Brudnopis
   
Boże, uwierz w siebie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dzień 9 po odstawieniu sertraliny - Chcę być w swoim świecie

Zaczęło się od zwiększonej drażliwości, nerwowości. Poczucia, że czegoś mi brakuje, ktoś mi coś zabrał. Płaczliwość, ale bez łez. Później zaczęła gasnąć potrzeba kontaktu z ludźmi, szczególnie z mamą. Nie inicjuję z nią żadnych rozmów (poza tematami służbowymi), na zadawane przez nią pytania odpowiadam zdawkowo, nie jestem zbyt wylewna. Już nie jestem rozgadaną trajkotką.
Wkurzyło mnie dzielenie tabletki na 4 albo 5 części. No i to poczucie zamulenia, bo nie wcelowałam z dawką. Powiedziałam sobie: dość. Czy to na pewno była dobra decyzja? Ale przecież nie można się faszerować psychotropami bez końca! Muszę nauczyć się żyć bez nich.
Cisza pochłania moje ja. Czuję się, jakbym tonęła w gęstej, czarnej atmosferze, która nocą zamienia się w koszmary. 
Potem przyszedł przymus sprzątania. Potrzeba umycia okien, których nigdy nie myję ani na Wielkanoc, ani na Boże Narodzenie. U mnie w domu nie ma takiego zwyczaju. Robię to tylko w lecie, gdy jest 30 stopni, w krótkich spodenkach, ale w zeszłym roku się nie udało.
Posprzątać w szafce pod zlewem, której nie dotykałam przez kilkanaście miesięcy - ok. Szafki pod umywalką i nad umywalką tak samo, też tego potrzebują. Odkamienić płytki na ścianie przy prysznicu specjalnym chemicznym środkiem? Super pomysł! Oczywiście potem kilkanaście godzin wietrzenia. "Stosować w dobrze wentylowanych pomieszczeniach", a w tym mieszkaniu w łazience akurat nie ma okna... No trudno, zaryzykuję.
Wnętrze lodówki już ogarnięte. Pranie - zrobione, a to, co wyschło, schowane. No to może jeszcze pozamiatam na balkonie, super okazja, przecież nie ma śniegu. Ułożyć spinacze do "bielizny" kolorami - czemu nie!
Od czegoś rozbolała mnie głowa, straciłam siły fizyczne, ale umysł nadal domagał się DZIAŁANIA, muszę coś robić, po prostu muszę. Nie jest to podyktowane chęcią zrobienia wrażenia na mamie, nie domagam się od niej uznania za to, że w końcu "jest czysto". Moim zajęciom nie towarzyszą żadne euforyczne emocje. Coś mi każe to robić, więc to robię. Szukam kolejnych rzeczy do wyczyszczenia. Ociekacz na sztućce. Podłogi. Sedes. To czysto mentalne pragnienie. Umysł chce tego, choć ciału zabrakło sił. Liczę na to, że jutro je odzyskam i będę kontynuować robotę.
Moi rodzice wyjechali z miasta pięć dni temu i jutro wracają. Nie chcę, żeby przyłapali mnie na sprzątaniu, nie mam ochoty słuchać jakichkolwiek komentarzy na ten temat. Niech zostawią mnie w spokoju.
Powyższy raport sporządzono dla celów medycznych.
Boże, uwierz w siebie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1