16-09-2017, 12:52
Szedłem na górę wieży zamkowej spotkać się ze znajomymi
na schodach wyminąłem chorego na raka dzieciaka
jego życie przeleciało mi przed oczami
byłem już prawie na górze
stałem na takim piętrze gdzie ściągnąłem z siebie kurtkę i buty
wszedłem na górę do znajomych przywitałem się z trzema
i zacząłem rozmowę z koleżanką
okazało się że to nie ta wieża ale ci ludzie którzy mieli tam być byli
a ta dziewczyna nagle wiąże mi na prawej nodze buta uśmiechając się
ja mówię jej by przestała i że nie wypada tak, że sam potrafię
i się obudziłem.
ogólnie to czułem się szczęśliwy idąc do wieży po schodach
gdy widziałem życie tego chłopaka to tak trochę mi się dziwnie zrobiło
zdejmując buty czułem się jak bym wracał do domu odpocząć po latach ciężkiej pracy
stojąc na górze czułem ciepło i szczęście
gdy koleżanka mi wiązała buta było mi głupio
co do tego chłopaka schodził całkiem spokojnie po schodach wiedząc że umiera
jego twarz była dziwnie ''inna''
nie zwrócił na mnie żadnej uwagi
na schodach wyminąłem chorego na raka dzieciaka
jego życie przeleciało mi przed oczami
byłem już prawie na górze
stałem na takim piętrze gdzie ściągnąłem z siebie kurtkę i buty
wszedłem na górę do znajomych przywitałem się z trzema
i zacząłem rozmowę z koleżanką
okazało się że to nie ta wieża ale ci ludzie którzy mieli tam być byli
a ta dziewczyna nagle wiąże mi na prawej nodze buta uśmiechając się
ja mówię jej by przestała i że nie wypada tak, że sam potrafię
i się obudziłem.
ogólnie to czułem się szczęśliwy idąc do wieży po schodach
gdy widziałem życie tego chłopaka to tak trochę mi się dziwnie zrobiło
zdejmując buty czułem się jak bym wracał do domu odpocząć po latach ciężkiej pracy
stojąc na górze czułem ciepło i szczęście
gdy koleżanka mi wiązała buta było mi głupio
co do tego chłopaka schodził całkiem spokojnie po schodach wiedząc że umiera
jego twarz była dziwnie ''inna''
nie zwrócił na mnie żadnej uwagi






