26-04-2015, 17:44
Cześć wszystkim, piszę ponieważ nie wiem czy zacząć się martwić. Uznałem, że napiszę o tym tutaj, bo tutaj to wszystko się zaczęło. 
Na początku podkreślam, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w LD więc wybaczcie jeżeli to jakaś drobnostka. W skrócie napiszę o co mi chodzi...
Więc stosując się do zasad relaksacji leże w łóżku i podziwiam obrazy mentalne jakie powstają mi w umyśle. Czuję jak schodzę głębiej i głębiej. W pewnym momencie do wrażeń wizualnych dochodzi odczucie wirowania. Obraz który widzę poddaje się tej sile i ucieka gdzieś na boki, łatwo wyobrazić sobie np wschody i zachody słońca albo ruch gwiazd na niebie tyle, że 1000x szybciej( wszystko się rozmazuje). Nie wiem czy można to nazwać paraliżem sennym. W takim stanie próbuję wyobrazić sobie, że mam np (buty z kolcami, które wbijają się w ziemię i świat przestaje wirować) ale to nie działa :/
Ostatecznie sfrustrowany otwieram oczy, lecz obraz cały czas skacze i wiruje na jawie.Jak po 5 piwach. Staję więc na twardą ziemię i wciąż jest tak samo, tracę równowagę. Ten stan przechodzi po około 10minutach patrzenia się w ręce (jeszcze trochę i bym się zhaftował).
A więc... jest tu jakiś lekarz? <con>

Na początku podkreślam, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w LD więc wybaczcie jeżeli to jakaś drobnostka. W skrócie napiszę o co mi chodzi...
Więc stosując się do zasad relaksacji leże w łóżku i podziwiam obrazy mentalne jakie powstają mi w umyśle. Czuję jak schodzę głębiej i głębiej. W pewnym momencie do wrażeń wizualnych dochodzi odczucie wirowania. Obraz który widzę poddaje się tej sile i ucieka gdzieś na boki, łatwo wyobrazić sobie np wschody i zachody słońca albo ruch gwiazd na niebie tyle, że 1000x szybciej( wszystko się rozmazuje). Nie wiem czy można to nazwać paraliżem sennym. W takim stanie próbuję wyobrazić sobie, że mam np (buty z kolcami, które wbijają się w ziemię i świat przestaje wirować) ale to nie działa :/
Ostatecznie sfrustrowany otwieram oczy, lecz obraz cały czas skacze i wiruje na jawie.Jak po 5 piwach. Staję więc na twardą ziemię i wciąż jest tak samo, tracę równowagę. Ten stan przechodzi po około 10minutach patrzenia się w ręce (jeszcze trochę i bym się zhaftował).
A więc... jest tu jakiś lekarz? <con>






.