Zmarły
#1
Dziś mialam sen, ktory nie daje mi spokoju. Chcialabym, zeby osoby tak, jak ja siedzące w tym pokazali swój punkt widzenia. Bardzo mi na tym zalezy bo sen uwazam za bardzo wazny.

Szłam z jakąś staruszką do jakiegoś budynku. Staruszka uśmiechnięta i przyjaźnie nastawiona do mnie. Powiedziałam, że znam to miejsce to drzwi do MONu (nie znalam miejsca w świecie rzeczywistym anilo mi sie juz kiedyś to miejsce dodam ze mam tak bardzo czesto). Wtedy obok nas pojawił sie moj byly chlopak, ktory zginął w tamtym roku w wypadku motorowym (dodam, ze z MONem ma wspolne to iz kiedyś tam pracował). Oczywiście traktowalam go jako osobę żyjącą. Weszliśmy przez białe drzwi w srodku był jeszcze jeden chlopak, który mowil, ze też go tam wzywają. Staruszka sie zatrzymala w malym korytarzyku i mowi, że najpierw się pomodlimy. Ona ukleknela obok niej moj byly chlopak ja za nim i ten chlopal totalnie z tyłu. Modlac sie ualyszalam, jego głos jak mowi, ze mnie Kocha. Przytulilam sie do jego pleców pytając, co powiedział. Powtórzył to jeszcze raz odpowiedziałam, ze ja go też kocham bardzo. Przytulilam sie jeszcze mocniej i czulam cieplo, radość to nie do opisania tyle pozytywnych emocji pielnych. Zobaczylam jego oczy i uśmiech ... I wtedy uswiadomilam sobie, ze On nie żyje. Z tego korytarzyka przeszlam do innego pomieszczenia. Pojawil sie moj 7letni syn, a z nami ta staruszka. Najpierw zwrocilam uwage na jej paznokcie, byly okropne jakby z jakas naroślą nie byly brudne tylko na tym jednym paznokciu ta Narosl. W drugiej rece miala noz, i zaczela tak jakby sobie to odcinac. Nagle w reku miała surowe mieso, ktore odcinala w powietrzu i rzucala w mojego syna. Juz nie byla ta mila staruszka, miala okropne oczy. Te surowe mieso to byl boczek. 

Potem mialam kolejny sen. W ktorym pamietam tylko ze też mialam w reku mieso, ale ugotowane i oddalam je kotu do jedzenia bo nie moglam jego zabrac ze sobą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Ta pierwsza część na pewno jest bardzo ważna i wydaje się mówić o ostatecznym zakończeniu żałoby. We śnie żegnasz się z byłym chłopakiem oraz przeżywasz dialog, który nie mógł mieć miejsca z powodu tak nagłego odejścia. Jestem więc dość pewny, że cała ta część to tak zwany closure.

Dalszy etap jest trudniejszy w interpretacji. Przeważa w nim uczucie obrzydzenia, przydało by się więcej informacji na temat tego co w tamtym momencie czułaś i jakie miałaś refleksje. Spróbuj sobie przypomnieć, czy w życiu podobne emocje i refleksje nie pojawiły się przy jakimś innym wydarzeniu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
To jest bardziej niz skomplikowane. Bo mam, co jakiś czas sny wlasnie z tą osobą. Jeszcze, gdy byl okres żałoby śnił mi się, ze chce mnie zabrać. Mówił mi to wprost, albo prosił bym przyjechala na cmentarz, chociaz moj samochod byl nie dojazdy. Potem był sen, co opisalam. Kolejny sen pokazywał nanasze życie, jakby sie inaczej skonczylo jakbyśmy się nie rozstali. Mieszkalismy razem i pamietam tylko juz tyle, ze jezelismy razem. Ja sobie uswiadomilam, ze On nie zyje. Wtedy bardzo się oburzyl i krzyczal, ze On zyje. 

Rozstalismy sie kilka lat temu, ale bardzo go kochalam bardzo. Kazdemu zycze takiej milosci. On wyjechal za granice i tak sie to skonczylo. Wiem, ze w chwili wypadku mial kogos innego. I wtedy zaczelzaczelam sie zastanawiac czemu mi sie sni tak intensywnie. Bralam pod uwagę, ze On wiedzial jak bardzo interesuje sie snami i ze dla mnie sa wazne. Wtedy pomyslalam, ze moze temu mi sie pokazuje.

Dzis mialam kolejny sen. Znowu bylismy razem. On sie bal, ale ja Powiedzialam, ze nie obchodzi mnie zdanie innych, bo caly czas czekalam na niego. Bylismy szczesliwi. Czulam realne jego cieplo i moc przytulenia. Z rana jednak wstalam ze zlym nastrojem bardzo przybita. 

Czy mam sie bac, ze chce mnie zabrac? Mam tyle mysli w głowie i zadnej logicznej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Teraz to wszystko bardziej się układa w sens. To ty sama nie chcesz dopuścić do żałoby, wypierasz jego śmierć wszystkimi dostępnymi mechanizmami obronnymi. Powoli stabilizujesz sobie wyobrażenia, że on w jakiś sposób istnieje... Ta jego burzliwa reakcja we śnie to najpewniej twoja własna, a jego lęk w drugim śnie wydaje się być twoim już wypartym lękiem. Nie poradzisz sobie z tym sama na tym etapie, powinnaś udać się do psychologa lub terapeuty ( poradnia zdrowia psychicznego w pobliżu )
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Dla mbie dalej to nie ma sensu. Bo ja jestem z tym pogodzona. Wiec tym bqrdziej nie rozumiem tych snów. Zeby to bylo takie proste jak piszesz, bym ttu nawet glowy nie zawracala.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Personifikujesz te sny z jego udziałem, zapytałaś nawet czy masz się bać, że Cię zabierze. Najwyraźniej pogodziłaś się z jego śmiercią tylko w powierzchownym aspekcie racjonalnym, ale jego utrata ma dalej wpływ na całą twoją psychikę. Bez końca wytwarzasz jego wspomnienie w snach, a same sny są ciągle zbudowane z wizji przyszłości w której on żyje zamiast z realności. Domyśliłem się, że tak łatwo sama tego nie zauważysz i będziesz przekonywać się, że jest inaczej. Psycholog powinien być w stanie ci to pokazać a wtedy będziesz bardzo zaskoczona.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Dobra, to moze inaczej bo tak zinterpretowac sen to bylo, gdy pierwszy raz go zapisqlam i odczytalam. Wiadomo kazdy jest inny, a w kontekscie zycia jest multum snow. 

Zawsze snia mi sie zmarli blizsi dalsi. Zawsze kilka dni po smierci potem, jakies miesiace w zaleznosci jak zgineli i czy mieli cos jeszcze do zalatwienia. 

W kwestii zabierania do siebie, pytam o starch bo sp babcia (z ktpra stosunki byly ambiwalentne) tez chciala mnie zabrać. Mialam wtedy wypadek, ale cudem uszlam bez szwanku. Sp kolezanka sni mi sie jak spotka mnie cos dobrego. A sp brat snil mi sie jako diabel/ potwor ktory cierpi.

Wszystkie te osoby prowadzily mnie za reke w nieznane i byly zle, ze nie chce isc. 

Nie wierze w tak proste interpretacje. Zawsze widwidze drugie dno i inny sens. Sny zapisuje od kilku lat. Ale te drecza mnie najbardziej z udzialem zmarlych lub gdy ja umieram, by oszukac smierc. Snia mi sie miejsca ktore dopiero zobacze, symbole przemawiaja zawsze. 
Moze to nie na miejscu, ale czy mozemy przejsc na e-mail nisiad17@gmail.com mam codziennie po kilka snow, mozna je tez zzinterpretowac.

Ps. Wyszlam z tego z pomoca psychologa. I nie tylko z tego ;);) wiec dalej twierdzę jak wyzej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Proponuję przejść na PW w przypadku gdy będziesz chciała zinterpretować sen, który jest dla ciebie zbyt prywatny jak na publiczny wątek. Postarajmy się do tej pory dokończyć co zaczęliśmy tutaj ;)

Ja bardzo rzadko podchodzę do czyichś snów w tak jednoznaczny sposób jak w twoim przypadku. Tego typu sny wydają mi się właśnie nieść oczywiste przesłanie. Oczywiście, że znasz swoje życie lepiej i wiesz jaka część tej interpretacji jest nietrafiona, ale dla mnie jedno jest pewne - jak często śnią się zmarli, to znaczy, że się o nich myśli, ( lub o samej śmierci ) niekoniecznie świadomie. Być może nie oznacza to żałoby, choć odczuwam taki ton i z twoich snów i postów. Być może wynika to z twoich przekonań o śmierci czy o życiu po śmierci ?

Może spróbujmy inaczej. Jakie są twoje odczucia interpretacyjne na temat tych snów o byłym ? Czy dotyczą według Ciebie przyszłości ? Czy dopuszczasz też zjawiska paranormalne w snach ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1