Wiolon_czela
#1
Pierwszy sen z datą w tym sezonie zapisałam 31 października 2017.

Od tamtej pory coraz większą uwagę poświęcam snom i regularnie piszę. Nie doświadczyłam jeszcze nigdy świadomości we śnie. Miałam za to całe mnóstwo absurdalnych sytuacji, które łykałam jak ryba przynętę i dopiero po obudzeniu uderzałam dłonią w czoło myśląc "To był kolejny znak snu! No przecież!".

Jako wciąż początkująca, choć słyszałam o LD już z 10 lat temu ale więcej o tym gadałam niż praktykowałam, postanowiłam posłuchać się rad i nie zaczynać od WILDA. Przyzwyczaiłam już moje ciało do WBTB, zasypiamy po polnocy, wstajemy o 5 aby zapisać sen a potem dosypiamy jeszcze półtorej godzinki. Będę przez tydzień stosować MILDa począwszy od dzisiaj.


Bardzo cieszy mnie że co noc pamiętam przynajmniej jeden sen, to dla mnie ogromny postęp, przez kilka lat miałam w na tej płaszczyźnie białą plamę. Moje sny SĄ (hurra!) zazwyczaj ciepłe i kolorowe, zapamiętuję je barwami i emocjami. Rzadko czuję smak, kiedy jem to czuję soczystość owocu ale nie smak, ufam że w LD będzie inaczej dlatego gdy pierwszy raz uświadomię się że śnię, to pójdę do spiżarki i zjem soczyste mango. Gdy próba się powiedzie, wyjdę ze spiżarki na zewnątrz chatki, gdzie czekać będzie na mnie drzewko z liczi i cała reszta tropikalnych przysmaków. Taki mam plan.

#1 Turkus w wagonie

Dziś śniło mi się że jechałam pojazdem szynowym z grupką ludzi i opiekunką. Wewnątrz padało pomarańczowo-żółte światło lamp, za oknem było już ciemno. Pomimo tego po uchyleniu zaparowanej szyby, widziałam numery budynków które mijaliśmy, począwszy od 80 do około 100. Szare budynki z chronologicznie pokazującymi się cyframi nie dały mi najmniejszych podstaw do myśli o TR. Czułam się zagubiona. Często tak czuję się śniąc. Szukam czegoś, uciekam, spieszę się albo czekam. Wszystko odnosi się do czasu i sytuacji która nakazuje mi postrzegać go inaczej. Moje zagubienie polegało na tym, że nie wiedziałam kiedy wysiąść. Byłam z grupą a nagle postanowiłam się odłączyć. Ktoś zatrzymał mnie mówiąc, że to jeszcze nie ta stacja. Zdjęłam kurtkę i opadłam na siedzenie. Nie zdążyłam odetchnąć, otworzyły się drzwi na następną stację i tym razem musiałam szybko zebrać się by zdążyć wysiąść. Pamiętam przepiękny żywy turkusowy kolor lecz nie znam jego źródła. Obudziłam się.

Sent from my Armor_2 using Tapatalk
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Pierwszy raz nie obudziłam się do WBTB. Ledwo pamiętam budzik. Obudziłam się o 6:55 myśląc że to alfa budzik na 5 rano. Byłam zaskoczona i co gorsza - nie pamiętałam snu! Przypomniały mi się jego skrawki w ciągu dnia, mam je w notesie.

Zwykłam ucinać drzemki w ciągu dnia aby zwiększyć ilość okazji do śnienia w moim życiu. Śpię godzinkę, budzę się i dalej leżę. Zasypiam jeszcze na 30 minut i to wtedy przytrafia się najwięcej.

#2 Pyszne smaki i niesmaczna wypowiedź dla kontrastu

Wczoraj wspomniałam o tym że nie czuję smaków przez sen. Dzisiaj poczułam. Krzątałam się, a właściwie lekko unosiłam nad podłogą, klasycznie zwiedzałam jak to podczas snu, dziwiąc się (ale nie na tyle, by zrobić TR) jaki to remont zrobilii w jednej z galerii i ile nowych miejsc do zostawiania pieniędzy przybyło. Najpierw zwiedziłam sklep podzielony na dwie sale, przy czym jedna była tak ukryta, że żadnych klientów oprócz mnie (i mojej mamy? Ona chyba pojawiła się później...) tam nie było. Drzwi, które kiedyś były głównym wejściem - zafoliowane... Wyszłam stamtąd krytykując po cichu, że to słaby pomysł tak się odgradzać. Następnie moją uwagę przykuła restauracja która jednocześnie sprawiała wrażenie wejścia do ekskluzywnej toalety XD. Styl utrzymany był w przeplatającej się bieli i czerwieni. Przy jednym ze stolików stała zupa, żurek z jajkiem na stojaczku, a pod nią świeczka podgrzewacz doprowadzający ją do wrzenia. Absurd, ale jak gdyby nic spróbowałam tej zupy. Najpierw rozejrzałam się czy nikt nie patrzy, przysunęłam talerz do siebie. Nie byłam pewna czy się oparzę. Była okej! Była żurkiem. Pamiętam. A zatem skuszona żurkiem postanowiłam zamówić lody. I tutaj mam małą dziurę, ledwo pamiętam moment płacenia i wybierania ich, mruga mi tylko azjatka z kokiem w czerwonym stroju jako pracownica. Za to dobrze pamiętam ich zimno, soczystość, kawałki gorzkiej czekolady zatopione w sorbecie z wiśni i miętę, za którą w real life nie przepadam. W następnym kadrze siedzę z wyżej wspomnianą matką i mam z nią rozmowę na ten sam temat, na który miałam dziś parę godzin temu.
- Mamo, proszę, wsłuchaj się w głos swego serca
A wtedy jakaś kobieta przy stoliku obok mówi do męża:
- Daj spokój, za kogo ty się masz, przecież nie jesteśmy śmietanką w towarzystwie!
Na co matka z oburzeniem i wyparciem:
- Co? Moje serce mówi, że nie jestem śmietanką? Phi!

Obudziłam się.



Sent from my Armor_2 using Tapatalk
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Minął kwartał odkąd staram się o świadomy sen. W Sylwestra była pierwsza noc, kiedy przestałam praktykować WBTB i wszystko, co związane z LD. Zapisuję sny, bo są i z tego się cieszę, jednak zaniechałam wszelkie inne działania. Zmęczyłam się. Czasem zrobię TR z nosem, żeby mi nie wyszło z nawyku, ale przeżywam moją pierwszą małą załamkę. Tak się składa, że lecę się odstresować do zgromadzenia hipisów na Wyspach Kanaryjskich. Może przeżyję tam psychodeliczne doświadczenie, może wpłynie to na moją relację ze snem, a może nie. Bądź co bądź -
to dobre miejsce by porozmawiać z kimś na te tematy.

#Święto Trzech Króli

Wyśniłam dzień jutrzejszy, czyli kalendarzowe święto Trzech Króli. Cały wieczór słuchałam o tym, że trzeba wykupić wszystko z Biedronki, bo sklepy będą zamknięte. Nie miałam podejrzeń, by szukać dowodu, czy to sen, wszystko wyglądało tak jak miało wyglądać. Pusty rynek, choć rzadko go można zobaczyć AŻ TAK pustym. Nawet taksówek nie było. Trzy ostatnie wyjeżdżały. Wszystko zamknięte. Święto. Mogłam zadać sobie pytanie "skąd się tutaj wzięłam" lecz w tym momencie przeniosłam się do innego snu.

#Kiosk

Byłam w salonie z prasą. Sprzedawca wyglądał znajomo, jakby mi się przyglądał. Oglądałam tuziny wydań tej samej okładki, która wychodzi co tydzień. Chciałam go spytać, co się dzieje z tymi gazetami, których nie zdążą sprzedać? Przeterminują się jak czerstwe bułki? Zabrakło mi języka w gębie.

#4 Siedziałam na schodkach

Podbił do mnie przystojny młody chłopak na rowerze a za nim jego przydupas i chcą mi sprzedać...gazetę. Pytam zaciekawiona, czy mają jakiś dodatek dla ludzi szukających pracy przy winobraniu (tak, często o tym myślę w ciągu dnia, w 2018 też jadę do Francji, było super!). Ów młodzieniec przypominał mi mojego dawnego kochanka, nie byłam pewna czy to on tym bardziej, że i on chyba mnie nie rozpoznał. Wyszperał za to ze swojej torby jakiś magazyn z bordową okładką i podaje mi go jednocześnie zachęcająco czytając nagłówki...na zupełnie inny temat
- Jak zaprogramować cośtam... języki komputerowe... informatyka...
Tak, teraz już byłam pewna że to on. Pracował w handlu i specjalizował się w sprzedawaniu ludziom tego, co akurat miał pod ręką. I zawsze miał jakiegoś przydupasa.
Grzecznie odpowiedziałam, że nie taka tematyka mnie interesuje i nie zamierzam wydawać 15 złotych na niepotrzebną gazetę. Ach, w prawdziwym życiu też będę taka asertywna!

Kochaneczek

No i jednak w końcu mnie rozpoznał, bo w kolejnej części snu leżałam na pleckach cudownie rozleniwiona w miłej pościeli, słońce pieściło mnie po twarzy. Pieścił mnie też On, potulił, pomruczał, pociumciał rozkosznie, dał się ugryźć w szyjkę i na pożegnanie rzucił tym swoim tonem hasełko motywacyjne w stylu "Czas na mnie. Idę robić rzeczy, bo to się zwyczajnie opłaca".

Bolduję sobie rzeczy, z których mogę wyciągnąć wnioski i nauki na przyszłość.
Czy były tu jakieś znaki snu? Zrobiłam ich listę na podstawie dzienniczka papierowego, jednak nic tu się nie wpisuje. Możliwe że przepiszę ten dzienniczek tutaj w ramach praktyki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
A przed tym wszystkim miałam jeszcze sen który pokazał mi mój brak asertywności i totalną uległość wbrew własnej woli. Często myślę o tym jak skrajnie patrzę na świat w którym żyję. Z jednej strony jest to rozwój osobisty i duchowy, technologia, latanie na księżyc i pogaduszki z robotem o imieniu Sophia, a z drugiej wycinanie lasów tropikalnych, jedzenie którego strach jeść, otaczający mnie dorośli którzy zatrzymali się z mentalnością dziecka z podstawówki i przerażone łabędzie które w sylwestra latają po Krakowie nad ulicami we wszystkie strony.

#Wybuch

Stres, bezradność, szybko szybko. Ktoś mi mówi co mam robić
- Ty tylko wszystko przygotujesz, a ja podpalę lont
Próbowałam się dowiedzieć dlaczego tak tym gościom zależy nad wysadzeniem sąsiedniego budynku, jednak jedyne czego się dowiedziałam to to żeby szybko uciekać do piwnicy i zatkać uszy.
Po pierwszej nieudanej próbie mocno wyluzowałam, miałam wrażenie że wiem że to sen bo wszystko jest takie rozmyte i niezorganizowane, jednak nie na tyle by zechcieć zrobić TR. Do wybuchu nie doszło a ja przeniosłam się do kolejnego snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Napisałam parę snów najświeższych, teraz będą nocne wspomnienia począwszy od sierpnia. Nie zrobię wszystkiego w jedno popołudnie, więc będą na zmianę z tymi obecnymi. Chyba nie musi być chronologicznie ;;) Liczy się treść.  Przepisuję je, by je sobie w głowie odświeżyć i wyłapać nowe znaki snu. W końcu to kwartał notatek!

11.19.2017

#1 Byłam w łóżku z mężczyzną. Starszym ode mnie, uroczym, lecz czuć że niepewnym siebie. Czyżby lustro? Mieliśmy zamiar się kochać, ale zabieraliśmy się do tego jak flaki z olejem. Ledwo ubrał prezerwatywę i już tracił podniecenie. Wyraźnie coś go trapiło. Chciałam otoczyć go akceptacją i zaufaniem, jednak on uparcie nalegał by zapomnieć o sprawie. Ubrał się szybko.

#2 Krążyłam po rynku jakiegoś miasteczka i dziwiłam się, że wygląda jak mój Sącz, choć Sączem nie był. Można powiedzieć, że czułam obecność wody w tym śnie. Woda jest moim pierwszym znakiem sennym. Przez moment byłam ze zmarłą babcią i zmarłym dziadkiem w ich pokoiku z piecem kaflowym i pytałam o szczegóły naszej wycieczki. Mieliśmy razem jechać gdzieś daleko. Chciałam jechać nocnym pociągiem, by śpiąc przejechać całą trasę i rano wejść do domu. Dziadiu proponował, aby ruszyć z rana. Wolałam odwrotnie... Na zegarze w pokoju dziadków widziałam godzinę 13:25 na czerwonym elektronicznym wyświetlaczu. I wtedy pojawiła się Ona. Dziewczyna, wobec której emanowałam emocjami i uczuciami podobnymi do tych, którymi zostałam obdarowana przez mężczyznę w poprzednim śnie. Ucięłam temat pociągu i znalazłam się z Nią... na piknik w okolicy rzeki? Nie pamiętam, abym widziała wodę. Czułam, że gdzieś płynie. Pamiętam za to wyraźnie że leżałam na brzuchu ściskając niebieskiego jaśka w białe kwiatki między udami. Było mi bardzo przyjemnie. A poduszka należała do Niej. Mało było słów. Czułam się przy Niej zawstydzona, onieśmielała mnie swoim wdziękiem i delikatnością.

Chwilę po tym oglądałam sobie na straganie nieopodal różne kroje ubrań, spodni, inspiracje do tego jak można by uszyć nogawki. Narysowałam, by nie zapomnieć. Lubię szyć.

   
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1