04-01-2014, 17:34
Bedę zapisywał tu swoje sny . Jak widać w tytule - chciałbym nauczyć się świadomie śnić. Kiedyś już próbowałem , ale się poddałem . Teraz ' trenuję to ' od dwóch dni . Sny od zawsze zapamiętywałem szczegółowo , więc nie muszę się tego uczyć od podstaw , tylko doskonalić . Miałem LD dwa razy . Raz przy poprzednim trenowaniu . Obudziłem się w jakimś pokoju i wyleciałem przez okno . Drugi był niedawno , ale podekscytowałem się tak bardzo , że mnie wywaliło . Jeśli koszmary w których orientowałem się , że jestem w śnie i muszę jak najszybciej się obudzić też się liczą to będzie ich trochę więcej , bo mam tak przy prawie każdym koszmarze . Mam nadzieję , że już niedługo będę mógł tu opisywać LDki zamiast głębokich snów 
Dziś miałem 3 sny. Pierwszy krótki , drugi średni a trzeci bardzo długi . Zacznę od najdłuższego :
Umówiłem się z jakimiś ludźmi na rzucanie się meblami . Była to chyba jakaś zabawa , zawody czy coś w tym stylu . Były dwie drużyny. Każda miała swoją kupkę mebli . Nasza była na terenie przychodni obok mojego domu . W przeciwnej drużynie była dziewczyna , która mówiła , że wszystko jest głupie . Wyglądała jak aktorka z serialu na Nickelodeon ( czy jakoś tak , to program dla dzieci , naoglądałem się u 5 lat młodszego kuzyna ) . Serial ten nazywa się ''Viktoria znaczy zwycięstwo'' . Ta w czarnych włosach i wredna. Każdy z nas wziął po meblu i poszedł na ulicę . Po jednej stronie ulicy byla jedna drużyna , a po drugiej druga. Czas start. Wyrzucam mebel , ale bez zamachnięcia się . Nie trafiam . Dziwię się czemu . Dopiero po 3 razie zamachnąłem się i trafiłem w czarnowłosą dziewczynę . Powoli kończą się meble . Postanowiłem oszukać i pójść do domu kobiety która była w nim tylko w poszczególne dni . Dziś miało jej nie być . Wszedłem do domu i powędrowałem do kuchni . Wyciągnąłem złamaną w pół deskę do krojenia z bochenkiem chleba na niej . Kiedy już wychodziłem nagle zobaczyłem kobietę która mieszka w domu w ktorym się znajduję .Miala krótkie , rudawo brązowe włosy. Miała około 40stki , ale jej twarz wyglądała bardzo młodo. Na szczęście mnie nie zauważyła i wyszła z domu. Odetchnąłem z ulgą . Wyszedłem zaraz za nią , co było kompletnie nielogiczne . Myślałem , że już gdzieś poszła , a ona siedziała na schodach i rozmawiała z moim tatą. Kompletnie nie przejęła się tym , że właśnie wyszedłem z jej domu . Z obojętną miną zabrała mi moją deskę z bochenkiem , a ja zapytałem jak to możliwe , że tu jest , skoro mialo jej nie być . Ona powiedziała , że właśnie wróciła z jakiegoś kraju . Nagle pojawiła jej się broda . Odwróciła głowę , a broda zniknęła . Powiedziałem ''Fajna broda '' . Mój tata myślał , że to do niego . Ona odpowiedziała '' jaka broda? '' ściągając z twarzy płaty silikonu . Gdy to zrobiła wyglądała zdecydowanie starzej niż przedtem . W czasie całej konwersacji na schodach cały czas bawiłem się ze zwierzęciem zwanym Agama Brodata. Bynajmniej tak mi mówiła podświadomość we śnie . Agamę kojarzę z opowiadań kolegi , bo on posiada taką agamę . We śnie wyglądała bardziej jak jakiś pokemon lub mały dinozaur ( sięgała mi do kolan ) kobieta zaproponowała mi , żebym pobawił się też z kanarko-agamą . Na samym dole schodów leżała klatka dla ptaka. Był w niej ptak o wyjątkowo dziwnym umaszczeniu. Podobnym do tej agamy. We śnie zmieniła się scena. Byliśmy w jakimś lesie z rodzicami . Mama zapytała taty skąd ma tyle pieniędzy. Nagle to , co widziałem zaczęło wyglądać jak w grze. Sprawdziłem ile tata miał pieniędzy było to to 9370 złotych . Nie mam pojęcia jak zapamiętałem tę liczbę , skoro w snach podobno nie da się czytać ) I nagle oddaliłem się od rodziców . Na mojej minimapie (przypominam , że nadal jestem w grze ) pojawiły się dwie podświetlone drogi . Obudziłem się .
Teraz krótki .
Moja kuzynka opowiadała mi o czasach jej podstawówki . Obudziłem się .
Średni .
Siedziałem u mojej cioci. Nie było to jej mieszkanie . Była to jakaś melina . Leżałem z nią , kuzynem i wujkiem który wygląda zupełnie inaczej w rzeczywistości , niż w tym śnie . Co ciekawe kuzyn który tam był śnił mi się też wczoraj. Nagle na półce przed nami usiadły trzy motyle . Nie byly to zwykle motyle . Miały ogromne rozmiary . Jeden taki był jak moje przedramię. Nienawidzę owadów , więc się przeraziłem . Pojawił się też świerszcz podobnych rozmiarów . Razem z kuzynem wstaliśmy , bo nie mogliśmy na to patrzeć . Zaraz potem owady nas podsiadły. Obudziłem się .

Dziś miałem 3 sny. Pierwszy krótki , drugi średni a trzeci bardzo długi . Zacznę od najdłuższego :
Umówiłem się z jakimiś ludźmi na rzucanie się meblami . Była to chyba jakaś zabawa , zawody czy coś w tym stylu . Były dwie drużyny. Każda miała swoją kupkę mebli . Nasza była na terenie przychodni obok mojego domu . W przeciwnej drużynie była dziewczyna , która mówiła , że wszystko jest głupie . Wyglądała jak aktorka z serialu na Nickelodeon ( czy jakoś tak , to program dla dzieci , naoglądałem się u 5 lat młodszego kuzyna ) . Serial ten nazywa się ''Viktoria znaczy zwycięstwo'' . Ta w czarnych włosach i wredna. Każdy z nas wziął po meblu i poszedł na ulicę . Po jednej stronie ulicy byla jedna drużyna , a po drugiej druga. Czas start. Wyrzucam mebel , ale bez zamachnięcia się . Nie trafiam . Dziwię się czemu . Dopiero po 3 razie zamachnąłem się i trafiłem w czarnowłosą dziewczynę . Powoli kończą się meble . Postanowiłem oszukać i pójść do domu kobiety która była w nim tylko w poszczególne dni . Dziś miało jej nie być . Wszedłem do domu i powędrowałem do kuchni . Wyciągnąłem złamaną w pół deskę do krojenia z bochenkiem chleba na niej . Kiedy już wychodziłem nagle zobaczyłem kobietę która mieszka w domu w ktorym się znajduję .Miala krótkie , rudawo brązowe włosy. Miała około 40stki , ale jej twarz wyglądała bardzo młodo. Na szczęście mnie nie zauważyła i wyszła z domu. Odetchnąłem z ulgą . Wyszedłem zaraz za nią , co było kompletnie nielogiczne . Myślałem , że już gdzieś poszła , a ona siedziała na schodach i rozmawiała z moim tatą. Kompletnie nie przejęła się tym , że właśnie wyszedłem z jej domu . Z obojętną miną zabrała mi moją deskę z bochenkiem , a ja zapytałem jak to możliwe , że tu jest , skoro mialo jej nie być . Ona powiedziała , że właśnie wróciła z jakiegoś kraju . Nagle pojawiła jej się broda . Odwróciła głowę , a broda zniknęła . Powiedziałem ''Fajna broda '' . Mój tata myślał , że to do niego . Ona odpowiedziała '' jaka broda? '' ściągając z twarzy płaty silikonu . Gdy to zrobiła wyglądała zdecydowanie starzej niż przedtem . W czasie całej konwersacji na schodach cały czas bawiłem się ze zwierzęciem zwanym Agama Brodata. Bynajmniej tak mi mówiła podświadomość we śnie . Agamę kojarzę z opowiadań kolegi , bo on posiada taką agamę . We śnie wyglądała bardziej jak jakiś pokemon lub mały dinozaur ( sięgała mi do kolan ) kobieta zaproponowała mi , żebym pobawił się też z kanarko-agamą . Na samym dole schodów leżała klatka dla ptaka. Był w niej ptak o wyjątkowo dziwnym umaszczeniu. Podobnym do tej agamy. We śnie zmieniła się scena. Byliśmy w jakimś lesie z rodzicami . Mama zapytała taty skąd ma tyle pieniędzy. Nagle to , co widziałem zaczęło wyglądać jak w grze. Sprawdziłem ile tata miał pieniędzy było to to 9370 złotych . Nie mam pojęcia jak zapamiętałem tę liczbę , skoro w snach podobno nie da się czytać ) I nagle oddaliłem się od rodziców . Na mojej minimapie (przypominam , że nadal jestem w grze ) pojawiły się dwie podświetlone drogi . Obudziłem się .
Teraz krótki .
Moja kuzynka opowiadała mi o czasach jej podstawówki . Obudziłem się .
Średni .
Siedziałem u mojej cioci. Nie było to jej mieszkanie . Była to jakaś melina . Leżałem z nią , kuzynem i wujkiem który wygląda zupełnie inaczej w rzeczywistości , niż w tym śnie . Co ciekawe kuzyn który tam był śnił mi się też wczoraj. Nagle na półce przed nami usiadły trzy motyle . Nie byly to zwykle motyle . Miały ogromne rozmiary . Jeden taki był jak moje przedramię. Nienawidzę owadów , więc się przeraziłem . Pojawił się też świerszcz podobnych rozmiarów . Razem z kuzynem wstaliśmy , bo nie mogliśmy na to patrzeć . Zaraz potem owady nas podsiadły. Obudziłem się .







