Teoria i dużo pytań
#11
Ok. Dzisiejszej nocy poeksperymentowałem trochę.

Nie wiem czy to jest jakaś technika to co ja zrobiłem ale po kolei.
Położyłem się, wziąłem tel i oglądałem parę krajobrazów i miejsc wyobrażając sobie że tam jestem.
Po 10 min oglądania google grafika tel. odłożyłem i ułożyłem się w dogodnej dla mnie w tamtej chwili, pozycji.
Rozpocząłem robienie tych wdechów 4-7-8, podczas tego procesu wymawiałem w myślach mantrę ''Będę pamiętał żeby zrobić TR'' i w tym samym czasie latały mi po mózgu pewne sytuacje i krajobrazy, które chciałbym zobaczyć. Niestety mój mózg płata mi figle no i na przemian z tymi obrazami przewijały się też obrazki i sytuację których strasznie się bałem w dzieciństwie (???). W końcu nadszedł chyba paraliż senny. Nie mogłem ruszać dłońmi i nogami, niczym. Oddech sam się nawet... Oddychał? XD Był wolny i jednostajny. Dalej jednak byłem w pełni świadomy i jedynie co mogłem zrobić to przełknąć ślinę i otworzyć oczy. Te jednak stały się w końcu suche tak samo jak gardło. Nie podniosłem powiek, ale pozwoliłem sobie przełknąć ślinę. Miałem wrażenie że takie przełykanie śliny oddalało mnie od całkowitego zaśnięcia. Powoli chyba traciłem świadomość bo choć ciągle powtarzałem w myślach mantrę (Która się zmieniała w słowach ale tyczyła się tego samego celu) to pojawiały się myśli, obrazy i sytuację, o których nie myślałem dobrowolnie. Tak jak by same przyszły. Próbowałem ogarnąć się i skupić na mantrze co się w sumie udawało, bo powtarzałem ją bez przerwy ale i to mieszało się z tymi randomowymi myślami. Jednak niestety do czasu, gdy usłyszałem dziwny dźwięk. Tak jak by strzeliło drzewo. Dźwięk był krótki i dość głośny. Wiadomo, adrealinka podskoczyła. Nie wiem co się stało z moimi oczami bo zaczęły pod powiekami energicznie się ruszać w każdą stronę. Próbowałem robić zeza i skupić się na jednym punkcie, ale to było strasznie męczące i gałki zaczęły boleć. Męczyłem się tak przez dość długi okres, aż suchość w gardle i na oczach, oraz dyskomfort w innych częściach ciała był za duży, i to zmusiło mnie do otworzenia oczów i zresetowania całego procesu. Zmusiłem się do ruchu, powiedziałem sobie, uwaga cytat, ''ch*j z tym, spróbuję jutro'' no i poszedłem spać w w takiej formie jakiej chodziłem zawsze. Dodam jeszcze że robiłem TR z nosem po zrezygnowaniu z eksperymentu. Nie pamiętam jak zasnąłem i o czym myślałem, ale nie przyśniło mi się to o co prosiłem swoją podświadomość, dostałem dość mroczny sen, który pamiętam tak na 3/10. Pamiętam że próbowałem w śnie robić TR, nie pamiętam dokładnie z jakim skutkiem ale chyba skończyło się na tym że myślałem że to normalne.

Dobra, historyjka napisana, teraz parę pytań :)
1.Może ktoś mi wytłumaczyć co się ze mną działo?
2.Co konkretnie zjebałem i co w sumie próbowałem robić?
3.Czy TR z nosem, który robię codziennie po kilkanaście razy, wykonuje z dobrym podejściem?
Nie potrafię zwątpić w rzeczywistość danej chwili, więc robię TR z nadzieją że po teście okaże się że to sen.
Tzn chodzi mi o to że nie sprawdzam rzeczywistości, nie wiem jak to określić. Robię te TR odwrotnie?
4.Jakieś porady i przemyślenia?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
1 i 2. Bardzo ładnie, najpewniej udało ci się przeforsować świadomość do płytkiej fazy REM, podejrzewam, że w tym momencie mogłeś kontrolować ciemność przed oczami i ukształtować ją według woli, ale o tym nie wiedziałeś. Niesamowite osiągnięcie biorąc pod uwagę, że doszedłeś tak daleko w zupełnie złej fazie :) Gdybyś powtórzył te same czynności po 5 godzinach snu - z pewnością osiągnąłbyś sukces :) Zawsze stosuj WBTB
3. No powinieneś uwierzyć, że sen niczym się nie różni od rzeczywistości i TR naprawdę jest jedynym sposobem, żeby to zweryfikować. Być może musisz doznać prawdziwego LD, żeby się o tym w pełni przekonać ;)
4. Ten napływ wulgaryzmów jest tu kompletnie niepotrzebny, mam wrażenie, że odpowiadam jakiemuś raperowi spod przystanku :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Przepraszam. Spróbuję to zrobić z WBTB. Tylko nie wiem czy powinienem tak wcześnie próbować. W końcu mam w dzienniku dopiero 4 sny, w którym 3 są nie jasne. Spróbuję, tylko że pewnie nie będę pamiętał snu jeśli się uda. Ale samo osiągnięcie LD powinienem zapamiętać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Naprawdę daleko doszedłeś przy tej próbie, po 5 godzinach snu będzie wielokrotnie prościej. Nie musisz robić drobiazgowo WBTB, po prostu obudź się po większej połowie nocy i lekko się rozbudź ;) Resztę sobie dostosujesz
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Wstałem 15 min temu. Od razu przejdę do wyników dzisiejszej nocy bym niczego nie zapomniał.
Czas położenia się: 0:00 Budzik ustawiony na 5:30 Zasypiałem pełen optymizmu i byłem lekko podniecony.
Czułem że to może, a nawet musi się udać. 5:30, dzwoni budzik. pierwsze sekundy to myśl ''po co ja ustawiałem budzik'' po czym zerwałem się, zmotywowany, z łóżka. Ubrałem koszulkę, zszedłem na dół, załatwiłem potrzebę w ubikacji, zapaliłem papierosa postawiłem czajnik, zrobiłem herbatę. Pogadałem chwilę z ojcem, który wstał chwilę przed mną. Napiłem się szklanki wody po czym do tej samej szklanki nalałem herbaty i poszedłem na górę. Na górze zapaliłem drugiego papierosa, i popijając herbatę (nie wiem czy kojarzycie) wbiłem na metka na chwilę. 30 min szybko zleciało, więc postanowiłem odpalić jeszcze sobie odcinki z kursu o WBTB i WILD, po czym wyłączyłem komputer, przygotowałem pokój tak, aby jak najmniej rzeczy mi przeszkadzało w skupieniu (zajęło mi to paręnaście sekund) i położyłem do łóżka. No i tu się zaczyna cały projekt z ciekawym wynikiem, więc oddziele to linijką przerwy.

Położyłem się na plecach, z początku plecy mnie lekko bolały, ale się przyzwyczaiłem. Była godzina około 06:10/06:15. Rozpocząłem technikę 4-7-8 i wypowiadałem zmotywowany, mantrę ''Będę miał świadomy sen''
Dość długo mi to szło, ale w końcu nastał paraliż senny. Mogłem tylko(teoretycznie, gdyż nie sprawdzałem) otworzyć oczy i przełknąć ślinę. Dość długo trwał ten proces, w którym działy się rzeczy, które trudno mi opisać słowami, ale spróbuję. Od czasu do czasu miałem uczucie, tak jak bym się unosił, czy też wychodził w jakiś sposób z ciała. To było dość specyficzne odczucie, i te dwa porównania są chyba najbliżej. No i te odczucia mieszały się z pulsowaniem ciała. Jeśli chodzi o stronę wizualną, to przez mój brak doświadczenia nie mogłem odróżnić czy to była moja fantazja czy te '''hippogogi'' (wiem, źle to napisałem, poprawcie mnie :) ) ponieważ nie słyszałem dźwięków, które mogły być przez nie wywołane. Natomiast oczami widziałem czarne obrazki (???),
które były strasznie dziwne. Były czarne na czarnym tle, zmieniały się dość szybko i często spuszczałem z nich wzrok w niekontrolowany sposób, lecz próbowałem cały czas się na nich skupić. Mantrę w myślach ciągle powtarzałem tą samą na przemian z ''Jestem świadomy'', co jakiś czas zwracałem uwagę na swój oddech. Zacząłem czuć ekscytację, bo czułem że byłem coraz bliżej, aż do momentu gdzie tak jak bym stanął w miejscu. W tamtym momencie już walczyłem o to by być świadomy, mój mózg jak zwykle zaczął płatać mi figle i przewijały się przez nie myśli o tych, dość nieciekawych, rzeczach jak te z poprzedniej nocy. Byłem jednak na tyle zdeterminowany, że pragnąłem doświadczyć nawet koszmar senny, byle by osiągnąć LD. Zacząłem już być tym zmęczony i traciłem cierpliwość, nie wiem ile to trwało, ale wydawało mi się że już druga godzina leci. Chociaż że byłem w paraliżu, i przestała mi przeszkadzać suchość w gardle. Jednak w mojej jamie ustnej dalej była produkowana ślina przez co co jakiś automatycznie ''mi przełykało(???)''. Jasność obrazu zaczęła się zmieniać pod powiekami, na dość kontrastowe odcienie bieli i czerni. Zacząłem wtedy na siłę wyobrażać sobie miejsca, które chciał bym zobaczyć. Myślę że światło wstającego dnia to spowodowało. I wtedy (nie wiem po jakim czasie) zaczął się chyba sen? W tamtym czasie uważałem że to jest moja wyobraźnia, byłem w świecie Metina. Rozczarowany, powiedziałem sobie ''to się nie uda'' chciałem już wstać z łóżka, ale najpierw zrobiłem TR. Udało się! Doświadczyłem wdech, przy zamkniętym nosie. Byłem podekscytowany ale i skupiony, nie chciałem by emocje dały za wygraną. Próbowałem się wydostać z tamtego świata, ale po takim jak by ''oddalaniu'' się ciągle tam wracałem, czułem że nie mam tam żadnej władzy nad otoczeniem. Po paru próbach nie pamiętam co się dalej działo.

Pytań mam wiele, ale najpierw chciał bym usłyszeć opinię ekspertów o całej sytuacji. Wiem dużo lektury, ale chciałem mieć pewność, że wszystko co mogło by mieć jakiekolwiek znaczenie, nie zostanie pominięte. :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Wszystko zgodnie z planem, dobra robota :)

Prawdziwe hipnagogi takie właśnie są. Nie angażują zmysłu wzroku, są jakby czystą informacją wzrokową, nie da się im " przyjrzeć ". Po WBTB stają się właśnie coraz obszerniejsze i żywsze, przypominają intensywne wyobrażenia szybko zmieniających się krajobrazów i w tym stadium w każdej chwili może nastąpić nagły przeskok do snu. Tego akurat nie dotrwałeś, bo straciłeś świadomość, ale może i dobrze, bo nadmierne podniecenie może hamować ten proces. Utrata świadomości w fazie w której ty ją utraciłeś diametralnie zwiększa szansę na uświadomienie się kilka minut po niej. Tak się też stało, ale ponieważ nie masz jeszcze doświadczenia w podtrzymywaniu uwagi we śnie, to LD przeszedł po chwili w sen nieświadomy.
Podobnie stawiasz dopiero pierwsze kroki w kontrolowaniu snu, więc wyimaginowane otoczenie cię pokonało. Kontrola snu nie jest zależna od poziomu świadomości, ale od stopnia pewności we własną sprawczość oraz od płytkości snu. Tak więc byle tak dalej, nabieraj własnych doświadczeń, nie przejmuj się porażkami, to niedługo będziesz swobodnie dryfował po LD :)

Jeszcze jedna ważna rzecz, o której zapomniałem napisać wcześniej - przełykanie śliny w niczym nie przeszkadza, nie zwracaj na to uwagi ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Miło słyszeć że miałem już to w garści. Dla mnie porażka jest tylko motywacją, dzięki której z determinacją próbuję dalej. No ale do tematu. Mam jak zwykle parę pytań.

1.Całą technikę zrobiłem dobrze?
2.Jak często, ci bardziej doświadczeni, potrafią wchodzić w LD? Chodzi mi o to np. ile nocy na miesiąc/rok itp.
3.Nie wiem czy pytałem, ale na tym pytaniu chyba najbardziej mi zależy. Czy warto już na samym początku, tak jak ja, próbować osiągnąć LD tymi technikami?
Nie przeszkodzi mi to w ćwiczeniu pamięci?
Nie przeskoczyłem jakiegoś ważnego aspektu?
4.Wracając do przełykania. Na prawdę mogę to robić bez żadnych konsekwencji?
Nie powiem, moje gardło nieźle dostawało w kość :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Niestety nie zawsze udaje się uzyskać LD. Napiszę  jak wygląda to na moim przykładzie.

Wybieram jeden z opisów który może pomoc w LD .Na początku w  moim przypadku dobrze sprawdzało się wpatrywanie się w  dowolny punkt pod powiekami, tzn kładziesz się łóżka, zamykasz oczy i wpatrujesz się dowolny punkt pod powiekami. Metoda sprawdzała się bardzo dobrze  przez pewien czas. Pózniej było "schodzenie po schodach" też  bardzo dobrze działało, nawet dwa LD jednej nocy. Pózniej WBTB .Obecnie korzystam z SSILD ale też nie zawsze działa.Ostatni sen LD miałem   2 pazdziernika.  Prowadzę  dziennik snów  dlatego wiem kiedy był ten sen. Ponad miesiąc temu , czyli dość dawno. Krotki opis sceny pierwszej i drugiej ze snu LD....Ucieszyłem się do tego stopnia że to sen LD i włożyłem palec  w głowę osobie z którą  rozmawiałem . Oczywiście nie chciałem zrobić  mu krzywdy.Gdy to zrobiłem "przeniosło" mnie w inne miejsce, byłem w kawiarni, wychodzę z kawiarni, na  zewnątrz   dużo  ludzi  i piękne  kolory.Przed   2 pazdziernika sny LD miałem  częściej .Uważam że aby uzyskać LD trzeba być wypoczęty.Przez  ponad miesiąc dość  ciężko pracowałem i wcześnie wstawałem o LD można  w takim przypadku zapomnieć .Takie jest moje zdanie.
W snach LD może pomóc też muzyka.Czyli relax przed snem jest wskazany.Zawsze słucham muzyki przed snem. To
różna muzyka Ale tylko podczas słuchania muzyki z linku pierwszy raz udało się zasnąć ze słuchawkami na uszach.
Polecam np  link niżej.

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
Moje ostatnie dwa dni, nie należą do najlepszych. Tzn, sypiam ostatnio po 12 godz, chodź już nie pracuję (nie wiem na jak długo) a do szkoły chodzę dwa razy na miesiąc (zaocznie) więc na w ciągu dnia nie robię nic co mogło by mnie jakoś zmęczyć. Sypiałem tak długo, przez te moje eksperymenty. Wspomnę też że chodziłem spać o 22/23:00 więc chyba regularnie. Mimo to moje dwa ostatnie dni, były porażką w porównaniu do postępu, który osiągnąłem wcześniej. Poczułem się zmęczony tym spaniem (???) Nie wiem szczerze. Żeby nie było. Nie zniechęcam się, tylko taki mały kryzys. Dziś daje sobie jeszcze spokój. Ale od następnej nocy wracam do praktyki. Jednak bardziej chyba mi zależy na tym by zapamiętywać lepiej sny niż osiągnąć LD, ale skoro LD lepiej się pamięta - To co szkodzi próbować?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Zmęczenie jest wywołane - paradoksalnie - zbyt długim snem. Przy aktywnym trybie życia człowiek potrzebuje więcej snu, jednak jak sam mówisz, nie pracujesz i nie przemęczasz się, a to oznacza, że nie jest Ci potrzebne więcej niż 7-8 godzin. Polecam uregulować długość snu poprzez chociażby alfa budzik.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1