dreaming.log
#51
# Od kilku dni miałam zapisywać, jak już jakieś sny pamiętałam, ale mi się nie chciało i tak zapomniałam...

Odgrywałam jakąś rolę w historii, gdzie grupka ludzi, arystokrata ze swoimi dziećmi, trafili na inną planetę. Miał to być w założeniach fantastyczny fraktalny świat (twór kreowany w rzeczywistości dla potrzeb opowiadań do szuflady) - miałam rodzaj wiedzy, że to był niby ten mój świat, a było to coś jak Ziemia, tylko bardzo surrealistyczna. Nie było tam normalnej grawitacji, mieszkańcy mogli chodzić po ścianach i sufitach, niektóre pomieszczenia były jak odbicia w gabinecie luster albo w kalejdoskopie. Mieszkańcy tego świata , przynajmniej ta grupa, w której członka ja się wcielałam niby też wyglądali jak ludzie. Jakby po prostu grali role tych "kosmitów" w przedstawieniu. Arystokrata dziwił się, że tutaj nie ma podziału na klasy społeczne, tłumaczyłam mu zatem, że pozycja w społeczeństwie, stopień zaufania do danej jednostki i powierzane jej zadania zależą od inteligencji. Dodałam zaraz, że tutaj inteligencje określa zupełnie inna skala, jako, że to są istoty na znacznie bardziej zaawansowanym stopniu ewolucji.

# To mnie wkurza w zwykłych nieświadomych snach, że jeśli z fabuły wynika coś nadprzyrodzonego/niezwykłego to zwykle ja, ewentualnie także jakaś towarzysząca mi postać odgrywamy te sceny "na niby" jak dzieci udające w zabawie, nie mając rzeczywistych nadprzyrodzonych zdolności/cech. Wyjątkiem jest latanie albo pewien rodzaj zwiększonej odporności, który np. pozwala bez przeszkód funkcjonować z licznymi ranami postrzałowymi albo spadać z dużych wysokości.

Przebywałam w miejscu, które w połowie było starym, prawie pustym mieszkaniem w bloku, w połowie szkolnym korytarzem z szatnią. Było tam ze mną kilka osób z grupy Nerdów. Jeden z nich chciał wykonać dla mnie jakieś wymagające pomocy programisty zadanie. Problem polegał na tym, że ja wtedy musiałabym zapłacić mu 1600 zł. Zaczęłam mu tłumaczyć, że nie mogę sobie na to pozwolić i muszę zrezygnować, bo to za dużo a ja nie mam zbyt wiele pieniędzy, coś mi jeszcze musi zostać na przeżycie.

# Po przebudzeniu miałam jakieś przemyślenia na temat tego, że chyba już w podświadomości ciągle mi tkwi, że jestem biedna i że przez większość życia będę musiała oszczędzać każdy grosz.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#52
Akcja działa się niby w nieokreślonej przyszłości, ale część osób była starsza o kilka lat niż na jawie a część chyba młodsza. Przebywaliśmy w czymś pomiędzy dużym kilkupiętrowym domem a poczekalnią, mającą połączenie z jakąś salą/świetlicą i chyba jeszcze z jakimś biurem. Część wyglądała trochę jak dom mojej dalszej rodziny, tylko wystrój był nieco bardziej mroczny.
Miałam brać ślub. Tylko z jakiegoś powodu nie z moim chłopakiem - który według fabuły niby nadal był moim chłopakiem - tylko z synem sąsiadów rodziców. Jak się z nim spotkałam, to wtedy wyczułam te niezgodności w wieku poszczególnych postaci. W domu gromadziło się coraz więcej członków mojej bliższej i dalszej rodziny. Zjeżdżali się, aby być na weselu. I więcej czasu upływało, tym bardziej miałam uczucie, że coś jest nie tak, nie zgadza się. 
Jeszcze przed ślubem tańczyłam w salonie w tej części wyglądającej na dom. Patrzyłam na mojego przyszłego męża i miałam przy tym świadomość, że przecież kocham innego i to za tamtego powinnam wyjść. 
# Słabo zapamiętany fragment, ale coś mi się wydaje, że z kimś tam o tym rozmawiałam.
Później siedziałam na ławce w tej części budynku wyglądającej na poczekalnię. Zakładałam swoją suknię. Była szara, z błyszczącego materiału, z jakiegoś powodu była w kilku częściach. Myślałam o tych przesądach, że pan młody nie powinien widzieć sukni panny młodej, dopiero przed samym ślubem. Wokół stało kilka osób z mojej rodziny. W tym człowiek, który niby był moim ojcem - zupełnie inna osoba niż w realu. 
Im mniej czasu zostawało, tym bardziej się wahałam. Miałam ochotę się z tego wszystkiego wycofać. Przynajmniej do momentu, kiedy zrozumiem co właściwie jest nie tak. Jak już prawie miałam iść do urzędu, wpadłam w panikę. Zaczęłam udawać, że jestem chora, że czuję się nie najlepiej. Wykręcałam się, chciałam zyskać na czasie. W końcu jakoś ślub został odwołany.
W pobliżu był mój chłopak. Jak z nim rozmawiałam, miałam wrażenie nieco większej kontroli nad tym dziwnym biegiem wydarzeń.

============================================

Byłam na biwaku z rodzicami i siostrą. Jednocześnie na tym samym terenie był jakiś obóz młodzieżowy. Namioty były rozbite w dziwnym miejscu, na takim wycinku zieleni z drzewami między ulicami i chodnikami. Razem z grupą młodych ludzi obchodziliśmy ten niewielki teren dookoła.
W którymś momencie na tym terenie, blisko jego krawędzi pojawiły się białe świecące linie, tworzące kwadrat, ograniczające jakby ten obszar. Był to odpowiednik jakiegoś rodzaju rytualnego kręgu. W centrum kwadratu i od wewnątrz przy jego rogach na ziemi znajdowały się magiczne symbole. Stojąc przy bokach kwadratu, na zewnątrz, czekaliśmy aż wszyscy się zbiorą i będziemy mogli zacząć satanistyczne rytuały.
Później razem z grupką tych młodych osób stałam na stacji w pobliżu miejsca biwaku. Czekaliśmy na pociąg, mieliśmy złe przeczucia, wiedzieliśmy, że w tym miejscu często przytrafiają się awarie i wypadki. Przyjechał pociąg, wagony miał częściowo odkryte, bez dachu, był ciemnoszary, jakby cały równo pokryty kurzem i rdzą. Wsiedliśmy do wagonu. Wnętrze przypominało plac budowy z rusztowaniami. Ruszyliśmy i wjechaliśmy w pobliski tunel.
W myślach pojawił mi się obraz, coś jak komputerowo animowany schemat szyn, sieci trakcyjnej i innych urządzeń. Potem pociąg się zatrzymał. Ktoś powiedział, że ustał dopływ prądu.
Zaczęliśmy coraz bardziej się niepokoić. Mieliśmy mgliste przeczucie, że jak dłużej pozostaniemy w tym tunelu, stanie się coś strasznego - że powietrze się skończy, tunel wypełni się toksycznym gazem albo płomieniami.
# Obudziłam się zanim okazało się, czy coś się stanie i co to miało być.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1