03-10-2011, 16:53
Siemanooo
Dzisiejszej nocy zaszła pewna zamiana, pierwsza od 2 lat od których wiem o istnieniu LD. Około 2 lata temu dowiedziałem się co to jest świadomy sen i postanowiłem że spróbuje się tego nauczyć. Próbowałem pare razy tych TRów, zapisywania snów i innych technik... Po paru dniach odechciewało mi się zapisywać/próbować i efekty były zerowe. Nigdy nie mogłem "ogarnąć" że teraz śnie.. w ogóle. Jedynie parę snów zapamiętałem co mi dużo nie dało. Jakaś blokada czy coś? xd Pewnie jestem leniwy, nie chce mi się zapisywać tego wszystkiego i dlatego tak jest. Dobra mniejsza z tym.
Jakiś czas temu znalazłem nagrania Adama Bytofa. Ogólnie zainteresował mnie temat medytacji, autohipnozy ITD. Ściągnąłem "Hipnagogia - wieloryby 2004" które nic mi nie dało. Znów. Za każdym prawie razem zasypiałem przy nagraniu.
Tej nocy postanowiłem że posłucham nagranie jeszcze raz. Jak się nie uda to przynajmniej mnie rozluźni. Podczas słuchania jego nagrań jest tak jakoś przyjemnie : > Gdzieś tak 24.15 położyłem się i zacząłem słuchać nagrania. Nie chciało mi się jakoś spać + dałem nagranie trochę głośniej żeby tym razem nie zasnąć. Na początku baaaaaardzo się rozluźniłem. Po pewnym czasie gdy już nie czułem kończyn nastąpiła ciekawa rzecz. Mam tak jak bardzo się rozluźnię. Mając zamknięte oczy "ekran" zaczyna wirować w jedną stronę i w 2. Tak jakby cały świat się obracał w okół mnie. Nie wiem jak to nazwać, wiem że jestem wtedy na maxa odprężony. Następnie wszystko zaczynało się robić mniejsze. To tak jakby moja głowa się robiła większa i wszystkie wyobrażenia w niej mniejsze. Wiem że to głupie xd Następnie zacząłem się oddalać od jakiegoś miejsca. Wszystko stawało się coraz mniejsze. Dosłownie wszystko. Miałem wyobrażenie całego świata wielkości ziarnka piachu. I w dodatku w mojej "wielkiej głowie" xd Całość wydawała się bardzo poeabana ale tak było. Dziwnie się czułem. Jak w koszmarach. Czasami mam takie że wszystko staje się mniejsze, albo ogromne ale tak bardzooo. Podczas tego oddalania wirowały rożne światła. I wtedy nastąpiło najdziwniejsze uczucie związane z tym wszystkim. Nigdy w życiu tak nie miałem.
Jak zamkniecie oczy to czujecie, że wokół was jest łóżko, 4 ściany itd. Ja natomiast wtedy z zamkniętymi oczami czułem pustkę wokół. Nie wyczuwałem żadnego łóżka na którym leże. Dosłownie nic. Ciała też nie czułem. Czułem tylko że jest mój umysł...
Było to bardzo straszne uczucie. Czułem że z każda chwilą tracę swoje ciało. Niestety emocje zrobiły swoje, nie mogłem wytrzymać ani chwili dłużej w tym stanie i musiałem agresywnie wstać z łóżka. Zrozumcie. Jesteście sam na sam z własnym umysłem + nie możecie sprawdzić czy ciało "żyje"... kończyny nie działają :s NAJSTRASZNIEJSZE UCZUCIE JAKIE MIAŁEM. Czułem się jak by ktoś mnie chciał zabić
Jak czytam ten tekst to zadaje sobie pytanie - Co ja brałem? xd Pewnie trochę to jest bez sensu... Nie czepiajcie się , 14 godzin później czuję ten lęk...
Powiedzcie mi... Co to było? Chce wiedzieć wszystko na temat tego dziwnego uczucia. I czy to może być klucz do moich świadomych snów?
Dzisiejszej nocy zaszła pewna zamiana, pierwsza od 2 lat od których wiem o istnieniu LD. Około 2 lata temu dowiedziałem się co to jest świadomy sen i postanowiłem że spróbuje się tego nauczyć. Próbowałem pare razy tych TRów, zapisywania snów i innych technik... Po paru dniach odechciewało mi się zapisywać/próbować i efekty były zerowe. Nigdy nie mogłem "ogarnąć" że teraz śnie.. w ogóle. Jedynie parę snów zapamiętałem co mi dużo nie dało. Jakaś blokada czy coś? xd Pewnie jestem leniwy, nie chce mi się zapisywać tego wszystkiego i dlatego tak jest. Dobra mniejsza z tym.
Jakiś czas temu znalazłem nagrania Adama Bytofa. Ogólnie zainteresował mnie temat medytacji, autohipnozy ITD. Ściągnąłem "Hipnagogia - wieloryby 2004" które nic mi nie dało. Znów. Za każdym prawie razem zasypiałem przy nagraniu.
Tej nocy postanowiłem że posłucham nagranie jeszcze raz. Jak się nie uda to przynajmniej mnie rozluźni. Podczas słuchania jego nagrań jest tak jakoś przyjemnie : > Gdzieś tak 24.15 położyłem się i zacząłem słuchać nagrania. Nie chciało mi się jakoś spać + dałem nagranie trochę głośniej żeby tym razem nie zasnąć. Na początku baaaaaardzo się rozluźniłem. Po pewnym czasie gdy już nie czułem kończyn nastąpiła ciekawa rzecz. Mam tak jak bardzo się rozluźnię. Mając zamknięte oczy "ekran" zaczyna wirować w jedną stronę i w 2. Tak jakby cały świat się obracał w okół mnie. Nie wiem jak to nazwać, wiem że jestem wtedy na maxa odprężony. Następnie wszystko zaczynało się robić mniejsze. To tak jakby moja głowa się robiła większa i wszystkie wyobrażenia w niej mniejsze. Wiem że to głupie xd Następnie zacząłem się oddalać od jakiegoś miejsca. Wszystko stawało się coraz mniejsze. Dosłownie wszystko. Miałem wyobrażenie całego świata wielkości ziarnka piachu. I w dodatku w mojej "wielkiej głowie" xd Całość wydawała się bardzo poeabana ale tak było. Dziwnie się czułem. Jak w koszmarach. Czasami mam takie że wszystko staje się mniejsze, albo ogromne ale tak bardzooo. Podczas tego oddalania wirowały rożne światła. I wtedy nastąpiło najdziwniejsze uczucie związane z tym wszystkim. Nigdy w życiu tak nie miałem.
Jak zamkniecie oczy to czujecie, że wokół was jest łóżko, 4 ściany itd. Ja natomiast wtedy z zamkniętymi oczami czułem pustkę wokół. Nie wyczuwałem żadnego łóżka na którym leże. Dosłownie nic. Ciała też nie czułem. Czułem tylko że jest mój umysł...
Było to bardzo straszne uczucie. Czułem że z każda chwilą tracę swoje ciało. Niestety emocje zrobiły swoje, nie mogłem wytrzymać ani chwili dłużej w tym stanie i musiałem agresywnie wstać z łóżka. Zrozumcie. Jesteście sam na sam z własnym umysłem + nie możecie sprawdzić czy ciało "żyje"... kończyny nie działają :s NAJSTRASZNIEJSZE UCZUCIE JAKIE MIAŁEM. Czułem się jak by ktoś mnie chciał zabić
Jak czytam ten tekst to zadaje sobie pytanie - Co ja brałem? xd Pewnie trochę to jest bez sensu... Nie czepiajcie się , 14 godzin później czuję ten lęk...
Powiedzcie mi... Co to było? Chce wiedzieć wszystko na temat tego dziwnego uczucia. I czy to może być klucz do moich świadomych snów?






