Dziennik snów Sennego Spacerowicza
#21

------------------------Noc 08/09 lipca 2014r-----------------------

Dzisiejszą noc zaliczam do najciekawszych, do najgorszych. A to czemu:
Nastawiłem budzik na 6 w nocy, jednak nie w tym rzecz. Przyśniło mi się pare snów, które zapiszę potem. Ogólnie zasnąłem o 1 w nocy, strasznie mnie męczyły emocje z dnia poprzedniego. O 23:50 napiłem się szklanki mleka, co nie pomogło, jednak potem dało sen murowany!. Obudziłem się o 4 ( niespodziewany alfa budzik ) całkowicie zdezorientowany i zmęczony. Położyłem się spać i obudziłem się w czasie NICZEGO. Nieczułem ciała, nic przed oczami nie było, dominowały tylko moje myśli. Wiedziałem, że to kwestia czasu aż do hipnagogów słuchowych ( już pare razy miałem taką pobudkę w czasie NICZEGO ). Poczekałem, a po chwili zaczęło się OKROPNE piszczenie w uszach, paraliż jakże inaczej także dostępny... Tak mnie te piski męczyły, że raz dostałem od nagłego pisku zrywu mioklonicznego, który jednak za dużo nie zrobił tylko wprowadził większy strach i dyskomfort. Potem doszło jeszcze dudnienie, które najkrócej pamiętam. Zacząłem sobie mówić: PEŁNA ŚWIADOMOŚĆ, PEŁNA ŚWIADOMOŚĆ, JESTEM W PEŁNI ŚWIADOMY!. Po pewnym czasie poczułem miotanie na wszystkie strony, potem na jedną konktretną stronę i mnie zatrzymało. Pomyślałem, boże prosze już koniec! Byłem zmęczony. Wtedy WSTAŁEM, otworzyłem oczy. Okropność, kręciło mi się w główie, mój wzrok szfankował, czułem się jak pijany, ledwie się ruszałem.
Wtedy zrozumiałem, że to sen ( pomógł mi w tym TR z nosem ). Jednak cały czas to samo. Oczy przekładały mi się na wszystkie strony, wywróciłem się z 5 razy. Robiłem TR z rękami, jednak nie mogłem ich dowidzieć, a potem spojrzałem na zegar, jednak nic nie widziałem, tylko mgłę. Wtedy zacząłem krzyczeć: PRZEJMUJĘ PEŁNĄ KONTROLĘ NAD SNEM! JESTEM ŚWIADOMY! Na początku ledwo co wydałem ten okrzyk, czułem się jak pod wodą, nic się nie dało powiedzieć, a dźwięk się nie rozchodził, tylko cichł przed moją buzią. Wtedy kolejna próba i to samo. Jednak zacząłem krzyczeć na maxa. Udało się! Zawroty główy, szfankujący wzrok i inne tego rodzaju objawy zniknęły. Czułem się dobrze, jednak zdezorientowanie. Zobaczyłem otwarty balkon i chciałem wyskoczyć i zacząć moją przygodę. Wyszedłem na balkon i padał deszcz. Mimo to, że zwyczajny deszcz to i tak mi się spodobał. Wyglądał inaczej. Balkon był zamarznięty. Spojrzałem w dół i tutaj zawachałem się, a co jeżeli to nie sen? NADAL miałem wątpliwości! Mimo TRów i innych dowodów miałem wątpliwości! Zawróciłem, robiąc TR. Poszedłem do dużego pokoju w moim domu, krzyczałem ( aby utrzymać świadomość )to jest sen, jestem świadomy! Tutaj koniec epizodu. Byłem u siebie w łóżku. Zobaczyłem siostrę z laptopem w ręku, z którą zagadałem i powiedziałem, że miałem dziwny sen. Zrobiłem TR z nosem, który był negatywny. Miałem lekkie wątpliowści, bo coś mi mówiło że to sen. Wziąłem tableta, tapeta inna niż ta jaką mam w realu. Mimo to i tak nic mnie nie uświadomiło. Wstałem iii... Kolejny FA. Zrobiłem to samo, wstałem z łóżka, siostry nie było. Chciałem zapisać na tablecie to co przeżyłem, tapeta taka sama. Byłem pewny, że to jawa... Tutaj chwila ciemności. Wydaje mi się, że przyśniły mi się kolejne FA.Następnie budzi mnie moja mama krzycząc, WYŁĄCZ TEN BUDZIK, WYŁĄCZ TEN BUDZIK, PO CO CI ON MAMY WAKACJE! Byłem zdezorientowany, patrze mam tableta w rękach, naciskam "Wyłącz" i chyba przysnąłem... Jakieś sny mi się śniły, jednak kiedy wstałem już ostatecznie o 9:30 byłem lekko oszołomiony. Ale wyspany. Szukałem tableta, myślałem, że mam w szafce, nie było, na biurku to samo, nigdzie go nie było. Rozejrzałem się dokładniej, a on leżał na ziemi za łóżkiem. Pewnie upuściłem kiedy przysnąłem...

Bitka.
Mieliśmy lekcję WFu, przebieraliśmy się, a dziewczyny siedziały w męskiech szatni. Nie zwróciłem na nie uwagi i poszedłem przebrany w strój na podwórko gdzie czekał wuefista. Podrodze, schodząc z kolegą zaczął do mnie kozaczyć taki jeden typ, którego od dłuższego czasu nie lubiłem. Chciał się ze mną bić. No to troszke się tam pobiliśmy, oczywiście wygrałem. Był w bez koszulki ( ciągle ją zdejmuje, czego nie nawidze ) krzycze do niego, że nie ma co pokazać, żeby założył ją z powrotem. W końcu sama skóra i kości, a nawet kaloryfera nie ma muahaha. Kiedy doszliśmy na boisko już tam ktoś grał. Nie chciałem z nimi grać więc poszedłem z innymi zagrać w siatke. Nie było nas za dużo. Graliśmy 5 kilową piłką. Daliśmy wuefiście i się zapytaliśmy czy to musi być takie ciężkie. On wziął piłkę i zaczął zapisywać ich wagę na podstawie skomplikowanych wzorów matematycznych... Zapytałem się go czy mógł by nam wytłumaczyć, a on zaczął plątać językiem i mylić jak tylko się da XD. Jak moja główa mogła wymyślić coś takiego, co zaplącze jej samej w mózgu... Zacząłem rzucać piłką zza pleców i zza klatki piersiowej ( jak w testach rzucie lekarską ).

Rozmowa.

Byliśmy z kolegami i koleżankami w czyimś domku. Kolega pisał z koleżanką na mój temat >_<. Zapytałem się o czym, a on na to żebym zobaczył. Wziąłem jego telefon i zacząłem z nią pisać. Nie pamiętam o czym, jednak co jakiś czas zerkałem na nią. Cały czas to samo czyli pisanie o niczym i o wszystkim. Pamiętam również drobny urywek, podczas którego jechaliśmy autobusem.

Kolejka.
Sen bezpośrednio po śnie o tytule "Bitka". Pamiętam jak zjeżdżaliśmy z jakiejś kolejki. Było pare osób w tym ja. Pędziliśmy z wielką prędkością w dół jakiejś kopalni. Wtedy moja mama się pojawia i daje mi czekolade milkę. Ja od niej nie wziąłem, bo ostatnio dbam mocniej o forme. Wtedy teren się zmienił. Byłem w jakimś zamglonym lesie.
Zorientowałem się, że śnie i zrobiłem TR z nosem. Spacerowałem, jednak nie pamiętałem planu snu przez co wiem, że to sen o LD. Za dobrze nie pamiętam co robiłem, co dało większe przekonanie, że to tylko sen o świadomym śnie.

Problem.
W śnie wychodziłem z sali, gdzie mieliśmy lekcje. Szedłem korytarzem z 2 kolegami. Rozmawiałem z nimi na temat mojej tuszy. Zachowuje się jak kobieta, zależy mi na dobrym wyglądzie i fajnej sylwetce ( że chce mieć wyrzeźbione ciało :D ). Pytali się mnie czemu jestem taki gruby :<. Mówili jakbym był słóniem 500kilogramowym, a jest inaczej. Podświadomość mnie męczyła we śnie, pewnie dlatego, że w ciągu dnia też dużo myślałem na ten temat. Cały czas to samo. Łaziliśmy po szkole i mnie męczyli.
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22

------------------------Noc 10/11 lipca 2014r-----------------------

64 uderzenia.
Siedziałem z kolegą na parapecie pod salą od biologi. Rozmawialiśmy i zeszliśmy na temat mojego brzucha xD. Chciałem go uderzyć, a ten zablokował uderzenie i zaczął mnie kuć palcami po brzuchu. To nazwałem z bratem 64 uderzenia z bajki naruto xD. Często na beke z bratem się bijemy w ten sposób :P. Ja go biłem ale nie miałem siły w ręce jak zawsze z resztą. Wtedy myśle "znowu się bijemy ale tym razem to jawa". Za każdym razem kiedy z kimś się bije albo coś w tym stylu to nasuwa mi się taka myśl. Myśle, że w końcu się dzięki temu uświadomie.

Bosy z gier.
Byłem na bezludnej wyspie z kolegami. Weszliśmy do takiego wielopoziomowego domu, gdzie były demony. Na 1 poziomie było ich 2 i trzeba było zagrać taktycznie. Były one czarne, wyglądały jak duchy i miały kaptur i pod nim czarną nicość. Ostatni poziom był najtrudniejszy. Były 3 demony, każdy w innym pokoju, lodowych pomieszczeniach w ścianie, jakby więzieniu. Musieliśmy coś tam zrobić, dać jakieś ringi na ich głowy, nie pamiętam dobrze. Po zrobieniu tego zeszliśmy na dół. Nie pamiętam za dobrze co się stało, ale jeden moment pamiętam fantastycznie. Nagle usłyszałem wielki wybuch, przestraszyłem się, a ze szczytu wieży wielkim rozmachem i wybuchem wyskoczyły bosy, min. wielka głowa z brodą, która okropnie śmierdziała i wielkie pięści. Było ich tam 100 razy więcej, cała chmura potworów. Głowa zeszła obok mnie i mnie za mdliło, śmierdziała strasznie, a na dodatek coś mnie do niej przyssało i dotknąłem jej ohydnej brody :(. Potem usiadliśmy na wielkie pięści z kolegami i przez ocean przepłyneliśmy do jakiejś latarni morskiej. W tym domku co byliśmy powstał portal, którego nie zbadałem.
Tutaj dzieje się dziwna rzecz, budzę się i szybko zasypiam. Już takie coś dzieje mi się drugi raz zdarzyło. Kiedy zasnąłem sen został kontynuowany ale w inny sposób.
Było to samo co wcześniej, wiedziałem co się stanie więc się nie starałem. Przeszliśmy wszystkie poziomy, a na końcu olałem wszystko myśląc, że to koniec i zrobiłem dziure w ziemi i wywróciłem całą konstrukcje. Wszystkie demony się obudziły, a bosy wyleciały z silniejszym wybuchem. Wtedy wyspa zaczęła się zapadać. Wielki potwór z brodą był okropny, a tego smrodu nigdy nie zapomnę, jeszcze dotyku brody <con>. Kiedy wszystko się zapadło, krzyknąłem pod wodą: PŁYNIEMY DO TELEPORTU. Powietrze mi się kończyło, a teleport ładnie świecił. Wielkie pięści były naszym towarzyszem, a brodo-głowa zniknęła, tak samo jak reszta bosów. Kiedy weszliśmy do teleportu znaleźliśmy się na ziemi. Tutaj zaczyna się ciekawa historia ale podejrzewam, że to inny sen.
Apokalipsa.
Znaleźliśmy się w opuszczonej fabryce. Wszystko było zniszczone, a tato mówił, żebyśmy załadowali bronie i uważali na zombiaki. Położyliśmy się na kanapie i mieliśmy dyżur pilnowania. Ja na szczęście mogłem iść spać. Zakryłem głowę poduszką, jak to lubię robić i zasnąłem. Na następny dzień wstałem i się rozejrzałem. Siedziałem na tablecie i miałem internet. Szukałem w nim jakiegoś zdjęcia Julki i znaku, że żyje. Nic nie mogłem znaleźć. Ktoś mi napisał i dał zdjęcie ale innej koleżanki. Bałem się, że mogło jej się coś stać. Szukałem czegoś do jedzenia i znalazłem wolny sklep, w którym było pełno żywności i picia. Zjadłem to i owo i po pewnym czasie wyszedłem do takiego parku z tatą i znajomymi. Pod drzewem zobaczyłem grupkę ludzi, stała tam też Julka. Dowiedziałem się, że muszę iść na jakąś wojnę. Oni powoli szli, a ja podszedłem do niej i rozmawiałem. Przytuliłem ją i dołączyłem do grupy. Idąc, spojrzałem na nią i pomyślałem: Co ja robię? Przecież możliwe, że już jej nigdy nie zobaczę, a ja ją tylko przytuliłem. Wróciłem i chciałem ją pocałować, ale nie pamiętam co zrobiłem. Pamiętam moment jak dobiegam do grupy z karabinem w ręku i smutny odchodzę, śpiewając piosenkę wojenną.

Krótki LDek.
Szedłem przez ulicę pasami i niedaleko przystanku autobusowego, przed sklepem po prostu zorientowałem się, że śnię ( swoją techniką, chyba że ktoś już ją zna i nie jest moja ) :D.
Po prostu szedłem i mówie do siebie: Stary na co czekasz, zrób tego TRa, to jest sen!. Po prostu czułem już senne ciało i że mogę podnieść rękę. Miałem kontrolę. Wynik pozytywny, wtedy się ucieszyłem i jak to zwykle robię, zacząłem krzyczeć to jest sen, aby poprawić zmysły. Zobaczyłem wysokiego gościa w czarnej kurtce. Moja ciekawość powiedziała mi żebym zagadał. Podchodzę i mówię: Przepraszam! Wtedy pomyślałem, że to jest zły pomysł, bo on moją świadomość uśpi i sen zamieni się w zwykły sen. Jak to pomyślałem, to jakby moja podświadomość chciała mnie odgonić i koleś się obrócił i szykował pięść aby mnie uderzyć. Wtedy mówię: łoł spokojnie, już sobie idę. Rozejrzałem się dookoła i wszystko było dokładnie odwzorowane. Pomyślałem, że mogę się gdzieś przeteleportować. Wtedy zadałem sobie pytanie Ale jak? Kręcioł? Wtedy wszystko zaczęło tracić głębokość i sen był "pół snem", czułem trochę swoje ciało na łóżku i zrozumiałem jaki ten świat jest mały przy czym stracił realność i wszystko było jak podwodą, powolne i niewyraźne. Usłyszałem krzyk siostrzenicy, który wybudził mnie ze snu, jednak wciąż byłem w paraliżu. Piski nie były bardzo denerwujące jak to zwykle bywa ( hipnagogi ), ale nie było widać wzrokowych. Leżałem na brzuchu i prawą ręką dotykałem prawego oparcia łóżka, a leżałem po prawej stronie ( tak czułem ). Nie chciałem się wybudzać, bo pomyślałem, że mogę wejść w kolejnego LDka. Ale ciekawość była silniejsza i zgiąłem palec u ręki. Kiedy go zgiąłem, nie chciał wrócić do początkowego ułożenia i czułem niemoc w dłoni, która układała się we własny kształt. Tzn. zgiąłem palec i czułem jak dłoń także się zgina i miałem słabą kontrolę nad ciałem. Poczułem impuls do głowy, który mnie przeszył i wywołał niemiłe uczucie. Po pewnym czasie się ocknąłem i paraliż zniknął. Leżałem przez chwilę, bo może dało by się coś zrobić. Zasnąłem tracąc świadomość i przyśnił mi się FA. Wstałem z łóżka i dostałem jakąś nagrodę od jakiegoś forum gier. Miał kształt jakiegoś pomnika, na bokach były napisy TSW, wisła itp. Na środku było napisane Dobry Admin. Pytałem się mamy i rodzeństwa, czemu mi nie mówili, że dostałem coś takiego. Oni mi nie odpowiedzieli.
Następnie się obudziłem zdziwiony.



Ta technika, o której mówiłem polega na tym, że: Pare razy w ciągu dnia uaktywniam taką część mózgu ( czuć kiedy to się robi, jakby się uaktywniało wyższą świadomość ). Tzn. np idę sobie i myślę, a co jeśli to sen? Wyobrażam wtedy sobie, że pojawiam się nagle we śnie, a to co było za mną znika i po prostu myślę, że to sen. Coś w stylu ADA i techiki " To jest sen", lekki mix :P
Lekki mix.
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23

------------------------Noc 11/12 lipca 2014r-----------------------

Dzisiejszej nocy nigdy nie zapomnę. Położyłem się spać o 1. Przed snem zrobiłem sobię trening wizualizacji, który potrwał 6 minut. Następnie powtarzałem mantrę "W najbliższym śnie, będę wiedział, że śnie" i tak przez 10 minut. Miałem lekkie problemy z zasypianiem ale ostatecznie zasnąłem chyba o 1:30. Następnie przyśniło mi się pare bez sensownych snów, których już nie pamiętam ale wiem, że były bez sensowne. O 6:50 zadzwonił mój budzik do WILDa. 10 minut rozbudzania. Przeczytałem mój plan na LD i o 7 przystąpiłem do próby. Zaszedłem daleko, hipnagogi słuchowe w postaci cichych dudnień i pisków. Następnie strasznie mnie swędział nos. Zignorowałem to ale nie dawało mi spokoju. Po 50 minutach leżenia się poddałem i pomyślałem z dobrym nastawieniem " Jutro się uda ". Wtedy kolejna afirmacja do NIEŚWIADOMEGO zasypiania, brzmiała: "Kiedy dostanę paraliżu, włączy się moja świadomość". Powtarzałem jakieś 5 minut, następnie z ciekawości próbowałem WILDa bardziej rozluźniony. Nie był męczący. Doszedłem do momentu, w którym miałem hipnagoga gdzie czułem, że ktoś mi świeci latarką po twarzy. Dziwne i mnie pobudziło. Krótka próba, trwała 10 minut ale chyba bardziej efektywna od 1 :D. Później zgiąłem poduszke na pół, wsadziłem głowe pomiędzy zagięcia i smacznie zasnąłem. Tutaj zaczyna się mętlik. Budzę się PODCZAS paraliżu, czułem strach i ciemność, ale byłem podekscytowany. 1 RAZ widziałem hipnagogi wzrokowe! Niefizyczne, w postaci kolorofych kułek, obręczy i tuneli. Wtedy odczekałem chwile i doznałem dziwnego uczucia, jakby WESSANIA w sen! Przestraszyłem się ale kiedy "mnie wessało" paraliż zniknął.
Byłem w swoim pokoju, było ciemno, nie było nikogo. Chciałem zapalić lampkę jednak nie działała. Bałem się, że zaraz jakiś wytwór mojej głowy mnie zje. Chciałem się obudzić, byłem strasznie oszołomiony. Ponownie znalazłem się w ciele podczas paraliżu. Chciałem zakończyć eksperyment i wtedy pomyślałem o radzie, dzięki której mogę wyjść z paraliżu. Było to "szybkie poruszanie małym palcem dowolnej kończyny". Zacząłem ruszać palcem u ręki jak najszybciej mogę. Po paru sekundach udało mi się wyjść jednak byłem totalnie oszołomiony. Wstałem wystraszony, kręciło mi się w głowie, miałem problemy z widzeniem. Tutał mała niespodzianka. Byłem we śnie. Nie ucieszył mnie on, za oknem było ciemno i strasznie, a ja nie wiem jak zmienić noc w dzień. Wtedy kompletnie pomyślałem o stracie świadomości. Zacząłem po prostu chodzić bez celu po domu, aby sen zamienił się w sen nieświadomy. Po pewnym czasie udało się. Wszystko uległo zmianie. Pojawili sie moi koledzy i rodzice oraz rodzeństwo. Powiem wam, że robiłem TRy w tym śnie ( nieświadomie, nie tak jak to bywa techniką "to sen" ). Były one negatywne. Patrzyłem się na rękę i miałem całą w kropkach, jakby zgniłą skórę, wtedy nasuwały mi się pytania, czy to aby na pewno jawa. Nie chciałem się uświadamiać, chciałem odpocząć :D. Sen postrzegałem ostro. Jako taki zwykły dzień z mojego życia, gdzie chodzę po domu i zawracam dupę. Pamiętam moment jak wyszedłem ze znajomymi przed blok i coś tam rozkminialiśmy. FA, leżałem w łóżku w piżamie i patrzyłem na zegar. Obróciłem głowę i ponownie, jednak nic się nie zmieniło. Wyglądałem dziwnie. W pokoju byłem sam, przetraszony. Nie pamiętam momentu, w którym wstaje już KOMPLETNIE ze snu, jednak nie pamiętam także następnej pobudki podczas paraliżu. Okropny mętlik w głowie zrobiło mi to wszystko, już nie wiedziałem co jest jawą, a co snem. Jednak nie było takie okropne. Następnie śniło mi się, że jadę tramwajem. Wtedy dostałem wiadomość "to jest sen" ( nie na telefonie komórkowym, tylko od mózgu ). Wstałem i robiłem TRy. Z nosem nie działały. Były negatywne. Jednak nie traciłem świadomości. Na tyłach tramwaju wisiał zegar, więc zrobiłem TRa z zegarem. Negatywny. Wtedy zobaczyłem napis na czerwonej skrzynce nad drzwiami wyjściowymi. Podszedłem do nich, spojrzałem na napis, zapamiętałem go i szybko obróciłem głowę. Kiedy spojrzałem ponownie na napis, był taki jak wcześniej, jednak zmienił się na moich oczach wydając dźwięk "PUFF". Wysiadłem z tramwaju i przebiegłem przez ulicę. Czekałem chwilę rozglądając się za ładnymi dziewczynami XD. Zobaczyłem jedną ładną, podbiegłem do niej, zagadałem i chwyciłem ją za ręke. Miałem plany, jednak kiedy szliśmy drogą wszystko się rozmyło i się obudziłem :(. Obudzili mnie jacyś budownicy, którzy wiercili i hałasowali. Są do teraz. Przyjąłem wygodną pozycję, nakryłem głowę poduchą i już ich nie słyszałem :D. Odpłynąłem w smaczny sen. Znalazłem się od tak we śnie. Zrobiłem TR z dłońmi i pozytywny. To samo z TRem z nosem, pozytywny :). Uradowałem się, zapowiadał się smacznie długi LDek. Wyskoczyłem przez okno. Upadłem w standardowy sposób, nic sobie nie zrobiłem i kontynuowałem. Przeszedłem parę kroków i na pasach przypomniałem sobie o planie na LDek. Pomyślałem " Hmm, głodny jestem. Heh, czekaj... Punkt 3, wybiorę sie do KFC na twistera, lub sobie go wyczaruję ", doświadczenia w czarowaniu jeszcze nie mam więc wybrałem się na przygodę w moim świecie snu. Byłem totalnie zadowolony i zacząłem biec ( jako iż mam nieskończenie dobrą kondycję we snach, nie muszę sie obawiać zadyszki lub zmęczenia :D ). Wszystko było prawie perfekcyjnie rozmieszczone i poukładane. Jednak miejscami trasa zakręcała i musiałem biec nietypową drogą. Wrzeszczałem w głowie "To sen, To sen, mam świadomość". Do okoła było mnóstwo osób, więc nie ukrywam, że wstydziłem się wrzeszczeć na głos. Pomyślałem o punkcie 2 na liście ale darowałem go sobie, chciałem mieć twistera, byłem głodny ( głodny doświadczenia )<roll>. Droga zakręciła na przystanek, który musiałem przebiec. Co ciekawe autobus był na szynach, a nie tramwaj xD. Wyszły z niego 3 dziewczyny, które mnie zaczepiły. Ja do nich, żeby się przesunęły, a one od nie chcenia "dobraa". Popychały siebie nawzajem na mnie >_<. Ja odbiegłem. Spojrzałem przed siebie jak głęboka jest ta trasa przede mną. Nie miałem problemów z bieganiem, więc przysprintowałem, aby być szybciej na miejscu. W pewnym momencie coś odwróciło podle moją uwagę i czułem jak moja świadomość zasypia, jednak dzięki temu, że to poczułem krzyknąłem ostro na głos "Heej! Nie trać świadomości!! Skoncentruj się!" Nikt się na mnie nie popatrzył :D i dobrze. Kiedy byłem 2 przystanki tramwajowe od celu trasa się poskręcała. Biegłem drogą, która odchodziła od mojej szkoły. Wtedy pomyślałem, żeby wpaść do niej i potrollować xD, jednak zmieniłem ideę i zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego ta droga jest na przeciwko stacji benzynowej, która jest równolegle do niej? Pomyślałem "nic nie zrobie w tej kwesti". Kontynuowałem zabawę, zobaczyłem schody, które faktycznie są tam w realu ( na końcu tejże drogi, którą na codzień idę ). Stanąłem na pasach i samochody nie chciały się zatrzymywać. Wtedy 1 raz pomyślałem w LDku o lataniu ( świadoma decyzja, wcześniej w krótkich epizodach odrywało mnie mimo woli od ziemi ). Podskoczyłem i zacząłem lewitować xD. Machałem rękami jak ptak, jednak kręciło mną w powietrzu i ciężko było utrzymać ster :P. Kiedy przeleciałem ulicę jeszcze chwilę chciałem się pobawić. Wyciągnałem ręke i pięść do przodu, wyprostowałem się i chciałem latać jak supermen, jednak moje nogi nie chciały się wyprostować i zwisały na dół :D. Leciałem kawałeczek i zobaczyłem polanę przed sklepem, na której mogę wylądować. Przeleciałem bilbord i ludzi się opierających o słupy ( którzy nawet na mnie nie spojrzeli :( ). Zacząłem pięścią wskazywać to miejsce, gdzie chcę wylądować i zaczęły się małe komplikacje, zaczęłą mną miotać ( siła odśrodkowa ). Jakbym pięścią trzymał się jakiejś rzeczy w środku. Przetraszyłem się bo głową byłem skierowany do ziemi i bałem się skręconego karku ;x i że będzie bolało. Upadłem na głowę, szyja mi się zgieła ale nic nie zabolało. Wstałem, otrzepałem się z trawy i wydałem okrzyk adrenaliny :D. Nie powiedziałem wam, że we śnie dostałem urządzenie, które mi mówi kto aktualnie śni i że mogę nawiązać z nimi rozmowę. Wyjąłem tego magicznego pilota i zobaczyłem kto aktualnie świadomie śni. Byli tam Youtuberzy Mandzio, MultiGamePlayGuy, Rezi i reszta majnkraftowej paki. Nie oglądam ich i nie wiem co tam robili >_<. Wtedy zacząłem się wybudzać. Mój sen zamienił się w marne wyobrażenie i się obudziłem. Wstałem podekscytowany i zadowolony z LDka. Mogłem spać dłużej ale wbiłem na forum i je opisałem. Fantastyczne wrażenia, długość trwania LDka na moje odczucie jakieś 40 minut :P. Świetnie się bawiłem, szkoda, że nie dostałem twistera :C.
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
LDeki za LDekami. Gratulacje, masz też niezłą pamięć snów. Mogę wiedzieć co to za trening wizualizacji?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
https://www.youtube.com/watch?v=6RucJpSWqjQ <-- tam wszystko masz co do treningu wizualizacji, przy czym ja skończyłem na 6 minucie z powodu senności.
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Pięknie :) Jedne z moich najdłużsych LDków zapisany w notatniku także miał miejsce podczas remontu, w akompaniamencie wierceń i łomotu. Być może to zewnętrzne spłycenie było odpowiedzialne za ten sukces ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27

------------------------Noc 12/13 lipca 2014r-----------------------

Zasnąłem o 1:20, przy czym po 20 minutach coś mnie wybudziło. Po otwarciu oczu miałem zwidy ( czasem mi się zdarza, że budzę się po 20-40 minutach i widzę różne dziwne rzeczy, mam tak od dobrych ~2lat ), widziałem różne dziwne rzeczy, jednak po pewnym czasie zniknęły. Zacząłem czuć zapach siarki w powietrzu nie wiem jakim cudem. Obudziłem mame, zapytałem się czy też czuje ten zapach, ona mi odpowiedziała, że nic nie czuje, żebym zasnął. Wąchałem go przez pare następnych sekund po czym zniknął. Dręczyły mnie myśli, wierciłem się co chwile i nie mogłem zasnąć. Po pewnym czasie zasnąłem ( sam nie wiem kiedy ). Szybko obudził mnie budzik do wilda, po czym przystąpiłem do próby. Po 15 minutach się poddałem ( gdybym się nie poddał to zapewne by mi się udało ) i zasnąłem. Powiem szczerze, że nie pamiętam za bardzo snów jakie mi się przyśniły, ale jeden zapamiętałem dobrze i postanowiłem go opisać.

Plaża.
Wybraliśmy się na plaże. Tato i rodzeństwo już byli pod parawanem. Ja do nich miałem dołączyć. Biegnąc plażą zacząłem skakać na jednej nodze, co było wygodniejsze niż bieg. Zahaczyłem o małe dziecko nogą i biedne wpadło do swojego królestwa z piasku. Miał całą głowę w brudnym i mokrym piasku jak muł. Zobaczyłem jego tatę i mocno przeprosiłem, chyba z 6 razy. Dziecku nic się nie stało ale sumienie mnie dręczyło. Poszedłem tam gdzie miałem i wskoczyłem z kolegą do wody. Pływaliśmy i zobaczyłem meduzy. Kiedy wyszedłem i patrzyłem na nie zorientowałem się, że mam jedną na ramieniu. Przyczepiła się i mnie parzyła. Potem spojrzałem na nogę. Meduza wielkości anteny radiowej siedziała mi na nodze i poczułem jak opieka mi nogę. Zrzuciłem ją. Kolega wpadł do wody i wszędzie wokół miał meduzy. Pomyślałem, jakbym ja tak wpadł?... i znalazłem się na jego miejscu >_<. Magiczna teleportacja. Potem pogoda się zmieniła. Wyskoczyłem z wody, meduzy zniknęły i zobaczyłem trąbe powietrzną w wodzie, która zmierza w stronę plaży. Szybko wzieliśmy co najpotrzebniejsze i zaczeliśmy uciekać. Trąba powietrzna nie zmieniła kursu i nic nam sie nie stało. Kiedy weszliśmy na schody zaczekalismy na wszystkich z rodzinki i jak szedłem z tatą zapytałem się go, "Tato, ja nie pamiętam skąd się tu wziąłęm" i mnie olśniło.
TR z nosem, pozytywny. Pogoda się zmieniła. Z pochmurnej i brzydkiej na pieknie słoneczną z drobnymi chmurkami na niebie. W oddali było widać tornada, jednak nie były straszne tylko zapierały dech w piersiach i były piękne. Zapytałem się taty, czy nie przynieść mu rzeczy które zostawił. Zgodził się, a ja stanąłem na drewnianym płotku na szczycie i mówie : Patrzcie co teraz zrobie. Skoczyłem wysoko do góry i zacząłem latać. Podleciałem do miejsca gdzie się rozłożyliśmy i wziałem to co zostawił. Były tam: portfel, parawan, okulary przeciwsłoneczne i koc. Wziąłem pod pachę i skoczyłem z powrotem. Dałem im rzeczy i odszedłem. Zeskoczyłem ze słupa 2 raz i chciałem sobie po latać. Zeskoczyłem, podskoczyłem wysoko jednak nie udało mi się, unosiłem się tylko chwilę. Kiedy upadłem na ziemie rozejrzałem się i wszystko zaczęło znikać. Obraz zniknął, powoli zaczynałem czuć ciało. Zrobiłem fiksację oczu, dotyk wrócił, jednak ze wzrokiem nic. Zacząłem dotykać piasek, czułem go i powoli zacząłem wracać do snu. Wróciłem do rodziny i sen zamienił się w sen nieświadomy.Pojawiłem się w autobusie. Na tyłach siedział tata, brat, siostra i druga siostra, ja przed nimi. Coś tam robiłem na telefonie i zacząłem im opowiadać swój LD. Dojechaliśmy do jakiejś restauracji taty. Rozsiedliśmy się w środku i kolega (którego wcześniej nie było) wyciągnął laptop i patrzył na rotację w lolu (10 free champions). Następnie się obudziłem.

Gra komputerowa.
Byłem w świecie gry komputerowej. Rozdawali kamienie do ulepszenia broni za free i pare wziąłem. Miałem ładne, świecące bronie :P. Szedlem po pagórku i szukałem stwora, na którym mogę wypróbować nowe miecze. Wtedy przyszedł brat i mówi: "Czy mogę z tobą zagrać?", ja się zgodziłem i powróciłem do komputera. Wpadłem do stawu, który był obok z powodu straty równowagi. Były momenty kiedy widziałem z 3 osoby siebie samego w zbroi i z mieczami. Biegałem po mieście i zbierałem kase xD.


Inces, nie wpadłem na to ale faktycznie chyba masz racje :D. Wtedy kiedy znalazłem się "od tak we śnie" to zasnąłem z poduszką na głowie, bo nieźle hałasowali. Sen chyba od początku został spłycony, niezły sukces im zawdzięczam :).
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28

------------------------Noc 12/13 lipca 2014r-----------------------

Dzisiaj nie zamierzam opisywać snów, cóż żadnych nie miałem, a to za sprawą bezsenności przez, którą nie zmrużyłem oka nawet na minute przez całą noc. Zamierzam opisać noc i moją próbę WILD'a, warto czytać, myśle, że ciekawe :P. Ok, do łóżka położyłem się spać o 24 i do 2:30 męczyłem się z zaśnięciem. Potem złapał mnie silny ból głowy, poszedłem do kuchni, wziałem 2 tabletki paracetamolu i popiłem jogurtem. Byłem lekko oszołomiony. O 3 wróciłem do łóżka. Przez następne 10 minut szukałem wygodnej pozycji do snu, widziałem wyraźne hipnagogi wzrokowe, na których się nie skupiałem. Po poszukiwaniach znalazłem pozycję bardzo komfortową i wygodną ( na lewym ramieniu, poduszke ustawiłem w literę V i wstadziłem pomiędzy głowę ). Tutaj zacząłem sobie myśleć "bezsenność, chyba spróbuje ją wykorzystać". Leżałem, troche myślałem, co jakiś czas powtarzałem sobie "jestem świadomy", hipnagogi na początku tylko słuchowe, potem wzrokowe, kinestetyczne i o dziwo węchowe. Potem przez jakieś 20 minut nie męczyła mnie żadna myśl, nic mnie nie trąciło z równowagi i koncentracji. W główie jedynie obijały mi się moje własne słowa, które sam do siebie mówiłem, a były to "Kurdee, czuje to! Czuje! dzisiaj mi się uda!". Żadnej myśli, pustka. Czułem dyskomfort w nogach i nic nie robiłem. Przez 20 minut było mi nie wygodnie ale powtarzałem sobie "nie ruszaj się, zaraz minie". Potem doszła kolejna faza N-Rem? Zaczęły mnie męczyć myśli, jednak na krótko. Swędział mnie nos więc kiedy były myśli, przyglądałem się im ostrożnie i zapominałem o swędzeniu. Potem przestałem czuć nogi ( czułem jak leżały na łóżku, jednak dyskomfort zniknął i były jak dwa wielkie badyle ). Następnie dzieje się dziwna rzecz, której dośwadczam 2 raz podczas próby WILDa. Przez 1 minutę oczy latały mi na wszystkie strony i skakały, miałem skurcze miokloniczne i moja twarz odgrywała jakiś taniec. Po pewnym czasie minęło. Po jakiś 10 minutach ponownie miałem silne hipnagogi wszelakich rodzajów, potem pustka w głowie i czułem jak to blisko jestem od sukcesu. Po 10 minutach pustki dzieje się najciekawsza i najstraszniejsza rzecz... Leżałem sobie spokojnie, kiedy nagle moje PRAWE oko zaczęło mi odlatywać do góry, chciałem je utrzymać jednak odpuściłem. Lewe nie drgnęło. Prawe parło tak mocno do góry, jakby chciało sobie urwać nerw wzrokowy. Powiem, że mnie zaciekawiło to troche i przeraziło. NASTĘPNIE kiedy mocno pchało się do góry, poczułem jakby coś zatkało moje uszy, przed tym słyszałem okropny szum i hipnagogi słuchowe i nagle tylko : CHLUP, jakby klamka na moich uszach się zamknęła i mózg przestał chyba odbierać bodźce słuchowe. Nagle, paraliż... Okropnośc, powiem, że okropnie się przeraziłem... Do okoła ciemno, zacząłem słyszeć okropny hałas, wydobywający się z szafy siostry, jakby ktoś zaraz miał wyskoczyć. Czułem... Ja czułem 1 raz czyjąś obecność tak intensywnie... Tutaj szał adrenaliny! Otworzyłem oczy, zacząłem ruszać palcami jak najszybciej mogę. Ruszały się, jednak były strasznie wiotkie, przestraszony podparłem się pół martwą lewą reką łóżka i wstałem, siedząc i myśląc co dalej. Całe ciało miałem wiotkie jak szmate. Lewą rekę zdąrzyłem rozruszać trochę, jednak słabo mnie słuchała. Poruszałem prawą i nie dałem rady. Potem spróbowałem znowu, bo chciałem sobie przetrzeć nią twarz i kiedy nią uniosłem podniosłem czułem jak podnoszę do twarzy jednak uniosła się jedynie do klaty i odmawiała mi posłuszeństwa. Zapomniałem powiedzieć, że kiedy wstałem z paraliżu wszystko było pod kątem, moje ręce, lampa na suficie, całość była taka rozproszona jak po zażyciu jakiegoś narkotyku. Wracając do ręki, zdołałem ją rozruszać i kiedy wkońcu wstałem aby zapalić światło moje nogi trzęsły się jak wata i omal się wywróciłem.
Teraz już ogarniam po co i na czym polega ta całą fiksacja oczu. Taki gest oka chyba wysyła impuls do mózgu, który mówi "On śpi, dawaj"

Jak jutro będzie mnie ponownie męczyć bezsenność znowu spróbuje, jednak chciałbym się wyspać. Strasznie się boje tego paraliżu :/.
Dotychczas budziłem sie podczas jego trwania i nie było żadnych odgłosów oprócz okropnie silnych pisków.
LD counter since 20 June 2021 - 48
Approximate time spent in LD with clarity and awareness since 20 June 2021 - 99 minutes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Piękna relacja :) Zawsze będą ogłosy i dźwięki przerażające nie tylko w natężeniu, ale i w treści. Przygotuj się też na omamy słuchowe podstępne, mające zmusić cię do przerwania paraliżu, typowo są to np pukanie do drzwi, odgłosy włamania do domu, telefon, jakieś zwierzę w pokoju.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Ogarnąłem w końcu twój dziennik : P
Ciekawie czytało się relację z tego 2-dniowego snu (LINK). Sam miałem kiedyś podobną akcję. Też byłem w szoku :) LINK
Jedna uwaga. Nie piszę się "wontek" tylko "wątek". Często używasz tego słowa, więc pisz go poprawnie :)
A co do fiksacji, teoretycznie oczy idą do góry w fazie N-REM. W fazie REM poruszają się losowo, głównie poziomo, tak jak na jawie. No ale potrafią też wrzucić do snu. Nie wiem tylko co za sens ma robienie fiksacji w czasie snu, tak jak to kilka razy zrobiłeś :)
A te halucynacje po obudzeniu, które wcześniej opisywałeś, nazywają się hipnapompy.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Kilera Jestem Kiler 311 27,679 30-09-2022, 23:14
Ostatni post: Jestem Kiler
  Dziennik snów Papsob 18 1,110 11-05-2022, 21:22
Ostatni post: Papsob
  Dziennik snów - Howolf Howolf 165 33,361 09-05-2022, 03:16
Ostatni post: Howolf
  Dziennik snów Soldiera Soldier 46 3,510 23-01-2022, 22:55
Ostatni post: incestus
  Dziennik Snów FindeJa FindeJ 23 1,985 18-12-2021, 00:03
Ostatni post: FindeJ

Skocz do:

UA-88656808-1