Brudnopis
#31
>koło 70
>po 30 latach małżeństwa
>jak była młoda

Coś mi tu nie gra. Obliczenia się nie zgadzają.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Szacunki :-) Nie wiem dokładnie ile ta pani miała lat jej mąż miał 72 a ona była na emeryturze więc musiała mieć powyżej 60 nie wiem ile miała lat jak wyszła za mąż więc założyłem, że około 30 skoro była młoda 60 - 30 = 30 więc wyszacowałem, że miała za sobą 30lat małżeństwa być może wyszła za mąż jak miała 20 lat a jak z nią rozmawiałem miała 70 lat wówczas było by to 50lat małżeństwa jednak zakładając, ze było to tylko 30 jak napisałem a ich miłość była świeża to uważam, że i tak było to cudowne zważywszy, że niektóre małżeństwa zaczynają sobie skakać do gardeł już po trzech latach dlatego uważam, że nieistotne jest czy to było 30 czy 50lat :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Matematyczny chaos niczym we śnie.

Wróćmy zatem do poprzedniego postu. Jeśli tutaj nie ma takich wspólnot, to może pora jakąś założyć :-)

Świecki zakon zaskoczył mnie. Brzmi jak libacja bezalkoholowa czy coś. Taka orgia aseksualna.

Nie zapominajmy jednak,  iż nadal poszukuję swojego ciała. Jeśli uda mi się unicestwić istniejące w nim blokady energii życiowej, kto wie... może kiedyś będę potrafiła pokochać drugiego człowieka, może będę zdolna do czerpania przyjemności z bliskości, dotyku, przytulenia, a nawet intymnych pieszczot i stosunku.

Najbardziej jednak boję się aranżowanego małżeństwa. To ono będzie testem, czy potrafię radzić sobie z tym, co życie mi przynosi.

Niechęć do dzieci wynika prawdopodobnie z tego, iż sama byłam bardzo trudnym dzieckiem i nie wiem, czy poradziłabym sobie z wychowaniem kogoś podobnego do mnie albo jeszcze gorszego. Z dzieciństwa mam niewiele miłych wspomnień, w związku z czym często odzywa się we mnie jakaś tęsknota, którą nie wiem jak zaspokoić, gdyż jest już na to ZA PÓŹNO, jestem już za stara. Przepadło.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Są takie ośrodki, gromadzą w gettach osoby różnych wyznań, członkowie pracują na rzecz wspólnoty, jednoczy ich też działalność charytatywna i spotkania duchowe. Jedyny problem, że jest to organizowane gdzieś w okolicach Izraela :)

A co do twoich wątpliwości życiowych, to i mi nie są obce :). Ideałem by był komunalny akademik, ale nachodzą zmartwienia, kiedy kolejni kompani odchodzą tworzyć swoją rodzinę :). Kiedy cały świat jest w hipnozie, to ta pozostała resztka nie ma za dużo opcji ;)
Szczęście to istotnie postawa, stosunek do siebie i świata. Kiedy ta postawa jest niepewna, tak jak teraz kiedy życie ponagla do podjęcia jakiejś decyzji, to czujemy się nieszczęśliwi. Trzeba co wybrać - próbować wyleczyć albo odciąć bolącą kończynę. Konsekwencje różne, ale w obu przypadkach ból egzystencjonalny powinien ustąpić :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
Rozważam jeszcze inną opcję. Jeśli nie zbierze się wystarczająca liczba chętnych do założenia wspólnoty, poszukam kogoś do tzw. białego małżeństwa. Założę się, że na forach dla aseksualistów jest mnóstwo zainteresowanych.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Rozumiałem, że jesteś bardziej autoseksualna. W każdym razie polecam znaleźć jakąś bardziej profesjonalną wspólnotę takich osób, to może być dla Ciebie kamień milowy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
(27-12-2018, 23:09 )incestus napisał(a): Rozumiałem, że jesteś bardziej autoseksualna.

Dawniej takie osoby zaliczano do aseksualistów. Orientacja o której wspomniałeś, jest typowa dla małych dzieci, które nie zostały jeszcze właściwie ukształtowane przez społeczeństwo. Jest to naturalne zjawisko w bardzo młodym wieku, niektórzy po prostu z tego nie wyrastają na skutek zahamowania rozwoju psychoseksualnego czy coś w tym stylu.
Normalny zdrowy człowiek, który utożsamia się ze swoim ciałem, potrzebuje innego ciała, aby wejść z nim w relację seksualną. Mnie natomiast najbardziej podnieca związek bezforemnego 'ja' z jego materialną formą.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
FORMA TWÓRCZOŚCI

Pierwsza linijka jest pusta.
W drugiej również nic nie ma.
Trzecia się gdzieś rozpłynęła,
Czwartą ukryto w podziemiach.
Piąta utknęła w głowie,
Szósta gdzieś zabłądziła,
Siódma we mgle zniknęła,
Ósma się rozpuściła.
Dziewiąta się w pył obróciła,
Dziesiątą gdzieś wywiało,
Aż w końcu z całego wiersza
Nic nie pozostało.

(z tomiku „Ścierwolandia”)
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
Kiedy na Ajsen wchodzisz rano,
Patrzysz - znów cię zbanowano.
Twoje życie traci sens,
Myślisz sobie: O k__wens.

Choć robisz wszystko, jak trzeba,
Inni mają cię za z___a.
Taka k___a wola nieba.
Znowu kompromitacja __ela, ela, ela, e, e, e,
Kompromitacja __ela, ela, ela, e, e, e.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
(26-12-2018, 13:02 )Isabela napisał(a): Świecki zakon zaskoczył mnie. Brzmi jak libacja bezalkoholowa czy coś. Taka orgia aseksualna.
Do listy zjawisk tego typu dopisuję kadzidełko bezzapachowe oraz niesamsaryczną egzystencję.
Waiting for extasy
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1