Dziennik snów Tymoteusza
Noc 30 czerwca / 1 lipca 2016r
Dzisiaj miałem coś jakby przypadkowego WILD'a, może to był sen o WILD. Leżałem i zacząłem odczuwać hipnagogi. Po pewnym czasie dostałem paraliżu i walczyłem z lekkim strachem, bałem się, że jakaś klątwa na mnie wskoczy xd. Cały czas słyszałem głos, który mówił mi co mam robić, było to bardzo dziwne, próbowałem tylko sobie coś wyobrazić, a kiedy paraliż się skończył, rzuciło mną o podłogę i kręciłem się dookoła własnej osi, rękami próbowałem się zatrzymać, przy okazji próbując pogłębić sen zmysłami. Poczekałem chwilę, tarzałem się po podłodze i kiedy sen był na tyle stabilny, wstałem, wyszedłem z pokoju i zastanawiałem się co zrobić. Pomyślałem, że w domu nie będę siedział. Zazwyczaj skakałem z głównego pokoju w naszym domu, jednak poszedłem tym razem do pokoju siostry, otworzyłem okno i stałem. Zrobiłem TR'a z rękami, ilekroć obróciłem dłonie, to raz były normalne, a raz miałem trzy palce. Mimo wszystko bałem się skoczyć :< i chyba przez to sen się spłycił, zacząłem słyszeć helikoptra za oknem i się obudziłem? A tak szczerze, to słabo pamiętam co było dalej.

Miałem jeszcze sen. Znajdowałem się z kumplami w jakimś lesie. Kolega próbował mi wmówić, że za drzewem jest jakiś stwór, ja tam nie patrzyłem, ale zaczęliśmy iść szybszym krokiem, chciałem wyjść z lasu. Po krótkim biegu, został tylko jeden kumpel, a las zniknął. Szedłem ulicą pod blokiem, było późno, ciemno. Jakieś dresy za nami szły (hehe gadające spodnie), kolega zaproponował bieg, na początku lekki opór, ale później udało mi się pobiec. Widziałem jedynie jak kolega biegnie przede mną, a szczególną uwagę zwróciłem na ciemne zakamarki i ciekawy nastrój.

Pamiętam jeszcze fantastyczne scenerie, zamki, pałace, wsie, czy coś w tym stylu. Biegałem tam w jakimś celu, ale nie jestem wstanie powiedzieć why xd.

Miałem jeszcze coś takiego dziwnego. Wszedłem na dziedziniec zamku, a tam... TAKIE WIELKIE WESOŁE MIASTECZKO. NA LEWO WIDZIAŁEM OGROMNĄ KATEDRĘ I COŚ PRZYPOMINAJĄCEGO ZAMEK W STYLU GOTYCKIM. Było to naprawdę ogromne, zaparło mi dech w piersiach i powiedziałem, że nigdy czegoś takiego nie widziałem. Był to "disneyland", na prawo od wejścia znajdowała się maszyna z antycznymi monetami zrobionymi z gliny lub innego surowca. Postanowiłem parę zakupić, jednak aby to zrobić miałem do rozwiązania zagadkę. Nie była trudna, a kiedy zakupiłem monety, wyszła do mnie jakaś dziewczyna O_o i mnie połaskotała. Było to przyjemne i mnie rozbawiło xd.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Noc 2/3 lipca 2016r.
Jesteś na początku? Jak doczytasz do końca to dam Ci ciastko.
-Ale nie wiemy co nas tam czeka! - Stwierdził jeden z kolegów. Może i miał rację. Znajdowaliśmy się przed starą halą, gdzie dokonano wielu morderstw, jednak praca detektywa już taka jest.
Weszliśmy do środka, brama skrzypnęła. Stare skrzynie, rozwalone okna, w których zmieściłby się nie jeden człowiek. Zobaczyłem, że moja mama na coś czeka, zdziwiony zapytałem na co, jednak nie mieliśmy czasu...
-To nie ma sensu, po co nas tutaj sprowadziłeś, Mark? - Głos dobiegał z zewnątrz.
-SZYBKO, idą! Mamo, chowaj się!- Jednak mama się nie schowała i miała jakieś porachunki z bandą idiotów Marka. Nagle dostała kulkę... Zabili moją mamę :(. Natychmiast wyciągnąłem broń, znajomi poszli w moją stronę, jednak najpierw zapytałem -Dlaczego?
-Nasz wódz nienawidzi Polaków. Wy także zginiecie. Już tutaj nadchodzą. - Nie pamiętam sceny jak go zabijam (może dlatego, że nie byłbym do tego zdolny), ale w jakiś sposób banda zniknęła. Ze łzami w oczach krzyknąłem do znajomych, abyśmy uciekali przez okna... W dalekim tle, było słychać wystrzały, adrenalina buzowała we krwi. Jedna barierka, druga, następnie skrzynia, pięścią w okno i szybki skok. Upadłem na ziemię z 6 metrów, starałem się uciekać, znajomi zniknęli... A ja straciłem przytomność.


Obudziłem się w szkole... W pewnej sali. Zobaczyłem, że na krześle siedzi jakaś pani. Była niemieckim żołnierzem, jednak przyjaznym. Umiała angielski, a ja chciałem, aby pouczyła mnie podstawowych zwrotów w tym paskudnym języku. Siedzieliśmy chwilę, udało mi się nawet wymienić parę zdań po niemiecku, gdy nagle do sali wszedł stary nauczyciel z gimnazjum...
- Oni tu idą...- Rozejrzałem się po pokoju. Na ścianie wisiała czerwona gaśnica, obok było okratowane okno, ale uszkodzone. Rozbiłem je i zacząłem wisieć na parapecie, do ziemi było z 9 metrów. Słyszałem kroki żołnierzy, ich krzyki, jednak spokojnie schodziłem po ścianie spuszczając się po kolejnych parapetach. Znalazłem się na dole i uświadomiłem sobie, że nie będzie to takie łatwe... Dookoła szkoły były barierki jak w Auschwitz, zrozumiałem, że to był mój błąd. Siedziałem za kamieniem i wyczekiwałem patrolu, zastanawiając się co zrobić. Na prawo mnie znajdowało się więzienie, w którym było dużo osób, nikt na mnie nie patrzył. Myślałem, że już po mnie i miałem nadzieję, że to tylko sen.
<Czemu nie widziałem tych barierek z okna? Co mogę teraz zrobić?> Miałem wrażenie, że jestem bardzo widoczny. Zamknąłem oczy i nagle znalazłem się za żołnierzem z karabinem. W ręce miałem P250 (wiadomo, z CSGO) i koleś dostał hedszota. Oczywiście, sceneria była chwilowo z gry, abym nie miał na sumieniu zabitych przeciwników. Podniosłem broń
-To nasza okazja... Pomóżcie, a nie zginiemy.- Strzelałem do wrogów i nagle ujrzałem niską barierkę, która była wyjazdem. Pobiegłem w jej stronę, rzuciłem broń i wyskoczyłem... Biegłem przed siebie, ciesząc się, że mi się udało i ubolewając nad tymi, którym się nie udało. Mijała mnie piękna sceneria, zbiegałem z górki <Radiowozy? Karetki? Czy oni mnie szukają?> Bardzo się bałem. <Sprawa wygląda tak. Muszę zbiec z górki w stronę ulicy, przebiec przez nią i w dół na łąki?> Zrobiłem tak i biegłem ile sił w nogach przed siebie, przez bagna. Znalazłem się po drugiej stronie krajobrazu. Była już noc. Wszedłem na wysoki budynek korzystając ze skillsów wspinania się, na górze ujrzałem karetkę, przestraszyłem się, bo wiedziałem, że mnie szukają. W zaciszu na dachu siedziałem sobie i ilekroć przypomniałem sobie co przytrafiło się mojej mamie, trochę popłakiwałem. Co było dalej? Znowu nie pamiętam... Pewnie zasnąłem, a obudziłem się...

W szkole. Tym razem nieco innej i nie było to więzienie. Znajdowałem się w jakimś holu, razem z całą klasą i nauczycielami. Dookoła byli żołnierze z karabinami, strzelali do kogoś. Ustawiliśmy się w rzędzie i byłem pewny, że chcą nas wystrzelać. Powiedzieli parę słów, zastrzelili jakiegoś nieznanego mi kolegę, nie widziałem twarzy, trochę było mi go żal. Chciałem mieć śmierć za sobą i zastanawiałem się nad wskoczeniem pod linię ostrzału. Wypuścili nas jednak. Zrozumiałem, że jestem w niemieckiej szkole w okupowanym kraju. Miałem na sobie niebieski mundurek do kamuflażu. Ujrzałem znajomych, wymienili mi go na czerwony.
-W tym możesz czuć się bezpiecznie, niebieski jest już przestarzały.
-Dzięki, oni mnie nadal szukają...- Przeszedłem się z kolegami do jakiegoś holu gier. Pomieszczenie było ogromne i rozgałęziało się na cztery strony. -|-, mniej więcej w ten teges.
-Nie możemy tu być!- Powiedziałem. Koledzy na mnie spojrzeli przestraszeni: -Czemu?
-Śniła mi się ta lokacja. Ona jest idealna, aby nas pojmać. Zrobią to z czterech stron i nie będziemy mieli gdzie uciec... Błagam was, wyjdźmy stąd.- Nagle ktoś nas poinformował, że zbliża się żołnierz. Przestraszeni pobiegliśmy w stronę teleportów, bo tak się wychodziło z salonu, świecąca kula, będąca jedynie światełkiem, posłużyła nam jako wyjście. Kiedy mnie przeniosło, coś mi w uchu strzeliło. Przed salą, gdzie się znalazłem, zrozumiałem, że tutaj rozpoczęła się akcja mojego snu. Czerwona kartka:
-Przepraszamy! Sala nieczynna, została ZNISZCZONA, PRZEZ GRUPY SZTURMOWYCH ŻOŁNIERZY Z KARABINAMI AK-47 ORAZ M4A4. Zastanawiałem się, czemu pisze to po polsku. Poczułem, że z każdą godziną snu, nacisk niemiecki się zmniejsza. Idąc korytarzem ujrzałem siebie w odbiciu lustrzanym,
-Ale ja jestem chudy... Nie jadłem nic od 3 dni.- Ujrzałem siebie w bardzo nieciekawy sposób. Całkowicie zapomniałem o jedzeniu. Poszedłem w stronę jakiegoś pokoju, gdzie miałem się znaleźć. Uczyłem się tam biologii?
Ktoś zaczął kopać drzwi. Schowałem się pod stołem. Do sali weszły dwie kobiety i jeden facet. Zobaczyli mnie i zaczęli we mnie mierzyć z pistoletu.
-Poczekaj... Czemu chcecie mnie zabić? Jaki ma to sens?- Mierzyła we mnie najładniejsza kobitka. Mark był ze mną i kazał darować mi życie.
-Ehh.. Niestety, jesteś nam potrzebny, idziesz z nami.-Od razu go poznałem. Ciemne włosy, gładka twarz, oczy lekko skośne i całkiem dobrze zbudowana sylwetka. Stał obok radiowozu ze swoim bratem, który był blondynem. Wsiadłem z nimi do pojazdu, pojechałem gdzieś, gdzie sen chciał... Mieli farta, że zapomniałem, co zrobili mojej mamie.


Domyślam się, że pozostałych snów nie trzeba opisywać, jeden za długi wystarczy. I tak go nikt nie przeczyta haha.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(03-07-2016, 13:00 )Tymoteusz napisał(a):
Domyślam się, że pozostałych snów nie trzeba opisywać, jeden za długi wystarczy. I tak go nikt nie przeczyta haha.

Długi? Zajrzyj do dziennika Fallena :P Widzę inspirację dziennikiem Smugglera :)
Wysłane z mojego Commodore 64


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dokładnie, trochę spodobał mi się sposób w jaki prowadził dziennik. Muszę trochę popracować i będzie git.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Cytat:Domyślam się, że pozostałych snów nie trzeba opisywać, jeden za długi wystarczy.
Pisz następne rozdziały, przeczytam :)
Może herbatki?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 26 1,900 9 godzin(y) temu
Ostatni post: didejdroga2
  Dziennik snów Aylo Aylo 67 5,168 10 godzin(y) temu
Ostatni post: incestus
  Dziennik snów - Howolf Howolf 108 6,037 16-06-2019, 02:14
Ostatni post: Howolf
  Kys - Dziennik snów Kys 24 2,083 12-06-2019, 13:42
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów Ariene Ariene 14 921 31-05-2019, 12:16
Ostatni post: Ariene

Skocz do:

UA-88656808-1