Wewnętrzny psychol ?
#1
Sen z piątego na szóstego września. Kładąc się spać byłem bardzo mocno zmęczony. Przespałem niecałe pięć godzin.


  Idę po parkingu na osiedlu blokowisk. Jest bardzo jasno. Powiedziałbym wręcz ,że jestem oślepiany przez ciepłe promienie popołudniowego słońca. Idę szybkim krokiem ,zmierzam nie wiem gdzie ,byle dalej stąd. Czuję się śledzony jeszcze nie zdaję sobie sprawy czemu i przez kogo ale boję się zostać złapany. Idę dalej ,wchodzę na chodnik ,nadal nie zwalniając kroku. Nagle przed oczami staje mi obraz mnie w wieku jedenastu lat. Zatapiam się we wspomnieniu.


Pierwsza. 
Przypominam sobie zdarzenie ,którego do tej pory nie pamiętałem. Jestem w domu ,sam. Z okien bucha żółte ,jasne ,ciepłe światło. Biorę duży nóż z kuchni i idę na strych ,który jest niewielki w porównaniu do powierzchni domu. Na jego środku siedzi związana i zakneblowana mała dziewczynka gdzieś w wieku 8-11 lat. Widzi mnie oraz nóż ,który trzymam w ręce. Zaczyna się wierzgać. Powoli podchodzę do niej od tyłu i trzymając ją ręką oraz nogami podrzynam jej powoli gardło. Wierzga się i rzuca z bólu. Czuję jej wyrywające się ciało ,przyprawia mnie to o dreszczyk emocji i podniecenia. Porusza się coraz wolniej i wolniej. Charcze  cicho i zastyga w bezruchu. Czuję spokój ,ukojenie oraz coś w stylu "w końcu mam to za sobą".


Druga.
Przenoszę się dwa lata do przodu. Idę z nożem do kolejnej porwanej dziewczynki ,tym razem troszkę starszej. Wchodząc wyżej po drewnianych skrzypiących schodach przypominam sobie szczegóły ,takie jak to iż tą oraz poprzednią dziewczynę porwałem nie wiem czemu i po co ,nie mam pojęcia co mną wtedy kierowało. Trzymałem je kilka tygodni nie wiedząc co z nimi zrobić. Żałowałem tego ,że je porwałem ale wiedziałem iż nie mogę ich wypuścić ,bo poszedłbym siedzieć na długie lata. Uznałem ,że najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest zamordowanie dziewczynek ,zakopanie ich gdzieś głęboko i zapomnienie o całej sprawie raz na zawsze tudzież życie po normalnemu. Lecz najpierw muszę skończyć z tą na strychu. Dodam iż nie trzymałem ich dla przyjemności seksualnej. Nie molestowałem ani nie gwałciłem (a przynajmniej nie przypomniałem sobie tego podczas snu) ,zabijając je czułem radość z samego zabijania oraz z tego ,że będę miał wreszcie spokój. 
  Wszedłem na strych. I tym razem ofiara mnie widziała. Zabiłem dźgając w szale wielokrotnie jej brzuch. Po skończeniu oblizałem palce z krwi i pomyślałem ,że pragnę tego więcej. Podczas zabijania czułem więcej podniecenia/przyjemności niż spokoju i ukojenia.


Trzecia.
Kolejne dwa lata do przodu. Znów ofiara trochę starsza od poprzedniej. Tym razem się nie cackam i wbiegam na strych. Ofiara mnie nie widzi ,ma związane oczy. Szybko łapię dziewczynę od tyłu za szyję ,mówię cicho "przepraszam" i zaczynam dusić. Nadal odczuwam przyjemność z zadawania śmierci ale mniejszą. Za to czuję duży strach przed nakryciem i zbrodnią jakiej dokonuję ,wiem bowiem iż działam wbrew prawu tudzież moralności. Jednak jak już wspomniałem zabicie porwanej uważam za jedyne wyjście. Nie napawam się już widokiem martwego ciała tak jak dwa razy wcześniej ,zabitą dziewczynę od razu przygotowuję do wywiezienia i zakopania. Muszę działać szybko ,bo czuję oddech wymiaru sprawiedliwości na mym karku ,widzę oczami wyobraźni jak za chwilę do domu wpadają policjanci i nakrywają mnie na gorącym uczynku. Nic takiego się nie dzieje. Chowam ciało i próbuję żyć normalnie choć cały czas przeszywa mnie strach przed odkryciem mych niecnych uczynków. Przyrzekam sobie ,że to ostatnia zbrodnia jakiej dokonałem. Czuję się jak Rodion Raskolnikov z powieści "Zbrodna i kara" Fiodora Dostojewskiego po zabiciu Alony i Lizawietty. 


  Powracam do swego ciała w teraźniejszości. Uświadamiam sobie jakie zbrodnie popełniłem ,zwiększa to mój i tak już wysoki strach przed zostaniem złapanym. Teraz już wiem przynajmniej co mnie ściga i przed czym uciekam ,to wymiar sprawiedliwości oraz własne sumienie nie pozwala mi nawet na chwilę oddechu. Jestem zszokowany swoim własnym zachowaniem i zbrodniami ,które popełniłem ,czuję chwilową odrazę do samego siebie ,bo uważałem się zawsze za dobrego człowieka i niezdolnego do zbrodni. Dochodzę do wniosku ,że skoro nie pamiętałem swych złych czynów to muszę mieć rozdwojenie jaźni/osobowości ,jestem więc niebezpieczny dla społeczeństwa. Poprzednie morderstwa następowały po dwóch latach a od ostatniego minęły już trzy. Jestem świadom ,że mogę stracić za chwilę panowanie nad sobą i brutalnie zabić kogoś jeszcze pomimo złożonej sobie obietnicy iż więcej tego nie zrobię. Czuję odrazę do siebie z powodu tego iż nie potrafiłem zapanować nad swoimi morderczymi zapędami. Postanawiam dobrowolnie oddać się w ręce policji by nie stanowić zagrożenia. Ruszam w stronę komisariatu ,zaczyna opuszczać mnie strach ,zastępuje je ukojenie ,myślę sobie ,że będzie dobrze. Jednakże po kilkunastu krokach uświadamiam sobie ,że nawet jeśli to zrobię to i tak nikt mi nie wybaczy ,nie da spokoju ,nigdy. Co więcej ja sobie nie wybaczę. 
  Zawracam ,znów wstępuje we mnie strach przed wymiarem sprawiedliwości. Uświadamiam sobie ,że nigdy nie będę żył w spokoju. Decyduję się na opuszczenie kraju...


Multum emocji. Wszystkie niesamowicie wyraźne ,tak samo sam sen. Po obudzeniu się przez dłuższą chwilę zastanawiałem się czy na prawdę nie popełniłem tych zbrodni. Takie to było realistyczne oraz tak mocno senne emocje wniknęły w mój umysł. Na szczęście domy w śnie oraz realu różniły się właściwie pod każdym względem. Tak więc spokojnie nie dzwońcie na policję ,nikogo nie zabiłem ... chyba  :D . 


 Zwykle nie proszę o analizę mych snów ale ten szczególnie mnie zaciekawił i sprawił ,że mam multum myśli ,nie wiem co mam o nim myśleć. Czy to coś szczególnego i powinienem się martwić ,że np. jestem psychopatą ,czy może to normalny sen i każdy co dwie noce podrzyna gardła dziewczynek z takim uśmiechem na ustach:


  
  Osobiście uważam za najbardziej prawdopodobne to ,że podświadomość chce mi wysłać ostrzeżenie bym nie zrobił w życiu czegoś głupiego czego będę w przyszłości żałował. Pytanie tylko czego ?  hmmm 


  No ale co ja tam wiem ,dlatego proszę was o pomoc ,w zinterpretowaniu tego snu. Jeśli potrzebujecie jakichś dodatkowych informacji ,które mogłem pominąć to piszcie. Z góry dzięki za pomoc.

Enjoy.
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
No ciężko mi coś usprawiedliwiającego wymyślić :D Mało cię to ruszyło jak na tak realistyczne sceny :)

Sen zaczyna się od poczucia zagrożenia, a konkretnie lęku przed sprawiedliwością. Twoja senna postać dorabia sobie do tego na poczekaniu historię, z której można wywnioskować, że we śnie dominuje poczucie zasługiwania na karę, ocena siebie jako złego, winnego, choć bez poczucia winy. 

I tylko te emocje są istotne, poszukaj ich w rzeczywistości - wiesz, że zrobiłeś coś, czego nie powinieneś, zasługujesz na karę, spodziewasz się jej, ale boisz się jej i niekoniecznie chcesz ją przyjąć. Być może nie chodzi o konkretny czyn, ale jakąś długotrwałą twoją cechę, którą uważasz za karygodną.

Zdradzasz się przy okazji, że niedawno czytałeś Zbrodnię i Karę. Mam nadzieję, że to nie jest zwykły sen wyindukowany emocjami po jej przeczytaniu :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
A tak trochę zamącę wodę, co jeśli to sen z serii "a co by było gdyby"? Wypróbowujesz tabu, nowy model mentalny (mordercy), to podniecające. Na jawie oceniasz zgodnie z systemem swoich wartości. Co o tym sądzisz, Rebeliusz?
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
(07-09-2018, 21:28 )incestus napisał(a): No ciężko mi coś usprawiedliwiającego wymyślić :D Mało cię to ruszyło jak na tak realistyczne sceny :)
Jak mówi stare chińskie przysłowie "Miej wyje*ane a będzie ci dane" 

(07-09-2018, 21:28 )incestus napisał(a): Sen zaczyna się od poczucia zagrożenia, a konkretnie lęku przed sprawiedliwością. Twoja senna postać dorabia sobie do tego na poczekaniu historię, z której można wywnioskować, że we śnie dominuje poczucie zasługiwania na karę, ocena siebie jako złego, winnego, choć bez poczucia winy. 

I tylko te emocje są istotne, poszukaj ich w rzeczywistości - wiesz, że zrobiłeś coś, czego nie powinieneś, zasługujesz na karę, spodziewasz się jej, ale boisz się jej i niekoniecznie chcesz ją przyjąć. Być może nie chodzi o konkretny czyn, ale jakąś długotrwałą twoją cechę, którą uważasz za karygodną.
  Dzięki za naprowadzenie. Muszę to przemyśleć ,bo szczerze takich cech ,które uważam za karygodne jest u mnie dość sporo.
(07-09-2018, 21:28 )incestus napisał(a): Zdradzasz się przy okazji, że niedawno czytałeś Zbrodnię i Karę.
Tu mnie masz  :) .
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Skoro nie widzisz takich cech, to ewidentnie to efekt wyobrażeń po lekturze :)
Po prostu wczuwałeś się w Raskolnikova i postawiłeś się w jego sytuacji, tak jak mówi Wi dla samego wybadania swojej osobowości.  Emocje w twoim śnie to praktycznie streszczenie wydźwięku książki - poczucie zbrodni i poczucie kary, ambiwalentne uczucia wobec poddaniu się sprawiedliwości.

( To była moja ulubiona szkolna lektura )
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Wszystko by się zgadzało gdyby nie to ,że książkę wypożyczyłem ... wczoraj a omawiany sen był z nocy przedwczoraj-wczoraj 5-6 września. To właśnie ten sen skojarzyłem z postawą Raskolnikowa ,dlatego wziąłem utwór do rąk. 
Poza tym nie napisałem iż nie widzę u siebie tych cech ,tylko ,że mam takich kilka i zastanawiam się ,do której sen się odnosi.

Moja ulubiona lektura to "Rozdziobią nas kruki ,wrony"
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Niesamowity sen! Mnie w przeszłości śniła się często wojna więc albo mnie zabijali albo ja zabijałem wrogów i było ok ;)  Potem zmieniły mi się sny na przyjemne aż raz przyśnił mi się sen, że jakieś zbiry napadły mnie na dworcu i jednego zarżnąłem szybą - obudziłem się po nim z dużym niesmakiem. To dziwne bo zabijanie niemców w ogóle nie robiło na mnie wrażenia, a zarżnięcie jednego menela wywołało taki niesmak :P 
Dwa razy w życiu zdarzyło mi się usiłowanie morderstwa, ale to było w stanie silnych emocji które zaburzały osąd więc się nie liczy ;) Zdaje więc sobie sprawę, ze w pewnych okolicznościach mógłbym kogoś zabić bez mrugnięcia okiem choć jest to zupełnie sprzeczne z moim światopoglądem bo normalnie to muchy bym nie skrzywdził i to dosłownie :"> 
Taki sen moim zdaniem pokazuje Ci właśnie sytuację i emocje, które teoretycznie mogły by zaistnieć uświadamiając Ci, że w pewnych okolicznościach w związku z emocjami ktoś może postępować zupełnie inaczej więc możesz zrozumieć taką osobę co nie oznacza, że akceptujesz to czy też popierasz. Czasami sny uczą nas zrozumienia pewnych postaw jak i niezwykłych stanów emocjonalnych z jakich mogą one wynikać abyśmy mogli więcej zrozumieć nie tylko u siebie, ale i u innych. A może to wynik wycieńczenia przerywaniem snu :))

Jakby nie było warto się nad tym zastanowić, ale nie ma powodu do niepokoju :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Rebeliusz jeżeli moja interpretacja tego snu jest prawdziwa, to nie powinieneś się tak długo zastanawiać. To powinno cie uderzyć od razu. Refleksja o sobie jako o kimś winnym i perspektywa zapłacenia za to powinna być na tyle istotna w ostatnich dniach, że powinieneś się zorientować o czym mówię. W najlżejszym przypadku było by to np, że jakaś grupka dokucza ci w szkole, a ty uważasz że robią to słusznie, bo jesteś przykry itp.

Jeżeli tak nie jest, a dopiero teraz zastanawiasz się jakich cech możesz się u siebie obawiać itd - to znaczy, że interpretacja była nietrafiona. 
Ciągle mi się wydaje, że to za duży zbieg okoliczności z tą zbrodnią i karą. Widzę dwie opcje :
1. Perspektywa wypożyczenia książki i wiedza co jest jej treścią sprowokowała cię do fantazji na temat bycia mordercą i uciekania wymiarowi sprawiedliwości, co potem odbiło się we śnie
2. Lektura była już interpretowana lub jej elementy przerabiane na Języku Polskim zanim ją wypożyczyłeś, moralne wątpliwości Raskolnikova były ci już więc znane.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
W sumie, dając swoją hipotezę i potem rozmawiając na czacie nie zaadresowałam niepokoju, jaki się przebija z pierwszej wiadomości. No więc, zgadzam się z Onejro, nie ma się czego bać :)

Podejrzewam, że jakieś lęki na tle norm społecznych (ze źródłem w stylu surowi rodzice) powodują, że pytasz siebie, czy jesteś psychopatą (jeśli o to pytasz z niepokojem, to nie jesteś, wierz mi), i chcesz się wpasować w hipotezę, która tłumaczyłaby ten sen i jednocześnie była daleka od tabu.

Jeśli rzeczywiście próbowałeś sobie bycie model mentalny bycia mordercą w tym śnie (specjalnie nie mówię po prostu "bycia mordercą", bo nie jesteś żadnym mordercą, jak bardzo ten sen nie byłby realistyczny), to są dwie opcje: na jawie uznajesz, że to dla Ciebie nie do pomyślenia, albo, że Ci się podoba. I teraz od Twoich wyborów, kierowanych tymi odczuciami, zależy, czy staniesz się mordercą czy nie. Jeśli to dla Ciebie nie do pomyślenia, to nie staniesz się nim i będziesz się z tym czuł dobrze. Jeśli Ci się podoba, to wtedy pewnie zaczniesz eksperymentować z zabijaniem i też będziesz się czuł dobrze. A więc nic poza Twoją kontrolą i na dodatek win-win :} Przede wszystkim, dzięki temu snowi, dowiadujesz się czegoś nowego o sobie i to jest cenne.

Mogę się też mylić, i po prostu lektura zrobiła na Tobie wrażenie, więc ją sobie wyśniłeś, tak jak pisze Inces (a reszta to robota lęków na tle norm).
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
@Wi. nie przesadzajmy :D  Zakladając, że @Rebeliusz nie jest psychopatycznym mordercą, który pod pozorem opisywania snu przyznaje się do swoich zbrodni i wyraża skruchę a tylko opisuje swój sen to posądzanie go zbrodnicze skłonności to przesada :)) 

Sen zawsze powstaje pod wpływem jakiejś myśli wydarzenia i jest jej rozwinięciem często bardzo głębokim i uczy nas ważnych rzeczy. Podam przykład kiedyś pracowałem w instytucji budzącej grozę u tych którzy się z nią stykali, ale nie była to policja, gestapo ani ss yea
Z moim szefem wyciskaliśmy zeznania z podejrzanego a jako iż z natury jestem dobrotliwy postępowanie szefa bardzo mnie oburzało i w myślach nazywałem go pogardliwie ssmanem :> 

Potem zapomniałem o tym incydencie a w nocy przyśnił mi się sen, że jestem oddanym ss  manem pod koniec wojny i zabijam partyzantów sieję terror dla dobra ojczyzny. Potem przegraliśmy wojnę i uciekaliśmy na zachód a wśród niemców byli zdrajcy co chiali wydać takich jak my więc ich zabijałem uważajac, ze takie szuje nie zasługują aby nazywać ich niemcami i zabijając ich oddaję wielką przysługę ojczyźnie.

Po obudzeniu byłem zszokowany jak ja nienawidzący niemców z drugiej wojny, którzy wyrżadzili nam tyle krzywd mogłem śnić, że jestem ss manem. Potem przyszła refleksja, że bez tego snu nigdy nie myślał bym o tych zbrodniażach jak o ludziach a teraz rozumiem jak oni to widzieli. Oczywiście nadal nienawidzę faszystów, ale teraz potrafię zrozumieć jak oni mogli myśleć czuć, że również byli ludźmi tyle, że sytuacja, idee sprawiły, że postępowali tak a nie inaczej i to otworzyło przede mną szerszą perspektywę. Oczywiście, żyję w innych realiach myślę inaczej i nigdy nie chciałbym być takim ssmanem ten sen nie pokazywał moich pragnień tylko dał mi dar głebokiej mądrości i zrozumienia - powiedział patrz na wszystko z innej strony zrozum drugiego człowieka jak twój kierownik a nie kieruj się tylko emocjami, bo emocje prowadzą w rózne dziwne strony ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1