Dziennik snów Tymoteusza
Noc 11/12 listopada 2021

Dzisiaj całkiem owocna noc. Przed snem 6 razy na głos powtórzyłem "Tej nocy zapamiętam jak najwięcej snów" i "Tej nocy będę śnił świadomie". Robię to od paru dni, wierzę w te słowa, ale nie robię tego na siłę, odpuszczam wszelki wysiłek i starania. 

Obudziłem się po 2 godzinach snu. Obok łóżka stała butelka z wodą do podlewania moich roślin i zdziwiłem się, że tam była. Przypomniałem sobie wtedy dzisiejsze halucynacje. W tym wspomnieniu stałem na przeciwko trzech butelek, które są u mnie w pokoju. Jedna butelka to właśnie woda do podlewania roślin, druga to butelka do zraszania liści, a trzecia to nawóz. Pamiętam, że te butelki ze sobą rozmawiały i dyskutowały o tym, która z nich jest najbardziej butelkowa. Pamiętam, że widziałem też szklaną butelkę z sosem pomidorowym, którą mam w lodówce. Pod koniec tej butelkowej dyskusji wziąłem właśnie butelkę do podlewania roślin, pamiętam, że kojarzyła mi się z tym właśnie sosem pomidorowym, położyłem ją obok mojego łóżka, bo mnie najbardziej przekonała w tej dyskusji. Całą sytuację widziałem jakby w połowie oczami wyobraźni.

Kilka godzin później w pewnym momencie w moim umyśle zaczął się pojawiać obraz, byłem w ciemnym parku. Obraz był delikatny, ale tworzył się niezwykle dokładnie i bez zakłóceń. W pewnym momencie, gdy tak szedłem, zauważyłem, że jestem owinięty kołdrą. Wtedy przypomniałem sobie sny, w których byłem owinięty w prześcieradło i po obudzeniu zdawałem sobie sprawę, że może moja podświadomość próbowała mi przekazać wiadomość. Zrzuciłem z siebie prześcieradło i dałem jeszcze chwilę sennej rzeczywistości by nabrała głębokości. W pewnym momencie zauważyłem, że mogę już ruszać rękami i swoim ciałem. Podniosłem wtedy rękę i obróciłem chyba z 5 razy, ale moje dłonie były normalne, więc wykonałem TR z nosem, który był pozytywny. Potem się rozejrzałem, na wprost mnie był jakiś budynek, za mną był park, pamiętam, że była noc, a liście drzew były pomarańczowe. Na ziemi leżało dużo liści, które też były pomarańczowe. Powiedziałem wtedy głośno i pewnie:
- Ja jestem we śnie, ja o tym wiem. Ja jestem tu i teraz obecny, wiem gdzie jestem, jestem we śnie.
Zastanawiałem się, czy uświadomienie w trakcie snu, a nie wejście bezpośrednie do niego, nie wpłynie na jakość, ale wtedy zrozumiałem, że sen się przed chwilą rozpoczął. Zacząłem machać rękami i robić wszystko, by poczuć senny świat. Byłem zaskoczony, bo jakość była dobra, moja świadomość była ciągła, nie było urywek. Pamiętam, że moim celem było pozostać jak najbardziej świadomym. Przypomniałem sobie, że w ostatnim LD mechanicznie wykonywałem postawione sobie cele i stwierdziłem, że chcę tego uniknąć w tym śnie. Teraz po prostu się zatrzymałem i byłem we śnie. Pamiętam jeszcze, że w moim umyśle pojawiła się myśl, że jest to jeden z pierwszych LD w ostatnim czasie i że muszę ćwiczyć uważność i pilnować swoich poczynań.
Po tych wszystkich czynnościach zacząłem iść, patrzyłem na budynek obok, który był moim celem. Szedłem chwilę, zauważyłem, że moja świadomość jest ciągła i następne co pamiętam to to, że znalazłem się w tym budynku. Była to galeria.
W tej galerii obserwowałem okolicę i pamiętam, że zainteresowałem się jakąś kobietą. Siedziała na ławce obok takiego typowego drzewka, jakie są w galeriach przy ławkach. Kobieta miała odsłonięty dekolt i patrzyła na mnie. Pamiętam, że obok przechodziły inne kobiety, które też przyciągały moją uwagę. Moja świadomość w tym czasie ewidentnie spadła, bo myśli dotyczące uważności i planów na LD zostały zastąpione realizacją celu. Pamiętam, że zanim to się stało to powiedziałem sobie, że muszę dokładnie doświadczyć tego, jak postać kobiety (miejsca intymne) może wyglądać we śnie. Sprawdziłem co chciałem sprawdzić i było to zabawne doświadczenie, bo troszkę zostało zdeformowane przez senną rzeczywistość. Potem pamiętam, że tuż przed orgazmem zrezygnowałem z niego. Stwierdziłem, że zbytnia ekscytacja może mnie wyrzucić ze snu, ale też sobie przypomniałem, że ja chcę badać senną rzeczywistość i zgłębiać naturę swojego umysłu. Wyglądało to tak, jakbym tuż przed orgazmem oddzielił się od tej sytuacji z kobietą i znalazłem się na jakimś chodniku, jeszcze czułem nadchodzący orgazm, ale zrelaksowałem się i odsunąłem podniecenie na bok, szybko odczucie odeszło. Wykonałem TR z nosem, pozytywny (dłonie były normalne). Tak stojąc na chodniku i obserwując z prawej strony drzewo, które było otoczone małą barierką, na wprost był jakiś kiosk, na lewo mała ulica i budynki(klimat starego miasta), dostrzegłem jakiegoś nastolatka i podszedłem do niego. Gdy zacząłem z nim rozmawiać, pamiętam, że poczułem senność i starałem się być obecny podczas rozmowy, bo łatwo stracić świadomość w takich sytuacjach. Po chwili znalazłem się w jakimś pokoju i dookoła pojawiło się więcej osób. Ten chłopak spojrzał na mnie i powiedział
- Czy ty jesteś mesjaszem?
Ludzie dookoła wtedy zaczęli negować to co powiedział ten chłopak, ale ja odparłem
- Czym jesteś? Jestem we śnie, chcesz mi coś powiedzieć?
- Czy ty jesteś z góry? Czasem słyszymy twoje słowa tutaj na dole - powiedział.
- Jestem z rzeczywistości, wydaję mi się, że ja też czasem słyszę wasze słowa, jesteście w moim umyśle - odparłem.
Podczas tej dyskusji tak się podekscytowałem, miałem wrażenie, jakbym doświadczył jakiegoś olśnienia. Pomyślałem wtedy, że ten chłopak jest odbiciem jakichś głębszych i podświadomych myśli, jakby jakimś zwojem nerwowym, który czasem o sobie daje znać na jawie. Wtedy wyrzuciło mnie ze snu i znalazłem się w moim łóżku.
Pomyślałem wtedy, że po każdej pobudce powinienem robić TR, tak też zrobiłem, TR z nosem okazał się pozytywny, a ja się ucieszyłem.
Stałem w swoim pokoju i było ciemno, światło było zgaszone. Podszedłem do lampki, włączyłem, ale nie działała, troszkę się zestresowałem, pomyślałem wtedy, że to typowe dla snów, że lampy nie działają. Pamiętam, że po pokoju latały jakieś dziwne przedmioty, które miały ostre końce, a drzwi były otwarte, bałem się, że ktoś przez nie wejdzie. Próbowałem klaskać dłońmi, krzyczałem "światło", "dzień" i próbowałem uzyskać kontrolę nad snem. Wtedy ujrzałem moją matkę, która była wściekła i wyglądała, jakby chciała zrobić mi krzywdę. Uznałem, że nie mam wyjścia jak tylko odpuścić. Zacząłem wtedy koncentrować się na oddechu i na chwili obecnej. Troszkę się uspokoiłem i zauważyłem, że latające przedmioty powoli zaczęły znikać i zrobiło się spokojniej, ale gdy tak stałem na środku pokoju, uznałem, że może wystarczy na dzisiaj i postanowiłem się wybudzić.
W sumie się zastanawiam teraz czemu to zrobiłem. Pamiętam, że jak się obudziłem było koło 6 (zasnąłem po 1:30). Dodatkowo pamiętam jeszcze jakieś urywki, w których skakałem z okna, robiłem TR i rozmawiałem z jakąś kobietą w samochodze, będąc przekonany o tym, że śnie, ale mam problem z ułożeniem tego chronologicznie i nie pamiętam kiedy to było. 
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 28/29 grudnia 2021

Dzisiaj miałem LD. Zasnąłem po 1, obudziłem się koło 6 na siusiu. Jak zasnąłem całkiem naturalnie znalazłem się we śnie.
Znalazłem się w domu rodzinnym, wstałem z łóżka i zacząłem krzyczeć 
- To sen, to sen.
Zwróciłem uwagę na jakość snu i na to jak bardzo jestem obecny. Czułem się rześki i świadomy, trochę jak po kąpieli w zimnym strumyku. Głębokość była dostateczna, ale nie zniewalająca. Poczucie tu i teraz 6/10. Wykonywałem TRy z nosem dla pewności, bo i tak miałem problem z uwierzeniem, że to sen (kora przedczołowa mogłaby być bardziej aktywna...). Przeszedłem się do głównego pokoju. Był tam mój brat i pewna kobieta. Nie muszę mówić, że przykuła moją uwagę, a ja chciałem coś z nią porobić. No i jak na złość, mój brat cały czas mnie odpychał od tej kobiety, trzymał mnie zdala od niej i nie mogłem się do niej zbliżyć, a ile kroć jej dotykałem to reagował i mnie odpychał. Zastanawiam się, czy to przez fakt, że ta kobieta jest bliska mojemu bratu, czy podświadomie wiedziałem, że powinienem skupić się na czymś innym. Po dłuższej walce i kilku psychologicznych trikach (próbowałem znaleźć we śnie emocję, która towarzyszy zachowaniu brata i ją zrozumieć i zredukować), dobrałem się do kobiety, a mój brat obserwował obok. Starałem się być obecny. Niezłe jaja się działy, niestety sen rządzi się swoimi prawami, także kobieta w kroku miała coś dziwnego, co mnie obrzydzalo i nie przypominało waginy. Próbowałem ogarnąć o co chodzi, stwierdziłem, że może chociaż piersi dotknę. Jak tak dotykałem to w pewnym momencie ogarnąłem, że dotykam cyców brata i się wzdrygłem. Prawdopodobnie spadł poziom mojej samoświadomości. Potem jak przez mgłę pamiętam, że podszedłem do komputera i próbowałem zbadać co słychać w internetach. Okna przeglądarki się ruszały we wszystkie strony, duplikowały, przeglądarka się włączała i wyłączała. W pewnym momencie zacząłem myśleć o tym, że może mnie zaraz wyrzucić ze snu, przyjrzałem się tej myśli i tak jakby raz słabła, a raz rosła w siłę. Pomyślałem, że muszę odciągnąć uwagę i wstałem od kompa. Zobaczyłem mojego kota, który biegł w stronę okna. Poszedłem za nim, okno było otwarte i oboje wyskoczyliśmy. Spadałem jak piórko, mięciutko. Nie znalazłem kota. Zauważyłem, że pada deszcz, nie czułem go na skórze. Zrobiłem okrągły ruch rękami z wolą kontrolowania kropel wody i sprawiłem, że krople wody zaczęły się zbierać na powierzchni mojej skóry. Stworzyły bąbel, warstwę wody. Uznałem, że bardzo fajna zabawa. Strzepnąłem ręce i spróbowałem zamienić je w lód, ale nie pamiętam co się stało. Następne co pamiętam, to to, że stałem pod sklepem i oddychałem przez zatkany nos. Ujrzałem na niebie chmury, przypominające lej trąby powietrznej. Zacząłem kręcić rękami i stworzyłem kilka lejów, które zaczęły wirować. Wiatr się zebrał, a ja poczułem, że ciągnie mnie do lejów. Zacząłem się zastanawiać, co zrobić. Uciekajac dostrzegłem jakieś drzwi, ale były zamknięte. Im bardziej się z ciemniało, tym bardziej się obawiałem, a kręcenie rękami i komendy nic nie dawały. Następnie, po tym jak wciągnęło mnie do leju, miałem dziwne wizje, wszystko było pomarańczowo - szare (akurat ten kolor mi się kojarzy z burzową aurą). Następne co potem pamiętam, to że badałem kolejną kobietę i przed odkryciem komnaty tajemnic jaką jest kobiecy narząd rozrodczy próbowałem sobie zwizualizować, jak prawidłowo wygląda takowy narząd. Wyglądał lepiej, ale w miare przedłużania się aktu zmieniał kształty na takie coraz bardziej nieciekawe i obrzydzające mnie. Przynajmniej pośladki wyglądały normalnie... 

Ciągłość snu i poczucie tu i teraz pozostawia w tym śnie wiele do życzenia, ale to przez to, że mało czasu poświęcam ostatnio snom za dnia i rzadziej zdarzają mi się świadome sny. Na pewno muszę też popracować nad tym, żeby kobiety rzadziej mnie zwodziły, bo jest znacznie więcej ciekawych aktywności w LD,a świadomość tego, że LD jest nieco inne od rzeczywistości sprawia, że zdarzają się takie psikusy z kobietami. Może to też zawsze wynikać z powodu niskiego doświadczenia z kobietami  :">

Jeszcze tak apropo robienia rzeczy pierwszy raz w LD -
Od jakiegoś czasu interesuję się muzyką i marzę o rozpoczęciu nauki gry na skrzypcach. Kilka tygodni temu miałem spontaniczne LD. Nigdy w życiu nie dotykałem skrzypiec na żywo i nie przyglądałem im się. Próbowałem w LD przywołać skrzypce. Byłem w parku i szukałem skrzypiec w krzakach próbując wywołać skojarzenie. Po jakimś czasie znalazłem je, ale były bardzo niefajne. Skrzypce ze starego, spruchniałego drewna, brązowo-szare, kształtem przypominało ukulele. Potem zacząłem szukać smyczka do gry, znalazłem kawałek starej deski... Próbowałem grać na tych skrzypcach, ale deska ślizgała się po strunach, a dźwięk był marny. Nie pamiętam ilości strun i czy dźwięk wydawany przez struny był prawidłowy. Ale co ciekawe, te doświadczenie kojarzy mi się z obrzydzeniem (spruchniałe drewno skojarzyło mi się ze starymi grzybami i robactwem). 
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Heh, wyobraź sobie, że jesteś w parku i ktoś mówi, że w krzakach leżą skrzypce. No i jakie jest twoje pierwsze skojarzenie na temat ich wyglądu i jakości ? :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 31 grudnia 2021

Dzisiaj miałem jeden z najdluższych LD w swoim życiu. Przed chwilą się z niego obudziłem.
Przed snem 30 minut medytacji.
Zasnąłem po 3, o 9 się obudziłem pamiętając ostatni sen. Pomyślałem, że może spróbuję przespać N-REM i obudzić się tuż przed REM i wejść w sen. Byłem mało senny, przez 40 minut próbowałem zasnąć, co jakiś czas traciłem świadomość. Potem włączyłem relaksujący Space Ambient na youtube i pomógł mi się zrelaksować. Jak tak leżałem co jakiś czas doświadczałem przyjemnych odczuć relaksu i dryfowania. Pamiętam, że co jakiś czas odczuwałem też dyskomfort. Próbowałem techniki MILD, ale szybko zapominałem o celu.

W pewnym momencie ujrzałem wyraźny obraz choinki i miałem krótki sen, w którym byłem w jakiejś klasie. Obudziłem się i pomyślalem, że to jest to. Nie ruszałem się, tylko leżałem z zamkniętymi oczami i próbowałem się zrelaksować. Po ciekawych hipnagogach kinestetycznych w pewnym momencie zaczął przed moimi oczami tworzyć się obraz snu. Nagle upadłem na ziemię i poczułem dłońmi powierzchni podłogi. Przez chwilę myślałem, że może spadłem z łóżka, ale rozejrzalem się i znajdowałem się tak jakby w takim holu hotelowym. Na wprost mnie było okno z białą firanką, a na lewo i prawo były drzwi, jednakże pomieszczenie nie bylo symetryczne. Wstałem, wykonałem TR z dłońmi i się ucieszyłem, dałem chwilę snu na ustabilizowanie. Jakość snu 7/10, świadomość 8/10, tu i teraz 7/10. Byłem zadowolony. Pomyślałem, że w pokojach hotelowych czekają na mnie kobiety do uprawiania stosunku. Wszedłem do pierwszego pomieszczenia i się rozejrzałem, była w nim moja koleżanka i o coś zapytała. Wyszedłem z tego pokoju, poszedłem kilka metrów w lewo i otworzyłem kolejne drzwi, był tam mój brat - siedział na balkonie z jakąś kobietą. Wyszedłem. W trzecim pokoju był mi ktoś obcy. Po minięciu trzech pokoi, znalazłem się w takim jakby skrzyżowaniu holi. Zacząłem się kręcić wokół własnej osi, rozłożyłem ręce i próbowałem czuć sen. Co chwilę powtarzałem, że jestem "tu i teraz". Zaczęło kręcić mi się w głowie i poczekałem chwilę, aż przestanie. Potem ruszyłem do pokoju, który był na przeciwko mnie. Wszedłem tam i był tam piękny balkon. Na tym dużym i pięknym balkonie było duże łóżko. Widok był zniewalający, pod balkonem był basen i widziałem, że kąpały się w nim pary. Z lewej strony był balkon innego pokoju, na wprost na horyzoncie widziałem palmy, na prawo były piękne góry. Dookoła było dużo terenów zielonych, słońce świeciło, bylo ciepło i czułem rześki wiatr. Wskoczyłem na łóżko na balkonie i zapytałem kobiet, która ma największe piersi i zaczęły pokazywać, a ja porównywalem. Potem jedna się mną zajęła, a ja z ekscytacji i podniecenia straciłem obraz snu.
Widziałem czerń i czułem tak jakby, że sen jest wciąż osiągalny. Zacząłem wizualizować swoje dłonie. Nagle pojawił się delikatny obraz.
Stałem w jakimś parku, miałem 7 palców w obu dłoniach. Było to dziwne, bo naliczyłem 7 palców, a dłonie wydawały się wyglądać normalnie. Na wprost mnie była ulica. Znowu powtarzałem "jestem tu i teraz, to jest sen, sen, sen". Trochę też krzyczałem. Szedłem wzdłuż ulicy eksplorując i ujrzałem taki mały kiosk. W środku była jakaś niewiasta. Wszedłem do tego kiosku przez takie małe okienko i zacząłem dotykać ekspedientki. Pamiętam, że szukałem czegoś do jedzenia, potem chyba odpłynąłem.
Znajdowałem się pod swoim blokiem rodzinnym. Była letnia noc. Pamiętam, że słyszałem krzyki i mój tata powiedział, że pod oknem grupa ludzi torturuje dziecko strusie (tak, chodzi o tego ptaka). Moja mama była w szoku i panikowała. Przeszedłem się tam i ujrzałem grupę 20-30 osób z maczetami wokół stołu pingpongowego, a na stole stał struś. Wystraszyłem się i pomyślałem "a co jeśli to nie sen?" Wtedy rzuciłem granatem w kierunku grupy i uznałem, że to musi być sen, bo inaczej byłoby to niemożliwe. Potem zaczęła się bardzo dziwna walka z tymi ludźmi, wierzyłem w swoje senne moce. Część rzeczy wizualizowałem, a część po prostu wykonywałem. Pamiętam jeden ciekawy moment, gdy został ostatni przeciwnik, widziałem kątem oka, że idzie w moim kierunku. Obróciłem się od niego i pomyślałem, że on zniknie (element kontroli snu). Ale nie zniknął, wsadził mi kose w plecy, poczułem ból i lęk. Myślałem, że się obudzę, ale stwierdziłem, że to sen, a ja mam kontrolę. Krzyknąłem na gościa żeby zniknął i tak się stało. Po tym wszystkim się otrząsnąłem i wykonałem TRy i ADA. Poszedłem do stołu pingopongowego i siedział tam struś, był brzydki, ale zadowolony. Pomyślałem, że zabawne i że wspomnę o tym na forum.  Potem pomyślałem, że muszę się skupić. Zastanowiłem się czego chcę od snu. 
- Pójdę teraz świadomie do apteki lub sklepu coś zjeść.
Zacząłem iść przed siebie. Uważnie koncentrowałem się na krokach i je liczyłem. Byłem uważny od obiektu do obiektu i czułem ciągłość snu oraz obecność w nim. Przeszedłem całą drogę uważnie - jakieś 200 metrów. Gdy szedłem czułem czas sekunda po sekundzie, tak jak na jawie. Stanąłem na światłach i było czerwone, odruchowo się zatrzymałem, ale uznałem, że to sen i mogę iść. Wszedłem do piekarni. Piekarnia była niestandardowa, bo z prawej strony była lada ze wszystkim do jedzenia, co można wypiec, a z lewej sklep z łakociami. Stanąłem przed ladą i przez chwilę myślałem, żeby zagadac o podanie mi żarcia, ale wtedy rzuciłem się na ladę i sam zacząłem wybierać jedzenie. Jadłem najpierw takie ciasteczka z bitą śmietaną, potem nad głową zobaczyłem soki wyciskane i zacząłem je pić i w pewnym momencie aż poczułem swoje gardło z jawy i taką jakby gulę. Zwolniłem trochę, odczucie zniknęło. Pamiętam, że picie tych soków było przyjemne. Potem zacząłem szukać jakichś fajnych kanapek, ale się zawidołem, bo były tylko wege z pastą z hummusa i grillowaną cukinią (kiedyś pracowałem w kawiarni i to były kanapki, których najbardziej nie lubiłem).
- Nie macie czegość lepszego?  - zapytałem.
- Nie, a co chcesz? - zapytała ekspedientka. Miała koło 50 lat.
Żartobliwie odpowiedziałem:
- Chcę, żebyś pokazała cyca.
Potem się obróćiłem do lady ze słodyczami, stało tam kilka osób w kolejce. Zacząłem wybierać co popadnie i zacząłem się zastanawiać, czy ktoś zwróci mi uwagę (wiedziałem, że to sen, ale i tak się zastanawiałem, czy ktoś coś powie). Finalnie i tak nic nie zjadłem. Wyszedłem ze sklepu i stojąc przed budynkiem obok zacząłem się zastanawiać czego ja w zasadzie chcę od LD. Pomyślałem, że miałem grać na skrzypcach lub zwiedzać okolicę. Rozejrzałem się, bo byłem ciekawy jak wygląda okolica i jak renderuje ją sen oraz co skrywa. Różniła się od rzeczywistej. Dalej była noc, był duży ruch, dużo ludzi i dużo świateł, trochę się czułem jak w jakiejś futurystycznej rzeczywistości. Z prawej strony było wejśćie do burdelu, wyszedł z niego jakiś niezadowolony gość. Przez szybę widziałem kobietę klęczącą na stole, była cała naga, miała ładne piersi i pośladki. Podszedłem do niej, wagina wyglądała normalnie. Nie mogłem się powstrzymać, uważnie zdjąłem spodnie i wyciągnąłem sprzęt no i wymierzyłem i dokonałem penetracji. Gdy to robiłem mężczyźni obok zastanawiali się, czy kiedykolwiek ktoś będzie zadowolony z tej kobiety. No i poczułem opór w waginie tej kobiety i zobaczyłem, że leci krew. Potem sen się spłycił i wyrzuciło mnie z tej lokalizacji. Właśnie przed wejściem do burdelu pomyślałem, że chciałbym zwiedzić piękne okolice, tylko nie wiedziałem jak się mogę do nich dostać. Gdy sen się spłycił miałem wizje, widziałem latarnie morską i jakieś fantastyczne polany. Nagle się znalazłem w jednej z polan, tylko obraz był bardzo niewyraźny i przypominał grę komputerową. Zacząłem się koncentrować na krokach i poczułem, jak moje buty zagłębiają się w trawie, obserwowałem je i pomyślałem, że jak obrócę głowę spowrotem, to okolica będzie normalna. Tak się stało, znalazłem się na brzegu wielkiej rzeki podobnej do Wisły, ale większej i czystszej. Na lewo były zielone drzewa, na prawo rzeka. Było bardzo rześko i pięknie, słońce świeciło jasno i przyjemnie, a ja po prostu poczułem się wolny. Usiadłem na trawie i obserwowałem no i wtedy zacząłem płakać. Trochę poruszony widokiem, a trochę zmęczony trudami życia codziennego. Pomyślałem, że chciałbym tu zostać. Wtedy spróbowałem prawą dłonią zmieniać jasność słońca i udało się za trzecim razem. Z lewej strony szła moja siostra i powiedziała, że ma złą wiadomość. Poprowadziła mnie 50 metrów za drzewa i pokazała, że na horyzoncie zbierają się czarne chmury i chmury konwekcyjne. Pomyślałem, że burza może mnie wyrzucić ze snu. Wtedy próbowałem dłońmi zamazać chmury, ale mi się nie udało. Zatrzymałem się i spróbowałem poczuć wiarę w swoje możliwości. Wtedy siostra mi pokazała, że mogę dmuchać w chmury i rzeczywiście wtedy znikały. Wyciągnąłem dłonie i zrobiłem taką rurkę z dłoni i dmuchałem w niebo, chmury się rozchodziły, ale działo się to bardzo powoli. Zobaczyłem, że kilka sennych postaci mi pomaga. Po tym wszystkim zacząłem iść za sennymi postaciami wzdłuż rzeki i w pewnym momencie znalazłem się na jakimś peronie z pociągami. Z lewej strony był jakiś budynek, zacząłem skakać pod nim i poczułem obniżoną grawitację. Zacząłem wspinać się na ten budynek i usiadłem na krawędzi. Na wprost ujrzałem inny budynek, który kojarzył mi się z czymś z dzieciństwa. Nie wiedziałem z czym, ale miałem wrażenie, że to coś ważnego. Widziałem też jeszcze pociągi i słyszałem dźwięki jakie wydawały. Potem się obudziłem. Czułem, że faza REM dobiegła końca.
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 05/06 stycznia 2022

Dla odmiany, dzisiaj opiszę swój sen nieświadomy. Przed snem czytałem książkę Adama Bytofa "Oneironautyka". Swoją drogą, książką jest darmowa i do pobrania w pdf na stronie Adama Bytofa. Zanim zasnąłem, powtórzyłem 6 razy "Dzisiaj zapamiętam jak najwięcej snów" i "Dzisiaj w nocy zorientuję się, że śnię". 

Zasnąłem po 1. Pierwsza pobudka nastąpiła o godzinie 3:40, prawdobnie po dwóch fazach snu, pamiętałem dwa dłuższe sny. Opiszę sen, który miałem w 1 fazie.

Znajdowałem się w swoim rodzinnym mieszkaniu. Pakowaliśmy prezenty świąteczne i zamysł tych prezentów był, aby dać je z miłości. Pamiętam, że zapakowałem prezenty dla każdego, ale skończył mi się pomysł na prezent dla taty. Wpadłem na pomysł, by zapakować tacie do pudełka szmatkę do przecierania kurzu (taka mięciutka, fioletowa, jak do wycierania monitorów komputerowych). Czułem zażenowanie, że innym dałem super prezenty, a dla taty jakaś szmatka. Pomyślałem wtedy, że tata zrozumie. W pewnym momencie gdy znajdowałem się na przedpokoju zrobiłem coś dziwnego. Spontanicznie wszedłem do jednego pokoju, gdzie z lewej strony stał mój tata. Chciałem dać mu prezent. Podszedłem do taty i powiedziałem:
- Tato, mam silny atak paniki.
Wywołałem u siebie strach i lęk oraz poczułem silne wrażenie derealizacji. Zaczęły miotać mną jakieś dziwne siły i duchy. Pamiętam, że miałem mroczki przed oczami i czułem się jak w trakcie hiperwentylacji. Podszedłem do ściany i się o nią oparłem. To było nieprzyjemne i przykre.
- Tato, pomóż.
Czułem chaos panujący w mieszkaniu. Tata podniósł mnie do góry, jakbym był dzieckiem i położył na swoich ramionach. Siedziałem na jego ramionach i trzymałem się brody. W dzieciństwie tata często mnie tak trzymał. Zaczęliśmy schodzić schodami po klatce schodowej w bloku i wyszliśmy na zewnątrz. Zawsze, gdy nie mogę się uspokoić idę na zewnątrz. Zastanawiałem się, co mi jest. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, z nocy zrobił się dzień. Opowiadałem tacie co przeżyłem i nie wierzyłem w swoje objawy. Poczułem lekki wstyd i smutek, że znowu uwierzyłem w powagę objawów. Stałem pod drzewem, a mój tata zaczął ode mnie odchodzić. Pamiętam, że we śnie miał na imię Wafel, ale kazał na siebie mówić Fawafel. Gdy się zapytałem czemu tak, powiedział, że jest Gruzinem. Skojarzył mi się z Janosikiem i nie wiem czy w moim umyśle, czy we śnie, nie zrodził się obraz mojego taty z czapką góralską i ciupagą.
Następne co pamiętam, to to, że stałem w starym budynku. Byłem z moją siostrą bliźniaczką. Staliśmy na dziwnej klatce schodowej, która była niezwykle zawiła, jak labirynt ze schodów, gdzienigdzie zamiast schodów były wiszące w powietrzu meble. Zgubiliśmy się. W pewnym momencie dostrzegłem taki jakby parapet, a na jego końcu wyjście. Parapet był długi i wzdłuż był przedzielony takimi jakby siatkami jak na boiskach sportowych. Siatka ta miała kwadratową dziurę. Skojarzyła mi się z pobytami w świecie kulek za dzieciaka. U mnie w Krakowie takie miejsca to były Bzikoland i Anikino, gdzie często chodziłem w dzieciństwie. Gdy tak stałem na czworaka na parapecie, z prawej strony zobaczyłem swoją znajomą z liceum, która grała na paninie. Pamiętam, że zszokowało mnie to, że wyglądała niezwykle seksownie. Zacząłem z nią rozmiawiać i powiedziałem, że gra bardzo pięknie. Potem odszedłem i przed sobą dostrzegłem kolejną piękną kobietę. Trochę miałem wyrzuty sumienia, że następna kobieta przykuła moją uwagę, po tym jak wcześniej rozmawiałem i miałem plany wobec innej.

Po tym śnie, miałem jeszcze jeden, a po tych dwóch nastąpiła pobudka. Gdy zapisałem sny o tej 3:40, zasnałem i ponownie obudziłem się kilka godzin później i zapisałem kolejne dwa sny. Sumarycznie miałem dzisiaj 6 długich i pełnych snów, których opisanie mogłoby mi zająć sporo czasu, więc tego nie zrobię. W jednym ze snów rano miałem też chwilę świadomość, ale nie trwała dłużej niż 30 sekund, więc nic ciekawego się nie działo. W ogóle ten atak paniki we śnie przypomniał mi, że w tych głębszych snach w przeszłości doświadczałem takich wrażeń regularnie. Nawet nie nazwałbym tego atakiem paniki tylko utratą kontroli we śnie, intensywny lęk, targanie przez wyższe siły. Kilka razy w takich sytuacjach moja matka była opętana we śnie i dźgała mnie nożem :> .
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 08/09 stycznia 2022


Dzisiaj po raz kolejny krótkie LD, w którym wygrały instynkty seksualne. Dodatkowo jestem troszkę niezadowolony, bo cały czas moje sny są mniej wyraźne niż kiedyś jak miałem 14 lat i nie brałem SSRI. Wtedy były głębokie, prawdziwe, żywe. Aktualne bardziej przypominają pół sny, jednakże jestem w nich obecny, ale bodźce, które do mnie docierają w nich są słabsze, jestem tak jakby za taką ścianą. Nie mogę się zanurzyć w moich LD. Tak czy siak - będę pracował nad tym, aby dalej czerpać z LD wartość, tak jak kiedyś. Może głębokość wróci w przyszłości, bo plan na odstawienie SSRI mam już stworzony i jest w trakcie realizacji. 

Przed snem afirmacja - "Moje sny są żywe, wyraźne, prawdziwe jak rzeczywistość." i "Tej nocy zapamiętam jak najwięcej snów" 6 razy. Potem wizualizowałem sobie zegar, który budzi mnie o 8. Dodatkowo postawiłem nacisk na wizualizację pobudki w N-REM przed REM. Wizualizowałem sobie wykres snu i przyglądałem się fazie snu płytkiego przed REM. Robiłem tak przez kilka minut. Ostatnio troszkę później zasypiam, tak też było tej nocy. Położyłem się o 3, a zasnąłem koło 4.

Miałem sen o swojej szkole podstawowej. Mieliśmy wigilię klasową, ale jakaś taką dziwną. Dostałem prezent jako ostatni, była to paczuszka w kształcie graniastosłupa o podstawie trójkąta. Potem głównym wątkiem w tym śnie był wyjazd i rozliczenia za niego. Ktoś oyebał kolegę na hajs, bo chłop sobie źle zapisał wpłaty. Pamiętam, że myślałem, że powinien uważniej pilnować tych spraw. Chciałem mu pomóc i dałem jakąś dodatkową wpłatę, bla bla. Potem się denerwowałem, bo zniknęła moja paczuszka w kształcie trójkąta i byłem smutny, że znowu nie dostanę prezentu. Chodziłem po szkole i tak szukałem, widziałem, że na parapetach leżały prostokąty, walce, ale nie było mojego trójkąta. Zapytałem kolegi z podstawówki, czy widział moją paczuszkę. Był młody, jak w podstawówce. Dalej chodziłem po szatniach i pamiętam, że ta paczuszka była dla mnie istotna. Potem stwierdziłem, że sobie daruję poszukiwania i chciałem wyjść, podszedłem do wieszaka z kurtkami, ale z jakiegoś powodu wróciłem do szatni, bo stwierdziłem, że tam szybciej ubiorę kurtkę (której nie wziąłem [?]). Gdy stałem w szatni, kurtka już była na mnie ubrana, ale miałem problem z jej ubraniem i czułem presję. W szatni rozmawialiśmy o paczuszkach i o wpłatach na wyjazd. A ja dalej szukałem mojej paczuszki. We śnie dominowała nostalgia.
Myślę, że ten sen to nic innego jak odzwierciedlenie moich poszukiwań stanu emocjonalnego sprzed zaburzeń lękowych i depresji. Teraz za dnia po prostu dużo myślę o tym jak może być bez SSRI. Mam ciekawe rozkminy i doświadczam ciekawych odczuć (czasami też przerażajacych), gdy odstawiam je. Po prostu w tym czarnym okresie życia, w którym nie panowałem nad swoim umysłem SSRI okazały się zbawienne i obudowałem wokół nich trochę moją tożsamość. 

Obudziłem się o 7:38. Ciężko mi stwierdzić, czy było to NREM, w ogóle czułem się inaczej. Gdy chwilę czuwałem, zasnąłem. Nie pamiętam, czy stosowałem jakąś technikę. 

Szedłem z grupką jakichś ludzi nocą przez miasto i stanęliśmy na przeciwko jakiejś kamienicy. Wiem, że odbywał się tam jakiś melanż i czekaliśmy na naszych gospodarzy, którzy nas wprowadzą do środka. Wyszła grupka kilku ludzi, zaczęliśmy się sobie przedstawiać. Pamiętam, że koncentrowałem się na imionach osób, aby je zapamiętać. Potem weszliśmy do środka. Dalej średnio pamiętam co się działo, ale coś podejrzewam. 
W pewnym momencie na moment się obudziłem i stwierdziłem, że może wrócę do snu. Próbowałem FILDa, a potem wizualizacji jak uświadamiam się we śnie. Po jakimś czasie pojawił się obraz snu. Byłem w bardzo dziwnym miejscu. Wspinałem się po wielkiej, pomarańczowej kanapie, podonej do tej, którą miałem 12 lat temu w domu. Sen zaczął się klarować jak wylane wiadro z farbami. Próbowałem powtarzać afirmację, że moje sny są wyraźne, ale były jak zwykle. Ujrzałem jakąś kobietę i powiedziałem
- Nie masz ubrań.
Zniknęły z niej ubrania. 
- Masz większe piersi.
- Jeszcze trochę, jeszcze trochę. O, idealnie.
- Masz większe pośladki, szersze biodra, szczuplejszy brzuch.
No i tak uformowałem idealną figurę kobiety. Potem zacząłęm ją dotykać i doświadczyłem orgazmu, który zaczął spłycać sen. Kobieta zniknęła, a ja pojawiłem się w kamienicy, w której był melanż. Pamiętam to jak przez mgłę, w pewnym momencie spostrzegłem, że szukam w szafce jakichś tabletek. Stanąłem i przypomniałem sobie co chcę od snu. Przypomniałęm sobie, że chcę potraktować sny jako bramę do rozwoju samoświadomości i terapii. Tak zacząłem wołać mojego przewodnika sennego. Wyskoczyłem przez okno i upadłem twardo, ale miętko, jak w pierniczonej kreskówce. Ujrzałem jakiegoś chłopaczka blondyna, który zaczął przede mną uciekać. Wyciągnąłęm rękę jak pierniczony superman i zacząłem lecieć, ale chłopaczek okazał się być niczym specjalnym. Potem stanąłęm przed jakimś ciekawym sklepem spożywczym i pomyślałem o nawpierniczaniu się batonów i innych pyszności. No i tak nagle idę i przede mną w pewnym momencie pojawiła się niezwykle wyraźna postać, wyróżniała się na tle snu, bo miała żywsze kolory. Była to kobieta podobna do mojej byłej z gimbazy, brunetka, średni wzrost, czarne okulary. 
- Ty jesteś moim przewodnikiem sennym? 
Całkiem żywo odpowiedziała, że tak.
Wiadomo, że obrazy w snach są jedynie symboliczne, więc raczej nie przywiązuję wagi do tego jak ta osoba wyglądała. Tak czy siak była pociągająca. Pamiętam, że tętno mi przyspieszyło, a oddech był bardziej wyraźny. Troszkę się zestresowałem, co dziwne.
Następne co pamiętam to to, że właśnie całowałem się z tą kobietą i  uprawiałem z nią seks przed ladą sprzedawcy, dodatkowo robiłła mi gałe.
Co ciekawe, jak tak uprawiałem ten seks to czułem się obserwowany przez mojego przewodnika sennego i ta kobieta nim nie była. Obok ktoś stał bez postaci i mnie obserwował. Czułem to.

Tak to jest, jak się bierze SSRI i szukasz upustu napięcia seksualnego w LD. Cieszę się, że miałem LD, ale był słabej jakości.
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Plus za podatność sennej kobiety na sugestię.
Boże, uwierz w siebie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Hehehe przeleciałeś dziewczynę twojego sennego przewodnika, powodzenia :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(13-01-2022, 21:51 )incestus napisał(a): Hehehe przeleciałeś dziewczynę twojego sennego przewodnika, powodzenia :P

Może się nie obrazi, mój senny przewodnik to i część mnie  :P 

Noc 12/13 stycznia 2022

Znajdowałem się na krótkiej bieżni lekkoatletycznej na hali i ćwiczyłem starty. Obserwowała mnie Ewa Swoboda i uczyła wyjść z bloków. Bieżnia zmieniała się na podobną do podłogi i kilka razy przy startach pojawił się na niej materac. Przeszkadzał mi. Pamiętam, że ścigałem się z innymi sprinterami i zostawałem w tyle. Raz wystartowałem szybko, ładnie pochylony i w trakcie biegu miałem wrażenie, że się wywrócę, ale to się nie stało. Poczułem jak napina się mój mięsień dwugłowy w rytmiczny sposób i pomyślałem "To jest to, tak powinienem startować". Potem pojawiłem się na stadionie lekkoatletycznym. Obserwowałem biegających jamajczyków i sztafetę olimpijską 4x100m. Po biegu na trybunach złapałem kostium Usaina Bolta, bo zdjął t-shirt. Szybko schowałem go, żeby nikt mi nie zajumał. Zastanawiałem się tylko czy ktoś mi uwierzy, że to oryginał jamajczyka. Następnie na trybunach usiadłem do stołu i jadłem z jakimiś ludźmi. Byli mieszanką moich kolegów i koleżanek ze wszystkich etapów edukacji. Było też kilku wychowawców. Każdy przyczepiał się do moich słów, tego jaki jestem i bez przerwy robili mi wyrzuty sumienia i powtarzali jaki to jestem beznadziejny. Jedna koleżanka raz pokazała palcem na jedną osobę, zapytałem
- Co od niego chcesz? 
Dostałem odpowiedź
- Od niego nic nie chcę deb**u, chodzi mi o niego. Jezu, jaki ty jesteś beznadziejny.
Wtedy zrozumiałem, że dziewczyna nie pokazywała na osobę numer jeden, tylko na osobę za nią, której nie widziałem. Perspektywa mojego spojrzenia była taka, jakby ona pokazywała osobę numer jeden, ale senna percepcja zrobiła mi psikusa. 
Wstałem ze stołu, zostałem zjechany przez wychowawców i powiedziałem
- Wy nigdy mnie nie zrozumiecie. 
Pobiegłem do gabinetu pani pedagog i zacząłem z nią rozmawiać. 
- Nono, witam cię Tymoteusz, kilka lat się nie widzieliśmy, co tam słychać?
Beznadziejnie, pomyślałem. Chciałem zacząć jej opowiadać jak to zjechali mnie przy posiłku i jak sobie nie radzę z tymi komentarzami, ale gdy zacząłem mówić, do gabinetu weszła jakaś kobieta i zaczęła mi zagadywać pedagog. Pedagog mnie przeprosiła i wyszła coś załatwić, a ja tylko słyszałem jak rzuca wobec mnie komentarze po cichu do koleżanki.

We śnie dominowały przyjemne odczucia beznadziei, poczucia winy i smutku. Co ciekawe świadomie się tak nie czuję na jawie od bardzo dawna, ale może gdzieś coś tam jeszcze jest nierozwiązanego w podświadomości.

Dzisiaj w pracy uciąłem sobie smaczną 2 godzinną drzemkę. Leżąc co jakiś czas przez mój mózg przepływała pojedyńcza fala przyjemnego ciepła, która mnie relaksowała. 

Po jakimś czasie leżąc zrobiłem TR z nosem i był pozytywny. Delikatnie wstałem, sen był wyraźny. Byłem tu i teraz, oceniłem sen, ale dałbym mu 8/10 w porównaniu do rzeczywistości. Zacząłem powtarzać
- Moje sny są żywe, wyraźne i prawdziwe tak jak rzeczywistość.
Wyszedłem na balkon i była piękna, słoneczna pogoda. Korony drzew zielone kołysały się popychane przez wiatr. Zastanowiłem się czego chcę, pomyślałem, że przyzwę nauczycielkę z gimnazjum, która była niezwykle seksowna, ale nie mogłem sobie przypomnieć jej imienia. Zastanowiłem się, czy chcę znaleźć przewodnika sennego, ale się obudziłem.
Spróbowałem fiksacji oczu i wprowadziłem się w paraliż, jednak był niezwykle delikatny. Każda świadoma ingerencja spłycała sen, więc odpuściłem.
Obudziła mnie żywa dyskusja na porannym spotkaniu w pracy. Pomyślałem, że zasnąłem na spotkaniu, co gorsza spojrzałem na laptopa i miałem włączoną kamerkę. No ładnie, obserwowali mnie jak śpię. Zacząłem szukać przycisku do wyłączenia kamerki i mikrofonu, ale nie mogłem ich znaleźć. Pamiętam, że na czatach było mnóstwo powiadomień i informacji, których nie mogłem ogarnąć. 
Potem znowu miałem FA. Tym razem zasnąłem na spotkaniu, na którym było 800 osób, a moja kamerka była włączona. Prowadzili żywą dyskusję, a ja się zastanawiałem, czy ktoś zauważył, że spałem. Potok informacji, którego nie mogłem zrozumieć i błędów, które próbowałem rozwiązać. Potem się dowiedziałem, że w pracy doszło do jakiegoś incydentu i rzucili wszystkich programistów i speców IT do rozwiązywania go. Byłem w biurze, pamiętam, że obserwowałem wielkie, trójwymiarowe wykresy, które przedstawiały jakieś dane. Wszędzie były też punkty na wykresach, które informowały o jakichś anomaliach. Pytałem wszystkich o co w tym chodzi, spokojnie mi tłumaczyli, ale ja stwierdziłem, że nie ma opcji, nie przyswoje tego.
Potem wstałem i poczułem ulgę, bo w pracy nic się nie działo i wszystko miałem pod kontrolą.
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 13/14 stycznia 2022

Jechałem na hulajnodze elektrycznej przez znaną mi okolicę. Podrodze ujrzałem wielkie drzewo z pofałdowaną korą, dzięki której ludzie wspinali się na to drzewo. Zastanawiałem się czemu to robią i sam się chciałem wspiąć na to drzewo, ale uznałem, że mam zakupione minuty na hulajnodze elektrycznej i szkoda mi hajsu. Potem jak odjeżdżałem ujrzałem grupkę ludzi bawiącą się w berka. Okazało się, że po dotknięciu przez berka jesteś zainfekowany wirusem, który zamienia cię w zombie, a ty umierasz. Zostałem zainfekowany, ale nie przejmowałem się tym, że umrę. Miałem przeświadczenie, że to nie może być prawda.

Obserwowałem uciekającą czarodziejkę. Ta czarodziejka miała moc teleportacji. Nie wiedziała jak uciec przed magami i wojownikami, którzy ją gonili. W pewnym momencie wpadła na pomysł. Pomyślała, że postawi cztery portale. Weszła do każdego z nich i w każdym z nich utworzyła znowu 4 portale. W ten sposób utworzyła mnóstwo portali i stworzyła labirynt za pomocą portali, bo każdy portal prowadził do innej rzeczywistości. Udało jej się uciec, potem walczyła z jakimś smokiem. 

Grałem w zawodowej drużynie w CS'a. Całkiem dobrze mi szło. Problem polegał na tym, że drużyna, w której grałem nie była moja. Wzięli mnie jako stand-ina, bo ich teammate miał jakieś problemy i nie mógł się połączyć. Pamiętam, że ich 4 znajdowało się na profesjonalnym LANie, coś stopnia majora w CSGO. Ja grałem zdalnie z domu i miałem co chwilę problemy z internetem i komputerem. Co chwilę resetowałem kompa. Co jakiś czas gra zamieniała się w LoLa. Graliśmy w półfinale. Gdy wygrywaliśmy obawialem się w jaki sposób przeprowadzą ze mną rozmowę, skoro mam rozpierd*l w chacie i co chwile ktoś drze jape. 

6:30, pobudka. Zjadłem jabłuszko, załatwiłem się. Chwilę czuwałem, ale obudziłem się w REM. W zasadzie to czuwałem, bo byłem głodny i chciałem zjeść jabłko. Ustawiłem budzik 40 minut w przód by przeskoczyć do NREM. Jak mnie obudził to pamiętałem strzęp snu, wróciłem do snu i miałem LD, ale słabo go pamiętam, bo był 5 godzin temu i jeszcze w głębszych fazach.
Chodziłem po galerii i zaglądałem do sklepów odzieżowych. Był ku temu jeden powód, w przymierzalniach przebierały się kobiety. Jeden moment uważności był jak uprawiałem stosunek z najlepszą, jaką znalazłem. Po jakimś czasie się zdenerwowałem, że znowu w moim LD dominują motywy erotyczne i wróciła mi uważność. Stałem po środku sklepu odzieżowego i oceniłem jakość snu na 8/10, była dobra, lepsza niż w ostatnich LD. Zacząłem wołać 
- "Senny przewodniku, gdzie jesteś".
Z lewej strony ekspedientka odpowiedziała jakimś takim strasznym głosem i z prawej strony pojawiła się postać młodego księdza. Miał bardzo ciepły głos i przedstawił się jako Senny Przewodnik. Miał w ręcę biblię. Refllektor sklepowy był skierowany na jego postać. 
Zapytałem go, czy możemy poświęcić LD na terapię. Gdy zaczął ze mną rozmawiać zrobiło mi się ciepło. Zapytałem go w jaki sposób mogę się zmienić i zacząć sobie radzić z moimi zaburzeniami.
- Jesteś na dobrej drodze, daj sobie czas i bądź cierpliwy. Ale ty już to wiesz. - odpowiedział i się uśmiechnął.
Potem pamiętam fragment, gdzie znajdowałem się pod jakimś muzeum. Następnie pojawiłem się w jakimś parku, był dzień i było ciepło. Przed sobą ujrzałem dwa stoły pingpongowe. Pamiętam, że fascynowałem się jakością snu i tego, że jestem obecny. Krążyłem wokół stołów pingpongowych i jednego uniosłem do góry. Potem wskoczyłem na stół i zacząłem słyszeć jakiś wykład na temat niedźwiedziów, zacząłem się zastanawiać, czy jakby jakiś mnie zaatakował to czy jakbym go jebn*ł stołem pingpongowym to by było ok. Potem ujrzałem na horyznocie zamek i spróbowałem do niego podlecieć, ale nie mogłem się unieść, bo sen był zbyt wyraźny.
Słabo pamiętam tego LDka, nie uważam go za sukces, ale to tylko pokazuje jak istotne jest zatrzymanie się w świecie snu i przejęcie kontroli nad swoją uważnością, by następnie się pilnować. Przez brak takiego momentu moja pamięć uciekła, a LD zamienił się w zupę snu nonld, snu o ld i strzępów ld. 

Znajdowałem się w okolicy wielkiego i pięknego zbiornika wodnego, pogoda była słoneczna. Stałem pod żabką, ujrzałem mojego tatę i dwie siostry. [...] Zauważyłem dziewczynę sennego przewodnika z niedawnego LD. Myślałem czy nie nawiązać konwersacji [...]. Tata i siostry schodzą do zbiornika wodnego, gdzienigdzie były przepaści do wody, bałem się, że siostra się zagapi i wpadnie do wody. Ujrzałem tory tramwajowe i zacząłem iść wzdłuż nich. Ogrodzone były metalową bramą, winęły się na kilkaset metrów wzdłuż zbiornika wodnego przy takim klifie. Myślałem, czy nie jest to niebezpieczne, by tramwaj przejeżdżał tak blisko klifu, dalej tory wisiały w powietrzu nad wodą i uznałem, że to błąd budowniczych. [...] Szukam samochodu taty, nie było go na parkingu. [...] Widzę tate i siostrę jak kąpią się w wodzie, są szczęśliwi. Siostra mnie zagaduje. [...] Znajduję się w budynku przy zbiorniku wodnym, miałem jakieś zajęcia. Przygotowywaliśmy się do występu, miałem moc teleportacji. W trakcie występu coś poszło nie tak i jeden gość, główny bohater przebrany za rycerza rzymskiego zaczął się palić, przykryłem go kocem i przypadkiem użyłem mocy teleportacji, zniknął. [...] Rozdano nam torby z cukierkami i słodyczami, gdy wybierałem z wielkiej torby czekoladki, czekolady i inne, cieszyłem się. [...] Stałem przy biurku nauczyciela w tym samym budynku, poczułem dziwne uczucie, nieprzyjemne. Miałem wrażenie, że jestem w przedszkolu, a szczęście, które czułem było iluzją, nie mogłem tego zrozumieć. [...] Wybiegłem z budynku i biegłem wzdłuż takiej długiej ulicy, była bardzo dzika, dużo drzew i krzaków. Gdy biegłem czułem się wolny. Wróciłem do budynku. Zwijałem taki wielki koc, albo ręcznik, był powieszony na rurce i służył jako tło dla rzutnika w sali. Słyszałem, jakby ktoś puszczał playlistę spotify z mojego telefonu i zapytałem czemu ktoś zabrał mi telefon, ale okazało się, że leciało to z głośnika, a mój telefon był bezpieczny. Wyszedłem z budynku, bo lekcje dobiegały końca
- Trzymajcie się kochani, stworzę jakąś grupkę na FB i się jeszcze spotkamy.
Zastanawiałem się, czy pamiętam nazwiska. [...] Stałem na parkingu pod żabką, przedstawialiśmy wszystkich, którzy zagrali w sztuce z rzymskim rycerzem. Potem kupiłem batona w sklepie, zastanawiałem się czy zapłacić telefonem czy smartwatchem, zapłaciłem telefonem. Potem zacząłem biec wzdłuż tej samej ulicy, biegłem szybko. Spotkałem koleżankę z gimnazjum, nie kojarzyła mnie i się jej musiałem przedstawić. Biegła za mną z dwoma albo trzema innymi osobami. Zniknął mi lewy but i zacząłem skakać na jednej nodze, skakałem bardzo szybko i byłem bardzo szybki. Zastanawiałem się jak wyhamuję jedną nogą. Dobiegłem do jakiegoś przybytku dla Chińczyków, był przedzielony niskim murkiem, na którym była żółta, krystaliczna powłoka. Nie wpuścili nas tam. Zacząłem się zastanawiać jaki sens jest w tworzeniu przybytków rasowych i zakazie krzyżowania genów ludzi różnych narodowości. Dywagowałem na temat tego, czy to jest dobre dla ludzkości [...]
Prowadziła mnie grupka ludzi, która za mną biegła, śledziłem jednego gościa, było ciemno, byliśmy w jakimś lesie. Pamiętam, że się potknąłem i nadziałem nosem na plastikowe, tarasowe krzesło. Zacząłem krwawić, kapało mi z nosa w środku lasu w nocy. Zacząłem się zastanawiać, czemu jestem nieobecny i czemu sen przeskakuje. Potem jakiś gość z naszej grupki okazał się mordercą, zacząłem się martwić, że mu nie ucieknę z krwawiącym nosem.
LD counter since 20 June 2021 - 27
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 66 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Soldiera Soldier 44 1,422 Wczoraj, 15:28
Ostatni post: Isabela
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 219 12,593 21-01-2022, 17:51
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik Snów FindeJa FindeJ 23 1,010 18-12-2021, 00:03
Ostatni post: FindeJ
  Dziennik snów - Howolf Howolf 161 26,999 15-11-2021, 04:46
Ostatni post: Howolf
  Kys - Dziennik snów Kys 53 10,533 26-10-2021, 21:11
Ostatni post: Kys

Skocz do:

UA-88656808-1