Dziennik Snów - Harrenvolk
#21
Cytat:Była połączona była z Byłą-Byłą. Spałem u niej i we śnie śniłem

Hahaha jaka poezja, odruchowo wyobraziłem sobie, że to rapujesz :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
5.09.2020r.

Pora spania: 01:30

Sporo snów tej nocy, nawet fajnych, lecz zatartych w umyśle. Piątkowy wieczór poza domem…

10:20

Śnił mi się bal z pewną dziewczyną. Tańczyliśmy, czy też mieliśmy tańczyć. Ja w międzyczasie pomyślałem o tym, żeby zapytać się jej czemu mnie kiedyś, pomimo zainteresowania olała. Pamiętam też jakiegoś mężczyznę - starszego karła, z którym się jakby biłem, ale podczas bicia wykonywaliśmy różne figury taneczne tak, żeby nauczyciele nie zwracali na nas uwagi. Ogólnie na tym balu byłem jakby najważniejszy. Oglądaliśmy tam film dotyczący tego balu (albo bal miał być właśnie po filmie). Prawdopodobnie udało mi się w czymś wygrać przez co to ja, a nie inne osoby na sali miały w nim uczestniczyć. Kojarzyło mi się to z czymś z przeszłości, dlatego powiedziałem, że pomimo tego wszyscy będą mogli wziąć w nim udział. 

Następnie urywki, takie jak schodzenie po jakichś schodach, pogodzenie z karłem, podanie sobie rąk i jego palce wykrzywione dziwnie od walki.

Inne

Sen dotyczył walk na arenie. Szedłem w dane miejsce, aż doszedłem do ogrodzenia (siatki), w którym była dziura - przejście. Obok widziałem kogoś również zmierzającego tam gdzie ja. Kojarzy mi się też jakaś interesująca dziewczyna, z którą może rozmawiałem. Przeszedłem przez siatkę i znalazłem się wśród trawy i szedłem dalej. Później pamiętam walki z Czymś, lecz nie wiem dokładnie z czym.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
6.09.2020r.

Pora spania: 01:07

Sporo snów, szkoda, że większość się zatarła.

6:50

Galaktyczne stacje, spiski, kosmos? Coś rozbudowanego, lecz zatartego. Honor? Ktoś dokonuje nad sobą refleksji.

7:45

Tato miał mnie zawieźć do znajomych. Ubrałem się w czarną koszulkę i długie spodnie „dżinsowe”. Początkowo miałem ubrać bluzę. bo było potwornie zimno, ale tego nie zrobiłem. Podczas jazdy tato powiedział mi, że wyglądam fatalnie, a ja, że może rzeczywiście ma rację. Powiedziałem, że w takim razie możemy wracać z powrotem to się przebiorę. Póżniej jechaliśmy w stronę naszej działki oddalonej sporo kilometrów od miasta. Wysiedliśmy i wybraliśmy przejście prowadzące od góry, bowiem droga na dole pełna była błota. Idąc wstąpiliśmy do sklepu. Był to początkowo zwykły sklep, ale idąc głębiej rosła wysokość nad ziemią. Ze sklepu wyszliśmy z jakimiś przekąskami. Znaleźliśmy się na tarasie na samym końcu. Patrząc w dół mogłem zobaczyć jak bardzo musimy być wysoko ponad ziemią. Nie spodobało mi się to. Zaczęliśmy wracać, a obok słyszałem rozmawiającą dziewczynę. Tato chciał zawrócić na taras, więc zawróciliśmy ponownie. Idąc przez sklep pomyślałem, że „ciekawe jakby to było, gdybym spotkał Panią X". Wyszedłem na taras i zobaczyłem tam znajomego siedzącego jakby na większej skrzynce. Nieopodal na prawo zobaczyłem dziewczynę wyglądającą jak Ona, ale gdy się obróciła okazało się, że to jednak inna znajoma. 

Sen ten był dziwnie pomieszany, bo z poziomu snu postanowiłem zasnąć i śnić świadomie. Położyłem się i zacząłem zasypiać. W pewnym momencie zacząłem pamiętać elementy nowego snu, ale będąc „na jawie” we śnie (jakby przebudziłem się z niego we śnie). Pamiętam moment, w którym moje ciało dostało jakiegoś dziwnego paraliżu i było to jakieś ekstatyczne doświadczenie. Jakieś szczęście nieskończone. Budząc się czułem w ciele doznania, takie jak we śnie.

Sen ten był dużo głębszy, miał więcej wątków, a także pamiętam, że we śnie we śnie było coś głębszego również, jakiś przekaz. 

10:40

Sen zatarty także. Ciekawszy element:

Pamiętam sen z pływaniem i z dziewczynami aka delfinami, z którymi flirtowałem (wtf). Pływanie okazało się ciekawe. Leżąc brzuchem na tafli wody należało podnieść przednią część ciała, a tylną „naciskać” w dół (jakby poza konika morskiego). Wówczas ciało samo pływało jak motorówka. 

Pamiętam też jak stałem w krystalicznie czystej wodzie i zobaczyłem małego rekina przy nogach. Chroniłem, więc swoje przyrodzenie, żeby ten mi go nie odgryzł…
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
7.09.2020r.

Pora spania: 00:30

9:07

Pamiętam jeżdżenie quadem. Prawa rączka służyła za stop przednich kół, lewa zaś odpowiadała za stop w kołach tylnich. Jeździłem po placu i po ulicach. Na placu odpowiednio balansowałem ciałem, skręcałem aka driftowałem, itp. Przepuszczałem ludzi i jeździłem w najlepsze. Wyjechałem na drogę asfaltową i pojechałem za kobietą w stronę lasu jadąc ścieżką w dół. W lesie znajdowała się jakaś nieogrodzona działka, ale bardzo interesująca (zadbana). Za mną szczekał pies. Dojechałem do miejsca, które wymagałoby ode mnie jazdy stromą, leśną ścieżką. Ogólnie to było tam pięknie. Czuć było taką specyficzną atmosferę. Chciałem zrobić zdjęcie i wysłać tacie. Zawróciłem i przejechałem koło szczekającego szczęśliwie psa. Aby wyjść musiałem przejść przez teren działki, lecz wówczas pies agresywnie zaczął warczeć. Jakoś przeszedłem i wychodząc z działki spotkałem mężczyznę dziwnie podobnego do mojego wujka. Przeprosiłem go za wtargnięcie, lecz nie była to jego działka. Odpaliłem quada i pojechałem pod stromą górkę. Pamiętam później jak opowiadałem tacie będąc w kuchni sen o jeżdżeniu quadem, a tato mówił, że właśnie myślał o kupieniu takowego.

-

W innym śnie (dość długim) akcja jak w grze far cry, uciekanie, chowanie się, może przed możliwą śmiercią. Jakiś wynik punktowy na koniec.

-

Szedłem asfaltową drogą, wszystko było bardzo krystaliczne. Obok mnie przebiegł mój tato wraz z ludźmi z pracy (było ich trzech). Szedłem dalej i podziwiałem go za to, że ma siły tak biegać. Szedłem dalej i zatrzymałem się przy jego innych znajomych z pracy. Podałem jednemu rękę, a ten wystawił również, ale lewą. Czekałem, więc aż się poprawi. Obok niego stał ktos jeszcze i coś mi wygarnął, że robię coś, a mu to nie pasuje. Nie pamiętam o co chodziło. Szedłem dalej asfaltową drogą między zieloną roślinnością w stronę domu mojego taty. Myślałem o tym, że jestem szczęściarzem, że mogę mieszkać tak blisko tak fantastycznego miejsca. W oddali zobaczyłem ładny mini domek, wyremontowany prze mojego tatę. W środku okazało się, że ma normalnie dużo miejsca. Tato wyremontował go chyba dla mnie. W środku palety kolorów, pamiętam zielony i niebieskie.

10:50

(30-08-2020, 22:49 )incestus napisał(a): Wygląda na to, że jednak ty rozmywasz ten sen, tworzysz tą treść spodziewając się jej. Lepiej oducz się tego :)


Świadomy sen. Pamiętam, że był bardzo klarowny. Wydarzyła się w nim pewna dziwność, ale w chwilę ją skorygowałem (co z reguły mi się nie udawało). Po pewnym czasie, sen zaczął się rozmywać i myślałem, że się urwie, ale utrzymywałem świadomość i na to jakby nie pozwalałem przez co nadal trwał. Początkowo po rozmyciu się sen nie był klarowny, ale nie połączyłem rozmycia się snu jako czegoś co musi prowadzić do obudzenia się. Trwał. Pomyślałem, że to bardzo długi, super sen.

-

Drugi świadomy sen. Szedłem z koleżanką przez lasek z dala od miejsca, w którym jej chłopak mógłby nas dostrzec. Sen również był klarowny. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się, a ja postanowiłem skupić umysł na otoczeniu, żeby miał zajęcie (zapobiegnięcie rozmycia się snu i obudzenia się). Ogólnie sen był wyrazisty, ale nie pamiętam dokładnie szczegółów - tylko idee (wiem, że coś było, ale mogę przywołać to tylko wspomnieniem, nie pamięcią zmysłów (?))

-

Lekcja elektrotechniki, w klasie było tylko kilka osób. Była już lekcja, a ja spisywałem zadanie, lecz miałem problemy z jego odczytaniem, a kolega obok nie chciał mi pomóc. Okazało się, że będzie kartkówka właśnie z zadania domowego. Kolega dał mi swój zeszyt (był nauczony), a ja przygotowałem go tak, żebym mógł ściągać. Dałem go na krzesło obok siebie, ale później okazało się, że jest zamknięty i nie wiedziałem co gdzie się znajduje. Wówczas przyszła reszta klasy i zaczęła zajmować miejsca. Kartkówka trwała w najlepsze.

Oprócz tego pamiętam jeszcze jakby grę, w której brałem udział. Wspiąłem się na jakieś nowo odkryte miejsce po dziwnej windzie-moście, która nie dobiła w pełni do brzegu skarpy, więc musiałem z niej odskoczyć i odepchnąć się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
8.09.2020r.

7:35

Szedłem polną drogą na obrzeżach miasta znaną mi od dzieciństwa.  Świeciło słońce, lecz takie jakieś zwodnicze, nieprawdziwe. Szedłem i zbliżała się jakby burza. Zobaczyłem znane mi przejście, drogę przez drzewa prowadzącą na lewo ode mnie. Pomyślałem o tym jak kiedyś tu byłem i jakim zupełnie innym człowiekiem (z uwagi na doświadczenie) byłem. Gdy na nią wszedłem pociemniało, lecz jakoś nienaturalnie. Burza była coraz bliżej… lecz czy na pewno burza? Zawróciłem, a patrząc na drzewo przy drodze zobaczyłem czarne ptaki, może kruki, może wrony obsiadające jego puste od liści gałęzie. Wszędzie czuć było potworną pustkę zbliżającą się pod postacią jesieni i zimy. Życie zanikało, a moją duszę dopadła zgryzota i melancholia. Powiedziałem sobie, że zima to tylko inny stopień tej samej rzeczy - nie ma lepszych, lub gorszych pór roku. W powietrzu wisiało coś niewytłumaczalnego, nieopisanego, jakby zgroza potworna, której nie opiszą żadne słowa. Nie wiem czy czułem kiedyś taki strach, bezsens, śmierć, która jest ostatecznym końcem naszej wędrówki. Nicość całkowita bez nadziei, bez przyszłości. Coś plugawego w swej istocie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
9.09.2020r.

Pora spania: 22:30

7:00 (lub 7:30)

Śniło mi się, że byłem w „mojej szkole”. Siedziałem ze znajomymi i pamiętam, że była w szkole jedna taka dziewczyna, która nie była specjalnie szanowana i chyba była prostytutką. Postanowiłem się z nią umówić i poszedłem do niej, a moi znajomi patrzyli na mnie i w to nie wierzyli. Szedłem z nią najpierw wgłąb szkoły, a później wyszliśmy na zewnątrz (była przerwa). Chciała robić to na oczach wszystkich, ale ja chciałem pójść gdzieś indziej. Skierowaliśmy się więc w stronę kawiarni (która w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej). Mówiłem jej, że nie mam drobnych tylko całe 400 złotych, ona zaś powiedziała, że też drobnych nie ma (że ma większe i to znaczy, że będzie mogła mi rozmienić).  Weszliśmy do środka, a ta dziewczyna zapytała sprzedawcę o coś, czy może zając miejsce, on powiedział, że tak, itp. Poszliśmy w ustronną część kawiarni (mieliśmy być zasłonięci), lecz obok nas była jakaś para siedząca przy normalnym stoliku. Czułem, że ta dziewczyna jest całkiem spoko osobą (z charakteru) i dziwiło mnie to, że nikt jej nie lubi, ani nie szanuje.

8:00

Znajdowałem się w moim mieście, w rynku. Imprezowałem wraz ze znajomymi z powodu jakiejś okazji. Chyba coś brałem, bo działo się nieźle (:D). Chodziliśmy po lokalach, a stojąc przy jednym spotkałem ciocie i powiedziałem jej „dzień dobry”. Myślałem, że będę musiał z nią rozmawiać, ale sobie poszła. Następnie poszedłem na plac rynkowy i z jakiegoś powodu mój znajomy (leżałem) zaczął mnie przytulać. Próbowałem się od niego odganiać i go strącać, ale nic to nie dawało. W pewnym momencie mnie pocałował i to było wyraźne przekroczenie granicy. Wyjąłem telefon i zobaczyłem, że na forum Isabela skomentowała jakiś mój sen z lataniem. Włączyłem messenger i napisałem do znajomych (z którymi byliśmy), co się dzieje i co robi mój kolega. Gdy przyszli wzbierała we mnie furia. Udało mi się oswobodzić i zacząłem bić mojego kolegę (:D). Ludzie wokół przyglądali się temu i nie mieli nic przeciwko. Koledzy mi pomagali. Walczyliśmy stojąc, a ja zablokowałem jego prawy sierpowy. Następnie biliśmy się jakby na ziemi, a ja mówiłem do niego jak jakiś typowy dresiarz: „co ty… zaje… Ci? pe…” (:D). Gdy już z nim wygrywałem zrobiliśmy mu ze znajomymi „fatality” jak z gry Mortal Kombat.  Zamienił się w puszkę z musem jabłkowym dla dzieci. W środku zostało trochę jego-musu, więc rzuciłem puszkę pod nogi przechodzącego, troszkę grubego chłopaka. Początkowo ją zignorował, bo myślał, że nic tam nie ma, ale jak mu powiedziałem, że jest to ją podniósł. Chciałem mu dać łyżeczkę (skąd ja w ogóle miałem mieć łyżeczkę??), ale on włożył tą puszkę do buzi zahaczając o usta. Może nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że puszka przy otwarciu była ostra (jak taka po konserwie). 

-

Szedłem ze znajomymi (w tym z jakimiś koleżankami). Ogólnie to nie miałem złych intencji (chciałem dobrze), ale jedna się na mnie obraziła. Szliśmy na jakiś spektakl teatralny. Po tym jak się obraziła stwierdziłem, że pójdę sobie do domu. Było po 18 godzinie, a spektakl miał się zacząć po 18… więc stwierdziłem, że wrócę do domu, bo mam jeszcze dużo czasu. Następnie będąc w mieszkaniu zobaczyłem przez okno, że napadało bardzo dużo śniegu (wszędzie zaspy). Bardzo się ucieszyłem, bo czekałem na to, żeby móc wyjść w taką pogodę w koszulce i spodenkach. Pomyślałem, że teraz jak jest zimno ubiorę na głowę tylko zimową czapkę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
10.09.2020r.

Pora spania: 23:40

6:00

Jestem gdzieś. Biegnę razem z innymi, aby zdążyć dotknąć metalowy element odpowiadający za teleportację. Są tylko cztery miejsca, a nas jest pięciu. Biegnę i jestem blisko, ale nie udało mi się go złapać, dotknąć. Mój znajomy był szybszy, pozostałych trzech już się teleportowało. Chwytam w ostatniej chwili, trzymamy razem i razem się teleportujemy. Pojawiam się w jakimś innym wymiarze. Znajduję się w ogromnej sali, może w jakimś zamku. Widzę stoły zastawione różnymi posiłkami, lecz to może być jakaś próba. Nie ruszam ich. Oprócz tego w sali znajdują się różne inne rzeczy, a co jakiś czas na stołach znajduję magnez do picia, okrągły i zawinię†y w folie aluminiową. Zauważam też małe, latające robaczki. Podchodzimy do dużych drzwi i przechodzimy przez nie. Mam wspomnienie, że już tu wcześniej byłem. Wówczas na sali była wielka uczta, teraz zaś po naszej lewej stronie znajdowało się biurko, a sala była opustoszała. Przy biurku siedział wielki czarodziej. Mówił coś do nas, a później zamienił się w coś z czymś musieliśmy walczyć, aby móc pójść dalej. Udało nam się go pokonać i postanowiliśmy wyruszyć dalej. Przeniosłem się.

Znalazłem się w sklepie spożywczym. Postanowiłem kupić dwa malutkie cukierki w szeleszczących papierkach. Podszedłem do kasy, za którą stanął  bardzo charyzmatyczny mężczyzna, z którym zacząłem rozmawiać i pomyślałem, że mógłbym umówić się do niego na strzyżenie brody, bo zajmował się jednocześnie barbershopem. Mówię mu o takim innym mężczyźnie, który chyba pracuje razem z nim. Mam o nim dobre wspomnienia, lecz kasjer nie mówi o nim dobrze. Przeskok.

Siedzimy na ławce i rozmawiamy. Myślę sobie, że poznawanie nowych ludzi wiele nam daje, rozwija nas.

9:10

Z dwoma innymi osobami (które były ze mną) znajdowałem się w sklepie. Stałem w kolejce, a gdy nadeszła moja kolej to podszedłem do kasjerki. Powiedziała, że mi powróży, a gdy dotknąłem jej przedramienia na jej twarzy pojawił się strach. Musiała coś ujrzeć. Wyszliśmy ze sklepu. Chroniliśmy czegoś przed kimś. Szliśmy i okazało się, że zostaliśmy wypatrzeni przez złego obserwatora. Chwilę później, gdy szliśmy chodnikiem koło nas zaczęły zatrzymywać się auta. To była obława, lecz nie na nas , a na jakiegoś zbiega. Podszedłem bliżej i obserwowałem całą akcję. Antyterroryści złapali jakiegoś mężczyznę. Jeden z nich owinął go czymś, tak żeby nie mógł się ruszać i podpiął do linki, która pociągnęła go do góry, do helikoptera. Okazało się jednak, że poniosła za sobą również tego antyterrorystę i, gdy był wciągany do góry trzymał się zbiega jedną ręką wisząc w powietrzu. Myślałem, że spadnie do rzeki, lecz z dużej wysokości puścił się i spadł na stopy uginając przy tym nogi (jak jakiś terminator) i nie odniósł przy tym żadnych obrażeń.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
12.09.2020r.

Pora spania: 03:50

11:25

Znajduję się w otoczeniu osób z popularnej serii książek. Chyba z kimś walczymy, pozbywamy się wrogów. Widzę jakiś talizman (był jakby wrogiem jakoś) i wiem co wydarzy się po jego zniszczeniu. Mówię o tym reszcie, bo wiem, że odmieni to losy całego tego uniwersum. Czuję się jak jasnowidz (mam autentycznie mindf*cka). Rozmyślam o tym, że wiem co się wydarzy i wiem co zmienić przez co będzie to miało gigantyczny wpływ na wszystko wokół. Wchodzimy do jakiegoś ciemnego pomieszczenia. Tam również znajduje się jakiś talizman i również mówię, żeby go nie niszczyć. Wychodzę i idę przed siebie. Chwilę później byłem już niedaleko lasku, w którego stronę spojrzałem i ujrzałem między drzewami ładnego (jakby mistycznego) kota. Na podłożu w lesie może znajdował się śnieg. Chwilę później ktoś po mojej lewej powiedział mi, żebym zostawił ten sen i poszedł śnić swój. Aby wejść do swojego snu miałem przejść przez jakby jakieś przejście na lewo ode mnie (może portal, ale duży, prostokątny). Byłem świadomy.

Wszedłem i obróciłem się, żeby zobaczyć sen, który przed chwilą śniłem. Zobaczyłem zamek, a w oddali zobaczyłem też stojącą kobietę. Miała na sobie suknie, taką bardziej średniowieczną. Postanowiłem, że do niej pójdę, zbliżę się, odkryję czym jest. Leciałem, więc w jej stronę. W trakcie lotu pomyślałem o Białej Pani (świetlistej kobiecie ze snu sprzed kilku lat), że może to czas, aby się do niej zwrócić, lecz nie zrobiłem tego. Zbliżałem się do kobiety, a gdy byłem już dość blisko zniknęła i pojawiła się w innym miejscu. Zawróciłem, więc i ponownie skierowałem się w jej stronę, lecz za każdym razem znikała. W końcu mi się znudziło i odpuściłem. Sceneria (plac przed zamkiem) pełen był różnorakich elementów. Cytując: „Sceneria pewnie podchodziła pod absurd”. Sen się rozmył.

Po rozmyciu się snu leżałem w stanie niewybudzenia i zapewne ponownie bym zasnął, ale stwierdziłem, że wolę zapisać ten sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
13.09.2020r.

Pora spania: 00:40

Snów było może 3-4 razy więcej i były jeszcze bardziej rozbudowane. Niestety nie pamiętam niektórych szczegółów z pozostałych snów (z tych zapisanych także).

7:38

Rozmawiałem z Nią. Tłumaczyła mi czego tak wyszło, czemu tak się stało. Rozpisała się. Wiem, że bardzo mi to pomogło we śnie, podświadomie zrozumiałem coś z czym borykałem się przez ponad półtorej roku.

-

Przyśniła mi się moja mała siostra. Zmieniła się w orka, a w nosie wyrosła jej trzecia dziurka, w której pojawiło się trzecie oko.

8:37


Świadomy sen. Postanowiłem skupić się na szczegółach odstawiając całą resztę na drugi plan. Pamiętam mój pokój wyglądający trochę inaczej, niż w rzeczywistości. Na podłodze znajdowało się dużo zabawek. Położyłem się na podłodze i skupiałem uwagę. Wziąłem do ręki malutki pień drzewa (może zabawka). Naliczyłem na jego powierzchni 11 pól (przecięcia stworzyły jedenaście nierównomiernych brył). Pomyślałem również o tym, aby na kartce narysować to co widzę, aby później w rzeczywistości było mi łatwiej odtworzyć ten obraz. Ogólnie to sen zaczął się zmieniać, stawać niewyraźny, aż do wybudzenia. Po obudzeniu się nie ruszałem ciałem i powróciłem do snu.

-

Inny sen też świadomy. Chyba poszedłem z jakąś dziewczyną do lasu. Pamiętam portal: drzwi, które pojawiły się przed wejściem do lasu, a z których wyszedłem.

9:05

Znajdowałem się na lekcji szkolnej w może jakiejś starożytnej sali. Przez koronawirusa wszyscy musieliśmy się rozsiąść. Chwilę wcześniej koleżanka przewróciła mnie w taki sposób, że spadłem razem z krzesłem i prawie wpadłem do dziury w podłodze. Następnie siedzieliśmy i patrzyłem na rysunki innych osób. Jedna dziewczyna miała na swojej kartce bardzo fajne motywy i linie, a ja przyglądałem się im, żeby móc rysować lepiej. Nie pamiętam już konturów, ale wiem, że były sensowne. Dziewczyna ta miała różowe włosy. Chwila ciszy i kontaktu wzrokowego i postanowiłem się z nią zapoznać. Podałem jej rękę, a wówczas ona powiedziała słowo „Kuba”. Ja odpowiedziałem, że tak, tak mam na imię, ona zaś, że ona też i zrobiło się dziwnie. Okazało się, że była chłopakiem. Moje zauroczenie zniknęło. Później siedzieliśmy ze znajomymi przy końcu stołu i rozmawialiśmy.

-

Pamiętam coś jakby ogromną kamienną salę i strażników broniących wejścia do jakiegoś miejsca. Próbowałem skakać, odbijać się od ściany. Następnie pamiętam, że jakoś może pokonałem tych strażników, bo patrzyłem tylko jak strażnik-miniaturka maleje (drugi zniknął), zamienia się w pająka i ucieka. Przez otwarte w ścianie wejście wyszedłem na słońce i wiem, że w oddali znajdowały się jakieś niesamowite zabudowania. 
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
14.09.2020r.

Pora spania: 01:05


7:09

Poszedłem na noc do koleżanki z myślą o Czymś. Gdy byliśmy u niej stwierdziła, że pójdzie spać. Byłem trochę zawiedziony, ale też poszedłem. "Rano" (bo jakby poszliśmy, ale nie poszliśmy spać) postanowiłem, że zainicjuję coś więcej, a ona się zgodziła. W międzyczasie zamieniłem się w lesbijkę i okazało się, że moja znajoma uwięziła mnie w innym wymiarze nad mieszkaniem w swoim domu. Chyba chciała mnie tylko dla siebie, na zawsze. Było mi z tym źle. Po jakimś czasie z drugiego łóżka znajdującego się po naszej lewej wstała jej służąca, która była jakby monstrum. Popatrzyła na nas, uwierzyła w to, że jestem kobietą, koleżanką i sobie poszła. Następnie byłem jakby na dolnym piętrze tego domu.Chyba trzeba się było jakoś wydostać.

Następnie pamiętam chłopaka, który mówił o tym, że widział kogoś w kominku, mówił coś o ogniu. Płomienie z kominka sięgały do jego twarzy z pewnej odległości, niczym ręka. On się tym nie przejmował i zbliżał w stronę kominka, aż znalazł się zaraz przy nim. Wówczas okazało się, że płomienie te były iluzją i nic mu nie zrobiły. Dowiedziałem się też, że rodzice Tej dziewczyny byli kosmitami i pewnie specjalnie mnie przetrzymywali. 

8:15

Byłem w mieście. Za jakiś czas miało się coś odbyć, więc pewnie potrzebowałem zając czas. Zaproponowałem babci pójście do odległego kościoła (never). Szliśmy osiedlowym chodnikiem, a obok nas przechodziła matka z dwoma synami, którzy chyba chcieli krakersy. Zapytałem się więc babci  (tak, żeby zrobić im na złość) czy nie chciałaby może krakersa. Chyba ich to wkurzyło. Idziemy dalej. Kościół oddalony był dość znacznie, a porównałem tą odległość do dwóch snów sprzed conajmniej kilkunastu miesięcy (cóż za pamięć). Idę i rozmyślam o iluzji rzeczywistości. Pytam się czemu „coś” (zapewne jest jakie jest). Przechodzę przez jezdnię i widzę dresów siedzących na rogu przy przejściu. Okrążam ich. Jeden kiwa do mnie głową. Ignoruję go i idę dalej. Po drodze pojedynczo stali dresy (jakby młodzi dilerzy) i witali się ze mną jakbym był kimś szanowanym i im znanym. Idę dalej, spokojny i opanowany. Smagam brodę i podchodzę do znajomych powolnym krokiem. Okazało się, że mój przyjaciel przegrał w biegu o 0.2s.

-

Lekcja z nauczycielem z technikum. Nie interesuje mnie, nie wykonuję zaleceń, nie robię zadania. Nie miałem nawet książki. Nauczyciel ukradkiem do mnie podszedł i zobaczył, że nic nie robię. Dostaję za to złą ocenę, a nauczyciel to argumentuje dość obszernie. Czuję ogromny spokój - nie chcę się kłócić, ani mówić, że to jest nie fair. Jest jak jest i cieszę się z tego. Zapytałem przy okazji kolegę jakie jest polecenie, a on powiedział coś w stylu: „”Imię” tego z jakiegoś serialu, coś tam coś tam” (końcówkę zapomniałem).

9:22

Dość rozbudowany sen. Siedziałem w pokoju z ciocią, a ona mówiła mi o tym, że potrzebuje nowego telefonu i, że to musi być iphone. Bardzo się z tego powodu cieszyłem, bo android… Polecam jej co mogę, przeglądamy komputer i śmiejemy się.

-

Kuchnia, różne osoby i dziewczyna, która zachowuje się jak księżniczka. Dbam o to, żeby było jej dobrze, a dzięki temu zgarniam coś dla siebie (SIMP ALERT :_ )

-

Śnił mi się mój dziadzio, który sikał przez balkon i ogólnie to zachowywał się jak menel, a następnie przewrócił się na plecy kompletnie pijany.

10:40

Chodziłem z kimś przy miejscu z autami do kupienia. Pamiętam, że jedno było naprawdę ładne. Obok w bramie siedzieli właściciele (jakaś rodzina) i ostrzegli nas, żebyśmy uważali (że mogliśmy być złodziejami). My odpowiadamy, że bylibyśmy głupi. Ktoś z kim jestem psuje jakby plastikową obręcz basenu i wylewa przez to wodę. Mówimy o tym rodzinie. Następnie pamiętam, że jest z nami dziecko, które z wysokości rzuca się twarzą na ziemię i czerpie z tego frajdę (chore). Może mu się coś stać, więc mu na to nie pozwalam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 141 16,207 5 godzin(y) temu
Ostatni post: Howolf
  Dziennik snów - Areckt Areckt 52 1,132 11 godzin(y) temu
Ostatni post: Areckt
  Dziennik Snów Crown Crown 5 135 16-09-2020, 12:33
Ostatni post: Crown
  Dziennik snów zwykłych By Nocny Harry Nocny Harry 50 1,615 15-09-2020, 20:07
Ostatni post: Nocny Harry
  Dziennik Snów PseudonimJa PseudonimJa 9 319 12-09-2020, 18:56
Ostatni post: PseudonimJa

Skocz do:

UA-88656808-1