09-03-2014, 14:09
Postanowiłem, że będę opisywał tu ciekawsze przemyślenia i sny z mojego dziennika. Może komuś się przydadzą. Jednak najpierw coś o mnie.
Na pojęcie "świadomy sen" natknąłem się bodajże 2 lata temu i oczywiście od razu zacząłem praktykę. 3 miesiące walki, ale do LD nie zbliżyłem się ani odrobinę. Efektem była tylko lepsza pamięć snów. Coś robiłem źle... No cóż, odłożyłem książkę z napisem "świadomy sen" na półkę, brak motywacji, energii i chęci. Do tematu wróciłem rok później. Próba numer dwa. Niestety, efekt podobny do pierwszego. Kolejny długi okres przerwy. Także tego... no, jestem znowu
Do trzech razy sztuka!
Ćwiczenia rozpocząłem dokładnie 1. marca 2014r. i na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony. 9 dni, w tym dzisiejszy sen o LD i dość dobra pamięć snów. Średnio 2,11 dobrze zapamiętanych marzeń sennych na noc. Co robię inaczej? Wnioski wydają się banalne.
Przy swoich pierwszych próbach, najwięcej uwagi przykładałem do technik wywoływania LD. Zwykłe sny traktowałem raczej jako dodatek, odkładałem je na boczny tor. Efektów brak, chęci i motywacji coraz mniej, logiczne. Był również moment kiedy stwierdziłem, że po co męczyć się z tymi snami, skoro można wchodzić do nich poprzez WILD. Wow! Tydzień? Tak, chyba tydzień wytrzymałem. Godziny leżenia nieruchomo w łóżku i kolejne niepowodzenie. Znów fiasko. Na szczęście człowiek uczy się na błędach, swoją trzecią randkę ze snami postanowiłem zacząć trochę inaczej. Wypiszę w punktach, coby czytelniej było
* Sny zwykłe- to chyba podstawa. Od początku bardzo starannie prowadzę dziennik, czytam je kiedy mam czas, z uwagą je śledzę, szukam znaków snu, staram się je analizować. Po tych dziewięciu dniach mogę stwierdzić, że szybkość z jaką rośnie moja umiejętność zapamiętywania snów rośnie bardzo szybko. Tak naprawdę z każdą mijającą nocą widzę różnicę gołym okiem.
* TR- tutaj nie będę się rozpisywał, każdy wie o co chodzi.
* Trans- no tak, przynajmniej raz dziennie staram się wejść w trans przy pomocy różnych nagrań Adama Bytofa. Jak wiadomo, wtedy właśnie mamy największy wpływ na naszą podświadomość. Używam wtedy też różnych afirmacji itp.
* Techniki- tym razem to techniki są dodatkiem. Podstawą są dla mnie sny zwykłe, techniki mają tylko zwiększyć szansę na LD. I teraz trochę o nich:
Wczoraj było tradycyjnie, WBTB + MILD. Brak świadomego.
Dzisiaj? No dzisiaj trochę zaszalałem, bo wyszło z tego wszystkiego takie małe combo. WBTB. Obudziłem się po 6. godzinach snu. Po 15 minutach znów się położyłem. Najpierw postanowiłem użyć techniki nazwanej przez kogoś "Energią LD". Do tego dołożyłem VILD, chodzi o ten trik z wizualizacją schodzenia po schodach. Doliczyłem się do 100, ale niestety dość trudno było mi się skupić więc odpuściłem. Następny na stół poszedł SSILD. 3 lub 4 "obiegi" i poczułem, że zaczynam odpływać. Obróciłem się na bok, dodając w myślach, że będę pamiętać o tym, żeby wykonać TR (trochę MILD'a). Po chwili zasnąłem. Udało mi się wywołać sen o LD, który pokrótce opiszę:
Otworzyłem oczy (a raczej oko, bo jednego nie mogłem otworzyć). Wciąż leżałem w łóżku, było ciemno. Dostrzegłem zegarek (inny niż taki, który mam naprawdę, ale nie uznałem to za nic nadzwyczajnego). Nie umiałem odczytać godziny. Dało mi to do myślenia i zatkałem nos. Umiem oddychać, pomyślałem. Nie wywołało to jednak u mnie euforii, byłem spokojny. Spróbowałem wstać z łóżka, ale okazało się, że grawitacja zwiększyła się o parę procent... natychmiast przygniotło mnie do podłogi. Podczołgałem się do ściany. Dookoła wszystko było zamazane, niestałe. Miałem wrażenie, że cała rzeczywistość zaraz się rozpłynie. Próbowałem pocierać ręce, kręcić się i inne tego typu rzeczy, których się naczytałem, ale nic się nie działo. Jednak sen trwał dalej. Do pokoju wszedł kuzyn i zaczęliśmy strasznie dziwną rozmowę, którą wziąłem za normalną. Co jakiś czas robiłem TR, żeby się upewniać, że to wciąż sen. Po chwili się obudziłem.
Przez głowę przechodziły mi dwie myśli- pierwsza, że to było LD. Druga, że jednak zbyt wiele wziąłem za normalne- gdybym był w 100% świadomy, działałbym inaczej.
W każdym razie jestem zadowolony, sen o LD to na pewno spory postęp. Z nadzieją oczekuję na kolejne noce
Jeśli będzie działo się coś ciekawego, na pewno to opiszę. Ciao!
PS. Ale dużo tego wyszło
Na pojęcie "świadomy sen" natknąłem się bodajże 2 lata temu i oczywiście od razu zacząłem praktykę. 3 miesiące walki, ale do LD nie zbliżyłem się ani odrobinę. Efektem była tylko lepsza pamięć snów. Coś robiłem źle... No cóż, odłożyłem książkę z napisem "świadomy sen" na półkę, brak motywacji, energii i chęci. Do tematu wróciłem rok później. Próba numer dwa. Niestety, efekt podobny do pierwszego. Kolejny długi okres przerwy. Także tego... no, jestem znowu
Do trzech razy sztuka! Ćwiczenia rozpocząłem dokładnie 1. marca 2014r. i na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolony. 9 dni, w tym dzisiejszy sen o LD i dość dobra pamięć snów. Średnio 2,11 dobrze zapamiętanych marzeń sennych na noc. Co robię inaczej? Wnioski wydają się banalne.
Przy swoich pierwszych próbach, najwięcej uwagi przykładałem do technik wywoływania LD. Zwykłe sny traktowałem raczej jako dodatek, odkładałem je na boczny tor. Efektów brak, chęci i motywacji coraz mniej, logiczne. Był również moment kiedy stwierdziłem, że po co męczyć się z tymi snami, skoro można wchodzić do nich poprzez WILD. Wow! Tydzień? Tak, chyba tydzień wytrzymałem. Godziny leżenia nieruchomo w łóżku i kolejne niepowodzenie. Znów fiasko. Na szczęście człowiek uczy się na błędach, swoją trzecią randkę ze snami postanowiłem zacząć trochę inaczej. Wypiszę w punktach, coby czytelniej było

* Sny zwykłe- to chyba podstawa. Od początku bardzo starannie prowadzę dziennik, czytam je kiedy mam czas, z uwagą je śledzę, szukam znaków snu, staram się je analizować. Po tych dziewięciu dniach mogę stwierdzić, że szybkość z jaką rośnie moja umiejętność zapamiętywania snów rośnie bardzo szybko. Tak naprawdę z każdą mijającą nocą widzę różnicę gołym okiem.
* TR- tutaj nie będę się rozpisywał, każdy wie o co chodzi.
* Trans- no tak, przynajmniej raz dziennie staram się wejść w trans przy pomocy różnych nagrań Adama Bytofa. Jak wiadomo, wtedy właśnie mamy największy wpływ na naszą podświadomość. Używam wtedy też różnych afirmacji itp.
* Techniki- tym razem to techniki są dodatkiem. Podstawą są dla mnie sny zwykłe, techniki mają tylko zwiększyć szansę na LD. I teraz trochę o nich:
Wczoraj było tradycyjnie, WBTB + MILD. Brak świadomego.
Dzisiaj? No dzisiaj trochę zaszalałem, bo wyszło z tego wszystkiego takie małe combo. WBTB. Obudziłem się po 6. godzinach snu. Po 15 minutach znów się położyłem. Najpierw postanowiłem użyć techniki nazwanej przez kogoś "Energią LD". Do tego dołożyłem VILD, chodzi o ten trik z wizualizacją schodzenia po schodach. Doliczyłem się do 100, ale niestety dość trudno było mi się skupić więc odpuściłem. Następny na stół poszedł SSILD. 3 lub 4 "obiegi" i poczułem, że zaczynam odpływać. Obróciłem się na bok, dodając w myślach, że będę pamiętać o tym, żeby wykonać TR (trochę MILD'a). Po chwili zasnąłem. Udało mi się wywołać sen o LD, który pokrótce opiszę:
Otworzyłem oczy (a raczej oko, bo jednego nie mogłem otworzyć). Wciąż leżałem w łóżku, było ciemno. Dostrzegłem zegarek (inny niż taki, który mam naprawdę, ale nie uznałem to za nic nadzwyczajnego). Nie umiałem odczytać godziny. Dało mi to do myślenia i zatkałem nos. Umiem oddychać, pomyślałem. Nie wywołało to jednak u mnie euforii, byłem spokojny. Spróbowałem wstać z łóżka, ale okazało się, że grawitacja zwiększyła się o parę procent... natychmiast przygniotło mnie do podłogi. Podczołgałem się do ściany. Dookoła wszystko było zamazane, niestałe. Miałem wrażenie, że cała rzeczywistość zaraz się rozpłynie. Próbowałem pocierać ręce, kręcić się i inne tego typu rzeczy, których się naczytałem, ale nic się nie działo. Jednak sen trwał dalej. Do pokoju wszedł kuzyn i zaczęliśmy strasznie dziwną rozmowę, którą wziąłem za normalną. Co jakiś czas robiłem TR, żeby się upewniać, że to wciąż sen. Po chwili się obudziłem.
Przez głowę przechodziły mi dwie myśli- pierwsza, że to było LD. Druga, że jednak zbyt wiele wziąłem za normalne- gdybym był w 100% świadomy, działałbym inaczej.
W każdym razie jestem zadowolony, sen o LD to na pewno spory postęp. Z nadzieją oczekuję na kolejne noce
Jeśli będzie działo się coś ciekawego, na pewno to opiszę. Ciao!PS. Ale dużo tego wyszło






