Ciastko
#31
Hyhyhyhy WILD'zik dzisiaj udany (pierwszy raz :D) i szczerze powiedziawszy proces wchodzenia do snu przebiegł całkiem inaczej niż się spodziewałem. Już spieszę z relacją...

1. WBTB 6+30'. Wybrałem 6 godzin, bo wczoraj trochę pograłem w nogę i byłem tak wykończony, że stwierdziłem, że standardowe 5 godzin może być za mało. Co prawda miałem małe problemy z zaśnięciem i byłem bliski poddania się, ale postanowiłem wykorzystać jeszcze jedną, prawie niezawodną metodę, do której dojdę w kolejnych punktach :P

2. Najpierw relaksacja na plecach i przewrót na prawy bok. Niestety tak to jest pozycją boczną, że strasznie trudno dobrać takie położenie ciała, by komfortowo przeleżeć dłuższy czas w bezruchu. Po około 20 minutach, gdy totalnie nie czułem żadnego początkowego stadium WILD'a, przewróciłem się na lewy bok.

3. Tutaj sytuacja miała się podobnie, poleżałem, ale żadnych efektów nie było widać. Tak więc tak jak pisałem wyżej, postanowiłem wykorzystać pewien trik, a mianowicie przestawiłem się w tryb masturbatora, zrobiłem co trzeba i dużo bardziej odprężony podjąłem trzecią próbę WILD'owania na lewym boku (choć była to pozycja prawie brzuszna :D).

4. Dość szybko złapał mnie lekki efekt opadania, a po chwili tak jakby zwiększyłem go siłą woli (ciężko opisać inaczej). Poczułem się jakbym leciał w dół z dużą prędkością przez tunel. I teraz uwaga- tutaj pierwszy raz w życiu doświadczyłem hipnagogów wzrokowych. Leciałem tak przez ten szyb, a w środku niego, co parę metrów rozwieszone były duże obrazy/ekrany ze scenami snów. Początkowo tylko niewyraźne kształty, najczęściej czarno-białe/szarawe, które dopiero w dalszych etapach lotu zaczęły zmieniać się w kolorowe sceny. Dosłownie widziałem je przed moimi powiekami. Nagle stanąłem, dalej nie leciałem. Przed oczami miałem duży ekran, na którym leciała jakaś kreskówka, w której dwie postaci rozmawiały o mnie. Czułem się jak w kinie, wiedziałem, że to ostatni etap mojej podróży, bo widok był w HD, pełen barw i ciężko wyobrazić sobie lepszy obraz. Zdałem sobie sprawę, że to sen, do którego jakoś powinienem wejść, lecz totalnie nie wiedziałem jak to zrobić. Wcześniejszy lot odbywał się mechanicznie i nie miałem nad nim kontroli. Dopiero po którejś próbie, siłą woli jakby wleciałem do środka i sam stałem się kreskówkową postacią (która za ładna to nie była...). Śmieszne było to, że postaci, które o mnie rozmawiały nagle zamarły, a cała scena wyglądała w stylu "Hej, ziom, czy koleś, którego właśnie obgadujemy stoi za mną?" "Obawiam się, że tak stary".

5. Nagle stało się coś dziwnego, bo zrobiło się czarno, a ja znalazłem się w swoim łóżku z zamkniętymi oczami (tak jak w moim ostatnim LD). Od razu pomyślałem, że to sen i bez wahania zrobiłem TR, który był pozytywny. Mimo to nie chciałem otwierać oczu w obawie przed otwarciem ich na jawie. Na szczęście wstałem i przemogłem obawę. Zobaczyłem swój trochę zmieniony pokój z zasłoniętymi roletami. Tak jak ostatnio miałem problem z utrzymaniem równowagi, a do tego sen wydawał się strasznie niestabilny i jakby na granicy egzystencji. Co chwilę obraz gasł do totalnej ćmicy (po każdym takim zgaśnięciu znów musiałem otwierać oczy i za każdym razem towarzyszyła mi obawa, że obudzę się na jawie). Cały czas wykonywałem TR'y, by nie stracić świadomości. Postanowiłem pokrzyczeć w celu zwiększenia kolejno: świadomości, jakości, kontroli. Coś to chyba dało, bo świat już nie gasł co chwilę. Podciągnąłem roletę i wyjrzałem przez okno, na plac zabaw. Był tam człowiek latający na miotle :D Od razu chciałem porobić to samo i wybiegłem z mieszkania na klatkę. Tam spotkałem moją ciocię z dziećmi i muszę powiedzieć, że te NPC'ety strasznie obniżyły moją świadomość, która i tak nie była rewelacyjna. Muszę ograniczyć interakcję z projekcjami... Wracając do tematu, wybiegłem na ulicę, która z całą pewnością nie była moim miastem. Generalnie sam nie wiem dokąd biegłem... co jakiś czas wyskakiwałem w powietrze z nadzieję na lot, ale ani razu mi się to nie udało. Trafiłem do sklepu z ciuchami, gdzie spotkałem swoich znajomych, którzy w tym momencie tak wyssali ze mnie świadomość, że sen potoczył się swoim własnym torem, którego już niestety nie pamiętam :< Na pewno jednak się nie obudziłem, bo tak jak zacząłem tą trzecią sesję WILD'a około godziny 7:30, tak wstałem dopiero o 9:00, a akcja, którą pamiętam na pewno nie trwała aż tyle czasu. Poza tym, gdybym obudził się bezpośrednio z LD, pamiętałbym o wiele więcej i nie wydawałoby mi się to takie odległe, jakby zdarzyło się 3 lata temu xd

Wnioski? Chyba wiem co muszę robić, aby poprawnie WILD'ować. A przynajmniej wiem czego mam oczekiwać. Był to mój pierwszy tak długi LD, którego jakość w sumie pozostawiała dużo do życzenia. Kontroli jako takiej też nie miałem za dużej, więc jestem skłonny stwierdzić, że opinie mówiące o tym, że LD po WILD'zie zawsze jest super jakości, ekstra i wgl. miód malina, nie do końca pokrywają się z prawdą. Ale generalnie jestem zadowolony, umiejętność wywoływania LD "na życzenie" (której i tak jeszcze nie posiadam) wydaje się bardzo ekscytująca :P O, a w czasie pisania tego ostatniego zdania, właśnie przypomniała mi się część snu, która wystąpiła po LD :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Dziś LD'ek, który generalnie nie sprawił mi super frajdy, bo po obudzeniu strasznie słabo go pamiętałem i nie czułem tego słynnego bycia "tu i teraz". Pamiętam go jak zwykły sen.

Szedłem z kolegą drogą stacja paliw-kościół. Otoczenie było zmienione. Szliśmy też razem z małym chłopcem. Nagle po prostu zrobiłem TR i zrozumiałem, że śnię. Był to chyba początek snu, bo wszystko było bardzo ustabilizowane, w kolorze i hd. Szczerze to nie dowierzałem, bo to pierwszy raz kiedy LD pojawiło się tak znienacka, ale sprawdziłem kilka razy i rzeczywiście znajdowałem się we śnie. Zostawiłem kolegę i młodego i poszedłem się pobawić na pole za cmentarzem. Dupnąłem jakimś czarem, który rozwalił trochę przestrzeni naprzeciw mnie. Zrobiłem to tak, że wyobraziłem sobie jak ładuję sobie ręce i wypchnąłem je przed siebie. Następnie chciałem tak polatać, skupiłem w nogach całą energię i wyskoczyłem do góry. Niestety nic się nie stało i upadłem na ziemię. Stwierdziłem, że wyskoczę z okna z pobliskiego bloku, który nie wyglądał jak w rzeczywistości, ale to olałem. Poszukałem klatki, a obok mnie pojawił się inny kumpel, którego zignorowałem i powiedziałem, żeby sobie poszedł. Wykonałem kontrolny TR. Wnętrze budynku było całkowicie drewniane, a okna były zbyt małe żebym mógł z nich wyskoczyć. Pomyślałem, że pobawię się za to żywiołami, ale nic takiego nie wyszło. Zacząłem schodzić z powrotem na dół i poczułem jak świat zaczyna się rozwalać. Rzeczywistość strasznie się zniekształciła, poobracane ściany, schody, generalnie masakra. Zrozumiałem, że zaraz sen się skończy i rzeczywiście po chwili wszystko ściemniało, a ja się obudziłem. Wcześniej zdążyłem jeszcze pomyśleć o tym, by spróbować techniki powrotu do snu, ale niestety ta się nie powiodła.

Zastanawia mnie generalnie parę rzeczy. Sen ten wystąpił po ostrym, nocnym zakrapianiu bani. Byłem nawalony strasznie, a sen ten był całkiem normalny i w sumie cud, że coś zapamiętałem. Druga sprawa to taka, że we śnie wystąpiło parę rzeczy, które generalnie wprawiłyby mnie w konsternację, np. ten inny blok, który znam doskonale, a który we śnie wyglądał inaczej. I niby nic w tym dziwnego, że senny świat jest zmieniony, ale chodzi o to, że ja na pewno na jawie bym się zdziwił, a jakby w LD wziąłem to za całkowicie normalne. Wydaje mi się, że przez cały czas trwania snu, kilka razy balansowałem na granicy LD, a snu o LD.
Do tego ciekawe, że udało mi się uświadomić, nie mając tak naprawdę takiego zamiaru, bo wracając o 3:00 do domu w stanie bardzo złym, nawet przez myśl nie przeszło mi żadne LD. Wszystko przez wykonanie TR'a, który chyba zaczyna mi wchodzić w nawyk.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Co do pytania pierwszego i trzeciego, to zupełnie normalne. Alkohol ostatecznie jest związkiem promującym sen świadomy a dla mnie wykorzystanie go było najefektywniejszą techniką. Zerknij do działu techniki, tematu " technika farmakologiczna ". Tam opisałem w jaki sposób kac jest zbawienny dla uzyskiwania świadomości.

Co do drugiego pytania - niekoniecznie oznaczało to problem ze świadomością!. W LD świadomość jest jasna, podczas gdy pozostałe funkcje umysłu są zupełnie zdezorganizowane. Dotyczy to przede wszystkim percepcji zmysłowej, ale także pamięci! Zafałszowanie pamięci, czyli konfabulacja, jest bardzo typowym zjawiskiem w LD i nie oznacza snu o LD.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Weekendzik, WILDzik i LDzik :D

Co ciekawe nie nastawiałem budzika na WBTB. Po prostu obudziłem się sam z siebie po 7 godzinach, poszedlem posiedzieć na kiblu i po 15 minutach wróciłem do wyrka. Pozycja boczna, czekałem może z 10 minut i wszedłem do snu.

Problem jest taki, że nie bardzo pamiętam początku, a pamiętałem go rano. Niestety z lenistwa nic nie zapisałem i mi umknęło. Aha, w sumie jak to piszę, to właśnie mi się przypomniał xD
Pojawiłem się na przystanku autobusowym i wszedłem do autobusu. Pamiętam tę rozkminę "czy to już sen czy jeszcze jakaś wizualizacja czy coś? Co jeśli wykonam TR i się poruszę w łóżku?" Przemogłem opór i wciągnąłem powietrze przez zatkany nos. Pozytywny. Przeszedłem na tył autobusu i przez chwilę próbowałem wczuwać się w swoje ciało i otoczenie. Chciałem na maxa wyostrzyć zmysły i to się udało. Uczucie bycia tu i teraz, dalekie pole widzenia, obraz HD- genialnie. Postanowiłem wyjść z autobusu i przeskoczyłem przez zamknięte drzwi. Znalazłem się w metrze, które widziałem pierwszy raz. Niestety zaczęły się problemy, ciągle walczyłem o to, żeby mnie nie wywaliło. Mógłbym to opisać jako sinusoidę- raz byłem bliski obudzenia (wszystko blakło, rozpadało się), by chwilę potem wszystko wracało do świetnej jakości. Pamiętam, że w metrze byli też dwaj koledzy. W sumie nie wiedziałem co porobić, do głowy wpadło mi, że może spróbuję pobiegać po torach. Ale nie chodziło o zwykły bieg, tylko taki super szybki. Wyobraziłem sobie, że moje nogi zaczynają bardzo szybko się poruszać, a ja przyspieszam coraz bardziej. Na przeciwko zauważyłem nadjeżdżający pociąg. Postanowiłem dupnąć w niego pięścią jak Superman. Efekt? Z pociągu został wrak :D Wróciłem na peron i pochwaliłem się kumplom, że rozwaliłem wielką maszynę. Chwilę potem się obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1