem i tylko początek przypadkiem się zgadzał?

Takiego połączenia jeszcze nie miałem… Ani tylu złożeń w jednym śnie. Jak myślicie, co to było?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Świadomość we śnie nie jest zero-jedynkowa, to spektrum. Tylko doświadczony śniący jest zdolny do krytycznej oceny jasności swojej świadomości w czasie i zaobserwowania tego spektrum. 
Twoje podejrzenia są mniej więcej zgodne z moimi. Spłycenie snu nad ranem ( lub mikroprzebudzenie ) sprowokowało samorzutny wzrost świadomości we śnie w tym czasie, ale prawdopodobnie nie do poziomu jawy. Miałeś świadomość śnienia i własnego wpływu na sen, ale pewnie nie byłbyś zdolny do umiejscowienia się w czasie ani miejscu zaśnięcia. Epizod z projekcją zdysocjował tą świadomość do poziomu snu o LD. Pozostała Ci świadomość wpływu na otoczenie, ale rozumienie stanu i konsekwencji snu było już zaburzone.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1