lęk przed niebytem
#11
To w jaki sposób się teraz rozmnażamy, nie jest najlepsze dla naszego gatunku. Ludzie z chorobami genetycznymi nie powinni przekazywać swoich genów dalej, rodziny gdzie jest więcej niż 3 dzieci też. Tak samo służba zdrowia nie powinna być refundowana przez państwo, słabsze gatunki bądź osoby nie radzące sobie w społeczeństwie powinny odpaść. To pozwoli na wychodowanie lepszej rasy ludzkiej poprzez dobór naturalny. W duchowych naukach kryje się wiele mądrości, ale trzeba uważać by nie wciągnąć się w to szambo, które serwuje nam New Age.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Nie wiem czy mówicie poważnie, czy to ciężka ironia :)
Genetyka dawno straciła na znaczeniu. Rozwój nie przebiega tylko w sferze cielesnej ewolucji. Geny i rozmnażanie od zawsze miały służyć jako przekazywanie informacji, więc od kiedy potrafimy się komunikować i zapamiętywać informacje, to wymiany DNA mogą nie być takie istotne ;)

Aha, i to offtop, ale admin może :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
(28-08-2017, 13:19 )Nalewa napisał(a): To w jaki sposób się teraz rozmnażamy, nie jest najlepsze dla naszego gatunku. Ludzie z chorobami genetycznymi nie powinni przekazywać swoich genów dalej, rodziny gdzie jest więcej niż 3 dzieci też. Tak samo służba zdrowia nie powinna być refundowana przez państwo, słabsze gatunki bądź osoby nie radzące sobie w społeczeństwie powinny odpaść. To pozwoli na wychodowanie lepszej rasy ludzkiej poprzez dobór naturalny.

Powiedział Adolf Hitler po czym otworzył obozy zagłady ;)
Oczywiście taka skrajność nie jest dobra, ale może do tego prowadzić.
Całkowicie też jestem za tym, aby osoby cierpiące na ciężkie choroby na przykład chorzy na mukowiscydozę nie dążyli do posiadania potomstwa, ponieważ m.in narażając dziecko na cierpienie z pełną premedytacją.
Mi osobiście nie byłoby to problemem, gdyby w Polsce funkcjonowało to w taki sposób jak napisał Nalewa, jakby nie patrzeć to jest dla nas najlepsze jako gatunku ludzkiego.
Tylko z tym New Age to poleciałeś.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Czasami mam wątpliwości, czy warto przekazywać dalej geny autyzmu.

Wróćmy jednak do lęku przed niebytem. Najsilniej doskwiera mi, gdy idę spać. Przy WBTB nie mam takich problemów, po prostu przenoszę swoją uwagę do naprędce skleconego "sennego ciała". Natomiast gdy kładę się wieczorem, umysł pustoszeje, myśli rozpływają się w nicości.
Stopniowo tracę zmysły. Jestem w stanie poradzić sobie z utratą wzroku i słuchu, lecz najgorszy jest dla mnie zanik czucia głębokiego, wyznaczającego granice mojego jestestwa.
W końcu udaje mi się pokonać swoje lęki. Budzę się kilkadziesiąt minut później z poczuciem, że minęły co najmniej cztery godziny. Gdzie ja wtedy byłam?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
(29-08-2017, 13:52 )Isabela napisał(a): W końcu udaje mi się pokonać swoje lęki. Budzę się kilkadziesiąt minut później z poczuciem, że minęły co najmniej cztery godziny. Gdzie ja wtedy byłam?

Tam gdzie byłaś przed swoim jestestwem, tak gdzie jesteś podczas głębokiego snu, tam gdzie i będziesz po śmierci, tam gdzie początek i koniec ma nasz wszechświat - nigdzie.

(28-08-2017, 15:29 )incestus napisał(a): Geny i rozmnażanie od zawsze miały służyć jako przekazywanie informacji, więc od kiedy potrafimy się komunikować i zapamiętywać informacje, to wymiany DNA mogą nie być takie istotne

No dopóki jeszcze w pełni nie doprowadzono niwelowanie chorób genetycznych w komórkach płodów, to bym jednak ograniczył reprodukcję, chodźby z tych powodów co mawiał Solniś. Jak jakaś para by chciała mieć dziecko, to w sierocińcu znajdą swoją przyszłą pociechę.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Czy teraz też jestem "nigdzie", tylko nie zdaję sobie z tego sprawy w tym momencie?
Nie potrafię sobie wyobrazić tego "nigdzie". Jestem przyzwyczajona do stałej obecności jakichś obiektów w mojej świadomości. One się zmieniają, ale cały czas jestem świadoma czegoś.
Często nie czuję własnego ciała, nie jestem go świadoma, gdy moja uwaga jest całkowicie pochłonięta np. postami użytkowników. Zdarza mi się skupić na czymś tak mocno, że zapominam, że trzeba oddychać, jeść i pić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
"Nigdzie" nie da się wyobrazić ani doświadczyć. Czytając ten post powinnaś już wiedzieć, że to co widzisz to tylko obraz przetworzony przez Twój mózg według Twojej preferencji. Skupiasz się na nim i zapominasz o reszcie świata. "Istnieje" tylko w tym momencie ten post, ta rozmowa, ja który to piszę i Ty która to czytasz. Obraz ten jest tylko i wyłącznie w Twojej głowie, u każdego innego inaczej to będzie wyglądać. To że jesteś w tym swoim iluzorycznym świecie jest dla Twojej osoby jedynym sensem istnienia. Gdy coś dla Ciebie jest nieistotne porzucasz to i to jakby nie istnieje, dopóki znowu się nienapatoczy i o tym sobie nie przypomnisz. Np. Oddychanie. Nie będziesz o nim pamiętać, dopóki nikt Ci o nim nie przypomnmni (OD TERAZ KAŻDY KTO PRZECZYTA TO ZDANIE NIE BĘDZIE ODDYCHAŁ AUTOMATYCZNIE) bądź nie będziesz oddywać w jakimś celu (medytacji, relaksu), będzie w stanie specyficznego nieistnienia, lecz nadal będzie istnieć gdzieś, ale nie w Twojej świadomości. Jeżeli odrzucisz od siebie wszystko co widzisz, wszystko co czujesz, wszystko co słyszysz pozostanie tylko istota świadomości i pustka wokół. Wygasając świadomość otrzymasz pustkę, lecz jej nie doświadczysz, bo nie będziesz mogła jej odebrać. Będziesz nieistniała. Będziesz nigdzie.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Ja w sumie dalej nie rozumiem, dlaczego się tego boisz. Piszesz, że budzisz się z poczuciem, że minęło kilka godzin choć minęła może jedna. Nie byłaś nigdzie, bo było zachowane poczucie czasu, choć zniekształcone, więc istniałaś. No i jak się przez ten czas czułaś ? Źle czy dobrze ? Pewnie nijak, bo nie było świadomości, żeby odczuwać jakiś dyskomfort. Jak można się bać czegoś, czego nie mamy prawa czuć ? A to i tak wciąż mowa o stanie głębokiego snu ze szczątkową przytomnością. W nicości nie czuje się nawet upływu czasu.

Ale można to odbierać też właśnie w sposób, że tak naprawdę cały czas nie istniejesz. Istnieje myśl, która porusza się po różnych sferach umysłu i tworzy poczucie pozornej kontroli nad nim.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
Muszę w takim razie bliżej przyjrzeć się swoim lękom.
Mój umysł jest mało elastyczny. Nie wiem, na co przerzucić swoją uwagę, kiedy zasypiam. Do tego czuję, że tracę kontrolę nad sobą. Przeraża mnie to, że nie mogę zlokalizować swojego "ja" w przestrzeni. Sama przestrzeń też wydaje się gdzieś znikać.
Przez większość mojego życia nie obchodziło mnie, co się ze mną dzieje, kiedy idę spać, ale teraz niełatwo mi zignorować ten proces. Trudno mi oswoić się z nową sytuacją.
Zasypiając mam poczucie, że już nigdy się nie obudzę. Boję się nudy, pustki i braku doznań. Za bardzo jestem przywiązana do doświadczenia zmysłowego. Na nim buduję obraz rzeczywistości.
Ciężko mi przekonać samą siebie, że ta pustka i nicość to "tylko sen" i wynika z ludzkiej fizjologii. Czasem czuję się w niej bardziej świadoma niż tu i teraz, na jawie. W ciągu ostatnich kilku lat byłam w niej już kilkanaście razy. Za każdym razem postrzegam ją nieco inaczej. Staram się z nią zapoznać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Zwróć uwagę, że tak naprawdę dopiero teraz werbalizujesz czego się boisz - nudy, pustki, braku doznań. Jest tylko jeden zespół objawów, który powoduje zablokowanie dostępu zmysłowego przy zachowanej świadomości i występuje niezwykle rzadko w przebiegu pewnych chorób demielinizacyjnych. To nie jest domena snu, sen to tylko utrata kontroli, dostęp do wewnętrznych bodźców. Podejrzewam, że to twoja własna obawa przed utratą kontroli blokuje doznania zmysłowe ze strony snu. W rzeczywistości nie zapoznajesz się z nią, tylko ją budujesz. Jak pozwolisz sobie na luz w tej sferze, to pustki nie doznasz.

Nie ma czegoś takiego jak ośrodek wewnętrznego Ja. " Ja " i " moje " , to etykiety biernych myśli, różnych w różnym czasie i niezwiązanych ze sobą, które zespajają ze sobą doświadczenia. Proces snu można rozpatrywać jak przerwanie tego etykietkowania. Cały umysł żyje, czuje i rozmyśla dalej ale każda myśl lub ich zbiór ma inną tożsamość, każda staje się indywidualna. To jak byśmy za dnia byli spójnym krajem a w nocy wszystkimi jego obywatelami. Nie ma jednego JA, które ma totalitarną kontrolę. Kiedy np cokolwiek tu piszesz, to raczej jak demokratyczny wybór wszystkich twoich skłóconych myśli, milionów drobnych jaźni :) Spróbuj tak na " siebie " popatrzeć:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1