Dziennik Snów - Harrenvolk
#31
15 września 2020r.

Pora spania: 00:34

ok. 8:30

Sen, którego nie chciałem zapisywać w pełni. Tylko słowa kluczowe.

9:39

Znajdowałem się na rogu jakiegoś budynku. Szukałem partnerki na wieczór (?). Dołączyła się do mnie jedna dziewczyna. Pamiętam, że byliśmy w moim pokoju i jakby wiedziałem, że śpię. Usłyszałem, że rodzina już wróciła i sprawdziłem czy to nie są przypadkiem odgłosy spowodowane przez sen i… doszedłem do świadomego wniosku, że nie, że jest to rzeczywistość. Obudziłem się więc i zaczęliśmy się szybko ubierać i zbierać w pośpiechu. Ona odpaliła papierosa, a ja kazałem jej go zgasić, bo przecież jesteśmy w domu. Rzuciła go na podłogę w moim pokoju co mnie wkurzyło. Upomniałem ją i schowałem zgaszonego papierosa do kieszeni dżinsowej kurtki, którą na sobie miałem. Podczas zbierania się wszedł może do pokoju kuzyn, zajrzał też tato. Wyszliśmy z pokoju. Rodzina już jest! Moja partnerka skurczyła się w międzyczasie i zrobiła się dziecięca i było mi wstyd, że nie zauważyłem tego wcześniej. Tato na mnie dziwnie patrzył i miałem wrażenie, że wyszedłem na całkiem niemoralnego. Co jak co, ale wcześniej taka nie była. Zaczynam się zastanawiać. Wchodzę do pokoju gdzie tato je zupę i zaczyna powoli ogarniać mnie śmiech. Tak się dałem zrobić? Czyżby to rzeczywiście wciąż był sen? Mówię tacie o zrobieniu TR’a. Zaciskam palce na nosie. Początkowo nic się nie dzieje (jakbym normalnie nie mógł oddychać), lecz po chwili nos jakby mi eksplodował. Cały sen się zmienił w ciemność „do przerobienia” (czyli do zmienienia w sen). Śmieję się, że tak się dałem nabrać iluzji.

-

Inny sen był bardzo, ale to bardzo świadomy i to przez bardzo, bardzo długi czas! Pamiętam, że zastanawiałem się wtedy jak bardzo i doszedłem do wniosku, że mógłbym w nim posadzić sporo, może nawet kilkadziesiąt drzew. Niemniej jednak pamiętam raczej tylko małe jego cząstki, urywki, ale Wiem, że pamiętałem w nim dużo rzeczy i przez głowę przeszło mi wiele myśli.

Chodziłem wieczorem i postanowiłem, że przejdę przez drogę, skrót przy sklepie spożywczym. Było ciemno i zastanawiałem się czy brama przy jego końcu nie będzie zamknięta. Odbyła się tam jakaś akcja. Całości snu sobie nie przypominam, ale wiem, że było niesamowicie.

Pamiętam jeden moment, w którym postanowiłem wyjść ze snu, zmienić go. Zamknąłem więc oczy i pomyślałem, że będę mógł przechodzić przez przedmioty. Początkowo obijałem się o ściany jak w rzeczywistości, ale w końcu wszedłem w nie jak w masło :  ).

W innej części snu, gdy może (coś, lub ktoś) chciało mnie dopaść postanowiłem zanurzyć się w sofę i pamiętam jak w niej byłem doświadczając jej gęstości.

Zastanawiałem się jak to możliwe, że sen tyle trwa i doszedłem do wniosku, że może to dlatego, że nastawiłem się, by spać krócej, niż zwykle.

Naprawdę niesamowite to było wszystko, a sen trwał i trwał, nie chciał się rozmyć.

We śnie mówiłem sobie, że przecież tyle już zrobiłem, a dalej trwa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
(15-09-2020, 12:22 )Harrenvolk napisał(a): We śnie mówiłem sobie, że przecież tyle już zrobiłem, a dalej trwa.

Też miałem kiedys tak długiego LD'ka :)
Ogólnie odniosłem wrażenie że siedziałem w nim co najmniej 20 godzin i już się zastanawiałem, czy w ogóle będę w stanie z niego obudzić.
Od kiedy wstałem, nie śpię już! 
Zalewa mnie ocean mórz!
LD 11
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
16.09.2020r.

Pora spania: 23:43

5:19

Wczesna pobudka, ale pamiętam, że miałem sny i to całkiem rozbudowane.

17.09.2020r.

Pora spania: 23:51

9:49

Śniła mi się dziewczyna, która kiedyś bardzo mi się podobała (aktualnie chyba jesteśmy na siebie obrażeni). Stałem niedaleko niej. Czekała, aż się do niej odezwę, zgrywała niedostępną. Już miałem to zrobić, gdy koło mnie przeszła dziewczyna i powiedziała, żebym ją pocałował. Zrobiłem to, lecz ona chyba nie była zadowolona. Pocałowałem ją jeszcze kilka razy i było już dobrze. Chyba poszła. Dziewczyna, która na mnie czekała pewnie się obraziła i poszła do domu. Postanowiłem ją dogonić i ominąłem ją jakoś skrótem, wyprzedziłem i pomachałem jej. Ona mi odmachała, lecz weszła do swojego mieszkania i zamknęła za sobą drzwi. Było mi głupio.

Sen niejako otworzył mi oczy na pewne sprawy.

18.09.2020r.

Pora spania: 02:20

Przed 08:55

Pamiętam scenę z tym jak ze skaleczonej ręki leje mi się krew strumieniem. Szedłem jakąś drogą, a krew lała się na chodnik. Ludzie pewnie zwracali na to uwagę. Może za to przepraszałem. Doszedłem do jakiegoś miejsca, ktoś zaczął mi pomagać, zbierać mnie do karetki. Może była to lekarka.

Zwracałem uwagę na rany na prawej ręce. Na całej długości w raczej rzadkich odstępach miałem powbijane w rękę gwoździe. Odsłaniając prawy rękaw koszulki zobaczyłem gwoździe wbite jakby od wewnątrz (wystawała ostra część gwoździa). Patrząc na rany widziałem dziury prowadzące do wnętrza ramienia, ręki. Podczas pomocy mi - zemdlałem, osunąłem się bez sił na ziemię. Idąc i krwawiąc czułem się trochę ponad, jakby lekką dumę. Gdy już zabierano mnie do karetki zaczął ogarniać mnie spokój, że zaraz będę mógł się w spokoju położyć i zapewne porozmawiać z lekarką.

Pamiętam też, że przechodząc gdzieś zahaczyłem o jakieś zejście, czyjś dom, mieszkanie. Byłem chyba razem z kuzynem. Zeszliśmy po schodach na sam dół i zobaczyliśmy zamknięte przejście otwierane szyfrem. Za drzwiami, które były tajemnym kamiennym przejściem słychać było potworne odgłosy krzywdy i męki. Później jakoś walczyliśmy z tym kimś zza drzwi, a oprawca w gruncie rzeczy sam doprowadził do swojej śmierci. Oprócz tego coś jeszcze.

19.09.2020r.

Pora spania: po 01:00

12:00

Pamiętam sen, w którym budowałem graficznie piramidę podobną do tych znajdujących się w Ameryce Południowej. Budowałem i budowałem, może na czas. Wiem, że pomagałem koledze, który utracił jakieś narzędzie do edycji dokumentu, a ja mu je przywróciłem skrótem ctrl + Z. Oprócz tego coś innego, rozbudowanego.

Inne (wcześniej)

Byłem ze znajomymi w jakby jakiejś grupie, która konkurowała z inną grupą. Pewnego razu szliśmy w kilka osób i zostaliśmy napadnięci przez trzech dresów. Ja walczyłem, a moi znajomi uciekli. Na szczęście pomógł mi taki kolega z gimnazjum, który nadbiegł na czas za co później mu dziękowałem. Później powiedziałem koledze, który uciekł, że zostawił mnie samego i to było niefajne z jego strony. 

W dalszej części snu byliśmy w naszej licznej osadzie i musieliśmy jakoś przeżyć. Osoby z innej osady na nas nacierały i okradały nas. Jednych pamiętam, że złapałem i zamknąłem w jakimś miejscu. Zacząłem budzić ludzi i wołać wszystkich, aż okazało się, że tamci uciekli. Ruszyliśmy w pogoń - ja wziąłem metalową, zardzewiałą, wyważoną rurkę - i za nimi pobiegliśmy. Byłem blisko, ale nam uciekli i gdybyśmy pobiegli dalej mogliśmy wpaść w pułapkę.

Gdzieś później okazało się, że zabiłem kogoś z przeciwnej wioski i miałem potworne wyrzuty sumienia prowadzące do bezsensu życia. Czułem, że od teraz nic nie będzie takie samo. Zdałem sobie sprawę, że co to w ogóle za podział na wioski? Czemu w ogóle nasza miałaby być lepsza od tej drugiej?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Areckt Areckt 50 1,000 10 godzin(y) temu
Ostatni post: Areckt
  Dziennik Snów Crown Crown 5 129 16-09-2020, 12:33
Ostatni post: Crown
  Dziennik snów zwykłych By Nocny Harry Nocny Harry 50 1,554 15-09-2020, 20:07
Ostatni post: Nocny Harry
  Dziennik Snów PseudonimJa PseudonimJa 9 308 12-09-2020, 18:56
Ostatni post: PseudonimJa
  Dziennik snów anabelka anabelka 0 64 31-08-2020, 09:39
Ostatni post: anabelka

Skocz do:

UA-88656808-1