23-08-2017, 23:25
Dzień 17
Godzina p. spać (00:30)
Godzina wstania: (10:50)
Ilość pobudek: 2
Sen 1. Mały sklep. Byłam w nim razem z Mamą, sprzedawczyni miała gęste blond loki. Zachowywała się jak szalona. W jej sklepie były ubrania i biżuteria.
Sen 2. Miasto niedaleko mnie. Pierwszy raz widziałam dziwne przejście pod górę krętą drogą. Na szczycie znajdowała się ogromna budowla przypominająca zamek. Był jednak bardziej młodzieżowy. Obok był prosty budynek. Mówili coś, że został wzniesiony na cześć Muminków (ciekawie). Idąc dalej po prawej stronie zobaczyłam bardzo długie i szerokie betonowe schody po których chodzili ludzie całymi grupami.
Sen 3. Piosenkarz Ralph Kamiński i mój znajomy. Patrzyli na siebie. Widziałam ich z bliska. Mieli błękitne oczy. Tak jasne, że przypominały prawie szary.
Sen 4. Moja siostra. Stałyśmy przy ogromnej książce. Była bardzo gruba, miała piękną okładkę i jej strony od zewnątrz były pomalowane na czerwono jednak, gdy otworzyło się na stronicach miały żółty, przestarzały kolor. Prawie pobiłyśmy się o to, która pierwsza ją poczyta. Poszłam jednak do swojego pokoju, wzięłam mniejszą książkę z krukiem na okładce. Jej strony wyglądały tak samo. Pokazałam ją siostrze i powiedziałam, że ja mam tylko pierwszą część tej powieści. Zapytała skąd ją mam. Powiedziałam, że dał mi ją Ojciec.
Sen 5. Wjechaliśmy samochodem na rynek jakiegoś miasta. Na środku dostrzegłam moją dawną trenerkę. Przytyła. Ubrana była cała na różowo. Jej włosy pozostały ostrym blondem, ale mocno je pokarbowała. Powiedziałam, że jest w ciąży, choć to nie było prawdą. Wzięliśmy ją ponieważ mieliśmy wolne miejsce. Jechaliśmy przez las po ziemistej drodze. Przywołało mi na wspomnienia Mazury. Nagle auto się zatrzymało. Wyrzucili mnie ze środka i szybko odjechali. Nie rozumiałam dlaczego moja Mama to zrobiła. Stałam i czekałam, aż zawrócą. Sądziłam, że to zwykłe żarty. Niestety, byłam zdana już tylko na siebie błądząc po coraz ciemniejszym lesie. Na szczęście znalazłam drogę. Wyszłam na pola. Na wprost mnie leżały zwiędłe kwiaty tuż pod krzyżem.
Sen 6. Nowe mieszkanie. Nie wiedząc dlaczego ubrałam się na trening. Zeszłam na dół w pełnym sprzęcie trzymając w ręku siatę ze sprzętem dla konia. W biurze na dywanie siedziało dużo dziewczyn po turecku tworząc krąg. Przysiadłam się do nich. Pytały po co mi tyle tego. Powiedziałam, że długo jeżdżę i myślę, że przyda mi się tu wszystko na co dzień. Popatrzały po sobie dziwnie. Wiedziałam już, że nie będę należała do tych lubianych. Zapytałam gdzie chcą spać, ponieważ w domu nie ma tyle miejsca, żeby wszystkich pomieścić. Okazało się, że będą mieszkać u innych ludzi i dojeżdżać do stadniny. Chciało mi się śmiać z mojego szczęścia ze względu na to, że będę mieszkać u właścicielki. Wiedziałam, że jestem na wygranej pozycji. Wstałam nie chcąc ich więcej słuchać i wyszłam na dwór.
Godzina p. spać (00:30)
Godzina wstania: (10:50)
Ilość pobudek: 2
Sen 1. Mały sklep. Byłam w nim razem z Mamą, sprzedawczyni miała gęste blond loki. Zachowywała się jak szalona. W jej sklepie były ubrania i biżuteria.
Sen 2. Miasto niedaleko mnie. Pierwszy raz widziałam dziwne przejście pod górę krętą drogą. Na szczycie znajdowała się ogromna budowla przypominająca zamek. Był jednak bardziej młodzieżowy. Obok był prosty budynek. Mówili coś, że został wzniesiony na cześć Muminków (ciekawie). Idąc dalej po prawej stronie zobaczyłam bardzo długie i szerokie betonowe schody po których chodzili ludzie całymi grupami.
Sen 3. Piosenkarz Ralph Kamiński i mój znajomy. Patrzyli na siebie. Widziałam ich z bliska. Mieli błękitne oczy. Tak jasne, że przypominały prawie szary.
Sen 4. Moja siostra. Stałyśmy przy ogromnej książce. Była bardzo gruba, miała piękną okładkę i jej strony od zewnątrz były pomalowane na czerwono jednak, gdy otworzyło się na stronicach miały żółty, przestarzały kolor. Prawie pobiłyśmy się o to, która pierwsza ją poczyta. Poszłam jednak do swojego pokoju, wzięłam mniejszą książkę z krukiem na okładce. Jej strony wyglądały tak samo. Pokazałam ją siostrze i powiedziałam, że ja mam tylko pierwszą część tej powieści. Zapytała skąd ją mam. Powiedziałam, że dał mi ją Ojciec.
Sen 5. Wjechaliśmy samochodem na rynek jakiegoś miasta. Na środku dostrzegłam moją dawną trenerkę. Przytyła. Ubrana była cała na różowo. Jej włosy pozostały ostrym blondem, ale mocno je pokarbowała. Powiedziałam, że jest w ciąży, choć to nie było prawdą. Wzięliśmy ją ponieważ mieliśmy wolne miejsce. Jechaliśmy przez las po ziemistej drodze. Przywołało mi na wspomnienia Mazury. Nagle auto się zatrzymało. Wyrzucili mnie ze środka i szybko odjechali. Nie rozumiałam dlaczego moja Mama to zrobiła. Stałam i czekałam, aż zawrócą. Sądziłam, że to zwykłe żarty. Niestety, byłam zdana już tylko na siebie błądząc po coraz ciemniejszym lesie. Na szczęście znalazłam drogę. Wyszłam na pola. Na wprost mnie leżały zwiędłe kwiaty tuż pod krzyżem.
Sen 6. Nowe mieszkanie. Nie wiedząc dlaczego ubrałam się na trening. Zeszłam na dół w pełnym sprzęcie trzymając w ręku siatę ze sprzętem dla konia. W biurze na dywanie siedziało dużo dziewczyn po turecku tworząc krąg. Przysiadłam się do nich. Pytały po co mi tyle tego. Powiedziałam, że długo jeżdżę i myślę, że przyda mi się tu wszystko na co dzień. Popatrzały po sobie dziwnie. Wiedziałam już, że nie będę należała do tych lubianych. Zapytałam gdzie chcą spać, ponieważ w domu nie ma tyle miejsca, żeby wszystkich pomieścić. Okazało się, że będą mieszkać u innych ludzi i dojeżdżać do stadniny. Chciało mi się śmiać z mojego szczęścia ze względu na to, że będę mieszkać u właścicielki. Wiedziałam, że jestem na wygranej pozycji. Wstałam nie chcąc ich więcej słuchać i wyszłam na dwór.






Była noc. Widziałam jednak piękno tego miejsca w ciemnościach. Zaczęliśmy się unosić w powietrze. Patrzałam na wszystko z góry. To było magiczne. Między nami lśnił jakiś złoty pył jakby w Piotrusiu Panu. Poczułam magię. Nagle za plecami dojrzałam również unoszącą się postać. Była spowita w obszarpane szaty koloru czarnego.
) Schodziłyśmy w dół. Znalazłyśmy zamrażarkę. Wyciągnęłyśmy z niej zimną wódkę, piwo i filety z ryby. Podniosłam rybę i zaczęłam nią pływać w powietrzu. Śmiałyśmy się głośno, aż przyszedł kolega i zapytał czemu to tak długo trwa. Wskazałam na niego filetem i ruszyliśmy w górę z prowiantem.