Teoria gier - ksenofobia
#1
Kłóciłem się na innych forach co wy na to?

Z teorii gier:).

Jednostką zapłaty jest zadowolenie.
Graczem jest pojedynczy obywatel-osoba.

Każdy gracz dąży do tego by zgarnąc do siebie jak najwięcej jednostek zadowolenia i unika ich tracenia.
Każdy gracz pragnie by "model społeczeństwa" był z godny z jej oczekiwaniami. Model nie pasujący do jej poglądów powoduje utratę zadowolenia a zmiana(na lepsze) zysk.
Każdy wysiłek oznacza utratę zadowolenia.

Przez działa zmieniające systemu rozumie się każde działanie które ma w chociaż w minimalnym stopniu ma wpływ na jego kształt od k***y pod nosem i debaty po pijaku po czystki etniczne na ulicach.

mamy model a teraz konkretny przykład:

W Holandii jest jest duży odsetek muzułmanów. Ponieważ często są imigrantami i są innego wyznania odpowiada im inny model społeczeństwa niż rodowitym Holendrom, co wywołuje stratę zadowolenia. Ponieważ każdy gracz unika tracenia naszej "waluty" będa oni dążyć do zmiany obecnego systemu. Najgłośniej zmian domagać będą się Ci którym obecny system najmniej pasuje bo strata zadowolenia na "krzyczenie" jest znacznie mniejsza niż zyski z potencjalnych zmian. Ci którym mniej obecny system nie odpowiada są ciszej bo krzyczenie im się mniej opłaca. Najmniej będą krzyczeć sami Holendrzy którzy maja "swój system". Ponieważ każda zmiana sytemu(a nawet jej chęć) na korzyść muzułmanów wywołuje stratę zadowolenia śród Holendrów podejmą oni przeciwdziałania proporcjonalne do spodziewanych strat i zysków. Ponieważ bezpośrednią przyczyna utraty zadowolenia sa imigranci ich żądania. Gospodarze wrogo się do nich usposobią co jest jednym ze sposobów przeciwdziałania*.

Idąc dalej najlepiej z punktu całego społeczeństwa byłoby w prowadzenie systemu pośredniego i zaoszczędzenie zadowolenia wydawanego na wzajemne przeciwdziałania. Logiczne nie?
Tyle ze graczem nie jest cała społeczność a pojedyncze osoby i na taki układ zgodziłby się przeciętny kowalski bo "po co robić z igły widły" i zadowolenie zaoszczędzone na zaprzestaniu przeciwdziałań pokryło by stratę zadowolenia wywołanego zmianą systemu.Ale kowalski mało krzyczy to fanatyk krzyczy najgłośniej. Z jego punktu widzenia tak i tak dużo traci i dalsza gra jest ciągle opłacalna.

Z tego wynika że nie opłacają się ustępstwa wobec fantyków bo i tak się ich nie zaspokoi. Nie przypomina homoseksualistów/feministek i innych cudów współczesnej cywilizacji?
Wynika tego tez ze najlepszą opcja przeciwdziałania jest zamordyzm-stan w którym koszty związane z "krzyczeniem" przerosną potencjalne zyski.

I czy to nie ciekawe że "dyktatury są dobre lub złe"?
I ze wszystkimi dyktatorami afryce(przed arabskawiosnaludow) byli przedstawiciele islamskich mniejszości religijnych które inaczej były by wyrznięte?.
I czy to nie ciekawe że po wprowadzeniu demokracji do władzy zaczęły pchać się bractwa muzułmańskie i że zaczęły się mordy na tle religijnym chociaż dzięki wojsku do władzy de facto nigdzie jeszcze nie doszli?

*Swoja drogą dość dobry bo nie wymaga prawie wysiłku(utraty naszej waluty)za to druga strona może stracić potencjalnie dużo energii(>wysiłek=strata waluty) i nie przeznaczy jej na zmianę systemu tylko dlatego że ktoś im nie pomógł w jakiej życiowej sytuacji.
<3
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1