Co to za stan w snie?
#11
@Dreamer 
brak mi słów na ciebie, o czym ty prawisz, te porównania i rzeczy oczywiste.
"A na jakiej podstawie sądzisz, że nikt z nas tego nie przeżył (doświadczył/a)?" - mowa o moim śnie, nie ogólnie o "snie" wow niesamowite co ?.

@[b][b]incestus [/b][/b]
Jedyny sensowny komentarz. Teleportacja miała mnie przeniesc parenascie metrów, nie w czasie, wiec musiało być to w swój sposób nieswiadome, w snie łatwo o takie pomyłki. Moją pułapką był czas, dziwi mnie ze nie mogłem sie wydostać, pomimo sporego stopnia swiadomosci, zawsze mi sie udawało np. jak demon przeją moje ciało(paskudne uczucie). 
Po snie skojarzyło mi sie to ze smiercią,  leżysz w szpitalu np. umierasz w snie, wstajesz niby wszystko tak samo, ale czasu nie ma XD i nie ma bata byś zrozumiał ze umarłeś bo nie ma odniesienia. Ico bym zrobił własnie gdyby nie ciało, nie byłoby do czego wrócić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Zgadzam się całkowicie. Gdyby nie ciało, nie miałabym po co żyć.

(23-01-2019, 22:57 )hebranc napisał(a): Jedyny sensowny komentarz.

Podoba mi się energia, która bije z tych słów. Leci plusik.
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Miałem właśnie na myśli, że przeszkadzałeś sobie opuścić ten sen bojąc się, że już w nim zostaniesz. To tak samo jak ze spowolnionym bieganiem we śnie - im bardziej się boisz konsekwencji zostania w miejscu, tym trudniej uciekać. Spełnia się to, czego się boimy. Sen nie rozumie słowa NIE, obrazuje tylko myśli, które coś realnego reprezentują.

W tym przykładzie śmierci niby fizycznego czasu nie ma, ale skąd miałby się brać subiektywnie przeżywany czas ? Skoro realny czas równa się zero a my w tym czasie przeżywamy lata, to w jakim tempie niby myślimy po śmierci ? ;)
Aczkolwiek możliwy jest dla mnie taki motyw w przypadku śpiączki, przebiegający z nieadekwatnym poczuciem czasu. Jak masz takie przemyślenia, to będziesz zachwycony filmem " Stay " z E. McGregorem ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
(23-01-2019, 23:37 )incestus napisał(a): Miałem właśnie na myśli, że przeszkadzałeś sobie opuścić ten sen bojąc się, że już w nim zostaniesz. To tak samo jak ze spowolnionym bieganiem we śnie - im bardziej się boisz konsekwencji zostania w miejscu, tym trudniej uciekać. Spełnia się to, czego się boimy. Sen nie rozumie słowa NIE, obrazuje tylko myśli, które coś realnego reprezentują.

W tym przykładzie śmierci niby fizycznego czasu nie ma, ale skąd miałby się brać subiektywnie przeżywany czas ? Skoro realny czas równa się zero a my w tym czasie przeżywamy lata, to w jakim tempie niby myślimy po śmierci ? ;)
Aczkolwiek możliwy jest dla mnie taki motyw w przypadku śpiączki, przebiegający z nieadekwatnym poczuciem czasu. Jak masz takie przemyślenia, to będziesz zachwycony filmem " Stay " z E. McGregorem ;)

To musiało być tak twarde ld, że aż dostałem psychozy, nie mogełm wyjśc bo nie wiedziałem że moge, sądziłem że to prawdziwy świat, a w nim nie było czasu ;-p 
Zwróc uwage ze juz trawka zaburza czas, spowalnia. LSD i aż do DMT dożylnie, gdzie ludzie twierdzą że jest tylko wieczność.
Jeden z egzorcystów rzymskich, stwierdził że na tym polega wolna wola, że przez czas można podejmować decyzje, brak czasu definiuje jedną droge i brak jej odwrotu... ale to lawina paradoksów, jeden przeciw drugiemu, ciezki temat. Dla nas niepojęte jest cokolwiek poza czasem, może poza nim niepojety jest czas(u mnie w snie nie było czasu, ale moja pamiec o nim dalej trwała, może po dłuzszym bytwoaniu w tym swiecie zanikła by, po prostu przyzwyczajenie). Jesteśmy w koncu 9mc w łonie, po czym dopiero poznajemy czas umysłowo, bo wokół trwał, idąc dalej czy nie logicznym było by móc wprowadzic czas w sfere wieczności, po moim snie wydaje mi sie ze jednak nie,
to najzwyczajniej by nie działało tam, dlatego go tam nie ma, nie istotne jest ile klatek/jednostek czasu trwa machniecie reki w tym swiecie nie pojete.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Przede wszystkim to nie uświadomiłeś się w końcu w tym śnie, szczypanie cię nie przekonało. Nie był to więc LD, tylko sen ze sprawnie działającym aparatem uwagi :)
Narkotyki wpływają bezpośrednio na poczucie czasu. Zdarzenia tylko wydaja się trwać dłużej niż w rzeczywistości, ale nie dają się przeżywać na bieżąco, z sekundy na sekundę.
Dla mnie nie jest logiczne, że czas jakkolwiek niepojęty, miałby istnieć tylko w formie umysłowej po śmierci. Że niby zatrzymuje się, ale w głowie wciąż trwa. Przeżywanie czasu to energożerny luksus. Im bardziej jesteśmy skupieni, wyżej rozwinięci, tym dokładniej odczuwamy upływ czasu. To nie jest więc prawdopodobne, że po śmierci będziemy przeżywać wieczność. Trudniej jest sobie wyobrazić jak to jest nie czuć czasu w ogóle, nie istnieć, a to znacznie prawdopodobniejsza możliwość po śmierci. Powrót do myślenia sprzed bycia urodzonym, czyli do niczego.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
(24-01-2019, 19:03 )incestus napisał(a): Przede wszystkim to nie uświadomiłeś się w końcu w tym śnie, szczypanie cię nie przekonało. Nie był to więc LD, tylko sen ze sprawnie działającym aparatem uwagi :)
Narkotyki wpływają bezpośrednio na poczucie czasu. Zdarzenia tylko wydaja się trwać dłużej niż w rzeczywistości, ale nie dają się przeżywać na bieżąco, z sekundy na sekundę.
Dla mnie nie jest logiczne, że czas jakkolwiek niepojęty, miałby istnieć tylko w formie umysłowej po śmierci. Że niby zatrzymuje się, ale w głowie wciąż trwa. Przeżywanie czasu to energożerny luksus. Im bardziej jesteśmy skupieni, wyżej rozwinięci, tym dokładniej odczuwamy upływ czasu. To nie jest więc prawdopodobne, że po śmierci będziemy przeżywać wieczność. Trudniej jest sobie wyobrazić jak to jest nie czuć czasu w ogóle, nie istnieć, a to znacznie prawdopodobniejsza możliwość po śmierci. Powrót do myślenia sprzed bycia urodzonym, czyli do niczego
Dlatego w temacie jest pytanie ''co to za stan'', bo nie zwykły sen i nie typowe ld, róznica jest kolosalna. Ja cały czas byłem jakby w fazie "gdzie ja jestem", zazwyczaj nagle stwierdzasz "to jest bezsensu, to sen" robisz TR i wchodzisz w LD  albo sen cie wypycha po nieudanej próbie, a nie dalej twierdzisz ze to prawdziwe zycie, twój swiat tylko cos tu nie gra, to było jak zostanie po srodku: wszystko było takie prawdziwe, do tego stopnia ze nie mogłem uwierzyc ze to sen, poza tym zawsze sprawdzam czy moge latac, pierwszy raz sie szczypałem, zareagowalem tak jak w realu, czułem powage. Mniejsz juz o to.
Jak widać każdy ma swój świat w głowie. Z wiekiem czas leci szybciej i przy miłych rzeczach , a przy nieprzyjemnych lub zagrazajacych zyciu wolniej, także wyobrażnia sie zmienia z wiekiem na gorszą. Doświadczenia z życia równiez korelują z poczuciem czasu. 
Gdyby zamknąc się w ciemni bez bodzców, od urodzenia bez mowy pisma i wiedzy, wpadłbyś ze istniej takie cos jak czas? nauczylismy sie go dostrzegac poprzez otocznie, bez niego on jest zbedny, nieodczuwalny. Co z dzikimi plemionami, w nosie maja czas, zyja terazniejszoscią.
 
"trudniej jest sobie wyobrazić jak to jest nie czuć czasu w ogóle, nie istnieć" przy medytacji czuć jakąs namiastke własnie tego.  Aczkolwiek wiem ze pijesz do tego, skąd ta myśl skoro sie nie istnieje, a jesli juz jest to musi byc w czyms i gdzies rozłozona. Uczucie nie istnienia, może coś w stylu narkozy, piguły gwałtu... nie ma cie i nagle jesteś. Brak czasu to własnie może być sen, nie ma w nim przejawu czasu, dopiero po wstaniu przypisujemy sztucznie co ile mogło trwać względem czynnosci czy otocznia w snie jak i realu. Nie pamietamy czucia ciała, wiemy ze wstalismy trwalo to tyle i tyle, ale po fakcie. nigdy nie bedą to przykłady 1:1 ale jakies porównanie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Spróbuj zauważyć kontinuum :
- czas leci wolniej = intensywniejsze przeżywanie = więcej myśli w jednostce czasu. Tak się dzieje kosztem wysokiej energii, bo u młodszych osób, podczas nasilonej koncentracji, w silnym strachu, pod wpływem stymulujących narkotyków.

- czas leci szybciej = niedokładne przeżywanie = mniej myśli w czasie. U starszych, w senności, po urazach, pod wpływem środków otumaniających. Niski wydatek energii. Jak nie ma życia, to nie ma energii, stąd jestem przekonany, że to w tą stronę przekształci się nasze odczuwanie czasu po śmierci.

Zwracam też uwagę, że kiedy mówimy o odczuwaniu czasu, to mowa wyłącznie o teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość to tylko koncepty, zdawanie sobie z nich sprawy jest efektem zdolności do myślenia abstrakcyjnego a nie świadomości i poczucia czasu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
-podobają mi się Twoje rozkminy chłopie
-czasem mam tak we śnie, że zastanawiam się, skąd się tu wzięłam? nie pamiętam, co robiłam wcześniej, nagle tak wyłaniam się z nicości i ląduję w środku jakiejś sytuacji, całkiem z dupy
-czas w realu jest bardzo różnie przeżywany, np. gdy oczekuję na autobus na przystanku lub przebywam w stojącym pociągu, zwłaszcza teraz zimą
-często rozmyślam o tym, jak śnią głuchoniewidomi, jak postrzegają świat, jak komunikują się z otoczeniem. Wzrok jest największym źródłem dualizmu moim zdaniem
-dzikie plemiona żyją w teraźniejszości? wiele z nich czci przodków, którzy żyją jakby poza czasem, (w świecie duchowym) i mają wpływ na fizyczne wydarzenia, przez kontakt z nimi, rozmaite ofiary, rytuały można uchronić się przed nieszczęściem, osiągnąć różne korzyści
-nie pamiętamy czucia ciała, ale pamiętamy jego nieczucie :)
-wieczność jest wtedy, gdy skupiamy się na tej cząstce siebie, która nigdy nie przemija, wszystko inne jest nieustającą zmianą i źródłem czasu
Sierpień, oszczędź mi cierpień
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
Energia to bardzo nie jasne pojecie, nie wiadomo czym ona jest(wrózki i inne tratajcia sie zasłaniaja zawsze, to energia jeśli nie wiadomo o co chodzi). Masz na myśli energia, angażowanie sie i ruch w czasie.

Ogladajac wciagajacy serial, praktycznie w ogóle się nie ruszamy, odmużdzamy  , a czas leci bardzo szybko : ) ,a w robocie fizycznej powoli mimo zuzywania dużej ilosci energi i skupienia na otoczeniu. Sprowadza sie to wszystko do naszej przyjemnosci czy checi na bodzce. 
innymi słowy energia=/=energi, pytanie czy swiat nie materialny potrzebuje zasilania.

Pierwsza iskra bierze sie wyłacznie z materii? wychodziło by że jesteśmy tylko i wyłacznie reakcja chemiczna, jeden składnik reaguje z drugim(plemnik + komórka) tworzac zycie. Wszechswiat byłby naszym stwórcą.
Zycie kończy się  przez exploatacje ciała, czyli materii, czyli nasze ciało byłoby jedynym nośnikiem nas jako zwierze ?
Ogólnie to możesz miec racje,  każdy tez raczej czicho liczy na takie coś "przestać istnieć" bez cierpien, bez problemów, bez myśli, bez siebie.
Możliwe też że jest zródło z którego wszyscy jestesmy jako jedno, taki pan marionetek, i my sami faktycznie nie wiele możemy indywidualnie.

Nalezy też dodac jak łatwo nami manipulować przez to ze jestesmy z miesa i działamy na prąd, równie dobrze możemy teraz spać, i jak w rick & morty po smierci obudzic sie przy automacie słyszac "TERAZ JA SUKOO". No i Jezus mawiał ze zmarli "śpią", nachodzi pytanie po co nam ta samo swiadomosc, łatwiej byłoby być zwierzakiem. :/)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Odstaw może te lsd i dmt.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1