Waldek Świadomy
#71
Data snu:04.-07.10.2017
Godzina snu: 23.00-06.30


#1-Wszystko dzieje się u mnie w domu jakby 31 października, czyli w Halloween.Dziś jest jakiś mecz Barcy i to wyjątkowo późno bo przed 00.00.To święto Polskiego czasu ma zacząć się niby 20 min. po północy.Tymczasem znajduję się w swoim ogrodzie i oglądam tu właśnie rozgrywany mecz.Widzę Turana, który sobie chodzi i z kimś rozmawia o jego transferze.Idę prosić Milan tu w sadzie,by go wypożyczył, ponieważ i oni mają zawodnika, który prawie w ogóle nie gra.Jest pochmurno,widzę jak Messi strzela na 1 i 2 do 0.Leo wpadl w pole karne i strzalem z czuba uderzył w bramkę po czym piłka odbiła się od słupka i jest gol.Akcja z prawej strony.Czekam na napis Halloween które ma się pojawić na niebie, więc co chwila sprawdzam oglądając do góry.Tymczasem skończyła się I poł. meczu, i zaraz ma się zaczynać druga.Leżę w łóżku, w pokoju jest całkowicie ciemno, światło zgaszone prawie nic nie widać tylko stół koło mojego łóżka.Spoglądam przez okno, nie widać napisu.Tymczasem youtuberka z kanału "Straszne historie" dodała zdj, na instagramie z napisem halloweem.Wokół ciemno, tylko ja jak zwykle leżę z telefonem i świecę.Staram się ukryć światło by z drugiego pokoju nikt nie zauważył bo wszyscy śpią.Chyba zaczęło się święto.Rozglądałem się wokół przez chwile, po czym ponownie zacząłem przeglądać instagram.Widzę, że starsza siostra która mieszka zagranicą również dodała zdj. 1 godz. temu.Teraz spoglądam na godzine i jest po 01.00.Przypomniałem sobie o 2 poł meczu, ale nie chce mi się już włączyć.

#2-Wszystko dzieje się na mieście i to chyba po zajęciach praktycznych.Ja wraz z kolegą jesteśmy nie daleko sklepu, i przy zakręcie na przeciwko apteki.Jest słoneczny dzień.Rozmawiamy i idziemy do szkoły na wf.Gdy tylko wszedliśmy wszyscy, znaleźliśmy się jaby u mnie w domu, a wf będzie w dużym pokoju.Zastanawiam się w co będziemy grać, choć jest mało miejsca a bramek nie ma.Nie którzy chcą w noge a inni w siatkę.Nauczycielka mówi że będziemy grać w piłkę ręczną.Idę jakby do małego pokoju, tu natomiast na ziemi siedzą inni koledzy z klasy.Mówię w co będziemy grać.Staram się zawiązać buty, lecz we śnie mi jakoś trafić nie mogę, jak pijany, kręci się wokół mnie.Wychodzę i gramy w ręczną.Bramka koło łóżka i okna.Pomieszczenie się zwiększyło.Gramy 2 vs 2 ja na bramce.Kolega stoi przy szafie i coś sprawdza.Jest tu zapalone światłło, na zewnątrz ciemno.Kończymy, inni z małego pokoju nie przyszli idę tam sprawdzić czy są.Nikogo nie ma , spoglądam na ziemie.


#3-Idę na piechotę do sklepu 4 km.Mniej więcej w połowie myślę sobie, czemu w ogóle nie pomyślałem żeby wziąć swój samochód,byłoby szybciej.Staram się przypomnieć jak wyszedłem, lecz nie pamiętam tego.Tymczasem wokół przejechał kolega z klasy,albo mi się wydawało, ale to był jego samochód.Zastanawiam się co on tu robi, bo ma daleko do tej okolicy.Gdy już docieram do sklepu,on właśnie wychodzi.Samochód zaparkowany przy schodach, których wydaje mi się że nie powinno ich tu być.Nie mogę sobie tego przypomnieć więc wchodzę do środka.Bardzo się zmieniło, rozglądam się wokół i zauważyłem, że już nie jest samo obsługowy,no i obsługuje jakiś facet zamiast pani.Proszę o kartę plus doładowanie za 10 zł.Odpowiada mi że nie ma, chociaż jednak wyciąga je z półki.On jest dość wysoki.
Jeszcze przyjechali do nas goście.Ja wracam przez pole po drugiej stronie drogi.Jest tak słonecznie, jak w lecie.Na podwórku ktoś robi jakieś ogrodzenie dla pasa, ale ono jest takie niskie że myślę że przeskoczy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#72
Data snu: 03-07.11.2017

Godzina snu: 23.00-06.30


#1-Znajduję się u siebie w domu, dokładniej to w dużym pokoju.Jest to prawdopodobnie ranek, przynajmniej tak wygląda, jest pochmurno i szaro.Wydaje mi się jakbym nie dawno wstał.Młodsza siostra ogląda chyba WWE, zdziwiłem się trochę dotąd takich rzeczy nie oglądała.Stoję przy oknie, gdy nagle widzę, że do nas zajechał tramwaj, i to bez szyn.Naprawdę zaskoczyłem się tym faktem,i natychmiast głośno informuje o tym innych.Po chwili znowu spoglądałem przez okno, a tu? przyjeżdża naprawdę ogromny i bardzo potężny pociąg,ale bez wagonów i bez torów, zwyczajnie naszą drogą.Byłem w lekkim szoku, pociąg bardziej zielony, a raczej jego przód.

Później okazuje się, że trwa tu wojna.Koło innego budynku na farmie są źli ludzi.Całe podwórko obstawione, mało miejsca.Jesteśmy na zewnątrz, i chowamy się za pociągiem.Spoglądam z klęcząc na ziemi przez dół, i widzę z drugiej strony jakąś postać.Głowy nie widać, tylko do szyi.Zaczynam strzelać i trafiam, chyba drgną,jak w grze od razu nie zabiłem.Tymczasem w naszą stronę idzie jakiś facet w garniturze, wygląda groźnie, my uciekamy do domu.


#2-Teraz ja w raz z panem Andrzejem, nauczycielem ze szkoły i jeszcze kimś jesteśmy w sadzie przy gruszach.Zachód słońca, bardzo ciepło, jak w wakacje.Mam tu zbierać czerwone jabłka, a ktoś będzie to nagrywał z drzewa.Pierwsza myśl, przecież tu rosną grusze a nie jabłka i jak ja mam je zbierać.Jednak jakimś cudem, na ziemi te owoce się znalazły więc zaczynam zbierać, choć jest ich mało.Czuję jednak że coś tu nie pasuje, jednak jak to bywa we snach, nie jestem w stanie racjonalnie myśleć, dojść do prawdy.Nauczyciel chwali bo pamiętałem o nagrywającym i dobrze się spisałem.

#3-Ja wraz z kolegami jedziemy dawnym autobusem po naszej okolicy.Jedziemy jakby do sąsiadów, nie myliłem się zajechaliśmy tam.Wychodzimy i zapraszają nas do  środka.Niby weszliśmy do domu,ale w środku jest miejsce na przechowywanie zwierząt.To też wydało mi się dziwne, nie tak to zapamiętałem.Gdy wyszliśmy, postanowiliśmy jechać do miasta.Jest słoneczny dzień,ale chmur nie brakuje.W autobusie nie wiem gdzie usiąść,idę trochę naprzód.Z tyło coś do mnie mówią, ale nie zrozumiałem.


Postanowiłem że po miesiącu przerwy dalej będę kontynuował 
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#73
Data snu: 12.11.2017
Godzina snu: 23.00-08.00



#1-Chyba "Władca pierścieni".Jestem ja Gandalf oraz powracający czarnoksiężnik z mordoru. Tym czasem u mnie powoli zbliża studniówka/bal.W raz z Gandalfem znajdujemy się na zielonej łące z pagórkami, bardzo słoneczny dzień, prawdopodobnie południe. Z daleka za sobą widzę las, gdzie podobno ukrywa się czarnoksiężnik, wydaje mi się że go widziałem, i tam ukrywa się w głębi.Pokazuję to dla gandalfa ,on odwraca się i widzimy coś.Ktoś nas obserwuje stamtąd.Szybko znaleźliśmy się koło tego lasu,jest cień, im dalej się wchodzi, robi się coraz mroczniej.Rozglądamy się, i po chwili zawracamy.Na trawie zauważyliśmy jakiś dziwny prawie nie widoczny znak, który pojawia się wszędzie.Mówi mi że to oznacza jakiegoś ojca, nie wiadomo kogo, lecz pomyślałem o czarnoksiężniku.Po lewej stronie zrobiła się jakaś głęboka dziura, nie zaglądam tam.
Znalazłem się na krótko w dawnej szkole.Idę do sali z jakimś zaproszeniem, gdzie trwają przygotowania do imprezy, i siadam na kogoś czekając.
  Rozpoczęła się impreza/bal.Na zewnątrz jest już ciemno i nic nie widać.Ja wraz ze znajomymi/kolegami znajdujemy się pod ogromnym namiotem  i tańczymy, jednak czarnoksiężnik nie daje mi spokoju, bo chyba znajdujemy się nie daleko tego miejsca.Przed moimi oczyma pojawia się obraz, jak jakiś facet puka do czyichś drzwi, no i ginie.Namiot opustoszał.

#2-Dostałem prace chyba w urzędzie gminy.Teraz sobie siedzę na korytarzu , gdzie są tunele jak na budowie, i do których można wpaść.Przychodzi jakiś facet w garniturze i proponuje mi nowe stanowisko.Zgadzam się na to i prowadzi mnie do gabinetu, w którym znajduje się kilka innych osób.Od razu po wejście, i na pierwszy rzut oka, rozpoznałem te osoby, tylko nie mogłem dojść kim one są i czym się zajmuję, na pewno je znam.Proponuje mi żebym został lektorem, cokolwiek to  oznacza, i daje mi papiery.Tekst wydał  mi się nie zrozumiały, więc pomyślałem że mam to zmienić na prostszy język, jak to nie dawno robiliśmy w szkole.Odwiedził mnie brat cioteczny z synem, chwile pogadaliśmy i wyszedłem, sprawdzić to w necie.Gdy wróciłem, zamiast tekstu zastałem jakieś rysunki, i nie wiadomo jeszcze co, kilka stron.Ponuro i szaro.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#74
Data snu: 18.11.2017
Godzina snu: 23.00-08.00

#1-Widzę jakby jakiś zamach terrorystyczny, ponownie we Francji, koło jakiegoś mostu.Wszystko dzieje się w biały dzień.Doszło do potężnego wybuchu.Przepłynęły dwie małe łódki, z czego jedna pusta z bronią automatyczną i zaczęła strzelać, w drugiej chyba ktoś był z ładunkiem.Widzę przed sobą jakieś jakby morze, a w tym miejscu znajduje się port.Słyszę,że chyba sporo osób zginęło.Oglądam jakby wiadomości, jednocześnie będąc w tym miejscu.

#2-Wszystko dzieje się u mnie w domu na drugim piętrze.Przez moment oglądałem star warsy, o pewnej osobie z filmu.Chciałbym by ta osoba nie zginęła i chyba tak sie dzieje.
  Teraz tutaj tylko w innym pomieszczenie ja w raz z kolegami z klasy mamy lekcję angielskiego, nie jestem z tego zadowolony i jasno to pokazuję dla nauczycielki.Tutaj nie ma żadnych krzeseł, ani stołków, natomiast ubrania fotele itd.Widzę, że niektórzy już ściągają,a ja nadal nie jestem gotowy, szukając jakby czegoś do pisania.
Później siedzę sobie na schodach, i sobie myślę patrząc w balkon.Jestem ubrany w koszulkę, jest bardzo ciepło, widzę przez okno od balkonu że na zewnątrz jest bardzo słonecznie i ciepło, jak w lecie.Nagle coś mi do głowy strzeliło że to jest sen, i chyba nie dawno widziałem swój dziennik snów.Robię TR zatykając nos.Test wyszedł pozytywnie.Nie chcę marnować czasu, więc od razu idę na balkon z którego mam zamiar skoczyć(w rzeczywistości tego bym nie zrobił).Stoję nad krawędzią, jednak mam jeszcze jakieś obawy, więc upewniam się ponownym TR-em.Skoczyłem, nie było tu za wysoko, spadanie było dość wolne i przyjemne szybko wylądowałem.Mam zamiar potrenować sobie latanie,więc podskakuję, ale nie mogę jeszcze zbyt wysoko się unieść.Czuję się jak na księżycu(skacząc sobie).Później unoszę coraz wyżej, i czuję tą wysokość, jest naprawdę fajnie, niesamowite uczucie.Chwile później ponownie na podwórku, mam zamiar coś stworzyć, więc zamykam oczy i zaczynam wyobrażać, wyczuwam że coś się dzieje.Jednak nie zauważyłem zmian.Później jakby o coś się potykam...
Znalazłem się przy swoim łóżku, i zaczynam myśleć o tym LD, myślałem że się obudziłem, jednak tak nie jest, bo  w tym momencie mnie wyrzuciło...


To już kolejne LD w ciągu kilku miesięcy, może było takie średnie w porównaniu z poprzednimi, ale nie narzekam  :D  W ogóle nie musiałem stosować WBTB i wstawać w nocy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1