W świecie moich eLDe
Urzekła mnie dzisiejsza garstka dziwacznych, wzajemnych powiązań we śnie.

Ale chyba najbardziej zaintrygował mnie fakt, że niejasnym torem fabuła snu poprowadziła mnie do jednego z podziemnych domów publicznych. Po dłuższych oględzinach okolicy zapłaciłem jednej z panien, ale wkrótce zasnąłem, jakby znudzony oferowaną przez nią usługą.

Obudziła mnie, gdy zrobiło się już jasno. Akcja stała się dynamiczniejsza. Dziewczyna mówiła mi, że musi się zbierać, jednocześnie dodając, że jeszcze nigdy nie spędziła z nikim takiej nocy, starała się to podkreślić poprzez założenie swojej ulubionej piżamki. Niestety, mimo wszystko musiałem zapłacić, ale ostatnie długie i mocne uściski wywołały we mnie ambiwalentne uczucia.

Czyżbym zakochał się w dziwce?
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Miałem dzisiaj jako takie LD.

Zostałem postawiony przez sen w absurdalnej sytuacji. Znalazłem się w dniu zjazdu godzinę przed zbiórką w Katowicach bez żadnego bagażu. Powoli doszedłem na dworzec, gdzie spotkałem całą ekipę, zdecydowałem się zrobić wówczas TR, ale bardziej jako potwierdzenie nieprawdziwości tego absurdu. Okres świadomości nie trwał długo, po pewnym czasie spędzonym na spacerze po serii pomieszczeń z przeszklonymi ścianami fallen wytoczył ciężkie działo w postaci swoich kmin - w efekcie moja uwaga na tym ucierpiała.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Miałem dzisiaj świetny, inspirujący sen przygodowy.

Jak co dzień w sennej rzeczywistości robiłem sobie piknik pod drzewami, w ogródku tuż przy sznurze niskich bloków. Poza kocykiem i żarciem znajdował się również grill, z którego jednak nie korzystałem. Codziennym introwertycznym posiedzeniom towarzyszył gwar grupki chłopaków szwendających się nieopodal garaży, których okazjonalne, lecz wyraźnie słyszalne przekleństwa zakłócały mój letni relaks.

Pewnego dnia podeszła do mnie znajoma z liceum, którą od razu rozpoznałem, trafnie kojarząc ją z teatrem i jej występami. Pokrótce opowiedziała mi o swoich nowych znajomych - w istocie były to te same osoby, które dotychczas dawały mi się we znaki. Tym razem cała ekipa podeszła rekordowo blisko, zajmując moją całą ogródkową przestrzeń. Poczułem się uciśnięty ze wszystkich stron.

Niebawem znane otoczenie rozpłynęło się. Znalazłem się przy ulicy w obcym mieście. Moja znajoma zapytała szczerze, choć niezobowiązująco, czy chciałbym się z nimi zaprzyjaźnić. Po szybiej kalkulacji w głowie i paru myślach wypowiedzianych na głos zgodziłem się i na przypieczętowanie nowej przyjaźni wziąłem lek wziewny mojej koleżanki. Nim się rozstaliśmy, zostałem zaproszony na spektakl teatralny - najnowsze, popisowe dzieło mojej rozmówczyni.

Wkrótce zasiadłem w teatrze z moim znajomym i przyglądałem się abstrakcyjnemu występowi. Kolejni aktorzy podchodzili bliżej widowni, prezentując różne typy osobowości, w tym tak zwane dzieci, o których nie należy mówić. Lektor pełnił niejako funkcję przewodnika, wyjaśniając niektóre kwestie, ale nie zdejmując przy tym abstrakcyjnej otoczki, która próbowała wmówić widzowi, że ktoś coś wyraźnie ukrywa. Dodatkowo utwierdzała mnie w tym przekonaniu postać właścicielki teatru, której wyraz twarzy wręcz krzyczał "Wszystko idzie jak po maśle".

Po ostatniej scenie poszedłem do toalety, żeby naradzić się ze znajomym. Oboje wiedzieliśmy, że coś jest nie tak i to, co miało być jedynie sztuką teatralną, wydawało się niesamowicie rzeczywiste. Gdy wyszliśmy, zobaczyliśmy, że lektor oprawadzał grupę widzów po sali, opowiadając przy tym o teatrze. Wydawało się, że celowo pomijał niektóre pomieszczenia. Gdy dotarliśmy do jednych z drzwi, te otworzyły się prezentując widok dzieci o zmęczonych, identycznych twarzach. Ktoś z tyłu powiedział zakłopotanym głosem, że to te, o których nie należy wspominać.

Dzieci skupiły się w jedną, kolorową masę, która jak ameba wypełzła z pokoju i rozlała się po teatrze, nieustannie starając się mnie dogonić. Była jak plaga, konkretny typ zachowań, który niebawem miał pochłonąć każdego, kto znajdzie się w jej promieniu. Sen szybko postawił za zadanie wyrwanie się z tej planety, pomagając mi losowymi przedmiotami, które znajdowały się na drodze mojej ucieczki. Całkiem szybko skomplementowałem zestaw balonów wypełnionych helem, dzięki którym uniosłem się wysoko, poza atmosferę.

Dryfowałem wewnątrz młodego układu gwiezdnego. Wypełniała go kolorowa mgławica przypominająca rozpyloną farbę. W samym centrum znajdowały się dwie czarne dziury, w pewien sposób ze sobą połączone. Wokół nich orbitowały pomniejsze obiekty, wielkościowo wskazujące na asteroidy, choć traktowałem je jak całe planety z odrębnymi światami.

Dostałem od snu kolejne zadanie - miałem do dyspozycji kolejną, identyczną czarną dziurę. Musiałem umiejscować ją tak obok pozostałych, aby nie zaburzyć orbit planet. Zadanie okazało się trudniejsze, niż myślałem - każda kombinacja, jaką odkryłem, dokładała kolejną cegiełkę chaosu, ostatecznie prowadząc do wchłonięcia wszystkich obiektów przez centrum układu.

Poprzednia sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy, tym razem planetę atakowała plaga innej osobowości. Cel był zawsze ten sam - uciec w kosmos z pomocą losowo generowanych przedmiotów. Część z nich stanowiła zapomogę od obcej cywilizacji, zrzucanej w postaci futurystycznych sarkofagów z przydatnym ekwipunkiem. Część wymagała własnoręcznego dobrania lokalizacji upadku, zupełnie jakby gracz miał częściowy wpływ na mechanikę wydarzeń. Czasami trzeba było również wykorzystać z pozoru nic nieznaczące elementy otoczenia jak wrak samolotu wojskowego. W ostatniej chwili zasiadłem z kolegą na jedną z rakiet i odlecieliśmy, nim plaga pożarła całą planetę.

Najbardziej inspirujący był dla mnie widok animowanego systemu gwiezdnego, pełnego małych pastelowych planet. Nie były to odpowiedniki realnych światów, a raczej jedynie miniaturki, podgląd zawierający najważniejsze elementy danej lokacji. Układ świetnie sprawdzał się jako mapa, gdzie gracz mógł swobodnie latać pomiędzy planetami, oglądać je ze wszystkich stron i ostatecznie wybrać tą, na której chciałby przetrwać kolejną osobowościową plagę.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1