Zwidy nocne
#1

Na początku powiem, że problem już minął ale ciekawi mnie co to było i jeszcze czy kogoś to spotykało.

Kładłem się spać jak zwykle i po iluś tam minutach (nie potrafie określić ile, nigdy nie patrzyłem na zegar) po prostu się budze. Otwieram oczy, a tam jakaś zwida. Najczęściej były to:
Wielki pająk na suficie, na ścianie który do mnie schodził, rój pszczół, muchy, a czasem jakieś dziwactwa np. Latająca lalka czy np. wielka sprężyna latająca po pokoju. Brr...
"Zwida" zazwyczaj znikała po kilku minutach. Ja zazwyczaj wystraszony uciekałem z pokoju albo wołałem mame <con>. Jak próbowałem np. wielkiego kudłatego pająka zgnieść ręką to na jego miejscu pojawiała się ciemna plama jak np. po patrzeniu się w słońce długi czas.
Po takiej pobudce zazwyczaj po 5-20 minutach zasypiam.

Problem minął sam nie wiem kiedy. Było to przed praktyką świadomego śnienia, w wieku gdzieś 10-14 lat.

Co to było? Mieliście kiedyś coś podobnego?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Widziałeś dokładnie te struktury? Podejrzewam, że raczej schematycznie i jednokolorowo, biorąc pod uwagę prostotę tych zwidów. Jeżeli tak, to były najzwyklejsze iluzje wynikające z niedokończonej akomodacji do ciemności po nagłym przebudzeniu. Kilka minut to właśnie akurat czas w jakim wzrok może rozpoznawać realne kształty w ciemności. Iluzje to zaburzenia postrzegania budowane na faktycznym objekcie - zapewne zamiast pająka była dziura na ścianie, zamiast roju mroczki przed oczami, zamiast lalki cień zasłony itp.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Struktury były dokładne, dodam jeszcze, że kiedy się budziłem światło było zapalone i ani razu nie miałem ich ze zgaszonym światłem. Jednokolorowe, zazwyczaj czarne jednak dodam jeszcze, że iluzje się poruszały. Obserwowałem ich ruch i zawsze gdzieś się chowały i znikały. Np. pająk zawsze chował się za łóżkiem, muchy gdzieś się rozlatywały itp.
Nie ma to związku z którymś z N-REM?
Jakbym nagle teraz dostał takiej zwidy to bym się jej nie bał. Czasem przed snem mówiłem sobie, że to tylko wytwór mojego mózgu i nie należy się tego bać jednak po pobudce uciekałem z pokoju i bałem się "rozwiązać problem".
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Czyli strach był komponentą tego stanu, a nie efektem? W takim razie można podejrzewać, że twoja świadomość była odmienna, więc był to wariant Zespołu Elpeonora.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Huhuhu jaki stary temat :D.
No tak, na problem nie zwracałem uwagi ale teraz coś napiszę. Występuje on nadal ale rzadziej, mimo to regularnie. Nie jestem w stanie powiedzieć jak i kiedy. Minimum raz na miesiąc, jest lepiej niż kiedyś. Teraz te moje zwidy się nieco różnią... Bardziej mają ludzką postać i sam strach jest intensywniejszy! (Opiszę teraz rzecz, która ma chyba pewien związek).
Mam taki problem, że budzę się regularnie gdzieś godzinę lub pół godziny po zaśnięciu, nie jestem w stanie określić kiedy, ale się budzę i część domowników jescze nie śpi (brat i tata) więc przypuszczam, że w okolicach północy. Po obudzeniu jestem dość wyspany i trzeźwo-myślący. Kiedyś takie pobudki kończyły się wiadomo, zwidami ale teraz są one puste co chyba znaczy, że coś się zmieniło. Teraz mam pytanie, czy to ma jakiś związek?
A teraz wracając do zwid... Otwieram oczy, a tam jakiś człowiek nad moim łózkiem lub obok, a czasem jakiś przedmiot (ale ostatnio głównie ludzie). Wtedy się strasznie przestraszam i chowam pod kołdrę krzycząc xD. Parę sekund później wychodzę z pod pościeli i myślę "znowu zwidy...". Dzisiaj zdarzyła mi się taka rzecz, obudziłem mamę, która mnie uspokoiła po tym czymś (nad łóżkiem widziałem jakąś zjawę, nie pamiętam wyglądu, widziałem ją zaledwie pare sekund) ale teraz twierdzi, że jej nie budziłem i że w nocy normalnie spałem... Może to był sen? Co o tym myśleć? Czy te zwidy nabrały innego rodzaju? Chyba, że mamę obudziłem z fazy głębokiego snu xD. Chyba, że te uspokajanie to też była jakaś halucynacja? Lol sam już nie wiem, przyglądnę się lepiej przy najbliższym czasie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Zakładając, że te stany faktycznie były zaburzeniami świadomości typu upojenia sennego, to powinny one zanikać z wiekiem, więc nic dziwnego, że występują coraz rzadziej. Dotyczą one zawsze kilku chwil po przebudzeniu, same przebudzenia nie są przez ten zespół wywoływane.

To co opisujesz później bardziej przypomina sen, zastanów się, czy gdyby teraz zdarzyłby ci się taki zwid, to czy też byś zaczął krzyczeć mimo wiedzy, że to tylko halucynacja. Jeżeli nie, to na pewno był sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Też miałem kiedyś często takie halucynacje senne, wiem że wtedy nie spałem. Pamiętam jak raz był motyl albo ćma na firance :) Utrzymywało się coś takiego z pół godziny.

Prawdopodobnie to różne przedmioty w pokoju zmieniały się w żywe stworzenia. Teraz już tak nie mam (chyba, że w paraliżu przysennym).
We will have wonderful trip...
Everything is going extremely well...
You're the brain and the central nervous system...
High energy protons spilling over into our atmosphere...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Na szczęście zwidy przerodziły się w dziwne epizody podczas zasypiania, tzn. jakieś głupie urywki, że oglądam pokój po ciemku (leżąc, oczami), a następnie same zniknęły. Mam nadzieję :). Kwestia wieku pewnie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Miewałem takie halucynacje do niedawna. W moim przypadku były to jednak zazwyczaj statyczne przedmioty, początkowo niezwykle wyraźne, a gdzieś po minucie znikały. Zdarzało mi się to, gdy kładłem się spać, a po wejściu w stan półsnu otwierałem oczy. Czasami też pojawiały się po przebudzeniu w nocy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1