09-07-2011, 14:01
no dobra, idąc waszymi śladami zaczne 
Tej nocy wykorzystałam i-dosera. Musiałam go słuchac ze trzy razy, bo mam jakies uczulenie i nie drapanie się jest bardzo trudne, ale w koncu juz za tym tzrecim razem zaczełam olewać swędzenie. Myśli przestały mnie atakować a ja sobie spokojnie leżałam wsłuchując się w dźwieki, które zaczynały mnie bardzo ciekawic. Kiedy dos dobiegł konca właczyła się bardzo hard rockowa piosenka, która wyrwała mnie z, już bardzo przyjemnego, stanu totalnego relaksu. Zła wyłączyłam mp3 i mówię, że pieprze to ale Tak pomyślałam chwilę, że przecież nie słuchałam na mp3 tylko podłączyłam słuchawki do kompa, a on był wyłączony. Podeszłam do okna i mówię, że może skocze, bo jeśli to nie sen to najwyżej się połamie, ale wtedy usłyszałam w pokoju głos, bardzo donosny, kobiecy głos: kasiu nie! tak się wystraszyłam, że...obudziłam się
komputer naturalnie był włączony a słuchawki miałam nadal w uszach

Tej nocy wykorzystałam i-dosera. Musiałam go słuchac ze trzy razy, bo mam jakies uczulenie i nie drapanie się jest bardzo trudne, ale w koncu juz za tym tzrecim razem zaczełam olewać swędzenie. Myśli przestały mnie atakować a ja sobie spokojnie leżałam wsłuchując się w dźwieki, które zaczynały mnie bardzo ciekawic. Kiedy dos dobiegł konca właczyła się bardzo hard rockowa piosenka, która wyrwała mnie z, już bardzo przyjemnego, stanu totalnego relaksu. Zła wyłączyłam mp3 i mówię, że pieprze to ale Tak pomyślałam chwilę, że przecież nie słuchałam na mp3 tylko podłączyłam słuchawki do kompa, a on był wyłączony. Podeszłam do okna i mówię, że może skocze, bo jeśli to nie sen to najwyżej się połamie, ale wtedy usłyszałam w pokoju głos, bardzo donosny, kobiecy głos: kasiu nie! tak się wystraszyłam, że...obudziłam się
komputer naturalnie był włączony a słuchawki miałam nadal w uszach





