Dziennik snów akaKowalska
#61
25/26 maj
Przyjechał TIR, kieruje mój szef z realu. Jego syn stoi obok mnie po mojej lewej, otwiera paczkę. Paczka ma z 20 warstw. Pomyślałam, że głupio bo wystarczyło wsadzić w styropian. W środku jest mała paczka. Syn mi podał- czytam że na opakowaniu są 4 adresy osób, wyraźnie odczytałam Nazwiska, ulice i kody miast. Oddałam chłopakowi i mówię żeby usunąć te adresy bo jest RODO.

Ciemne obramowanie ekranu śnienia. Bardzo zamazane miejsce, coś jakby podziemny parking-magazyn. Ja z innymi ludźmi niemyślącymi oddaję coś do magazynu. Przed magazynem- 3 wywrotki stanęły i wysypały w jedno miejsce rzeczy. Rzuciłam się do grzebania wraz z innymi. Większość miała taki szary kolor i myślałam że zużyte. Znalazłam kolorowe klocki, jakby duplo, wyszukałam kilka do kompletu. Wstałam, po mojej prawej stały 2 postacie i się przyglądały. W śnie myślałam że to znajomi. Ze wstydu schowałam te rzeczy do lewej kieszeni bluzy. Czyli zbieram śmieci dla tych dwóch.

Po tym śnie długo nie mogłam zasnąć.
Robię zakupy w Niemczech. Chodzę po sklepie i przy lodówkach szukam lodów do kupienia. Czytam nazwy po niemiecku. Najpierw myślę, że wezmę 1 litr lodów, później że przecież się roztopią zanim dojedziemy do domu.
Potem widzę córkę i ona chce jakiś dywan, ale nie kupiłam.
Jestem przy kasie. Kobitka murzynka siedzi na futurystycznym wózku inwalidzkim. Nie ma dłoni- tylko kikuty. Druga mówi do kasjerki żeby wbiła kod FBI. Ta oczy duże i mówi czy to żarty? Nie, wbijaj- wpisuje-887LO i dane adresowe. Myślę, że to prywatne więc odwróciłam wzrok.
Wykładam rzeczy na taśmę- większość normalne produkty. Jedno to była taca na jedzenie dla dzieci. Patrzę że ma kod kreskowy- więc pewnie z 5 euro będzie kosztować. Zastanawiam, się ale ostatecznie zostawiłam, bo moja córka je jak świnia więc będzie miała pod talerz:) Dochodzę do kasjerki, ja pakuję do dużej sztywnej torby-lodówki. Tu mama odchodzi- krzyczę za nią- Mamo! A nie, nic- pomyślałam że zapłacę od siebie z karty, bo ściągnie Euro z mojej. Mama już wraca z fotelikiem dla dzieci- pasującym do tej tacki co kupiłam. Rwie przy kasjerce opakowanie kartonowe i zamazuje długopisem kod kreskowy. Nie wierzę i aż oczy wybałuszam, że mama chce udać że to nasze i nie zapłacić. Kasjerka się kapnęła i krzyczy, że to na pewno nie nasze. Ja nadal niedowierzam, czuję że aż policzki ze wstydu robią się gorące. Patrzę na zakupy i pokazuję zeskanowane już jabłka, które były w wiadrach metalowych- czy za nie też trzeba zapłacić- kasjerka macha rękami i komunikuje że nie te były gratis. Jabłka są tak duże jak dynie. Patrzę że te wiadra są trochę zużyte i mimo wszystko mamie się przydadzą na ogród. Na koniec zdziwiłam się że wszystkie zakupy zmieściły się do torby.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#62
(31-05-2024, 07:43 )klucznik2023 napisał(a):
(29-05-2024, 22:51 )akaKowalska napisał(a):  Wszystkie ciasta są kupne (nigdy w realu).


Miałaś zaskoczenie, ktore zostało storpedowane abys nie mogła polapac, że cos tu nie gra. Umysł albo urywa sen albo na szybkiego dopowiada coś w co uwierzymy i juz nie drążymy tematu. Mam podobnie ale nie zwracałem na to uwagi do tej pory. Dopiero jak przeczytałem twoj wpis to coś mnie tknęło. Rozmyslałem o tym za dnia a w nocy miałem dwa epizody ktore zagrały mi na nosie pokazując moc umysłu jak moze swiadomość wrobić. 

To prawda, ale najwazniejsze że wrocilismy na właściwe tory i cos działąmy. Nie kazdy ma takiego farta

Dlatego trenuję "podstawy". Dla mnie podstawą w śnie jest uświadomienie się że to sen. Potem będę Panią w swoim śnie i będę mogła wszystko:P
Żaden koszmar nie będzie straszny. A wszystkie pytania- że coś jest nie tak- przybliżają do tego "uświadomienia". ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#63
26/27
Jestem na targu w Chinach. Widzę ładną torebkę w rzędach sklepów po lewej stronie. Taki niebieski welur, z paskami na ramię. Chwyciłam bo mi się podobała. Odeszłam, ale przypomniało mi się że to kradzież i chciałam zwrócić. Widze siebie w lustrze na innym stanowisku- nam też niebieską kurtkę na sobie. Nie mogę znaleźć tego stanowiska z torbami- są zegarki i inne ciuchy.
Znalazłam znajomą z pracy, która sprzątała podłogę sklepu- mówiła że są zobowiązani do sprzątania stanowiska. Patrzę że dziwnie zamiata- pod nogi klientom, że lepiej by zamiatała do tyłu, by nikt tego syfu nie widział.
Chińczyk przygotowuje potrawy- w miskach gotują sie zupy na podłodze- on chodzi i przyprawia, ale patrzę w głąb w lewo, facet wsadził swojego buta (czarny na obcasie) do jednej miski. Mam sugestię że spadamy stąd.
Później jakieś uciekanie 3 dzieci, założyły pledy brązowe na plecy i uciekają zimą. Przychodzi ktoś przed kim uciekały dzieci. Jest zima wszędzie śnieg. 3 pledy leżą porzucone na śniegu. Widzę że przez to ten zły ich znajdzie. Podeszłam, wzięłam 1 pled i zrobiłam z niego bałwankowi kokardkę pod szyją- chciałam je wykorzystać żeby nie było śladu że tędy uciekali.
Nie pamiętam całości- jakaś dziewczyna umówiła się z chłopakiem i się z nim całowała. Opowiadam mężowi- że 1,5 roku mieszkała w Chinach, a jej chłopak na nią czekał. Mąż (był wyraźny, uśmiechnięty) się śmieje że to jakiś żart, bo żaden facet by tyle nie czekał.


27/28 Jest impreza, a no co ma nie być?
Teściowa odchodzi na emeryturę (w realu-było 2 lata temu). Pełno rodziny i znajomych. Ktoś z młodych znalazł piosenkę o straży granicznej po angielsku (teściowa jest celniczką).
Trochę mnie dziwi że impreza jest u nas (stare mieszkanie i dawno sprzedane- real).
Podchodzę do sterty poduszek na podłodze- podnoszę bo mnie to wnerwia- kładę każdemu pod plecy kto siedzi przy kanapach w salonie.
Nie ma męża...
Najpierw sufit- zauważam że jest obdrapany, na całości widać styropian, a w prawym rogu został klej. Pytam mamy czemu brat tak zrobił- smutnie odpowiada że żeby ratować sufit musiało tak zostać. Myślę, że naprawię jak goście odejdą- i widzę że sufit jest naprawiony i nawet ledy wokoło (tu nie wiem ,czy to wizja przyszłości czy naprawiłam). Dochodzimy do balkonu (balkon otwierający się to mój sen-koszmar, zawsze byłam przestraszona po takim śnie). Drzwi balkonowe ledwo zipią. Wołam tatę. Od razu przenosi mnie na balkon- widzę lekki zarys "taty" przez szybę. Staram się na siłę drzwi zamknąć, myślę o kołkach- już mam w rękach i wbijam w drewnianą ramę, żeby na stałe było zamknięte, ale wychodzą białe robaki z miejsca w którym wbiłam kołki. Myślę, że spróchniałe- i wołam do taty że trzeba wymienić. Tata woła że zadzwoni po jakiegoś Pana Zdzisia. Dziwię się że przyjdzie bo jest święto?
Widzę że wchodząc na balkon jakieś złote balony wyfrunęły poza balkon- chwyciłam jeden duży pęk balonów i wsadziłam do mieszkania i widzę że inni goście też łapią balony. Patrzę poza balkon- na podwórko i znajomi szukają ze świeczką w ręce moich balonów. Teraz myślę, że zabawnie to wyglądało, ale w śnie byłam zaniepokojona.

28/29 Przed snem- jak można to proszę antywłamaniowe!
Cały długi sen jadę w trasie. Wsiadam do pociągu. Kupiłam bilety, stacja końcowa NAM. Wiem, że jadę do rodziców. Bagaże zostawiłam 2 wagony do tyłu. Są tam cyganie, ale wiem że nic cennego nie było. Motam się strasznie w śnie, bo idę po torby, ale coś mi nie daje zabrać, wracam na przód. Próbuję w komórce znaleźć jaka to trasa, ale nigdzie nie umiem! Dojeżdżamy do stacji Katowice. Wygląda jak lotnisko- nie umiem sobie przypomnieć do czego wsiadałam. Nie pasuje mi czemu dopiero Katowice, jak jadę wieczność. Córka zjadła gotowane jako od dziewczyn po prawo. Jakaś kobieta szła do łazienki- i upuściła z ust pomidora- podniosłam i zjadłam (piszę jak było:()
Idę do przodu- jakiś stary gościu mnie zagaduje po szwedzku- nic go nie rozumiałam i dlatego nie odzywałam się.

29/30
Idę w swoim nowym mieście. Spadł mi lód, w prawej ręce trzymam patyczek- podnoszę lód, chociaż dziwię się że nie pamiętam abym go trzymała. Wygląda dziwnie, jak zamrożone mleko. Pomyślałam, że zabiorę do domu i umyję ( w realu nigdy).
Szukam swojego bloku. Zgubiłam się, były inne budynki. Znalazłam pośrodku placu zabaw dziwny budynek z doklejonymi schodami obok- kolorystyka żółto-niebieska. Schody to konstrukcja metalowa, wyglądają jak wieża Eiffla. Myślę że nawet na moim osiedlu znajdę coś nowego...

Drugi sen
Mam wkręcone że jestem przetrzymywana latami w jakimś obozie typu Auschwitz. Planuję ucieczkę. Patrzę na lewo w dużym pokoju- ciąg okien. Wszystkie mają za sobą kraty i wiem, że są zamknięte na kłódkę. Myślę że przepiłuję te kraty choćbym miała piłować latami. Słyszę śmiech pod nosem po prawo- jest tam stary dziad i mówi że pomoże mi uciec. Pomyślałam, że byle by uciec, nie do końca mu ufając.
Idziemy przez las, drzewa stoją oddalone od sienie- nie widzę koron drzew. Tu też mam uczucie że obserwują mnie jacyś młodzi, ładni. Dopingują mnie jak w lesie w "Igrzyskach śmierci" – ale bardziej czuję się osaczona. Dostaję "prezent"- na ściółce po lewo leży tasak w czarnej pochwie z czymś jeszcze. Mam to już w ręce, ale po sekundzie odrzucone...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#64
30/31 Maj
  Szumy w uszach nasilają się wieczorem. Cały czas toczę wewnętrzny monolog skierowany do "mamy", skoro MTJ się obraził.... Boję się i nie chcę walczyć, bo co ja mogę zrobić?

Myślę, że takie smutne rzeczy mi się śnią, dlatego, że jestem w złym humorze =wibracje niskie. Jakbym miała wysokie=śmiech to by lepiej mi poszło... no i obudziłam się o 3 w nocy chichrając się przez sen- do rzeczy....

Pierw idę w starym mieście, sklepiki są rozstawione – idę pod górkę, w lewo. Na straganach są ludzie i mają towary do zakupu. Chciałam coś kupić, bo w jednym była Meksykanka i pomyślałam, że biedna to coś kupię od niej. Ale miała bardzo mało towaru, twaróg, masło- tak licho. W drugim sklepie też tylko 3 ryby na ladzie. Jednej kobiecie sprzedawca włożył łuskę ryby do prawego oka, bo mówił że taki dziś dzień. Strasznie mnie to dziwi, myślę- Kobieto, co ty robisz? Nie myślisz?

Przenosi mnie
Jakiś ogromny facet (4 metry) idzie z dwoma Ukrainkami. Facetowi zbierało się na kichanie, ale okazało się że "mu się ulało" bo był tak pijany. Kobiety próbują go wytłumaczyć. Wkurzyłam się bo facet rzygnął na buta mojego brata. Krzyczę po nim, że co z tego że pijany? Niech uważa co robi,bo prawie rzygną na moją mamę (jest obok, ale głowa cały czas pochylona). Wchodzimy po prawo, bo pokazuję że tam jest hotel. Jest pralnia. Mówię że tam blisko powinna być łazienka (takie miałam uczucie). Oni chodzą wokoło i mówią że nie ma, tylko jest pralnia. Mówię, co to mnie obchodzi? - i myślę, że najpierw wybadałoby się zameldować. Wchodzą jakieś kobiety do pralni. Ja coś do nich mówiłam, że ubrania trzeba pilnować, bo przy takich ludziach to nie wiadomo...

Jestem przy garach. Stoję i robię kurczaka w ryżu. Coś facet po moim prawo rozzłościł mnie i mówię- uważaj bo palnę przez łeb patelnią! Facet nadal coś gada, że niedoprawione, że nie pasuje. Przywaliłam mu patelnią- przez to wypadła ta cała breja i obróciłam patelnię, przywaliłam drugi raz dnem w potylicę aż był gong! Z tyłu słyszę- Ty, pa, przywaliła mu! Obracam się zaskoczona -stoję na podwyższeniu- teraz widzę tak że kuchenka jest po lewo, a po prawo "loża szyderców". Z 5 osób, wszyscy siedzą (wysokie poziomy)- te najbliżej mnie to były kobiety, ale ich kompletnie nie widziałam (tez wyskoki poziom). Odpowiadam, że co, kobieta to do garów? Jakaś rozmowa była i Murzyn ze środka zamyślił się – patrzy w dal i mówi -Bo trzeba dodać dużo przypraw i czosnek podsmażyć na masełku ( to moje hasło z reala).
-O- mówię- znaczy że facet a jednak gotować potrafi? (tak prześmiewczo)- A może piwko do tego podać?- I patrzę na goscia najbardziej daleko, siedział z 5 metrów ode mnie- był najbardziej wyraźny. Taki luzak w bordowej buzie z kapturem, mówię do niego- O ten już ma...ale nie pokazuje że to nie piwo – wzięłam za Red bulla, a puszka była na pewno pusta. Zaczęło to być zabawne dla wszystkich i ten z puszką pochwycił temat, zaczął ciągnąć że może piwko i kapciuszki do tego. Tak się śmiałam że się obudziłam :)) Leżę zaskoczona w łóżku że trzęsie mi się brzuch i wydaję jakieś dźwięki z ust, dopiero później przypomniałam sobie sen... :D


Nad ranem
  1. Deweloper w okularach i wąsie przedstawia mi mieszkanie (zdecydowanie miał doklejone i był to ten spoko koleś z poprzedniego snu). Cwaniaczy i się popisuje, że mieszkanie w super lokalizacji-myślę że nie rozgryzł klienta. Chodzimy po dachu takiej wystającej części salonu. Facet mówi że pokaże mi salon i widzę że wlatuje przez okno- jak superman. Ja miałam gdzieś myśl że lepiej spaść po prostu do środka i już w sekundzie stoję w salonie. Facet nadal chwali okna za 150 tys. Są pozłacane i wyglądają jakby były zamurowane. Patrzę w około- kicz myślę. Kafle na ścianach wokoło były z obrazkami Jezusa i Maryi. I tak delikatnie sugeruję facetowi, że to dość nowatorskie rozwiązanie. Rozmowy zeszły na temat Pisu i powiedziałam że w Warszafce to by się nie sprzedało. "Deweloper" cały czas siedział w pokoju na fotelu ok. 6 metrów ode mnie- a po prawo stała kobieta której nie widziałam. "Deweloper" spojrzał na nią i pokiwał głową zrezygnowany. Po analizie myślałam że był zawiedziony że nawet to nie pomogło:)
  2. Syn dzwoni do kolegi. Jestem ciekawa kto dzwoni i widzę wideo rozmowę. Kolega syna wsadził spodnie w toaletę i się zapchała, pływała kupa. Przychodził do pokoju ojciec tego kolegi i krzyczałam wniebogłosy by rozłączył rozmowę.... Czyli że cały czas podświadomie sie boję go.
  3. Leżę na materacu (bez łózka, na podłodze). Przychodzi "mój chłopak" i kładzie się na mnie. Mówi że możemy TO zrobić. Ja się dziwiłam że to mój chłopak- w ogóle mnie się nie podobał i dlatego powiedziałam, że w pokoju jest ojciec...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#65
31 Maj/1 Czerwiec

Znowu jestem jakimś agentem. Tylko że robią eksperymenty na marsjanach. Ucieka jedna "eksponatka". Wyglądała trochę jak z Avataru- wysoka ok. 4metry, duże oczy, ale skóra ludzka. Swoimi mocami zrobiła materac piankowy, jak była pusta przestrzeń obok schodów i żeby przejść na druga stronę piętra stworzyła taka kładkę.  Wstała z tej kładki i uciekła na drugą stronę. Słyszę że jakiś napalony lekarz mówi "Ciekawe czy te eksponat miał ci*kę" (sugestia jak ją potraktuje). Inna osoba- po drugiej stronie jak stałam-podchodzi do pianki i chce na nią wejść. Myślę że to niemożliwe, bo spadnie, ale utrzymał się na niej jak na betonie.

Jestem na Kubie, piękny słoneczny dzień. Palma po lewo, podchodzę do stołu drewnianego po prawo. Siedzi stary Kubańczyk. Pyta co chcę przemycić: Ja zdziwiona, co tu kupić żeby się nie wydać? To proszę o gram marihuany i  jeszcze zastanawiałam się jak nazwać żeby nie wyszło że jestem podstawiona. Dałam 50 zł i 20 zł i siadam przy stole (ale on w tym momencie przechodzi daleko za stół). Facet coś grzebał. Nie wiem kiedy dostałam truskawkową gumę od niego, ale jest wielkości pralinki i jem na 2 kęsy, w środku ma mus truskawkowy.
Dostałam od niego zawiniątko i wkładam do swojej torby- jak tu wsadzić żeby psy na granicy nie zwęszyły? i przełożyłam obok opakowania z gumami. Facet jeszcze daje mi plik dokumentów (z mojej pracy z realu). Tak się dziwiłam skąd ma? I miał uśmiech na twarzy, ale jak pomyślałam że pewnie już kiedyś z nami współpracował to zrobił się smutny. Na dokumentach były błędnie wypełnione moje dane, że mam rocznik urodzenia 77? Ale powiedziałam że to nie szkodzi...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#66
1/2 Czerwiec
W dzisiejszym show- moment kulminacyjny oraz najdziwniejszy obrót o 360  i zejście do poziomu -3.
Najpierw śni mi się czerwony grzybek, taki jak w tv – jak wciskasz to stop. Nawet kilka razy bezmyślnie wciskam. Obudziłam się- czyli będę mogła zastopować w każdym momencie.

Śpię dalej. Najpierw była scena, że facet skręca się z bólu leżąc na bruku. Ja chciałam zadzwonić po ambulans. Myślę że to wyrostek robaczkowy. Dotykam gościa- jest ogólnie zimny i spocony. Nie umiem zadzwonić z komórki innej kobiety. Wciskam albo zły nr, albo nie wciskam słuchawki. Stoję z 10 minut i próbuję ale się nie udaje. Facet w końcu konspiracyjnym tonem gada że przecież daje mi czas na ucieczkę , bo mam ukraść leki.
Jestem teraz facetem i biegnę z torbą leków. Upadają mi, rozsypują się przeźroczyste opakowania, jakby Kinder jajka, a ze środka wysypuje się proszek. Analizuję że lepiej te rozsypane zostawić i pobiec z resztą, bo zaraz mnie złapią. Po drodze kilka pielęgniarek woła "Łapać złodzieja". Dobiegam do klatki schodowej, jest cała wykafelkowana, ale nie ma schodów, jest spadek w dół ok. 20 metrów. Bez strachu skaczę w dół. Biegnę w lewo. Następnie najdziwniejsza scena w śnie- obrót o 360 st (zamiana góra z dołem i prawo z lewo). Z rozpędu biegnę dalej- ale w odwrotnym kierunku. Zatrzymuję się i obracam głowę na sufit (wiem, że to podłoga) deszczownica obróciła się pod wpływem zamiany stron i teraz kapie z niej delikatnie prysznic. Myślę, że nie przepuszczę tej przyjemności- wracam i wbiegam pod ten ciepły deszczyk. Myślę, że zmoczyło mi włosy- jak wyglądam? Obracam się w prawo- tam lustro na całą ścianę i 4 umywalki. Odkąd zmieniły się strony jest ciemne obramowanie wokół ekranu śnienia- jakby w piwnicy. Patrzę na kobietę w odbiciu- wysoka blondyna z bardzo długimi włosami ściągniętymi w kucyk. Na twarzy dziki uśmiech i czarne oczy na pół twarzy ( taki Venom, ale z czarnymi oczami). Wbiegam po schodach – jestem na piętrze. Po lewo siedzi seksi kobitka na skórzanym fotelu. W śnie pomyślałam, że to z zimna założyła rajstopy na plecy. Ale teraz myślę, że ewidentnie z nudów. Biegnę dalej po schodach- wchodzę na następne piętro. Po lewo widzę gościa z czarną brodą – siedzi przy biurku niczym włoski mafiozo. Pomyślałam, że ominę go i dojdę do wyjścia. Robię krok dalej- facet wstaje i mówi bardzo spokojnym tonem "Czekałem na ciebie". Ostatnie co pomyślałam to "Co jest?"


Drugi sen strasznie zagmatwany, szczegółowy ale nieuporządkowany.
Brat daje mi pieniądze żebym kupiła gram. Dostaję 50 i 20 zł. Oglądam je i mam myśl- Znowu te same banknoty? Ale z pod spodu wychodzi porwane 10zł i sklejone. Pomyślałam że nie dam dilerowi takiego brzydkiego banknotu i wsadziłam sobie do portfela :D Z tymi pieniędzmi było tak wiele wątków, że sama nie wiem jak było ostatecznie- wsadzenie do kieszeni spodni, przełożenie do drugiej i przekładanie pieniędzy u siebie w portfelu z jednej przegródki do drugiej.
Dochodzę do domofonu, razem z bratem- ale on czeka aż ja wcisnę nr 36. Potem ktoś schodzi i mówi żebyśmy zaczekali to zejdzie diler. Potem siedzę przy stole, jako kandydatka Konfederacji na posła i udzielam jakiegoś wywiadu. Całkiem rzeczowo odpowiadam, ale cały czas wypatruję dilera w tle.
Jesteśmy w jakiejś łazience. Nie widzę co się dzieje za drzwiami po lewo, ale domyślam się że gościu wciąga kreskę na desce sedesowej . Brat patrzy na to i robi "Jiik" (jako wyraz obrzydzenia). Ja całkowicie wyprana z emocji.
Biegnę w szkole- mam przemycić gram. Po schodach były rozłożone dywany. Uciekam i omijam inne nauczycielki.
Na koniec "za dobre sprawowanie" dostaję możliwość siedzenia w niecce z ciepłą wodą do kostek. Otwierają specjalnie dla mnie szparkę w kurtynie i przez to dostaje się jakiekolwiek światło. Mogę po prostu patrzeć na kawałek świata i światła... Kucam szczęśliwa , obok mnie jest pełno ludzi i czuję jak oni są strasznie szczęśliwi że siedzą obok mnie i mogą też zajrzeć. Patrzę na wokoło- jest masę ludzi, nie umiałam zliczyć czy było 200 czy 2000... Wszyscy kucają na czarnej skale i Ci oddaleni od szpary po prostu siedzą cichutko, po ciemku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#67
15/16
1 sen- chciałam kupić lody dla dzieci. Ktoś mi powiedział żebym wyszła z tego budynku, ale wchodzę jeszcze raz. Po prawo są źli gangsterzy, po lewo biały stół i ludzie przy nim siedzący jakby nieświadomi zagrożenia. Wchodzi z naprzeciwka Pan Młody i jest obrzydliwy. Nagle jestem z nim w małym pomieszczeniu i on chce TEGO. Ja cały czas odmawiam i krzyczę zostaw mnie, odejdź.


Nad ranem
Stoję przy zlewie i mam odłożyć szklankę na suszarkę. Spadła mi i przycisnęłam rękę do szklanki. Myślę, że szklanka się potłukła, ale wyglądała całkiem nieźle, tylko odłamki wbiły mi się w lewą dłoń. Podchodzi z tyłu mama i pyta jak to się stało, ja generalnie wytłumaczyłam i dodałam że jestem ciapa. Wyciągam osobiście kawałki szkła- niektóre długie na 6 cm. Przynieśli jodynę i patyczek higieniczny- wszystko oczyściłam. Mówię że muszę w szpitalu zobaczyć czy wszystko wyciągnęłam. Podchodzi (chyba "mąż") i otwiera już zasklepioną ranę, wyciska spod skóry kawałek kartki. Wyciągam ją pęsetą, ale że przykleiła się do mięsa to zamykam oczy i szarpię szybko. Mam przed oczami że z białego rękawa wysypuje się pełno takich karteczek. Patrze na ranę i mam już zabandażowaną przeźroczystą folią. Generalnie chciałam iść do szpitala żeby "specjaliści" opatrzyli i zaszyli ranę.

16/17
Jestem na parkingu ogrodzonym. Po lewo stoją samochody, po prawo rząd wózków widłowych. Znalazłam samochód mojego brata. Myślę żeby go stąd zabrać i zastanawiam się czy podnieść ten samochód wózkiem widłowym. z naprzeciw idzie ktoś pochylony pod ciężarem na który dźwiga na plecach. Jest to jakaś  giga maszyna-pojazd z dwoma kołami.

Jestem na ulicy. Widzę jakiegoś sympatycznego gościa i idę do niego. Z tyłu podjeżdża kurier i pyta o adres. Wkurzyłam się na niego i nieobracając się mówię żeby sobie poszukał tam po prawo.
Stoję z tym spoko gościem - (on jakby we wnęce) i patrze na scenę jak ma dziewczynkę na plecach (dziewczynka siedzi mu okrakiem na barach) i dzięki temu ona może dosięgnąć do czerwonego jabłka na drzewie i zerwać. Bardzo ta scena była miła i stałam i się uśmiechałam.

Chodzę po rynku i chcę kupić coś w sklepie. W pewnym momencie zgubiłam swoją kurtkę. Chce wrócić po nią ale coś mi przeszkadza.
Jestem w dziwnym sklepie- jest ciemno, mimo okna. Pełno pustych wieszaków i parę szmat. Właściciela pierwszy raz widziałam, ale w śnie wzięłam go za kolegę z pracy (w realu nie lubię). podniosłam wieszak z podłogi  bo było pełno rozsypanych i odwiesiłam. Wychodząc miałam już w prawej dłoni torbę z rzeczami, których nie chciałam i nie kupiłam.
Stoję na rynku. Jest deszczowa pogoda. Znalazłam dzieci- są po prawo, nie mają twarzy. Martwię się że głodne, źle ubrane. Mam wyrzuty że chodzę na zakupy a dzieci zaniedbane. Córka je jakąś zupę z gara. Garnek jest na dnie przypalony. Widzę jakieś błoto? Jakbym miała usta ubrudzone błotem... Podchodzę do fontanny ( bez fontanny- jest tylko przeźroczysta woda w jakimś murku) i myję usta, ręce, naczynia. Ktoś  z tyłu mówi mi że po lewo jest ten sklep co zgubiłam kurtkę. Ale zdecydowałam że najpierw dzieci, kiedyś poszukam kurtki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 430 61,460 Wczoraj, 14:31
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Sennego Spacerowicza Dream Walker 315 151,221 27-05-2024, 20:39
Ostatni post: Isabela
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 24 2,174 14-01-2024, 08:28
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów z całego życia ;] Rulez 50 29,663 28-04-2023, 21:45
Ostatni post: Rulez
  Dziennik snów Dawida szefer.post 15 1,277 19-03-2023, 22:03
Ostatni post: szefer.post

Skocz do:

UA-88656808-1