Dziennik Snów - Harrenvolk
#11
28.08.2020r.

Obudziłem się o 7:28 (nieczęsto mi się to zdarza) i zapisałem w zeszycie sen. Następnie pomyślałem, że idealnie się złożyło, bo mogę spróbować techniki WBTB, tak więc wstałem, poczytałem chwilę książkę dotyczącą świadomego śnienia i po ok. 10 minutach poszedłem spać dalej. Przed spaniem wykonałem kilka afirmacji, a podczas zasypiania chciałem wywołać świadomy sen techniką WILD, ale niestety mi się to nie udało. Tak czy inaczej następnie miałem trzy sny, z czego w dwóch z nich udało mi się uświadomić bez wyraźnego powodu (po prostu stwierdziłem, że przecież śnię). W trzecim zaś spróbowałem po raz pierwszy sprawdzić czy mogę oddychać z zatkanym nosem. Pamiętam jak widziałem siebie w lustrze, jak zatykałem swój nos i jak mogłem oddychać co było wręcz absurdalnym doświadczeniem (i jak je teraz wspominam to nadal mam małego mindfucka). Z pozostałych dwóch snów jeden szybko się skończył, drugi natomiast trwał o wiele dłużej, niż zwykle i nie rozmył się tak szybko jak dotychczasowe sny.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Nie wiem czy już Ci o tym wspominałem, ale taki właśnie jest główny efekt WBTB. Samoczynne uświadomienia w następnych snach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
29.08.2020r.

Pora spania: 00:30

Poszedłem na spacer do lasu. Szedłem chodnikiem, a następnie w naturalny krajobraz między drzewa. Nieopodal w głębi lasu słyszałem grającą muzykę. Okazało się, że jest tam pewnego rodzaju stary bunkier w kształcie litery n, a w środku ktoś sobie cziluje. Poszedłem, więc wyżej, a tam zobaczyłem opuszczony (jakby pensjonat) bez szyb z zasłonami w oknach. Trochę wyżej była już normalna ulica, przez którą przejechało jakieś auto. W gąszczu na prawo zobaczyłem niedźwiedzia zbiegającego w dół. Uświadomiłem się i stwierdziłem, że jeśli będę latał to wówczas nic mi nie zrobi, lecz latanie było bardzo chaotyczne i szybkie. Nie udało mi się powoli pływać w powietrzu jak w gęstym płynie, ani okiełznać miotły, na której siedziałem, bowiem zachowywała się nieprzewidywalnie. 

Będąc pewnym siebie doleciałem ledwo co do owego bunkru i w środku spotkałem jakieś kreskówkowe postacie co było dość zabawne. Zacząłem schodzić w dół, z powrotem. Szedłem wzdłuż boku jakiegoś budynku i zobaczyłem stojącą jakby nigdy nic sarnę. Nie bałem się jej. Wyszedłem zza budynku, przy którym na prawo była siatka i pomyślałem, że przecież wyskoczy tam na mnie niedźwiedź. Jednakże jak się okazało, nie rzucił się na mnie niedźwiedź, a lew (bez grzywy) tak jakby atakował. Było to zabawne, a lew po prostu przeze mnie przeniknął i nie mógł mi nic zrobić. Stałem przy siatce i powiedziałem sobie, że „skupiam się na szczegółach”. Wówczas grająca muzyka z bunkra zaczęła grać głośniej do rytmu zabawnej walki, a ja „walczyłem” z lwem rzucając w niego czymś tak, żeby go odrzucało i żeby skakał jak guma odbijając się.


Następnie szedłem gdzieś dalej (muzyka wciąż grała, a były to skoczne bitewne rytmy, ale bardziej z gry dla dzieci) i doszedłem do trzepaka, przy którym byli moi dziadkowie. Mieliśmy za zadanie pomalować trzepak. Muzyka, więc co zabawne stała się jeszcze głośniejsza, lecz tak, jakby grała w całej otaczającej mnie przestrzeni. 

Byłem kontent, więc malowałem co nie do końca mi wychodziło, ale nie było to istotne. Położony gdzieś pędzel okazał się zaabsorbować trochę brudu i tym samym zniweczył „czystą robotę”. 


Zapisałem swój świadomy sen o 7:00, rozbudziłem się, a następnie przygotowałem się na kolejny świadomy sen (WBTB, WILD). 7:30 poszedłem spać.

8:25

Spałem na trawie na swoim osiedlu, a bawiące się nieopodal dzieciaki mówiły, że jestem menel i, żeby do mnie nie podchodzić. Ja natomiast pomyślałem o nich, jako o cygańskich dzieciach, które mogą mnie okraść. Jeden z nich podszedł i coś chciał, a zaraz po nim przyszło dwóch innych (jak się okazało moich starych znajomych z dzieciństwa). Wówczas wstałem, a oni ustawiając się w trzyosobowy rządek zaczęli pojedynczo mnie okrążać, mówić „lubimy się” i podawać mi rękę.

Następnie pamiętam, że byłem na balkonie jakieś wielodzietnej rodziny (wszędzie bawiły się dzieci) i patrzyłem przez niego na zewnątrz. Następnie będąc na balkonie postanowiłem przywołać gadającego kota Przewodnika, więc zamknąłem oczy i… gdy chciałem je otworzyć byłem jakby blisko przebudzenia, więc oczu nie otworzyłem. Siedziałem tylko w pustce i postanowiłem czekać (swoją drogą czułem, że po zamknięciu oczu znajduję się w dziwnym stanie, jakby wewnątrz siebie śpiącego). 

Następnie ciemność szybko nabrała kształtów i znalazłem się w swoim mieszkaniu. Zacząłem biegać po nim tam i z powrotem, rzuciłem mandarynką w ścianę (ona się odbiła jak piłka) i pobiegłem w stronę balkonu. Otworzyłem drzwi i postanowiłem wyskoczyć, lecz uprzednio upewniając się, że jest to sen. Widok z balkonu był zupełnie inny, niż zwykle, więc szybko się połapałem, że mogę latać. Przede mną roztaczał się ogromny plac, jakby widok na miejsce przy rynku jakiegoś miasta. W dole widziałem asfalt, stojące taksówki i przejście dla pieszych. Był to bardzo szczegółowy widok. Obudziłem się.

9:45

Znajdowałem się w mieszkaniu, które ktoś przez przypadek zalał. Woda sięgała po kostki, dlatego też otworzyliśmy drzwi frontowe i woda spłynęła do piwnicy, której drzwi były otwarte (lub zamknięte i ktoś poszedł je otworzyć). Oprócz tego było coś jeszcze, ale szczegóły tego snu się zatarły. Może rozmawiałem z ciocią.

Następnie znalazłem się jakby w Chinach, w dojo? (Nie znam się zbytnio). Okazało się, że znajdowałem się w potężnym miejscu mieszkalnym i jakby galerii, w którym wszystko było połączone w takim chińsko-japońskim stylu. Było to niesamowite znaleźć się w czymś podobnym. Podłoga była miękka, a ja podszedłem do kogoś kto chciał mi coś pokazać. Na prawo ode mnie znajdował się mężczyzna z maseczką, tak więc i ja postanowiłem ją założyć. Siadając do stołu maseczka pękła i wówczas przyszła komisja sprawdzająca, więc pokazałem im to, że moja pękła i sięgnąłem do kieszeni po nową. Chwilę później usiadłem przy wystawnym stole z eleganckimi, sławnymi ludźmi. Siedziałem z nimi i jak się okazało ja sam byłem sławny. Po mojej lewej stronie siedziała kobieta, która zaczęła mówić o swoim przygotowaniu do świadomego śnienia, a ja powiedziałem jej o WBTB i MILD, lub WILD na co ona odpowiedziała, że korzysta z tego pierwszego połączenia. Wówczas na prawo ode mnie zobaczyłem grupkę nastolatków wykrzykujących moje imię, więc miło zaskoczony poszedłem do moich fanów, którzy chcieli zrobić zdjęcie. Przybijałem im ponad głową piątki (nie pamiętam, żebym robił to kiedyś na taką skalę). Ustawiłem się z nimi do zdjęcia przyjmując przy tym jakąś pozę. Wówczas zaczęli kręcić film-selfie i skakać (jakby do klipu muzycznego), a ja nie wiedziałem jak się zachować, więc początkowo niepewnie stałem, a później też zacząłem skakać. Skakanie bowiem w ten sposób nieszczególnie pasuje mi do wizerunku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
30.08.2020r.

Pora spania: 00:20


Byłem w aucie ze „swoją” dziewczyną (nie do końca ją pamiętam, ale wiem, że była moją dziewczyną) i jej babcią (lub mamą). Poprosiłem, aby mnie gdzieś zawiozła i wysiadłem czekając na członków mojej rodziny. Nie chciałem, aby dziewczyna mnie przy nich widziała, więc odszedłem osiedlowym chodnikiem w stronę roboczego auta. Podszedłem do niego razem z innymi członkami mojej rodziny, lecz na nim byli już jacyś złomiarze przeglądający znajdujące się na nim rzeczy. Nie powinni tego robić, bowiem było to nasze auto, więc zaczęliśmy ich nachodzić jak jakichś złodziejów. Jeden z nich będący na aucie (drugi też był) powiedział, że nie ma problemu i oddał to co już chciał ze sobą wziąć. Wówczas jeden z członków mojej rodziny postanowił im się pochwalić tym co za ile dostał, jeśli chodzi o jakąś pralkę, czy też metalową, ogromną płytę (kosztującą 200 złotych). Były one przysypane ziemią zapewne, żeby ukryć najcenniejsze rzeczy znajdujące się pod nią.

Obudziłem się o 7:30, zapisałem sen i zanotowałem kilka rzeczy:
„Przez ostatnie dni mogłem się budzić bez problemu (tak wcześnie). Teraz nie mogę otworzyć oczu, ani wstać. Nie mam sił, jestem zmęczony. Wieczorem szybko zasnąłem. Czuję się tak jakbym nie spał (a trochę spałem)”.

Nawet nie pamiętam jak zasnąłem, po prostu odpłynąłem koncentrując się na czerni przed oczami.

8:45

Szedłem ze znajomymi przez jedną z ulic w moim mieście. W ręce niosłem reklamówkę z kilkoma plastikowymi butelkami z piciem. Reklamówka się urwała. Były w niej też plastikowe, puste butelki nadające się do wyrzucenia. Nieopodal, więc zauważyłem siatkę, w której była dziura i pomyślałem, że powinienem je tam wyrzucić. Za siatką było boisko, na którym bawiły się dzieciaki z nauczycielem. Uznałem, że mój pomysł z dziuro-śmietnikiem był bez sensu i poszliśmy dalej. Tam zobaczyłem nauczycielki ze swojej (już byłej) szkoły, oraz dziewczynę, która chodziła do równoległej klasy palącą papierosa. Gdy tak szliśmy koło nas przeszła ładna dziewczyna, która również paliła papierosa i mój kolega wyrwał jej go mówiąc, że „tobie już wystarczy”, Zapytaliśmy się czy ją zna, a on odpowiedział, że nie. Uznałem jego zachowanie za niegrzeczne.

9:07

Szedłem razem ze swoją (starą już) klasą w jakieś miejsce. Była też moja nauczycielka chemiczka z gimnazjum. Rozmawiałem z nią i było fajnie, wspominaliśmy bowiem stare czasy. Następnie znalazłem się w budynku Domu Kulturalnego i razem z klasą wszedłem do pokoju (z dwoma osobnymi wejściami do innych pokoi). Okazało się, że mieliśmy tam mieć jakąś nową lekcję. Początkowo prowadził ją jakiś ezoteryczny ksiądz, a później nauczyciel w średnim wieku z wąsami. Nie pamiętam co mówił. Jadłem wówczas ciasto (jakby duży pieróg z powidłem) i uświadomiłem się. Chodziłem po sali i zwracałem uwagę na szczegóły. Stwierdziłem, że panuje tu zbyt duży hałas i postanowiłem, że chcę oczyścić miejsce z ludzi, tak, że jak się odwrócę to ich nie będzie. Wówczas jedyne co się zmieniło to zgasło światło w pokoju, w którego stronę byłem zwrócony (ha ha, bardzo śmieszne umyśle). Gdy sen zaczął się rozmywać wówczas usiadłem na krześle w rogu i postanowiłem obserwować to co się z nim dzieje, dlaczego tak się dzieje, itp. Siedziałem, więc i patrzyłem wokół siebie. Podszedł do mnie kolega i gestykulując znacznie swoją prawą ręką coś mówił. Pamiętam realizm, szczegóły (jak rzeczywistość!), którymi byłem wręcz zachwycony (nie była to skrajna emocja). Wówczas byłem świadomy jeszcze „kilka minut”, aż sen po prostu zanikł. 

Obudzony leżałem z zamkniętymi oczami i pomyślałem, że zapiszę sen, lecz następnie stwierdziłem, że zapamiętam go, zasnę ponownie i zapiszę później. 
Tym samym po chwili powróciłem do TEGO SAMEGO snu, z TYMI SAMYMI elementami (niesamowite). 

Będąc w początkowej sali przypomniałem sobie sen poprzedni, powtórzyłem w głowie jego główne elementy tak, żeby nie zapomnieć i wyszedłem na korytarz. Skierowałem się w stronę schodów, przy których nagle zgasło światło, ale nie przejmowałem się tym. Były raczej drewniane i wąskie (inne, niż są w rzeczywistości). Odwróciłem się i zobaczyłem dwie znajome wchodzące do dużej sali na prawo ode mnie. Na lewo w korytarzu stały dwie kolejne. Pomyślałem, że te pierwsze były atrakcyjniejsze, więc skierowałem się za nimi do sali, która okazała się być obszerna i oświetlona. Następnie sen trwał jeszcze „kilka minut”, a ja się obudziłem.

Po obudzeniu się byłem wyspany i dodatkowo: szczęsliwy i zmotywowany do działania.

   
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Wygląda na to, że jednak ty rozmywasz ten sen, tworzysz tą treść spodziewając się jej. Lepiej oducz się tego :). Kiedy sen NAPRAWDĘ się samoczynnie rozmywa, to trwa to dość szybko i kończy ostatecznie fazę REM, co daje uczucie wyspania i uniemożliwia natychmiastowy powrót do snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
31.08.2020r.

Rano nie mogłem się zebrać, żeby się rozbudzić, więc ominąłem WBTB (co uważam za beznadziejny pomysł!), ale "powoli do przodu" jak to mawiam.

6:24

Znajdowałem się na starym, parterowym, szarym budynku, którego sufit się zawalał. Na jego skraju znajdował się telewizor, w którym leciała jakaś bajka Disneya, a ja oglądałem ją z poszarpanej, brudnej kanapy. Czułem się incognito, lecz wówczas zauważyłem w dole kobietę, która usłyszała dźwięki z telewizora i możliwe, że coś na ten temat mówiła. Wokół niej tam i z powrotem przechodzili różni ludzie, a ja z góry budynku mogłem ich obserwować. 

7:32

Znajdowałem się w prywatnej posiadłości Seleny Gomez. Miała ona również swój prywatny basen pełen lodu. Uznałem to za coś fantastycznego, dlatego też postanowiłem popływać w nim razem z innymi ludźmi. Wiele osób wchodziło do basenu, ale wytrzymywali oni tylko kilka sekund. Wówczas po metalowych barierkach zszedłem i ja. Pamiętam jak zanurzony w wodzie spokojnie oddychałem i skupiałem się na doznaniach zimna. Ludzie zainteresowali się mną, bowiem tylko mi udało się wytrzymywać w spokoju tak długo. Gdy już wyszedłem czułem, że bez problemu dałbym radę wytrzymać jeszcze kilka minut. Mój wynik to 2:17 minuty. W posiadłości Seleny było dużo ludzi, a ja rozmawiałem z nimi w języku angielskim. Czasem miałem problem ze jakimś słówkiem i podczas rozmowy z przypadkowym mężczyzną ten powiedział mi, że to widocznie kwestia mojego akcentu. Patrząc na Selenę pamiętam, iż stwierdziłem, że jest ładna.

7:43

Śniło mi się podpisanie jakiegoś paktu przez Niemcy. Pamiętam też postać Himmlera. Walka Polski o odrodzenie. Polacy walczący o jeden cel.

10:55

Szedłem asfaltową drogą nieopodal mojego osiedla. Byłem na spacerze, a niedaleko przed sobą zobaczyłem taksówkę. Znajdował się w niej znany mi już skądś mężczyzna. Ześlizgiwałem się po asfalcie jak po lodzie, a następnie wyskoczyłem trochę niezdarnie na chodnik, więc uśmiechając się odwróciłem w stronę taksówkarza. Szedłem chodnikiem w dół i w pewnym momencie postanowiłem, że pobiegnę sprintem tyle ile dam radę. Biegłem więc i biegłem, aż zaczęły boleć mnie mięśnie ud, więc skoncentrowałem się, aby uczucie to zniknęło, ale na próżno. Nagle uświadomiłem się i na spokojnie postanowiłem wzbijać się w górę, tak, żeby móc latać (brak uczucia grawitacji). Udało mi się, lecz chwilę później sen się rozmył, a ja się obudziłem.

Inne

Oprócz tego pamiętam jeszcze urywki wcześniejszych snów. Jeden mocno nacechowany był twórczością Lovecrafta, bowiem znajdowałem się pod wodą, coś w niej robiłem, a w dalszej części snu jacyś znajomi zaczęli zmieniać twarze na twarze kosmitów/potwornych kreatur. 

Miałem jeszcze sen, w którym jechałem z kolegą autem pijąc piwo z butelki. W pewnym momencie auto wpadło w dziurę, a butelka naruszyła mi zęby co było fatalnym wręcz uczuciem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
1.09.2020r.

Miałem w nocy fałszywe przebudzenie, podczas którego zapisałem dość długi sen, a chwilę później się obudziłem i byłem totalnie zrezygnowany tym co się właśnie stało ( :) ).

8:59

Śniło mi się, że pojechałem z babcią do sklepu spożywczego. Będąc w środku babcia postanowiła kupić sporo niepotrzebnych rzeczy. Raziło mnie to, no bo po co? Stojąc przy kasie pakowałem wszystko do wózka patrząc czy na pewno o czymś nie zapomniałem. Odchodząc od sklepowej kasy zauważyliśmy ciocię i razem z nią ruszyliśmy na kolejne zakupy. Poszliśmy w stronę auta. Ogólnie rzecz biorąc wśród tłumu ludzi w sklepie czułem się źle, było mi nieswojo. Chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść.

Pojechałem więc w stronę następnego miejsca i zaparkowałem po środku jezdni, ale tak, żeby nikomu to nie przeszkadzało (nie pytajcie czemu tak pomyślałem). Czekałem, więc w aucie , aż w pewnym momencie babcia otworzyła drzwi i pokazała, że przez przypadek wzięliśmy jakiegoś pilota ze sklepu. Moim zadaniem było go zwrócić. Wówczas stojąc tak po środku jezdni ludzie z jakiejś drogi wyjazdowej zaczęli na mnie „pipczeć”, więc w końcu odpaliłem auto i pojechałem z powrotem do poprzedniego sklepu. Jechałem spokojnie (nie wiedząc co i jak, bo nigdy nie jeździłem autem). Dotarłem na miejsce, a tam okazało się, że parking jest remontowany, a pracownicy na miejscu powiedzieli, że sklep jest zamknięty. Wówczas dobrze zaparkowałem i ze znajomymi skierowaliśmy się w stronę budynku.

Inne

Miałem sen związany z miejscem niedaleko miejsca mojego zamieszkania. Byliśmy na działce u wujka nieopodal mojego osiedla (nie ma tam działki). Tam zgubiłem jakieś części do ładowarki do maca. Był tam też młody dzik, który nas atakował, lecz nie brałem tego na poważnie, ponieważ był młody. Miał wyrastające dopiero kły, którymi szarżując na mnie coś mi zrobił. Później odszedł od nas i na skraju przepaści zawył zwołując tym samym inne dziki. Wujek odwiózł mnie do domu, a na działce została jakaś brakująca część ładowarki. Następnie będąc jakby na lekcji w szkole pytałem się kolegi, czy można zamówić osobno te elementy, lecz on odpowiadał mi w sposób cyniczny i sarkastyczny (irytujące).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
2.09.2020r.

Przed snem użyłem autosugestii dotyczącej wstania o godzinie 7:30.

Śniła mi się możliwość pływania w głębi morza. Miałem na sobie specjalny strój do nurkowania. Było to bardzo dziwne, bo nigdy tego nie robiłem. Będąc  podpiętym do linki przy betonowym brzegu czułem się średnio, bowiem głębia wody nie jest przedłużeniem mojej osoby - to raczej podświadomy strach. Wychodząc na betonowy brzeg przy wodzie usiadłem i zobaczyłem kobietę w podobnym stroju. Rozmawialiśmy. 

Następnie rozmawiałem z moimi domownikami. Miałem stacjonarny telefon w ręce, a na jego ekranie przeglądając kto dzwonił zacząłem zauważać nieprawidłowości, bo były tam głównie angielskie nazwiska. Myślałem, że to rzeczywistość. Stałem w kuchni i gdy patrzyłem przed siebie nagle mnie oświeciło, gdy zaczynałem kwestionować rzeczy wokół. Popatrzyłem na tarczę zegara znajdującego się na ścianie i ujrzałem na niej normalne cyfry i wskazówki - a także jakieś dziwne elementy. Zdałem sobie sprawę z tego, że jest to sen - z lekkim zrezygnowaniem, że tak łatwo dałem się pociągnąć iluzji. Pytałem domownika, czy „serio?” to się stało. Mówił, że nie, jak to, jaki sen, wszystko jest przecież normalnie.

Nadal z niesmakiem w ustach przypatrywałem się wszystkiemu wokół. Zacząłem czuć doznania-wibracje w udach. Rzuciłem się, wiec tak by siedzieć „na piętach” w pozie medytacyjnej i w spokoju oczekiwałem i obserwowałem. Czując wibracje w udach obudziłem się… jak na zawołanie o 7:29. Oprócz tego leżąc czułem te same wibracje-doznania co we śnie.

WBTB, WILD


8:45

Poznałem swoją mamę. Jechałem z jakimiś starszymi osobami (młodymi dorosłymi, chyba „moimi” braćmi” autem. Pakowałem do bagażnika reklamówki z pustymi butelkami. Tłukłem się niemiłosiernie zwracając uwagę ludzi wokół siebie. Mama jadąc nie była uważna i odwracała się w aucie przez co wyjechała z zakrętu wpadając w przepaść, a na końcu do rzeki.

9:23

Często się budziłem i pojawiałem w świadomych, raczej krótkich snach. Po obudzeniu nie otwierałem oczu przez co szybko zasypiałem i miałem kolejne sny.

Kilka świadomych snów. W jednym z nich znajdowałem się w swoim pokoju i przed otworzeniem drzwi postanowiłem, że jak już je otworzę to ujrzę za nimi przywołaną przez siebie osobę. Nie spełniło się to jednak, a w zamian otrzymałem tylko jakieś stopy (???) abstrakcyjnie oderwane (bez krwi, a w miejscu cięcia jakby skóra po prostu) znajdujące się co jakiś czas w odstępach w przedpokoju mojego mieszkania. Drzwi frontowe były otwarte. Czuć było dziwną pustkę, coś niewyjaśnionego, niepokojącego. Chyba się obudziłem.

Podobna sceneria, tym razem jednak w największym pokoju mojego mieszkania znajdowała się jakaś kobieta. Wydawała się być ładna, ale jednocześnie jakby przyduża. Wszedłem, więc do pokoju, a Jakiś czas później obudziłem się. Pamiętam, że panowałem nad emocjami i podczas tego snu byłem spokojny i opanowany.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
17.08.2020r.

Jechałem z tatą, jego żoną i moim rodzeństwem autem. Miałem pójść po coś do dziadka mojej siostry, ale zastanawiając się nad tym zrozumiałem, że wcale nie muszę robić czegoś takiego. Jechaliśmy ulicą (pod górę) w stronę miejsca mojego zamieszkania. Wysiadłem na przystanku żegnając się z osobami w aucie, ale później jakby znowu się w nim pojawiłem. 

Padał deszcz i było ślisko. Jechaliśmy przy lesie, a przez okno zobaczyłem wielki dom. Byli przy nim ludzie rozdający drzewa do posadzenia. Tato jechał szybko jak na takie warunki pogodowe. 


Jechaliśmy w dół drogi, aż wyprzedziły nas dwa auta. Jechały bardzo szybko, pomimo faktu, iż było ślisko. Wciąż zjeżdżaliśmy drogą i tato nie wyrobił się na zakręcie. Z tyłu jechało auto i przejechało koło nas driftując. Po swojej lewej stronie zobaczyłem krystaliczny strumień i pomyślałem o wykąpaniu się w nim. Wjechaliśmy w zepsutą część drogi przy skarpie, z której nie było jak wyjechać. To był koniec. 

Z uśmiechem zamknąłem, więc oczy i powiedziałem wszystkim, że do zobaczenia, czeka nas następne życie i w spokoju badałem sytuację. Czułem doznania na ciele, skręcające się ręce jakby woda (sam nie wiem o co mogło mi chodzić).

Gdzieś w międzyczasie się obudziłem, ale powróciłem do snu.


Byłem w pięknym, potężnym lesie. Żyłem. Skoczyłem ze skarpy w przepaść, w drzewa. Następnie znalazłem się w domku i byłem świadomy. Chodziłem po nim. Było to drewniane pomieszczenie, a przyglądając się ścianom ujrzałem coś jakby tułów, głowę kozła. Następnie siedziałem na krześle i patrząc w dół widziałem, że mam kopyta. Początkowo jakby mnie to zdziwiło, ale pomyślałem też, że moja odraza spowodowana jest moją ludzką reakcją, a takie kopyta mogą być czymś zupełnie normalnym.

Wstałem, liczyłem. Sen był bardzo klarowny. Siedziałem na krześle i z nim wstałem, bo nogi (jakby fauna) miałem w jakiś sposób jakby od dołu zaplątane. Otworzyłem szafę, lecz była pusta. Otworzyłem coś obok niej i były tam książki. Wziąłem jedną do ręki. Znajdowały się w niej jakby fizyczne wzory, ale później pomyślałem, że jednak matematyczne.

Gdy doliczyłem do dziesięciu coś w głębi domku dało głos, który wiązał się w moim umyśle z czymś straszliwym, lecz ja uśmiechnąłem się, oparłem o parapet okna i czekałem na To coś.

Nie czułem intuicyjnego strachu, a w domku wiedziałem, że po prostu Tego nie rozumiem. 
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
4.09.2020r.

5:30

Śniło mi się jakieś monstrum zabijające ludzi w okropnych męczarniach tak, że jest to dla nich potworne - jeśli chodzi o ból - nawet po śmierci.
Przemierzałem wielki, ciemny dom, a to coś było w ciemności.


6:48

Sen o „mojej” siostrze. Rozmawiałem z nią w średnim pokoju mojego mieszkania. Spędzaliśmy czas, mogłem się z nią dogadać i byłem zadowolony z posiadania siostry, z którą mogę porozmawiać. Wyszliśmy na spacer. Piłem sok malinowy, którym się oblałem i wycierałem przez to spodnie. Szliśmy asfaltową dróżką wśród przyrody, a po mojej prawej stronie dostrzegłem ładną dziewczynę pracującą w polu. Trochę dalej po lewej stronie zobaczyłem klimatyczną ławeczkę przy starym drzewie.

Jeździłem na dziwnym urządzeniu z kółkami: siedząc odpychałem się nogami (jakby rolkami). Nie można było tego specjalnie kontrolować i w tej scenie mówiący wywalił się z dużą prędkością w drzewo. Następnie przedstawiona była scena z chłopakami, którzy wyciągali coś przy tym drzewie, a cała akcja rozgrywała się na terenie mojej podstawówki.

7:15

Było to jakby wyjście szkolne, spotkania szkolne z ludźmi. Pamiętam, że była tam moja była, jej znajomi, oraz moi znajomi i tak mijał czas siedząc i rozmawiając. Później wyszliśmy grupką ludzi z pokoju i znaleźliśmy się na korytarzu. Szedłem przed siebie, a wokół ciągle ktoś biegał i w końcu znalazłem się jakby na lini startu i mi też kazano biec (wykrzykiwano moje nazwisko).  Nie zrobiłem tego i idąc dalej ciągle ktoś na mnie wpadał. Dochodząc do pewnego miejsca przyczepił się do mnie jakiś chłopak i ciągle coś gadał i nie dawał mi spokoju. Odganiałem się od niego. Natrętne dziecko, na które musiałem w końcu nakrzyczeć. Obok stała piękna pani zajmująca się tymi dzieciakami i bardzo mnie sobą urzekła. Na posadce zauważyłem jakieś czasopisma, które wydawały się być interesujące (zawierające jakąś wiedzę). Chłopak, od którego się odganiałem naskarżył się tacie i jego tato postanowił mnie pobić. Cofałem się patrząc ciągle na jego brzydką, starą, chłopską twarz i udawało mi się powstrzymywać jego ataki pięściami. Próbowałem przemówić mu do rozsądku, ale w ogóle mnie nie słuchał.

Następnie pamiętam pionowy, ciemny korytarz zafoliowany od góry, a w jego wnętrzu chodzącego potężnego pająka. Miałem w ręku bumerang, którym w niego rzucałem (aż w końcu go pokonałem). Bumerang wracał mi do ręki.


7:30 WBTW

8:30

Siedziałem w „swoim” mieszkaniu i było ciemno. Następnie zasnąłem i jak się obudziłem późniejszym wieczorem to było jasno. Otwierając drzwi do salonu widziałem dziadków pijących piwo z kufli. Dziadzio szybko się upił.

8:50

Przyśniła mi się Była-Była. Rozmawiałem z nią, a gdy się położyła zacząłem się z nią całować (no comment). To było bardzo dziwne uczucie, bo miała strasznie mokry język (no comment). Chwilę później przez drzwi zajrzeli jej znajomi, a mi zrobiło się głupio, więc wyszedłem z pokoju pod pretekstem.


Następnie jakby moja Była połączona była z Byłą-Byłą. Spałem u niej i we śnie śniłem świadomy sen o kreowaniu. Byłem w jakimś pokoju i obok mnie stała bardzo wysoka, chuda dziewczyna. Zaszedłem ją od tyłu (bez skojarzeń), objąłem i wyobraziłem sobie, że się skurcza do normalnych rozmiarów. Mój cel był jeden: Mistyczna Pani, Która Namieszała Mi W Głowie i Sercu. Podczas kreacji skupiłem się na emocjach i jej osobie i udało mi się. Odwracając ją jednak twarzą do siebie była sobą, ale połączona twarzą z moją inną znajomą (twarz normalna, absurdalnie ciekawe). Próbowałem, więc dalej i tym razem postanowiłem wytworzyć kogoś innego. Chyba się nie udało i…

Obudziłem się we śnie śpiąc u Byłej dziewczyny. Jakoś tak się złożyło, że otwierając drzwi przeciąg wywalił je z zawiasów, a szkło wbiło mi się w górną część stopy. Opowiedziałem ludziom z mieszkania o tym co się stało i podszedłem do regału z książkami (pamiętam, że on był wcześniej przy Byłej-Byłej) i spróbowałem wywołać świadomy sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów - Howolf Howolf 141 16,207 5 godzin(y) temu
Ostatni post: Howolf
  Dziennik snów - Areckt Areckt 52 1,132 11 godzin(y) temu
Ostatni post: Areckt
  Dziennik Snów Crown Crown 5 135 16-09-2020, 12:33
Ostatni post: Crown
  Dziennik snów zwykłych By Nocny Harry Nocny Harry 50 1,615 15-09-2020, 20:07
Ostatni post: Nocny Harry
  Dziennik Snów PseudonimJa PseudonimJa 9 319 12-09-2020, 18:56
Ostatni post: PseudonimJa

Skocz do:

UA-88656808-1