Dziennik snów akaKowalska
#1
Sny zaczęłam spisywać po lekturze książki Jarosława Bzomy "Krajobrazy mojej duszy cz.I"
Sen zaczyna się w mojej dawnej szkole podstawowej.
Zapomniałam okularów i chciałam napisać smsa do mamy żeby przyniosła mi okulary, bo wiedziałam, że nic nie będę widzieć. Nie napisałam.
Z ostatniej lekcji mieliśmy się urwać.
Nagle pojawił się wodospad na środku korytarza. Na szczycie skały mężczyźni mocowali linki wędkarskie w kolorze niebieskim, by złowić ryby. Mój chłopak dostał od nauczycielki czerwoną linkę i zamocował prosto w wodospadzie. Nauczycielka była za mną, obróciłam się bo była za moimi plecami. Nauczycielka krzyczała bym oddała tą linkę bo była droga. Myślę że na pewno była skuteczna, bo na haczyk "złowiła" się wielka, zdrowa ryba. Wszyscy "wędkarze" poszli a mój chłopak wspiął się po wodospadzie w górę.
Szłam w lewo by wspiąć się w górę, po łańcuchach, bo nie miałam tyle sił by wspiąć się w wodospadzie. Widziałam na innych linkach słabe ryby, małe i resztki które się złapały.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
W następnym dniu przed snem, proszę o spotkanie z MTJ (moja totalną jaźnią) albo moją duszą.
Tak poprosiłam bo na razie nie orientuję się w terminologi...

Jadę autobusem do Końskich z moim synem, żeby załatwić 2 sprawy (kupić leki i zapisać się do jakiejś urzędniczej sprawy- czyli już wiadomo jak absurdalną miałam prośbę:))

Stoimy w autobusie, obok jest pełno żuli i obrzydliwie przeklinają. Myslę, że chcą mi obrzydzić jazdę. Coś baba gada o moim rodowodzie, a inny żul o tym jakie chamskie zagrywki są tradycją u mnie w rodzinie -alkoholizm i gwałty.
Trafiłam do miasta. Już nie pamiętam po co- tylko pamiętam gdzie mam iść. Wchodzimy po schodach z synem do jakiegoś budynku kultu religijnego, czy jakiejś sekty. Syn przez cały sen był po mojej prawej. Na wprost jest recepcja, biurka ustawione w kształcie kwadratu. W środku 2 panie, pytają w czym mogą pomóc. Mówię:"Chcę się zapisać... yyy" 
Pani: - A, do tej prenumeraty napoju energetycznego - pokazuje mi ulotki z Wardęgą (youtuber). W pierwszej promocyjnej paczce w gratisie są rękawiczki robocze, ani śladu napoju.
Odmówiłam, "bo to za drogie" i jakbym miła uczucie że sie zbłaźniłam.
Chciałam czegoś urzędniczego, a nie prenumeraty od sekty...
Zabieram swoje rzeczy z lady. Kredki piórniki (jakieś śmiecie z torebki). Pani chwyciła kilka moich kredek i odłożyła do szuflady po lewej (bo myślała że to ich). A pojawiły się na blacie ładne automatyczne ołówki z dodatkowymi wkładami i ich nie wzięłam bo nie moje:(
Nagle pojawiło się na blacie pełno jedzenia ma blacie. Miałam uczucie że to też moje. Zabrałam wielka bryłę gotowanego mięsa (klopsa w sosie), resztę zostawiłam, bo wiedziałam że nie zmieszczę do torebki.
Cały blat upaprałam sosem, ręce i koszulkę- jest mi wstyd.
Syn chciał kupić samochodzik, ale mu nie pozwoliłam. Nagle znalazł się za biurkiem i coś chciał robić przy laptopie, a ja byłam zażenowana zachowaniem syna i też mu nie pozwoliłam.
Przez ten sos chciałam umyć ręce. Toalety są po prawej od recepcji, idziemy w głąb. Wiedzę, że jest rozpiska na górze i nawet telebim z wyświetlaczem, które są zajęte. Toalety są podzielone dla różnych religii, czytam baptyści... widzę katolicy nr 11- myślę nasza toaleta jest na lewo, ale widzę, że syn wchodzi już po prawo - wychodzi z tych drzwi mała dziewczynka. Chciałam nakrzyczeć, że nie tutaj (tam oznaczenie 8- francja) i na drzwiach ozdoby gwiazdki.
koniec.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Od czytania tekstów Bzomy mam zrytą czaszkę.
Plus za znanego youtubera z mojej wsi i toalety wyznaniowe.
mindfulness-based stress induction
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
(02-12-2023, 21:37 )Isabela napisał(a): Od czytania tekstów Bzomy mam zrytą czaszkę.
Plus za znanego youtubera z mojej wsi i toalety wyznaniowe.

Dziękuję za komentarz ;)  Mnie Bzoma zmotywował do spisywania snów, bo wcześniej myślałam że tylko cos ze mną jest nie tak...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
KRÓTKI SEN WIECZOREM- tylko pomyślam że na kolację trzeba kupić mleko, więc mam się obudzić...

Najpierw w śnie myślę, że mam iśc po mleko, poźniej jakieś małe dziecko dławi się za zasłonką w łazience. Wychodzi zza zasłonki i na zakrwaiony nos-pewnie się uderzyło. Zaczyna się dusić. Podbiega chyba jego mama- z tyłu mnie- nie patrzę, bo trzeba ratować dziecko. Obracam je na moje kolano i klepię delikatnie po plecach. Z ust dziecka wydostają się maliny, później ten kolor malin ściera się z czerwienią krwi. Wiem, że jeszcze cos jest- mocno klepię i wychodzą w końcu jakieś drobne euro centy:)
Stoję z tymi drobniakami przed ogromną żółta maszyną, wkładam je do środka i maszyna wypluwa (zamieniła mi na 20 groszy). Myslę po co mi to??
Na tej maszynie są jakieś znaczki namagnesowane. Wyglądają jak części ze starego mechanicznego zegarka- jakieś koła zębate. Mieszam te części i w sekundzie jedna trójkątna wczepiła mi się do szyi po lewej stronie. Ciągnę za nią i ciągnę- aż mnie to boli i buntuję się.
Maszyna zabiera magnesem ten element i krzyczy do mnie wrednym, władczym tonem: "Jak nie chcesz nic ode mnie to nie! Masz oddaję Twoje rysunki." I zabrałam te rysunki moich dzieci, a maszyna zrobiła sobie kopie.
Jestem w innym mieszkaniu, ale mam uczucie że to moje.
Syn ustawił mikrofalówkę na tak długo że zaraz ma wybuchnąć. Krzyczę do dzieci że musimy uciekać i nie zdążyliśmy- wybuchła mikrofalówka. Obudziłam się przerażona, ale zaraz się usmiechnełam, bo przecież chciałam się obudzić by iść do sklepu:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Ten sen był wyjątkowy, długi i kolorowy ze szczegółami. Po przebudzeniu pomyślałam że chyba interpratacją jest że nie biorę na poważnie śnienia, tylko zaczepiam i się bawie...

Sen: Pracuje za granicą. Zaczepiłam jakiegoś gościa ( z wyglądu aktor z serialu LOST ten francuz) i miiałam kontakt seksualny, ale stwierdziłam że to nie to. Później on zainicjował- ja sie nie opierałam- ale nie było fajerwerków.
Jedziemy windą i mówie że na 6' piętro, a on nie wciska. Zajechaliśmy do góry, ale pojawiło się pierwsze na wyświetlaczu. Potem winda sama zjeżdżała w dół a ja krzyczałam "weź wciśnij 6"... tak dziwnie jeździliśmy.
Później oprowadzałam go po Francjii (trochę czuje sie w obowiązku mu pomagać). Idziemy przez całe miasto żeby zrobić zakupy w sklepie z serami. Wzieliśmy wózek, ale okazuje sie że kolejka sie wydłuża i jest ze 200 osób w kolejce. On chce kupić te sery bo są wyjątkowe i słynne na całą Francję. Ja nie będę czekać w tak długiej kolejce.
Później siedzimy w małym sklepiku-restauracji. Kelnerka donosi mu obiad który zamówił za 20 Euro i mówi że jak dopłaci 10 Euro to będzie miał "za darmo jajecznicę dla Pana koleżanki". Nie pyta mnie czy jestem głodna-myślę na pewno nie dla mnie- a po tym niewypale seksualnym cały czas myślę że jest gburem. Ma brudne ręce robotnika.
Siedząc przy stoliku zauważam że ta restauracja jest przy skarpie, a na dole wielki słoń się zabawia z nadmuchiwanym słoniem... nie, nie tak jak myślicie :P Słoń się nazywa "Tango" i bawi się nadmuchiwanym słoniem jak piłeczką-balonikiem. Oczywiście zabawa kończy się przebiciem zabawki i spuszczeniem powietrza.
Dochodzi drugi słoń, a Tango "idzie w tango" i chasa po skarpie jak mała kózka i w zabawie rzuca się na drugiego. Ja krzyczę"Tango!", bo dla mnie ta zabawa może się skończyć jak ta z balonikiem- kelnerka i francuz się ze mnie smieją, że się przejełam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Przysnełam wieczorem- po przebudzeniu pomyślałam że te sny to może być super przygoda...

Mam wrażenie że jestem Sandrą Bullok, która ogląda nowy dom zostawiony do zwiedzania- jest to dom do którego trzeba dostać się po wejściu na bardzo wiele schodów. Odwracam się i widzę, że po mnie wchodzi ślepa kobieta. Od razu dotyka się o ścianę z której wychodzi kupa. Na prawdę ten dom jest "eko" i żywi się sokiem jabłkowym- odpadem są wytłoczyny jabłkowe, które wyglądaja obrzydliwie, ale nie sa kupą:) Czuję że mam szczęście że widzę i się nie przykleiłam plecami do tego paskudztwa.
Póżniej jestem na pieknej plaży, wieczorową porą. Ludzie bawią się, piją drinki z palemką, grają w siatkówkę. Wszędzie są rozpalone lampy i świeczki- pieknie odbija się światło. Poznaję dziewczynę wielkości piłki- taki głowo-nóg. Pomagam jej długo, bo cały czas mam świadomość że ona chce, ale nie może nic zrobić. Opowiada mi jak ma dużo pasjii, co uwielbia robić, gdzie się uczyła, jak jest wybitnie mądra (nie chwali się, po prostu opowiada o swoim życiu). Bardzo lubi robić zdjęcia, ale nie ma rąk. Ma tylko głowę i dupę z kikutami nóg. Nie może z nimi nic zrobić.
Na koniec obserwuję Hermionę z HP, jak chodzi po zamku, przez korytarz ze świeczką w ręku i wiem, że bardzo lubi tropić przygodę:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Najpierw zwiedzałam z mama jakieś miasto historyczne. Kontrowersyjna była moderniizacja za 8 milionów. Pośród wiejskich chat wsadzone były marmurowe płyty w kolorze szarym. W niektórych miejscach były skrzynie z brązowego marmuru. Całkowicie nie miało to spójności i w śnie ta kwota 8 milionów była ogromna, a efekt kiczowaty.
W tym samym mieście, dreptak zmieniał się w peron i szykowałam się do podróży pociągiem z mamą. Usiadłyśmy na ławce, za nami znajdował się peron, jeszcze go nie widziałam, tylko czułam. Zchodziło się wiele osób z torbami. Ja jak zwykle obładowana-plecak, torba, siaty z rzeczami dla dzieci. Nagle znalazły sie obok mnie moje dzieci i o dziwo były grzeczne.
Mama wstała o czasie i mówi że pociąg odjeżdża- żegna się ze mną, a ja przecież też miałam bilety!
Mama pognała do pociągu, a ja z dziećmi próbowałam się zebrać.
Obudziłam się z myślą że nie zdążyłam, bo miałam za dużo bagaży.

NASTĘPNEGO DNIA-przed zaśnięciem prosiłam o kontynuację pociągu.
Wydaje mi się że śniłam cos o pociągu, ale nic nie zapamiętałam.

Sen nad ranem:
Impreza męża z pracy- najpierw w jakimś małym, drewnianym pubie. Mężczyźni żartują, atmosfera przyjemna. Jestem jedyną kobietą. Jest jeden mężczyzna, który wygląda jak przerośnięta kobieta, dotyka głową sufitu. W śnie pomyslałam, że tu sufit jest nisko:)
Później jesteśmy w budynku szkoły i czekam na kontynuację imprezy. W budynku jestem tylko ja z zaproszonych gości, reszta to sprzątaczki, woźny i jeden nauczyciel, który ma pilnować porzątku. Włączył muzykę, ale nic nie słychać więc przechodzę do korytarza po prawo i otwieram drzwi. Widziałam w tym pokoju okno, ale nie weszłam do środka żeby zobaczyć czy idą goście, tylko cofnełam się z powrotem do korytarza.  Stoję na szczycie schodów w holu głównym, spoglądam przez przeszklone drzwi wejściowe. Przed budynkiem tłoczą się ludzie, wszyscy czekają na rozpoczęcie imprezy ( tym razem pary). Zauważam że mój mąż stoi po lewo i śmieje się i rozmawia z kolegami. Jest mroźno, śnieg i dziwię się że wszyscy czekają na zewnątrz.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Zasypiałam na plecach i miałam myśl że lepiej spać na boku.
Śniłam o tym że kot mnie drapał żebym obruciła się na bok- nadal się nie obracałam, dlatego mnie ugryzł. Przebudziłam się i obróciłam na bok.

2/3 grudnia
Po przebudzeniu pamiętałam tylko, że coś mi się śniło. Przypomniałam sobie sen jak spojrzałam na córkę, bo była bohaterką snu:)
Sen był alternatywną rzeczywistością dla mojego życia. Żyłam w Holandii, jakbym nigdy nie wróciła do Polski. Piękne, małe miasto, ceglane domki z dużymi oknami bez firanek, równo przycięte trawniki, starannie utrzymane rośliny przed domami i oczywiście artystyczne rzeźby na środku ronda- Holandia pełną gębą. Przejeżdżałam busem z mężem i dziećmi. Przyjechaliśmy do wesołego miasteczka. Córka chciała do toalety- zaskoczyło mnie jak paskudnie tam było. Grzyb na ścianie, brud i rury na wierzchu. Do tego najgorsze -dzieci siadające bezpośrednio na deskę w toalecie publicznej- bleee. Wyszłyśmy i nawet córka nie skorzystała. Po wyjściu przechodziłam przez ładnie utrzymaną restaurację, w takim wiejskim stylu- dużo naturalnego drewna. Od razu podchodzi do mnie kobieta i informuje mnie że dentysta dziś jest do 12 i muszę się pospieszyć jak chcę zdążyć....
{W rzeczywistości mam dentystę na 6 grudnia z córką i zależy mi na wizycie}
Spojrzałam na zegarek na ręce (w realu nie noszę zegarka i na pewno nie ze wskazówkami) - popatrzyłam na wskazówki -za 40 minut dwunasta. Byłam zestresowana, że nie znajdę budynku, nie zdążę i znowu przegapię termin.
:(
ładnie mnie porobiło...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Zacznę od tego że 2 tygodnie temu rozmawiałam z moją kuzynką, która 15 lat temu zaczeła "przygodę" z wychodzeniem z ciała i bardzo tego żałuje. Po dzis dzień męczą ją sny w kórych próbuje się obudzić, ale nie może. Szczególnie gdy w dzień ma dużo stresu- w nocy ma nieproszone labirynty wybudzania się i paraliżu. Po takiej nocy jest wypompowana z energii i tak mnie nastraszyła, że pomyślałam że nie chcę trenować oobe, tylko sobie pozwiedzam normalnie w snach...

Wczoraj zasnełam o 17 i obudziałam się po 19. Po załatwieniu "domowych spaw" zasnełam ok. 23 i chyba miałam coś w rodzaju próby wyjścia.

Zasnełam, ale jednocześnie się obudziłam. Bardzo dziwnie się czułam. Nie umiem tego opisać. Usłyszałam straszny hałas, coś w rodzaju trąb- wiedziałam że to tylko w moich uszach i tego naprawdę nie słychać. Czułam że mam zamknięte powieki, ale jednocześnie widziałam obrazy jakiś krzyczących twarzy- wyglądało to bardziej jak z komiksu niż strasznie.
Potem pomyslałam że poruszę lewą dłonią i bez problemu ruszyłam i pomyślałam że to nie może być paraliż bo bym miała jakiś opór. Potem przypomniałam sobie co mówiła mi moja kuzynka i zaczełam krzyczeć "odejdź" trzy razy i mi przeszło.

{Cały dzień bije się z myślami czy dobrze zrobiłam.}

Tej samej nocy...
Stoję przed lustrem i zobaczyłam na moim prawym policzku ogromnego wągra z opuchlizną ropną na pół policzka. Oczywiście chciałam go wycisnąć:) Za mną, po mojej prawej stronie pojawiła się moja mama (teraz myslę że przewodnik) i mówi: "Nie rób tego." Oczywiście musiałam go wycisnąć- nic nie wychodziło, ale poczułam że coś się dzieje z moimi oczami. Spojrzałam w lustro i moje gałki oczne wyszły z oczodołów, były całe białe, ze źrenicami poziomymi- cos jak żaba kermit. Jak przestałam wyciskać to oczy wracały do normalności. Jeszcze kilka razy próbowałam, ale tylko żeby obserwować efekty...

Teraz myślę, że to był bot żeby mnie wystraszyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 412 51,361 11-02-2024, 15:38
Ostatni post: Jestem Kiler
  dziennik snów doysoyk Doysoyk 24 1,535 14-01-2024, 08:28
Ostatni post: Doysoyk
  Dziennik snów Sennego Spacerowicza Dream Walker 300 145,368 16-11-2023, 23:43
Ostatni post: Dream Walker
  Dziennik snów z całego życia ;] Rulez 50 28,587 28-04-2023, 21:45
Ostatni post: Rulez
  Dziennik snów Dawida szefer.post 15 887 19-03-2023, 22:03
Ostatni post: szefer.post

Skocz do:

UA-88656808-1