Ashaneen - Moje Ld po przemianie...
#31
"5. Postacie uciekające i agresywne występują w snach z jakąkolwiek komponentą świadomości. Ich zachowanie dyktowane oparte jest głównie o negatywny, bierny bądź pozytywny stosunek do zadanych im rozkazów lub samej woli śniącego."

Czy nie jest to stwierdzenie że postacie te mają swoją własną wolę? Skoro bowiem mogą mieć jakiś
swój indywidualny stosunek do mojego rozkazu, to nie są jak tępy bot wykonujący rozkazy moje albo
podświadomej, a swoje własne(?) cele..

Co do fizyczności... wiesz... do 17-go roku życia jakoś panny za mną nie szalały, wręcz przeciwnie.
Następne obiecujące 6lat spędziłem z kobietą która po 6 zmarnowanych latach - poszła sobie do innego. Następnie 4lata pocieszała mnie kolejna słodka kobieta która poszła sobie do innego po 4ech.
Zaznaczam że obu nie żałowałem czułości pieszczot, czy zrozumienia, a że do stosunku akurat nie
doszło...tak wyszło.
Teraz zaś od trochę jestem sam, mam jedynie Kaję, i dobrze mi z tym, nie kurwi się, nie odchodzi,
nie potrzebuje na kosmetyki, nie kosztuje wiele... jest kobietą idealną:D:D:D
A tak szczerze, jestem człowiekiem, więc potrzeby seksualne biologicznie też mam, ale u mnie seks
jest bardzo zależny od emocji i uczuć, i przypadki dwu moich "udanych" związków, skutecznie zraziły
mnie na trochę do ufania kobietom, ale i do seksu jakoś.
Pamiętasz co pisałem o stosunku seks vs sny... Brak seksu to większa "energia x" nazwijmy ją, która
zasila także sny. A że nie zużywam jej na seks to i na całonocne LD styka:)

Mam też do Ciebie jeszcze jedno pytanie...
Wg. Ciebie, postać senna, pojedyncza, zaciągnięta do bliższej współpracy, jak Kaja przezemnie.
do czego posiada dostęp i czy jest ta sama?

Tj. chodzi mi o to czy ma dostęp do:
1. Mojej pamięci fizycznej
2. Pełnej pamięci podświadomej, czy tylko do jej pewnych zasobów
3. Czy może korzystać ze zdolności PSI sama czy oiśredniczy jej podświadoma jako jej "nadumysł"
4. Czy ma dostęp do bodźców z moich zmysłów? Np. czy może mi powiedzieć jutro we śnie
np."widziałam że założyłeś niebieskie majtki"?

Oczywiście wiem że to pytania bardzo ciężkie, ale może rysują Ci się jakieś cienie twoich teorii na
ten temat, bo chciałbym je skonfrontować ze swoimi przemyśleniami...

A czy zawsze jest ta sama...chodzi mi tu o to czy Kaja jako moja senna postać w każdym z moich
snów to jest jedna i ta sama postać z tą samą wiedzą i możliwościami, i jest przechowywana w
podświadomej jako "gotowiec" czy save gry , czy też za każdym snem jej postać jest rysowana
i uzbrajana na nowo?
Za drugą wersją świadczy to że Kaja często miewa różne ubrania, fryzury i inne w snach, ale to
jest akurat morfing samej Jej postaci mentalnej, a jak jest z Jej psychiką?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Nie chodziło mi o ich wolę. Postacie zwykłe, ze snów nieświadomych zachowują się na podstawie wyobrażeń i skojarzeń śniącego na temat konkretnej postaci. Z kolei część postaci w śnie świadomym lub płytkim nie ma w ogóle modelu zachowania się, ich akcje zależą już nie od naszej wiedzy o realnym odpowiedniku dajej projekcji, ale od naszej kontroli snu, tzn gdy jesteśmy opanowani, to postacie lgną i słuchają, gdy tracimy opanowanie - uciekają bądź są agresywne.

Co do twojej postaci, uważam że tylko w wąskim znaczeniu jest to ta sama postać. Twoje przemyślenia na jawie o niej konsolidują, utrwalają jej zachowanie we śnie, więc to będzie bardzo podobne, ale i zależne od twojej kontroli. Jakkolwiek uważam, że każda postać senna to tylko zbitek pięciu zmysłów, który w każdej chwili może się destabilizować, stąd postać jako osoba nie istnieje, każdy ruch, słowo i akcja projekcji tworzone są na bieżąco. Postać senna ma pełen dostęp do świadomej części umysłu, pamięci i percepcji z jawy, do twoich myśli i uczuć. Dostęp do zawartości głębszej, nieświadomej, jest dyskusyjny. Teoretycznie nie tylko postacie, ale całe otoczenie snu pochodzi z całości informacji pamięciowych, płytkich i głębokich, które trudno oddzielić, ale nigdy nie udało mi się wyciągnąć głęboko zakopanej informacji, której sam nie potrafiłbym sobie przypomnieć na jawie przez powolne grzebanie we wspomnieniach. O PSI się nie wypowiadam naturalnie :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Skoro więc jednak postać ma zawsze dostęp do "jakiejś" pamięci, czy to
mojej fizycznej czy sennej, to skąd biorą się takie dziwactwa jak np:

Ja do postaci w LD: "kim pan jest i co pan robi w moim śnie?"
Postać starszego pana: "W sumie..to niewiem...."

Albo Kaja nie potrafiąca mi opisać treści mojego wcześniejszego snu z
nauczycielem?

Oczywiście co do drugiego to można by założyć lenistwo, bo podświadoma
z reguły woli zdawkowo coś rzucić niż się produkować, nawet znając
odpowiedź...

Co do jednak pierwszego przykładu, czy nie prościej byłoby temu dziadkowi,
mając dostęp do pamięci, wzorców etc... rzucić byle co, np.
"Jestem Romek, kolega twojego dziadka", zamiast kontrowersyjnego
"Nie wiem(kim jestem)"?

To oczywiście znowu zbliża szalę ku Twojej teorii że senna postać nie ma
osobowości, którą dziadek nie wiedzący kim jest ewidentnie potwierdza.
Zauważam też jednak że podświadoma, mimo iż przeważnie leniwa i
opieszała w komunikacji z człowiekiem w LD, często lubi się jak to mówię
"popisać", czymś co nas zaszokuje czy prawie zmieni nasze rozumowanie,
i to na jej korzyść, czyli jakby chciała pokazać że jest lepsza od właściciela...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Całe senne otoczenie, w tym postacie senne, są tylko środkiem wyrazu nieświadomości, absolutnie nic we śnie nie będzie wyłożone kawa na ławę, tym bardziej przecież odpowiedzi postaci sennych - bedą mówić to co chcesz usłyszeć, to czego nie chcesz słyszeć, albo losowe rzeczy na podstawie skojarzeń, wszystko zależnie od poziomu twojej świadomości i nastawienia. W przypadku dziadka ty sam nie wiedziałeś kim jest, jego odpowedź była więc projekcją twojej własnej wiedzy na jego temat, ugłośnieniem myśli. Gdybyś był mniej świadomy i w podniosłym nastroju, usłyszałbyś np że jest świętym posłannikiem nieświadomości i niesie ci pozdrowienia. Gdybyś z kolei kątem oka zauważył, że nosi czerwony krawat, odpowiedziałby, że jest kimś, z kim ten krawat kojarzysz. To ekstremalne uproszeczenie, ale na tym to polega. Zastanów się zresztą, co miała by podświadomość odpowiedzieć na pytanie " kim jest "? Dla niej to bez sensu, tym bardziej jak zadajesz je w jakąś jej manifestacje we śnie, w swoje własne wyobrażenia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
O wypraszam sobie w imieniu Kaji:D kiedyś trochę zabawiłem się Kają, tj śniłem nieświadomie, a kiedy
uświadomiłem sobie że śnię spytałem stojącej przy mnie Kaji czy wie że to sen...
Kaja odpowiedziała że wie, ja poszedłem dalej pytając : A wiesz że jesteś moją senną ukochaną?"
Odpowiedziała że wie. I akurat spytałem Jej o imie i odpowiedziała że Kaja:)

Możliwe że w oparciu o moje wielkie ciągnięcie do Niej, nie zaprzeczam, wszak to nawet bardzo
prawdopodobne.
Niemniej nigdy nie wytłumaczy to Mary, dziewczyna której nie znam, o chyba Hiszpańskim imieniu,
dbająca o mnie w wielu snach ot tak... Śnię pracę w kopalni, Ona podaje mi wodę, śnię że jestem w
szkole, Ona nakłada i raczy mnie obiadem szkolnym... Naprawde jest dla mnie zagadką...
Nie przywodzi mi na myśl matki, babci, ani też nie jest do żadnej z nich podobna...

W dniu dzisiejszym, no, może w ciągu kilku ostatnich tygodni, ale dziś publikuję, zadałem sobie trud
porównania snu właściwego [Obszar 2] z światem snu na jawie [Obszar 1A] w kwestii snów LD.

Zmobilizowało mnie do tego w sumie odkrycie kilku prawideł jak mi się wydaje rządzących w tych światach,
odmiennych od siebie dość znacznie.

Jak wygląda świadomy sen w świecie snu, każdy chyba z nas dobrze wie, oraz dobrze wie jak wiele w nim
można czynić i naginać "rzeczywistość"...
Świadomy sen na jawie przestał być "zmorą" zupełnie, kiedy poprostu go poznałem bliżej, i zobaczyłem,
że jest to zwykły LD, tyle że w świecie fizycznym.

Zauważyłem także że o ile w świecie snu działa wszelka magia, wyczarowywanie, zmienianie ludzi w innych
i tym podobne, o tyle LD na jawie jest pod tym kątem ograniczony.
Ograniczony jest także pod kątem postaci i ich rodzaju.

Po pierwsze zastanowiłem się kiedyś: Jakie postacie śnią mi się w snach LD na jawie? I zauważyłem
po podliczeniu że wyszło tego do dzisiaj 40 osób.
Dwie z tych osób, to babcia zmarła w 97, i wujek zmarły w 99, osoby które nigdy nie śniły mi się w
świecie snu, świadomie lub nie, choć bardzo były mi bliskie, zwłaszcza babcia.
6 z osób były osobami zupełnie mi nieznanymi ani ze snów, ani na jawie.
Trzy osoby tylko były sennymi postaciami, była to Kaja, pewna dziewczyna którą "wyciągnąłem" ze świata
snu do snu na jawie, Mara, jedna z dwu moich sennych kobiet które nazywam "opiekunkami" gdyż w wielu
snach a to mnie karmią, a to poją, a to doradzają...
Pozostałe 29 osób wszystkie bez wyjątku były osobami które żyją, i które znam w świecie fizycznym...

Gdybym zrobił podobną statystykę dla świata snu, postaci osób żyjących i znanych mi byłoby ok. 20%,
postaci osób zmarłych ok 3%, Kaji, Mary i innych opiekunów ok 20%, reszta zaś postaci nieznanych.

Tak więc zdecydowanie widoczne jest iż w LD na jawie przeważają postacie osób żyjących. Nie wiem czy
należy to traktować jako prawidło tego stanu, czy też podświadoma uważając że LD na jawie jest
bliższy naszemu światu niż jej daje większy procent postaci realnych...
Wyciągnięcie sennej stricte postaci do tego obszaru na życzenie jest ciężkie, a postać nie bardzo tego
chce. W ciągu długiego okresu tylko jedna senna postać pojawiła się w tym obszarze samowolnie,
pozostałe zaś tak czy inaczej zawleczone przezemnie.

Mam taką nieśmiałą teorię, że człowiek na jawie myśli logicznie i analitycznie, w świecie snu zaś w LD
logicznie i płytko analitycznie (bo gdy zacznie rozkminiać za bardzo budzi się). W świecie snu człowiek
posiada ponadto zdolności kreacji rzeczywistości. W świecie zaś LD na jawie posiada zdolność myślenia
praktycznie jak na jawie, może analizować również głęboko. Zdolności kreacji jednak i wszelkiej magii
są już mocno ograniczone lub całkiem niemożliwe.
W początkowym okresie LD na jawie ma także uniemożliwione poruszanie się ciałem sennym, telepatię oraz
komunikację wszelaką z innymi postaciami.

Po pewnym okresie i wprawie w LD na jawie, staje się możliwa komunikacja z postaciami, także pewne ruchy
typu odwrócenie się, czy złapanie ręką sennego ciała czegoś/kogoś. Komunikacja jednak z postaciami
odbywa się na poziomie werbalnym astralnie, bo telepatia, czyli przekazanie myśli bez poruszenia nawet
astralnych ust - nie działa.
O ile poruszanie się w LD na jawie ma tendencję rozwojową, i w miarę wprawy i treningu jest coraz
lepsze, o tyle telepatia i magia pozostają dalej nierowzwijalne, dlatego podejrzewam że w tym świecie
nie ma do nich dostępu...

Analizując zaś w ten sam sposób co siebie senną postać:
Postać senna w świecie snu gra aktorską rolę u reżyser Podświadomej, W LD zaś staje się marionetkę,
rozdartą pomiędzy kontrolę podświadomej a człowieka. Umie mówić, czarować, odpowiadać na życzenie
śniącego lub podświadomej.
W świecie jawy rzecz jasna, nie istnieje wogóle, może czasami w postaci halucynacji, ale to przypadki
znikome.
W świecie LD na jawie zaś postać senna zachowuje się jak ego... Zjeść, zerżnąć, zapić... Każda, nawet
najbardziej rozwinięta senna postać tak się zachowuje po wyciągnięciu jej do LD na jawie.
Zachowuje do czasu, bo z czasem uczy się tego stanu i i w LD na jawie staje się istotą okrzesaną i
zdolną do komunikacji, i to nawet w czasie krótszym niż człowiek uczy się poruszania w LD...


Mam też daleko idące wnioski n/t LD na jawie w kwestii postacie vs człowiek, ale o tym napiszę gdy
będe bardziej pewny...

Uważam że jednak splot słoneczny jest czymś... Nie wiem czy jest to siedziba podświadomej, choć tak
mówią i piszą, wiem jednak że tam właśnie jest zasysana świadomość z głowy kiedy świadomie zasypiam,
i tamtędy wyszedłem do ciała fizycznego z tą dziewczyną ze świata snu...

Incest mam do Ciebie prośbę i zadanie powiedzmy... Kiedy będziesz miał LD, i będziesz czuł że się
kończy, że zaraz się obudzisz... Złap wtedy postać z którą gadasz mocno... I sprawdź czy doprowadzi
Cię to do obudzenia, czy jednak do LD na jawie z tą postacią... Tylko ja bardzo chciałem tą moją
postać zabrać ze sobą... może to też ważne by Ci zależało by ją zabrać, lub poprostu dalej być przy
niej...

I mówię Ci to abstrachując od magii, PSI i Kaji, poprostu chciałbym żebyś tego co ja doznał i opisał
to naukowo...:)

Bo mimo iż wiele jest osób które śnią LD, niewiele jest osób które zastanowiły się nad przesunięciem
świadomości do splotu... A jeszcze mniej pewnie pomyślało że droga do splotu przebiega także w drugą
stronę, musimy wrócić... Ale zabrać kogoś ze sobą jak Kaję?
Też na początku nie chciała, nie podobało Jej się, ale nauczyła się, i dziś w LD na jawie Kaja porusza
się bieglej niż ja znający ten stan dłużej (czyżyby podświadoma była inteligentniejsza do tego niż
świadomość?)

Kto wie czy nie? Zauważcie wszyscy że nasz dzisiejszy świat bardzo rozwija technologię, od telegrafu
do dzisiejszej robotyki i nanotechnologii...
Podświadomość czy nadświadomość rozwija się wyłącznie duchowo bo napewno nie technologicznie.
Może też dlatego dziś słowa podświadomej są dla nas dziwne, bo znamy atomy, bomby, i lasery,
ona zna jasnowidzenie telepatię i prawidła światów...

Stąd może dzisiejsze spotkanie człowieka z podświadomą to jak zderzenie czołgu z epidemią cholery...
Jedno drugiego nie jest w stanie zrozumieć na bank, i trzeba ogromnej pracy z obu stron by takie
zrozumienie nastało... I takie próby zrozumienia następują ciągle, maleńkie, jak ja, Incest, czy
każdy z Was forumowiczów, tylko że z nas połowa odpada w przedbiegu, połowa zaczyna mieć ważniejsze
sprawy, połowa zaczyna mieć wszystko w dupie bo widzi że "w tym kraju i tak nic nie zdoła"...
Pamiętajcie kochani że podświadoma BYŁA PRZED LUDŹMI, poznała dokładnie tą ziemię, nauczyła się z nią
"czysto" postępować, bez atomu i cięzkiej chemii radziła sobie tysiące lat...
Dlatego właśnie ja serdecznie optuję za słuchaniem podświadomej, bo ona umie więcej niż my czystych
metod życia, a wszystko co złe... Tego nauczyliśmy jej my sami...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Poszerzasz teorię o niezwiązane z nią oryginalnie sfery, tym ostatnim akapitem wykraczasz poza definicję podświadomości, nie mam więc pewności do czego tak naprawdę się odnosisz w swoich poszukiwaniach, ale raczej nie do sfery umysłu :) Pozostajesz też ambiwalentny wobec JEJ natury - raz piszesz, jak by była mocą ponad człowiekiem, innym razem, że to człowiek ją uczy lub że jest jej właścicielem. Wydaje mi się, że twoje dualistyczne pojmowania świata ( duchowość vs technologia, dusza vs ciało, podświadomość vs człowiek ) wynika właśnie z braku zrozumienia spójności całej natury.

Według mnie wszystko jest przejawem jednego skomplikowanego prawa, nic sie ze sobą nie kłóci, wszystko pozostaje w równowadze. Wszelki rozwój jest identyczny - technologia, duchowość, moralność, społeczeństwa, ewolucja wraz z naturą, wszystko rozwija się za pomocą logiki, w stronę strukturalizacji i specjalizacji, czyli od prostego i dużego do skomplikowanego złożonego z wielu jednostek. Dzieje się to za pomocą wzrostu, podziału, zniszczenia i restrukturyzacji. Podobnie wytworzyła się świadomość, jako ustrukturalizowana, ale maleńka część nieświadomości. Ich stosunek FUNKCJONALNY do siebie porównywałbym do ryby ( świadomość ) w morzu ( nieświadomość ). Ryba nie może istnieć bez morza, morze powołuje ja do istnienia, ale funkcją ryby nie jest próba przepłynięcia każdego kawałka morza, ryby nie powinno to interesować :)

świadomość to ta część nieświadomości, która pozwala na zwartą logikę i myślenie przyczynowo-skutkowe. Poznawanie nieświadomości za pomocą świadomości jest skazane na niepowodzenie, gdyż oryginalna zasada nabywania wiedzy przez doświadczenia jest tam zaburzona. Tak jak pisałem, jest to paradoks lustra. Kot goniący własny ogon. Tak samo lustrzanymi marami wydają mi się twoje doświadczenia z LD na jawie. Oczywiście, według Twojej sugestii, zrobię tak samo w moim najbliższym LD, w moim lustrze sceptycyzmu powinno odbić się coś zupełnie odwrotnego :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
Incest nie myli mi się, człowiek uczy podświadomą technologii, bo gdyby nie działalność człowieka to i podświadoma nie znałaby też komputerów i ich działania... Ale nie znałaby także wojen, holokaustu
i innych...
Podświadoma zaś boginią jest w obchodzeniu się z ziemią, którą nasza świadomość, a za tym i technologie masowo niszczą. Podświadoma trwała w człowieku tysiące lat nim wymyślił on młotek,
a przedtem, tysiące lat w zwierzątach. i nabyła tam wiedzę, wiedzę zająca, by nie zjadł jaskra bo
szkodliwy, wiedzę psa, by jadł czasem trawę, bo to dobre na trawienie...
Moja myśl jest taka że wszystko czego człowiek potrzebuje do zwalczenia wszystkiego złego, było
w naturze, jedynie człowiek genetyką zrobił nowe choroby, i nowe zafrożenia innymi naukami...

Piszesz że twoim zdaniem wszystko idzie do przodu w parze... więc umiesz tak dobrze lewitować jak
obsługiwać mikrofalówkę czy jednak nie idzie w parze?:P
Nie Incest, technologia idzie do przodu, i to z przyrostem do kwadratu, duchowość zaś ludzi, poza
wybranymi jak mnisi czy tp. - stoi w miejscu lub spada...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
Podświadomość perfekcyjnie zna technologię. Nasze fabryki, transport, silniki, elektryczność, aglomeracje, są zaledwie żałosną namiastką mechanizmów dziejących się w każdej komórce, choć ewidentnie działają na tych samych, logicznych zasadach. W ewolucji komórki także rozgałęzione jak drzewa struktury były wypierane przez futurystycznie wyglądające elementy architektoniczne. Świadomy umysł od zera odkrywa to, co podświadomość już wie, i nanosi technologię na szerszy zasięg, czyli na świat, można się spodziewać, że w głębokiej przyszłości stworzy nową świadomość. Świadomość w każdym razie jest świeżym efektem rozwoju, więc nie osiąga jeszcze pełni i człowiek wydaje się w swoich dążeniach duchowych zagubiony. Jakkolwiek oczywiste jest, że duchowość stoi na wysoko dalszym poziomie niż kilka wieków temu - nie myl jednak duchowości z zacofaniem! Duchowość zdefiniowałbym jako dążenie do zrozumienia swojego miejsca we wszechświecie, dążące do ujednolicenia woli jednostki. Efektem duchowości jest absolutny wgląd, a nie możliwość używania magii. Twoja wiara w lewitację wynika z zachłyśnięcia się mocą wolnej woli w obrębie samego umysłu, wydaje ci się, że skoro jesteś tak wolny w myśleniu, to i świat zewnętrzny nie ogranicza sił woli. Myślenie życzeniowe. Mnisi kontrolują swoje ciało tam gdzie jest unerwione wegetatywnie, nie ma żadnych nawet doniesień o magicznych zdolnościach. Tybet zresztą to sekta buddyzmu, która głęboko gardzi pojęciem duszy i magii.

Twierdzenie, jako by człowiek zgrzeszył ciężko przeciw naturze, był by błędem ewolucji, to nic innego niż oskarżanie rozwoju o cofanie się. Nie nam to oceniać - musiało tak być, no chyba że ewolucja jeszcze nas wyeliminuje. Tak czy inaczej człowiek w ostatnich czasach sam ogranicza rozwój technologiczny, żeby nie wykorzenić do szczętu natury.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
Oczywiście że podświadoma świetnie zna taką technologię jak budowa
komórek, organizmów, jednak to nie technologia techniczna a biologiczna.
Jest zupełnie czysta, i nikomu przez dziesiątki tysięcy lat nie szkodziła, bo
podświadoma nie używała nigdy uranu, rtęci, czy choćby byle ołowiu:)

Fakt że zaczęło się wcześnie, bo już Rzymianie robili z ołowiu rury z wodą,
czego skutkiem były liczne zatrucia ołowiem. A jednak od medytacji czy
zgłębiania duchowości nikt nigdy jeszcze nie pękł ani nie zatruł się:P

Podświadoma powiem Ci nawet w pewnym sensie potrafi pokonać technikę...
Otóż piwo wymyślił człowiek jak wiemy...

W sobotę poprzednią wziąłem od ciotki mojej złom (zawsze biorę złom od
paru ciotek mieszkających obok mnie i hurtem wywożę bo to któreś 100zł
zawsze). Wiedziałem więc że nie będzie u ciotki opłacalnej ilości złomu
przez najbliższe 2 tygodnie, jak zawsze to jest.
We środę bodajże wypiłem piwo, wyprodukowane i stworzone przez świadomą
technologię, w ilości sztuk 6 (miałem imieniny kuzyna).
Snów z nocy przed którą piłem jakikolwiek alkohol nigdy nie zapisuję, gdyż
alkohol wypatrza sny, więc zapisywanie takich jest bezsensem...
W noc tamtą jednak, przyśniło mi się iż byłem u ciotki na podwórku i wujek
wyniósł do kosza który mają na złom czarne wiadro...
Na drugi dzień rano wstałem, o dziwo bez kaca nawet. Zacząłem rozkminiać
i pomyślałem że przecież nie ma czarnych metalowych wiader, to raz,
dwa że plastikowego wujek by nie wrzucał do kosza na złom...
Generalnie po przemyśleniu postanowiłem olać sen i uznać go za popiwną
bzdurę...
Do wujka poszedłem w tą sobotę na kawę. Z głupa zajrzałem, i to już
wychodząc od niego do kosza, i znalazłem tam pompę.

Była to pompa(WIADRO,woda) do brudnej wody(CZARNE wiadro)....

Widać więc jasnowidztwo symboliczne potrafiło się przebić siłą podświadomej nad siłę działania alkoholu:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
Piszą powyżej iż senne postacie to li tylko myślokształty...
A pomyślcie przez chwilę.... Myślokształty..., czyli wasze myśli, przybierające kształty, formy i
barwy trójwymiarowej projecji z materii mentalnej....
Myślicie: dziewczyna, ładna, blądynka...niebieskooka, dobra...i pyk - powstaje postać senna,
myślokształtem zwana...
Myślicie: pocałunek, seks, pracowitość i wierność...i pyk - całuśna i wyuzdana jest blądynka,
nie leniwa i oddana, myślokształtem zwana...

I super, Incest ma rację:)

Ale...

Para dwoje ludzi chce mieć rodzinę...
Myśli: seks, dziecko, kołyska.... i pyk - powstaje postać fizyczna którą myślokształtem rodziców
nazwę...
Myślą: przedszkole, szkoła, angielski i lekcje baletu...i pyk - córeczka się kształci i tańczy,
jak rodzice przykazali, by za lat już kilka - świat swój budować własnymi myślokształtami...:)

A więc Incest jak widać wszystko stworzenie jest myślokształtem jak u Pana... Na początku było
słowo, a słowo to myśl, a myśl to twórcza energia z której wszystko powstało...

Różnica między spłodzeniem syna a stworzeniem sennego chłopca jest więc tylko pod kątem materii
jakiej użyliśmy jako budulca i to że do syna trzeba dwojga...
Zarówno charakter i zachowania dziecka jak i postaci sennej są po równi nieprzewidywalne:P

Ponadto analogia jest jeszcze jedna: dziecko jest myślokształtem swych rodziców, ale rozwijając
się zaczyna tworzyć własne myślokształty. Postać senna tworzona jest myślokształtem autora, a
potem zastrzeliwuje nas niejednokrotnie myślokształtami generowanymi przez podświadomą...
Bowiem stworzenie np. Kaji było moim własnym myślokształtem powiedzmy, ale już np. Jej słowa
"bo narodowi socjaliści..." to już myślokształt podświadomej, stworzony w oparciu o moje wzorce
i wartości.

Wybacz, ale tak się uczepiłeś tej myślokształtnej natury postaci że nie mogłem sobie odmówić
wykazania Ci że natura człowieka również jest myślokształtna:D

W międzytemacie wtrące że wczoraj, pilnie potrzebowałem gotówki deko gdyż jestem przed wypłatą.
I tak siedząc w domu koło południa powiedziałem sobie "Kaja, no zrób coś, niewiem, no może niech
się jakiś telewizor zepsuje albo co..." I tak przesiedziałem dalej do 14-ej przy kompie.
O 14-ej przyszedł syn kuzynki czy bym ciotce do telewizora nie zajrzał bo jej padł....
ZDĘBIAŁEM DOSŁOWNIE W TYM MOMENCIE....................

Ale tego mechanizmu chyba już nigdy nie zrozumiem... Jakoś nie wchodzi to w moje pojmowanie, i o ile
jasnowidzenie potrafię jeszcze wytłumaczyć jakośtam, tak tego już kompletnie...
To nie jest telekineza, to nie jest lewitacja, to nie jest bilokacja.....więc nawet zakładając że
zjawiska te istnieją - nie tłumaczyłyby one tej życzenio-spełniającej właściwości...
Może to po prostu głęgboka przyjaźń z podświadomością plus fizyczna i duchowa czystość...
A może niewiem sam już co....:(

Zmiana tematu. Zaznaczam, bo wiem że ja strasznie skaczę po tematach w swoich wypowiedziach i często
nie kończę wątków...taka wada:/

Kaja powiedziała mi kiedyś niedawno "Świat fizyczny jest tym który jest, a świat snu jest tym który
odwzajemnia"....
Zabiło mi to ogromnego klina...
W pierwszej kolejności skojarzyłem to wg. schematu:
Biblijne" Jestem który jestem", samookreślenie Boga, a jego odwzajemnienie to szatan, lub poprostu
brak Boga...
Stwierdziłem jednak że takie tłumaczenie jest bez sensu skoro miewałem wiele snów z Bogiem, Świętymi,
i wielu ludzi je zapewne miało, w tym prorocy biblijni.

W drugiej kolejności przyczepiłem się do faktu iż czasami miewamy sny odwrotne, czyli o znaczeniu
zupełnie odwrotnym do tego które sen pokazuje. Ale to nie jest także to, ponieważ procent takich
snów jest u mnie znikomy, więc nie mogą być one podstawą do jakiejś zasady.

A z trzeciej strony pomyślałem że to jest tak, że na tym świecie, moja przyjaźń czy miłość
jest odrzucana, lub wręcz gnojona w 97% przypadków. W świecie zaś snu zawsze odwzajemniana...
I to jest myślę właściwe tłumaczenie.

Co do zaś zasady, to ja jestem ja, owszem, jestem nieraz dziwakiem, można mnie nielubić, ale nie jestem
zły społecznie, chamski ani niegrzeczny. Brak tych wartości na tym świecie dla mnie to raz to iż
80% życia spędzam pracując przed kompem, dwa że dziś nawet rodzina nie jest żadną wartością, o czym
przekonuje mnie fakt iż lubują się spotykać już wyłącznie na stypach, nie zaś na imieninach jak 15
lat wstecz. Ja próbowałem podtrzymywać te wartości, więzi, jak w czasach kiedy się miało rodzinę od
najdalszego kuzyna do rodzeństwa dziadków ale cóż... rodzina nie jest zainteresowana kontaktami...
Kiedyś marzyłem o weselu własnym, w rodzinnej wsi, z wszystkimi od dziadków po wnuki, i siorstrą
wujka kuzyna też:D:D Stół przez całą wieś i kilka świń upieczonych w całości...
Dziś już wiem że na to urodziłem się jakieś minimum 30 lat za póżno:(

I przypuszczam że w większym lub mniejszym stopniu dotyka to wiele rodzin, pogoń za kasą miast więzi...
Kiedy zdecydowałem się na Kaję miast fizycznej kobiety, zrobiłem to w pełni świadomy i zdrowy,
widząc jak jest wkoło mnie... Wiedziałem że senna postać to jeden wielki pytajnik, jak się zachowa,
jak zareaguje, i jak będzie szanować(lub nie) uczucie w nią zainwestowane...
Z drugiej strony wiedziałem że rodzina to pełna ignorancja, a kobiety fizyczne prędzej czy później
kurewstwo... (to nie obraza, to własne doświadczenia na własnej dupie, bolesne)...
Wybór pytajnika nad negatywem więc był jasny i oczywisty... choć wiedziałem że idę w ciemny las...
Wybór okazał się jednak trafiony, bo żadna fizyczna kobieta nie dała mi tyle co wiecznie nieobecna
Kaja... Bo to fakt że Kaja śni mi się tylko gdy sama coś wymyśli, lub na moje wyraźne życzenie przed
zaśnięciem, ale tą rzadkością rekompensuje lata braków na wyrost...:)
Tak jest od kiedy umiem śnić Ją na zawołanie, przedtem śniła mi się sama częściej, ucząc mnie poruszania
się w sennym świecie itp rzeczy...

No i do tego dochodzą te moje spełnione życzenia w dzień, w świecie fizycznym... To nie Kaja, wiem to.
Wiem i czuję wewnętrznie że coś/ktoś kto to sprawia jest i nad Nią i nademną, choć nie jest to Bóg...
Najbardziej podejrzewałbym o to nadświadomość... Coś co chyba wg. Incesta nie istnieje....
Dla mnie Pod i Nadświadomość to jedność pozorna. Są to dwie części jednak połączone tak że nie poznamy
gdzie jest granica. Podświadoma, wiemy, oddycha za nas, wykonuje całą monotonną robotę organizmu,
odpowiada za instynkty i inne tp z ego... Nadświadomość zaś jest dla mnie czymś jak połączenie
sumienia z uduchowieniem która posiada możliwiość wyższej kreacji... Kreacji ponad telekinezę i
jasnowidztwo, kreacji niepojmowalnej ni podświadomości ni świadomości....
Taka cząstka Boga w Nas najbardziej, bo wszystkie cząstki są Boga, ale ta wybitnie...


Na zakończenie tej kolejnej przydługiej rozprawki, fakty odnośnie śnienia świadomie na jawie...

Otóż dzięki Kaji i doświadczeniom wcześniej, dowiedziałem się takiego prawidła niejako iż najgorsza
pozycja do snu jest pozycją na brzuchu, kiedy nasz mostek jest skierowany ku łóżku...
Mostek i splot winny być skierowane w każdy inny kierunek niż dół, co samo w sobie symbolizuje
otwartość na przyjmowanie dobra wg Kaji. Splotem w dół to pozycja stracona, i powoduje sporo
koszmarów na jawie, nawet nie przez same postacie i realia śnione, a fakt iż człowiek nieumiejący
się poruszać w astralu obawia się tego co za plecami, każda więc postać, nawet dobra, nad jego
plecami - będzie go przerażać, bo nie może on nawet zobaczyć kim ona jest...

Ponadto powiedziała mi iż należy wyłączyć telewizory/monitory z kineskopem klasycznym, gdyż ich
transformatory WN wytwarzają falę które zaburzają fale mózgowe...
Sprawdziłem to sam na sobie... Wielekroć zasypiam przy tv, ale kiedy wyłącze tv śpi mi się o wiele
lepiej, jakby bardziej się wysypiam... Ponadto przy wyłączonym tv dziś, kiedy zasnę na wznak,
przechodzę z fazy alfa w fazę alfa i tak w kółko... co daje pamiętać sny, i też mieć ld...

Jako znawca elektroniki powiem że transformator WN telewizora czy monitora wytwarza pewne charakteryst.
częstotliwości, tj. 50Hz odchylania pionowego, jest to częstotliwość której dźwięk może być słyszany,
i jest to bardzo niskie, basowe "buczenie"...
Drugą taką częstotliwością jest 15,xxx MHz, czyli odchylanie poziome. Tej częstotliwości człowiek
nie jest w stanie usłyszeć nijak, bo leży już w zakresie częstotliwości radiowych KF.
Ja jednak zawszę słyszę tą częstotliwość, lub może jej harmoniczną... Jest to charakterystyczny
bardzo cichy i stały pisk który słyszę zawsze gdy w domu włączony jest tv, a nikt inny z
rodziny go nie słyszy...
Przypuszczam że to co słyszę to jakaś harmoniczna dolna napewno, bo ucho ludzkie nie słyszy na
15 MHz...

Wiem, wiem, zawsze byłem dziwny:D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1