ciemny zaułek
#1
Hej, cześć witam. Piszę tutaj z dość dużym oporem i strachem, chociaż nie mam pojęcia czego się tak boję. Może tego, że zostanę jakoś oceniona i że całość się kręci wokół mnie. Namówiła, mnie do tego pewna osoba, która powiedziała, że znajduję się tutaj dużo osób interesujących się psychologią, które mi pomogą, ponieważ najwyraźniej jestem na tyle zepsutą osobą że potrzebuję jej bardzo. Natomiast jestem sobie ja i cała masa myśli, których nie potrafię się pozbyć a pogłębiają mnie one bardzo. Przede wszystkim mam niesamowicie niską samoocenę. Uważam się za człowieka okropnego, niewartego uwagi i miłości od kogokolwiek, co jest dość zaprzeczające faktowi, że bardzo bym chciała kogoś, kto mnie pokocha za to jaka jestem, a myślę, że jestem naprawdę ciężką osobą z ciężkim charakterem. 
Niestety dość często przesiaduję na różnych portalach społecznościowych szukając kogoś do rozmowy, żeby sobie fajnie porozmawiać, ale ewentualnie rozmowa zawsze schodzi na taki temat, że zaczynam się całkowicie nad sobą użalać - banalne, a chyba najgorsze myśli - jestem brzydka, beznadziejna, gruba itp. To z kolei praktycznie zawsze się kończy moich zwinięciem w kłębek i ryczeniem. Ja doskonale wiem że to nie jest dobre i bardzo bym chciała to zmienić, ale nie potrafię. Dość, często ostatnio trafiam na osoby, z którymi złapię dobry kontakt i rozmowa się naprawdę klei i fajnie się piszę i w ogóle ale oni w pewnym momencie całkowicie znikają, tak jakby wymazali się gumką. Ja z tą świadomością czuję się jeszcze gorzej - zaczynam myśleć, że naprawdę jestem beznadziejna, a nawet gorsza i że ludzie zawsze mnie zostawiają. Nigdy też nie miałam dobrego przyjaciela na dłużej, heh, nigdy nie miałam przyjaciela, Zawsze tymczasowi znajomi...
Obawa też, przed napisaniem przy tak dużym gronie odbiorców - jestem przerażona udzielaniem się w dużej grupie osób. Jeśli zaczyna się jakaś konfrontacja mojego zdania, nie jestem w stanie dobrze uargumentować swojego stanowiska. Nie potrafię argumentować, boję się bronić swojego zdania, zawsze się chowam za innymi ludźmi, przejmuje czyjeś opinie, czyjeś zdania, jestem jak gąbka pochłaniająca wszystkich opinie. Zapewne piszę tutaj dużo bezsensownych rzeczy kolidujących wzajemnie. Również w prawdziwym życiu w dużym gronie odbiorców czuję się fatalnie, gdy ktoś znajomy chce mi przedstawić swojego znajomego - naprawdę nie jestem w stanie się odezwać. Nie mam pojęcia o czym rozmawiać, jak zagadać.
Ostatnio mam duży problem z przepraszaniem. Najchętniej przepraszałabym każdego na każdym kroku, za to że jakimś prawem chodzę po tej ziemi. Co jest bardzo głupim powodem. Ale nie potrafię przestać przepraszać.
Próbuję sobie poradzić z własnymi problemami ale nie potrafię. Staram się nabrać do siebie dystansu i akceptować komplementy, których nigdy nie akceptuje. Jestem w stałym zaprzeczeniu co jest głupotą.
Wahałam się długo czy tutaj napisać, ale w końcu napisałam z czym czuję się i dobrze i źle. Dobrze, ponieważ trochę wyrzuciłam to z siebie, źle, ponieważ, ogromnie was przepraszam za tak długi opis mojej beznadziejności i źle, ponieważ boję się waszej reakcji.
Chciałam też dodać że jest to mój pierwszy kontakt z forum i nie wiem jak to dokładnie działa. Mam nadzieję że nie zostanę znienawidzona :")
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Zasługujesz na gratulacje, że szukając pomocy zdecydowałaś się napisać takie rzeczy w internecie, za które ludzie mogą Cię dosyć mocno pocisnąć, albo nawet zbić Twój obecny stan. Na szczęście trafiłaś w dobre miejsce, pozdrów znajomego co nas polecił. Czytając tę Twoją całą wypowiedź mam bardzo dziwne wrażenie, że nie tylko masz niską samoocenę, lecz również brakuje Ci samoakceptacji siebie. Nie wierzysz w swój potencjał, możliwości i ciągle utwierdzasz się w przekonaniu jak to beznadziejna jesteś. Wiele osób ma z tym problemy, lecz najważniejsze jest coś z tym zrobić i podjąć jakieś działanie.

Sam od czasu do czasu mam okresy psychicznego dołu, lecz nie daję im sobą zawładnąć. Mam świadomość tego, że takie myślenie do niczego mnie i mojej przyszłości nie zaprowadzi i jedyne co mogę robić to cieszyć się tym co mam i starać się o więcej. W życiu zdarzają się niepowodzenia, ale ewidentnie na nie nie patrzę. Zaakceptowałem fakt, że jestem samotnikiem i po prostu cieszę się życiem.

Prawdę powiedzawiszy nikt nie może nam lepiej pomóc niż my sami. Musisz zaakceptować tym naprawdę jesteś, jaki potencjał tkwi w Tobie i po prostu iść przez życie z podniesionym czołem, podejmując śmiało decyzje i nie wahając się. Zobaczysz, że reszta sama przyjdzie. Każdy człowiek dąży do zewnętrznego zazpokojenia i wewnętrznego szczęścia i cięzko nad tym pracuje, a użalanie nad sobą w tym nie pomaga. Nie wiem dlaczego zdecydowałaś się ze swoim problemem przyjść do nas, ale lepiej chyba byłoby się udać do lokalnego psychologa, któremu mogłabyś wszystko dogłębnie powiedzieć bez obawy że ktoś odnajdzie to co piszesz. My nie wiemy ile masz lat, w jakim środowisku żyjesz. Jesteśmy w stanie pomóc ogólnikowo. Jeżeli problem dalej będzie występował, proszę, zwróć się do kogoś w rzeczywistości.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
To jest zawsze największa trudność, żeby znaleźć balans między akceptacją swoich wad a próbą ich zmiany.
Jako psychiatra mogę ci powiedzieć, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem, wewnętrzne problemy, które opisujesz są niezwykle popularne wśród ludzi w każdym wieku. Ty na szczęście masz już duży wgląd w swoje myślenie - zauważasz liczne sprzeczności i mechanizmy, które sztucznie pogłębiają złą samoocenę. Jak sama pewnie widzisz, mimo ich rozumienia - trudno zachowywać i czuć się inaczej.

Rozumiem, że napisanie tutaj to był twój pierwszy nieśmiały krok otwarcia się z problemem. Bardzo dobrze, zachęcam teraz do podjęcia kolejnego kroku - zgłoszenia się na terapię. Psycholog wprowadzi dyscyplinę w pracy nad sobą, swoimi przekonaniami, żeby zamknąć koło napędzającej się niskiej samooceny. W takich przypadkach najskuteczniejsza jest terapia grupowa, gdzie psycholog jest tylko moderatorem, a pacjenci sami wspólnie pracują nad swoimi zahamowaniami. Zahamowaniami i błędnymi przekonaniami, wynikającymi z doświadczeń a NIE nad osobowością - bo z osobowością wszystko jest w porządku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
(08-02-2018, 17:59 )incestus napisał(a): z osobowością wszystko jest w porządku.
Nie no, śmiechłam... dawno mnie nic tak nie rozbawiło. Czyli uważasz, że tzw. zaburzenia osobowości nie istnieją, są wymyślone? Nie wiem, na jakim świecie żyjesz...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Nie bądź taka do przodu ;) Po prostu nie mam powodu ich tu podejrzewać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
(08-02-2018, 23:28 )incestus napisał(a): Nie bądź taka do przodu ;) Po prostu nie mam powodu ich tu podejrzewać.
Aha. Tu. Rozumiem. Jakoś nie wynikało to jednoznacznie z tego zdania, iż chodzi o ten właśnie konkretny przypadek.
Jakby co, to nie wierzę w zaburzenia osobowości. Dla mnie istnieją osobowości TYPY, a nie ZABURZENIA. Dobija mnie to, że nigdzie nie mogę znaleźć kryteriów prawidłowej osobowości. Trochę pasuję do unikającej, trochę do borderline, trochę do schizoidalnej...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Zaburzenia osobowości są wtedy, kiedy dany dysfunkcjonalny model myślenia, czucia czy zachowania jest mocno utrwalony, od wczesnych lat młodzieńczych. Na prosty rozum - jak jakiś problem pojawia się bardzo wcześnie, to wrasta w twoją osobowość. Można powiedzieć, że zaburzenie osobowości to TYP osobowości, który sprawia jednostce dyskomfort, utrudnia w jakiś sposób życie. Nie ma mowy o zaburzeniu osobowości, kiedy jednostka czuje się dobrze w funkcjonowaniu społecznym, osobistym itd, nawet jeżeli jest bardzo ekstrawagancka czy dziwna. Typologia do której się odnosisz ( chwiejna, schizo itd ) dotyczy każdego człowieka, bo każdą osobowość zdrową można opisać przez stosunek osi tych groteskowych osobowości do siebie. Zaburzona, czyli sprawiająca trudności życiowe osobowość najczęściej ma wyraźnie wyrażoną tylko jedną oś.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Trudności i cierpienie to naturalny element życia, który należy zaakceptować. Nie ma od niego ucieczki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1