W świecie moich eLDe
#31
WILD 2.0 rulezz :D Może to był głos podświadomości na najlepszą technikę dla mnie xD Albo dla każdego :D
Dreamweaver - break your chains and make your move
Or you might just see a dreamweaver's fall
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Tego brakowało WILDowi - wywalenia tego całego niepotrzebnego ustrojstwa, jakim są kotwice, skupienie, utrzymywanie świadomości. A po co to komu? A dlaczego?
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
~~~ 25 sierpień 2013 ~~~


Obudziłem się około 9:00 i nie pamiętałem żadnych LD. Przez chwilę byłem rozczarowany, lecz postanowiłem jeszcze pospać i załapać wówczas LD. Nie myliłem się...

Przebłysk świadomości

Znajdowałem się w jakimś mieście. Spacerowałem po chodniku przy ulicy. Zatrzymałem się i zapytałem siebie: "czy to jest sen?" Wykonałem RT z nosem, który zadziałał. Chciałem zrobić inny, trochę zwiększyć świadomość, ale nie dałem rady. Sen stracił klarowność, moje ruchy znowu się spowolniły i out.

Pamiętam też scenę, gdzie robiłem jakiś plan wydarzeń na lekcji w dzienniczku. Nie wiem, czy byłem w szkole, czy gdziekolwiek indziej. Bardziej wygląda mi to na lekcję w plenerze. Plan wydarzeń dotyczył jakiejś wojny lub czegoś podobnego. Spisałem trochę od kolegi, część przepisałem z książki. W każdym razie zrobiłem to "na odwal się".

Wojna, rewolucja i kara

Jestem pewien, że pominąłem parę elementów z tego snu. Nie mogłem sobie ich rano przypomnieć, ale i tak pamiętam całkiem sporo.

Znajdowałem się na wsi. Działo się tam coś, ale nie wiem co. Najważniejsze było to, że zrobiłem RT z nosem i uświadomiłem się.

Wyszedłem z podwórka i ruszyłem drogą w dół. Przy okazji postanowiłem spróbować ADA. Czułem jak nogi dotykają asfaltu i jak ubranie na mnie "wisi". Trochę to sztuczne było, domniemam, że przez przeczytanie o tym, że Szatan Serduszko czuł ubranie na sobie w jednym z LD. Olałem to i poszedłem dalej.

Doszedłem do jakiegoś domu, gdzie starałem się przywołać pewną osobę. Nie wychodziło, za pierwszym razem nikt się nie pojawił, a za drugim ktoś zupełnie inny. Nie wiem dlaczego, ale powoli traciłem świadomość, aż w końcu
"poddałem się" akcji snu.

Wszedłem do tego domu i poszedłem schodami na górę. Spotkałem tam jakąś dziewczynę. Zarzuciłem "hey" i położyłem się na łóżko, wpatrując się trochę na sufit, a trochę na nią. Uśmiechnęła się.

Chwilę później przyszła jakaś osoba i usiadła obok mnie. Z czasem zaczęło zbierać się jeszcze więcej ludzi i zrobiło się zamieszanie. Nie pamiętam tego dokładnie, ale wydaje mi się, że było to istotne, jeśli chodzi o dalszą część snu. Pewnie tylko mam takie wrażenie.

Byłem na wojnie. Na teren Feyus wkroczyły wojska wroga. Staraliśmy się bronić, ale moi żołnierze powoli tracili nadzieję. Darłem się, że musimy walczyć i obronić ten kawałek terenu. Chwilę później padł ostatni nieprzyjaciel. Raz uczestniczyłem w akcji, raz obserwowałem to z góry. W którymś momencie uświadomiłem się również i zastanawiałem się nad tym, że to świetna zabawa w LD. Stworzenie jakiegoś świata i zajmowanie terenów. Nie trwało to jakoś długo.

Znajdowałem się na jakimś innym terytorium. Siedziałem ranny, inni stali i patrzyli się. Mieli zakładnika, jednego z naszych. Nikt z nas nie miał broni i nie wiedzieliśmy co zrobić. W pewnym momencie poczułem, jak coś dotyka mnie w plecy. Jakaś strzelba. Złapałem ją i wycelowałem w wroga. Nie trafiłem za pierwszym i drugim razem. Za trzecim wyszło idealnie. Uratowaliśmy go... lecz chwilę później poleciała na nas fala strzał. Jedna wbiła mi się w głowę, ale powiedziałem, że nic mi nie jest.

Kolejne terytorium, tym razem spokojnie. Stałem i przeglądałem dzienniczek. Ten sam, w którym robiłem plan wydarzeń. Okazało się, że wszystko, co zdarzyło się do tej pory, było tam zawarte. Poprawiłem tylko lekko parę punktów, żeby nie wyglądało to "na odczep się". Widziałem także to, co ma się stać. Jakieś problemy z monarchią.

Znalazłem się podziemiach. Sceneria podobna trochę do Babylonu 5. Razem z Garibaldim spotkaliśmy G'Kar'a. Powiedzieliśmy mu, że nie jest bezpieczny i musi być ostrożny. Akurat w tym samym czasie wpadła straż i zabrała go. Po chwili również nas. (Wyglądało to, jakby było wyjęte wprost z serialu. Może dlatego, że oglądając go, skupiałem sporą uwagę na sposobie mówienia, emocjach etc).

Powróciło mnie do domu, gdzie spotkałem tą dziewczynę. Zamknęli mnie w pokoju razem z nią. Byłem wściekły i wywróciłem nawet stół (zupełnie jak Londo). Gdy trochę ochłonąłem, rozejrzałem się wokół i dostrzegłem, że... nie ma ścian! Powiedziałem kumplowi, który nagle pojawił się obok mnie, że możemy uciekać. I tak też zrobiliśmy...

Sceneria trochę skwadraciała i wszystko zaczęło przypominać bardziej Minecraft'a.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
~~~ 26 sierpień 2013 ~~~


Trochę lipnie. 0 LD i jeden zapamiętany sen...

lecz pisząc to zdanie przypomniał mi się jeszcze jeden inny.


Od niewolnictwa po spacer z dziećmi

Zaczęło się znowu Babylonem 5. W jakichś podziemiach spotkałem G'Kar'a i kilka innych osób. Byli oni tutejszymi więźniami. Zapewniałem ich, żeby czekali na odpowiedni moment i nie dawali ponosić się emocjom. Wywołało to mały spór, ale do niczego nie doszło.

Teraz ja wcieliłem się w rolę więźnia. Wracając do celi, spotkaliśmy Pana Józka. Mówił, że przyszedł nas uratować. Spojrzałem obok i zauważyłem strażnika, który utknął w dziurze. Pomogłem mu spać do bezkresnej otchłani, stając mu na głowie.

I w tym momencie zacząłem uciekać...

Pobiegłem po schodach do góry. Minąłem woźnego przy jakichś drzwiach, przez które następnie wyszedłem na powierzchnię. Szybko zdałem sobie sprawę, że znajduję się w jakimś warsztacie samochodowym nieopodal osiedla mojej babci. Mimo to nadal biegłem, bo obawiałem się, że ktoś mnie złapie.

Później było dziwnie, gdyż wraz z kumplem biegaliśmy z górki do warsztatu i z powrotem. I tak dwa razy. W międzyczasie zaczepiali nas jacyś pijacy albo zjarani ludzie. Nic nie odpowiadałem, nawet się tym nie przejąłem. Całą uwagę skupiłem na bieganiu, które udawało mi się bez żadnych oporów.

Następnie postanowiłem przejść się. Dołączył do mnie jakiś chłopiec i dziewczynka (znowu?). Przeszliśmy dróżką pomiędzy krzakami. Doszliśmy do jakiegoś peronu. Musiałem ich tutaj przeprowadzić na drugą stronę. Kawałek dalej było w miarę równo. Problem jest taki, że w moich snach pociągi przejeżdżają cały czas, brakuje jakiejś dłuższej przerwy. Mimo tego jakoś dałem radę się zmieścić.

Spacerowaliśmy potem po jakimś miasteczku. Schizowane to trochę było. Jakiś koleś stał przy aucie w dziwnej pozycji i pił piwo, a jego bodajże dziewczyna (dosyć gruba) zasysała pepsi. W zasadzie wszyscy jarali albo pili.

Żadna praca nie hańbi

Wsiadłem do autobusu. To miała być moja pierwsza praca. Nie wiem, czego dotyczyła, ale miałem jechać wraz z pasażerami i czymś się zajmować. Nie tylko kontrolą biletów.

Ten dzień był trochę dupny, bo zapomniałem spodni. Wprawdzie nikt nie zwrócił na to uwagi, ale czułem się trochę nieswojo. Miałem w głowie jakieś myśli dotyczące tego, że być może nie jest to dla nich niezwykłe.

Jakiś czas później na przystanku wsiadł kumpel. Pogadaliśmy chwilę o głupotach, a potem wysiadłem i przeszedłem się z nim trochę. To było na tyle mojej pracy.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
~~~ 27 sierpień 2013 ~~~

Lipa. Robię przerwę jednodniową, żeby trochę załapać motywacji.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
~~~ 28 sierpień 2013 ~~~


Poszedłem spać gdzieś o 2. Trochę czasu zajęła mi afirmacja, a później miałem jeszcze problemy z zaśnięciem. Ostatecznie odpłynąłem zapewne 40-50 minut później.

Obudziłem się koło 8 na próbę WILDa. Zapisałem szybko tagi snu, a potem zabrałem się za technikę. Szło całkiem gładko, ale po jakimś czasie już po prostu nie mogłem tak leżeć. Olałem to i poszedłem spać. Nie wiem, co mi się dzieje.


Z kolegą o LD

Spacerowałem wraz z kumplem z podstawówki obok mojego gimnazjum. Było to przed wejściem, tuż obok sali informatycznej, która nie istnieje w rzeczywistości. Tematem rozmowy było LD, lecz szkoda, że się nie uświadomiłem.

Challenge!

Ten sen był niesamowicie debilny.

Znajdowałem się bodajże w jakiejś sali gimnastycznej. Były zawody skakania "po przeszkodach". Na podium stały trzy osoby w tym jeden kumpel z gimnazjum (na środku). Pierwszy zaczął ten od lewej, typowy klasowy "kujon". Prowadząca powiedziała: "ładnie dziś wyglądasz, <imię>!" Nie pamiętam tego imienia.

Byłem drugi w kolejności. Skoczyłem na pierwszy płotek, ale przewróciłem się, a wszystko poleciało do przodu. Miałem na sobie moje skarpetki w paski. To przez nie się poślizgnąłem. Próbowałem później wstać bez skutku, ciągle mówiąc, że to wszystko przez to.

Pamiętam taką krótką scenę. Wżerałem cukierku, siedząc na łóżku rodziców, a mama wyganiała mnie do łazienki, żebym poszedł się umyć.

Szau na klocki

Grałem w Minecrafta. To było coś w rodzaju opowieści tworzonej na bieżąco. W sumie trudno mi to wytłumaczyć.

Wraz z grupką osób wyszliśmy z jaskini. Znajdowaliśmy się na jakiejś szarawej ziemi. Roiło się tam od potworów, które ciągle nam dokuczały. Na mnie uparł się jakiś mały robal, którego odganiałem ręką jak w rzeczywistości. Później załatwiłem parę creeperów i zombiaków.

Później przez chwilę przechodziłem to jeszcze raz. Następnie widziałem folder z filmikami z Minecrafta związanymi z tą opowieścią. Nie ja to uploadowałem na youtube'a, lecz ktoś inny. Niemniej, wpadłem na pomysł, żeby połączyć wszystkie te odcinki w jeden filmik.

Znalazłem się później w muzeum Minecraft'a. Pierwsze co zrobiłem to złapałem się sufitu. W niektórych momentach był wyżej, a innych niżej. Huśtałem się. Skojarzyło mi się to z liną z wormsów. W pewnym momencie skoczyłem i złapałem się innej części sufitu. Bawiłem się jeszcze tak przez jakiś czas.

Doszedłem do stanowiska, gdzie znajdowała się mapa mojej opowieści. Skojarzyłem fakt, że to działo się niedawno.

Balkonowe sporty ekstremalne

Moja ciocia znajdowała się na jakimś dziwnym bloku. To właściwie była wieża w kształcie sześcianu o krawędzi podstawy równej jakieś 3m. Mnóstwo balkonów, po których ona spacerowało. Przechodziła czasami po barierce z jednego na drugi.

Starałem się ją stamtąd ściągnąć. Przechodziłem za nią po tych barierkach, robiłem jakieś ewolucje. Pokazywałem również jak wyjść. W każdym razie sprawa się komplikowała z czasem.

Forumowa TM

Graliśmy wszyscy z forum w Track Manię. Ja, Slavia, Hrislay, właściwie każdy. Siedzieliśmy w jakiejś sali informatycznej, niemalże identycznej do tej z pierwszego snu. Okazało się, że wszyscy są jakimiś masterami i grają już od dłuższego czasu.

Licealny Szok vol.2

Pierwsza lekcja niemieckiego w liceum. Wyciągnąłem książki, które były jeszcze w folii. Razem z resztą odpakowaliśmy je na polecenie nauczyciela. Okazało się, że kumpel miał wszystko zrobione za co został nieźle okrzyczany. Ja miałem jedynie parę stron. Podobno robiłem to w wakacje z nudów.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
~~~ 29 sierpień 2013 ~~~


Nic nie pamiętam.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
~~~ 30 sierpień 2013 ~~~


Miałem jakieś schizowane sny... ale ani śladu LD.

He...Kampf

Wydaje mi się, że poprzedzało to wszystko jakaś akcja, ale nie pamiętam jej.

W sumie nie wiem, gdzie to było. Raz w przedpokoju w moim mieszkaniu, raz zupełnie gdzie indziej. Moja mama mnie biła w plecy z całej siły. W sumie sześć razy. Przyznam, że czułem ból i to nie byle jaki. Z początku udało mi się przetrzymać, ale z czasem było coraz gorzej. Wtedy... potwornie bolało. Przed oczami miałem jeszcze jakąś listę osób na Wikipedii, nazwę jakiegoś obozu pracy, a moja mama krzyczała po niemiecku. Dobrze, że tata mnie uratował, bo nie mogłem już wytrzymać z bólu (sic!).

Domniemam, że to po Amnesii.

Nadmorscy ździercy

Byłem nad morzem. Nie pamiętam tego dokładnie. Kąpałem się nieco w wodzie, później wraz z rodzicami szukaliśmy jakiejś knajpy. Im bliżej morza, tym większe ceny były.

Gdzieś ponad czasem i przestrzenią...

Przyjemnie rozpoczął się ten sen.

Występowało tu jakieś nawiązanie do Babylonu 5. Widziałem mapę galaktyki. Planety Ziemian, wrota skokowe i inne podobne rzeczy. Nagle to wszystko zaczęło się poruszać i zauważyłem, że ruszył jakiś statek kosmiczny. Nie byłem w nim, obserwowałem go. Patrzyłem tylko w dół, lecz nie mogłem na bok, ani do góry. Zresztą sceneria była jakaś dziwna, gdyż bardziej przypominało mi to wszystko czarne pomieszczenie niż Kosmos. Niemniej, wydawało się czuć atmosferę nieskończoności.

Mam wrażenie, że byłem w czwartym wymiarze przestrzennym. Widziałem wszystko z góry. Nie wiem w sumie, jak to opisać, ale widok był... dziwny.

Z czasem jednak sceneria nabierała charakteru pomieszczenia. Wstałem z makiety Kosmosu i znalazłem się przed drzwiami. Przez chwilę słyszałem Delenn i Sheridana, tak jakbym przeżywał z nimi nową przygodę.

Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. To było mieszkanie jak każde inne. Stał tam jakiś mężczyzna. Oznajmił mi, że zabił Morfeusza (tutejszego Boga). Chwilę później wyciągnął paralizator i strzelił we mnie. Tutaj również odczułem ból, ale znacznie krócej niż w pierwszym śnie. Zrozumiałem, że nie mogę się ruszać, ale w pewnym momencie podszedłem do niego i oberwałem jeszcze raz.

Miałem też taki moment, że przeżywałem to ponownie.

Skok akcji. Wychodziłem z jego mieszkania, które okazało się być ukryte pod ziemią blisko morza. On sam siedział na leżaku i nic nie robił. Przypatrywałem się trochę temu, a nagle znikąd pojawił się pociąg. Dosłownie wleciał w Zabójcę Boga i wyrzucił go do pobliskiego lasu. Byłem zszokowany podobnie jak moja mama, która również wzięła się znikąd. Mężczyzna przeżył, a ja miałem myśl na temat tego, że to trochę dziwna fabuła jak na Babylon 5.

Przechadzałem się później uliczkami w tym miasteczku wraz z mamą. Miałem jakiś dziwny pojazd, którym nie umiałem się posługiwać. Pedał (czy cokolwiek innego) umieszczony był w dziwnym miejscu. Utknęła mi gdzieś tam noga...

W jego mieszkaniu jeszcze raz

Byłem w mieszkaniu Zabójcy Boga. Mogłem się teraz dokładniej temu przyjrzeć. Wprawdzie nie było tam dużo, lecz część rzeczy była sprytnie poukrywana. Bodajże jasnoniebieskie ściany, po mojej lewej biurko, folia, komputer, głośniki i inny sprzęt, a po prawej meblościanka, telewizor (ukryty) oraz więcej folii. Pomieszczenie miało kształt litery L i nie przypominam sobie, żeby były tam jakiekolwiek okna.

Zapytałem go, czy ma WiFi, a on pokazał mi 5-7 kabli od internetu. Była tam również jego dziewczyna i właściwie chyba nic więcej się nie działo. Zwróciłem tylko uwagę na to, że wszystko ma poukrywane.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
~~~ 31 sierpień 2013 ~~~

Nauczyciel LD

Byłem gdzieś na jakimś osiedlu i uświadomiłem się. Nie robiłem RT, ale od razu zabrałem się do zwiększania świadomości. Obok mnie stał Fallen, który sprawdzał, czy robię wszystko dobrze. Trochę mnie to rozpraszało i stresowało, więc nie mogłem się skupić.

Morskie Oko

Wyrzuciło mnie w Tatry z jakiejś akcji i pomyślałem "O, Morskie Oko". Widziałem przed sobą wprawdzie stojące rzeki (?), ale miały dokładnie taki sam kolor. Widok był przecudowny.

Poza tym pamiętam tylko, że grałem w TM. Znowu czekałem, jak runda się rozpocznie, pierwszy zakręt był w prawo.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
~~~ 1 wrzesień 2013 ~~~


Filozofia Mordercy

Byłem na jakimś osiedlu z kumplem. Zobaczyłem jakiegoś kolesia, który trzymał broń w ręce, bodajże pistolet. Zaczęliśmy uciekać, ale ruszył na mnie. Szybko dobiegliśmy do jakiegoś bloku. Zamierzałem się schować u kogoś w mieszkaniu, pukałem w te białe drzwi, a kumpel spanikował i oberwał parę razy z broni. Coś mi się popierniczyło i wszedłem do toalety. Spotkał mnie taki sam los.

Później rozmawiałem z tym kolesiem. Zapytałem, czemu nosi broń, a on odpowiedziałem, że dzięki temu czuje się bezpieczniej. Dodałem tylko "ale wiesz, jakie wzbudza to emocje".

A la Chillout Cup

Grałem w TM. Tym razem nie była to scena, gdzie czekałem aż rozpocznie się runda, ale jechałem już. Miałem włączone inne samochody, których było multum. Prawdopodobnie był to cup, a nie zwykły wyścig.

Licealny Stres & Fallen Metallen

Miało być zakończenie roku szkolnego (prawdopodobnie gimnazjum)... w moim bloku na moim piętrze. Jechałem z jakąś osobą i nauczycielką windą. Poczułem frustrację, kiedy zobaczyłem, że korytarz obok schodów został zablokowany przez ogromne głazy (nawiązanie do Amnesii?). Powiedziałem, że w dupie to mam i poszedłem...

Później byłem w tym samym miejscu z Fallenem. Wszedłem przez drzwi na korytarz przed moim mieszkaniem. Było tutaj dwa razy więcej mieszkań, podobnie jak samo pomieszczenie. Pierwsze sześć drzwi miało niebieskie, neonowe obramowanie, a drugie sześć - czerwone. Otworzyłem te trzecie po lewej.

Mieliśmy zamiar nagrać jakiś metalowy utwór, więc wniosłem do środka perkusje. Te drzwi były straszne wąskie i miałem problemy. Okazało się później, że moje mieszkanie to w zasadzie jedno, bardzo małe pomieszczenie. Spojrzałem na komputer, ustawiłem coś w FL Studio i na tym się wszystko skończyło.

Mam przebłyski, że gdzieś się uświadomiłem. Miało to miejsce bodajże na moim osiedlu, placu od strony mojego balkonu. Nie mogę sobie tego przypomnieć.

Moje inne "ja"

Byłem w salonie w moim mieszkaniu. Mama mówiła mi o jakiejś imprezie w piątek. Kazała mi wziąć ze sobą swoją dziewczynę. Nie wiem, o co chodziło, ale we śnie miałem wrażenie, że wszystko rozumiem. Powiedziałem, że nie mam dziewczyny i nigdzie nie idę.
LD - 198 || Inces jest bogiem, TR nałogiem, WBTB podstawą, a eLDe zabawą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1