Waldek Świadomy
#31
Dzień 18
Data snu: 19.08.2017
Godzina snu: 23.00-7.30



#1-Ja wraz z bratem i znajomymi jesteśmy na rynku, gdzie są targowiska.Ja nie chodzę tylko jestem na czymś niesiony.Bardzo dużo ludzi, w tym nauczyciel niemieckiego.Przez chwilę nawet z nim rozmawiamy, o coś mnie zapytał.Pragnę coś kupić ale nie mogę zdecydować co, wybieram koszulkę.

#2-Jestem jakby w szkole, inni mają angielski i pytają o mnie.Przez fragment widzę także pewną kobietę z serialu, siedzi ona w kawiarni z panem który stawia jej kawę.

#3-Ćwiczę i trenuję razem z piłkarzami FC Barcelony koło mojego domu.Są trenerzy i piłkarskie gwiazdy, świeci słońce, jest bardzo ciepło.Na początku wszyscy biegamy w kółko, do słupków, gdzie tam musimy trafić piłką(na słupek) i dobić jakby do bramki.Tam stoi Andres Iniesta. Poźniej to samo robimy tylko bez piłki, udajemy że strzelamy.Następnie gramy w dziadka, dwóch w środku, a my  wszyscy z 8 wokół.Trener każe odzyskać im piłke, i nie obchodzi go w jaki sposób to zrobią, my sobie podajemy.Piłkę kieruje do Messiego, która szczęśliwie się odbiła i dotarła do niego.



#4-Jakby walczę na ringu WWE.Są takie osoby jak John Cena, Jinder, Orton , Nakamura i jacyś nowi.Zaczynamy walczyć, robię komuś rko, i wypada.Teraz wspólnie Ceną robimy stf, chociaż nie za bardzo umiem robić tę akcje.W tym momencie ingerują inni, nakamura i nowi których w ogóle nie znam.

Alfabudzik nastawiłem na godz 4.00 , no i dokładnie o tej godz się obudziłem.


#1-Do Sejn jakby przyjechał prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.Właśnie z nim idziemy sobie ulicą.Widzę okolice, i wydaje mi się że to jest zdecydowanie większe miasto niż Sejny.Za nami jedzie Policja w prywatnym samochodzie, reszta chyba przed nami.Z prezydentem rozmawiamy o sytuacji w Polsce.Zachodzimy do jakiegoś kiosku lub domku.Przed nim nazbierało się sporo ludzi, którym nie podoba się wizyta pana Prezydenta.Ja i jeszcze ktoś mamy wybierać/losować kto będzie lepszym prezydentem.Ja jestem za Trumpem.Musimy wylosować niby jakieś patyki z pudełka, im więcej tym lepiej.Mój rywal już wylosował, więc teraz moja kolej, stoję jakby w kawiarni lub kantorze, na stole leży pudełko, więc muszę wybrać.Na razie stoję i myślę, oraz patrze przez okno jak rywal liczy punkty.Nagle przychodzi pan prezydent, mówię że chciałbym żeby to było uczciwe losowanie, więc teraz to on za mnie wylosował te jakby patyki, i położył na stół.Zaczynam liczyć.
Teraz znów widzę ten domek i okolice.Jest bardzo dużo wody, chyba powódź.Nawet domek ten został zalany.Mieszka w nim jakaś kobieta z córką, które przeniosły się na drugie piętro.


#2-Jest wieczór i robi się ciemno.Znajduję się w dużym mieście podobnym do Waszyngtona.Jakiś facet ma rywalizować z jakimś dziwnym chłopakiem, kto złapie rzucane wysoko w dal jakieś kwiaty.Ktoś protestuje żeby tego nie robił, ze względu na chłopaka, jednak nie słucha.Nagle jakbym ja był tym facetem, biegnę za rzuconym bukietem kwiatów.Jakimś cudem łapie wślizgiem na trawie i długo leżę, i nasłuchuje co tam się dzieje.Po jakimś czasie wstaję i idę zobaczyć co się dzieje, bo podobno chłopak zginą.Trupa nie widzę,a wszyscy powoli się rozchodzą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1